Sam nie wiem co mi jest...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

przez lordJim 22 cze 2007, 11:55
dżejem napisał(a):Ja nie miałam tyle odwagi, by przełamać wstyd i pójść w porę do lekarza, czy choćby powiedzieć o swoich objawach rodzinie i znajomym. Do ostatniej chwili tłumaczyłam sobie, że to nie depresja i że sama sobie poradzę.

Widzisz, to prawie tak samo jak ja. Gdyby nie objawy somatyczne pewnie nigdy nie podją bym leczenia. Tylko w moim przypadku nie musiałem przełamywac wstydu, raczej pokonać coś na kształt dumy, iluzji własnej siły i niezależności. Czasem na prawdę ciężko poprosić o pomoc i przyjąć ją z pokorą.
dżejem napisał(a):odrabiasz teraz "lekcję bycia ze sobą szczery". A nie mógłbyś być szczery wobec siebie, gdybyś nie był szczery wobec innych. Traktuj to jak przeglądanie w lustrze- poznawanie siebie. A taka introspekcja jest Ci potrzebna, bo to jest droga do wyjścia z tego g...wna.

Chyba coś w tym jest, uderzyłaś w samo setno. Najtrudniej jest mi być szczerym z samym sobą i patrzeć obiektywnie na samego siebie. Do tej pory bałem się tego, bałem się tych wszystkich myśli i rzeczy, których mogę się dowiedzieć.
Róża napisał(a):Rodzice od tego są,żeby wspomagać swoje dzieci w kłopotach.

Zgadzam się z Tobą. Szkoda tylko, że nie wszyscy rodzice to dostrzegają, a nawet jeżeli o tym wiedzą to nie zawsze potrafią pomóc. Często wręcz wszystko utrudniają...
Róża napisał(a):Trudno,potraktowali cię "z buta"(sory),to sam bierz się za siebie.

Nie mam innego wyjścia :smile: Rzeczywiście spróbuję jakoś 'machnąć na to ręką', bo w tej chwili szkoda mi czasu i energii na kłótnie i przekonywanie kogoś za wszelką cenę.
Róża napisał(a):Może jak emocje ostygną,rodzice zrozumieją,że popełnili okropny błąd i spróbują go naprawić.

Może. Choć nie jestem tego taki pewien. Pewnie z czasem zaczną coś zauważać - dziwne, że niczego nie widzieli do tej pory - ale nie mam pewności co do tego jak będą o tym myśleć. Cóż, może muszę spojrzeć racjonalnie na całą moją sytuacje i wreszcie przyznać, że żądam od nich niemożliwego. Wtedy jakoś się z tym pogodzę.
Nie zwracaj uwagi na to, co ludzie myślą o twoich stanach czy twoim leczeniu, bo wydaje mi się, że masz do tego właściwe podejście i jesteś na dobrej drodze.

Dziękuję. Spróbuję. Tylko teraz trudno jest mi szukać jakiejkolwiek mądrości w samym sobie i nie sugerować się opiniami innych. Straciłem zaufanie do samego siebie - choć paradoksalnie momentami wiem, że postępuję słusznie :smile: Momentami. Myślę, że potrzebny jest mi jakiś autorytet, jakiś przykład, ktoś kto na nowo powie mi 'jak i po co'. (Wybaczcie nieco patetyczny ton tego ostatniego zdania; wiem, że to nie wiersz Różewicza... )

Pozdrawiam wszystkich!
lordJim
Offline

przez lordJim 22 cze 2007, 20:48
Pamiętam trójkowe audycje :smile: Trójka towarzyszy mi od dzieciństwa. Dzięki niej po raz pierwszy usłyszałem Metallice, Nirvane, Guns'n'Roses i resztę klasyki :) Szkoda tylko, że teraz się w niej sporo pozmieniało.

Myślę, że wolę się przerazić swoim wnętrzem niż żyć w stanie wewnętrznej dysharmonii. Gdy się chce coś naprawić najpierw trzeba zobaczyć co jest nie tak.

Nad terapią grupową poważnie się zastanawiam. Zacznę może od indywidualnej i poradzę się psychologa, czy w moim wypadku to dobry pomysł. Tak czy inaczej myślę, że na pewno będzie to cenne doświadczenie. I trudne, bo jestem dość wrażliwy na cierpienie innych. Raz w życiu byłem w hospicjum jako wolontariusz. Do teraz czuję smutek tego miejsca i pamiętam ludzi, z którymi rozmawiałem...
lordJim
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 22 cze 2007, 20:56
lordJim tak, terapia grupowa jest ciezkim przezyciem. ja jak poszlam na swoja to po pierwszej sesji zastanawialam sie co tam wlasciwie robie? wszyscy mieli strasznie ciezkie przezycia, a ja? boje sie tylko, ze zemdleje czy ze zrobi mi sie niedobrze.

powiem tak. dla mnie byla to najlepsza rzecz jaka mi sie zdarzyla. wiele sie o sobie nauczylam i ogolnie rzecz biorac stwierdzilam, ze kazdy powinien przejsc cos takiego (nawet ten bez zaburzen).

dodatkowo poznalam mnostwo cudownych osob, ktorym moglam powiedziec na prawde wszystko. az szkoda bylo to wszystko konczyc...

na poczatku zawsze sa konsultacje z psychologiem, a potem decyzja odnosnie rodzaju terapii.

Raz w życiu byłem w hospicjum jako wolontariusz. Do teraz czuję smutek tego miejsca i pamiętam ludzi, z którymi rozmawiałem...


podziwiam, ja bym w zyciu tam nie poszla, silnie przezywam rozne rzeczy, tak jak np. zwiedzanie obozu koncentracyjnego. byly to dla mnie tak silne emocje, niemal jak atak paniki, nogi jak z waty, nudnosci i zawroty glowy (wtedy jeszcze sie nie przejmowalam, uznalam, ze tak poprostu przezywam).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lordJim 22 cze 2007, 21:36
inez3 napisał(a):wszyscy mieli strasznie ciezkie przezycia, a ja?

No właśnie, mam to samo, bo na szczęście na razie nie jest ze mną bardzo źle. Ale abstrahując od tego postaram się na terapię zapisać.
inez3 napisał(a):podziwiam, ja bym w zyciu tam nie poszla, silnie przezywam rozne rzeczy, tak jak np. zwiedzanie obozu koncentracyjnego.

To było dawno temu (prawie 3 lata), a drugi raz już nie poszedłem... Teraz myślę, że też bym nie dał rady. Czasem w autobusie przyglądam się ludziom, widzę ich smutne twarze, zmęczony wzrok, zniszczone ubrania - poszlaki "trudnego życia" i to już wystarcza żeby mnie porządnie zdołować.
lordJim
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 22 cze 2007, 21:56
Czasem w autobusie przyglądam się ludziom, widzę ich smutne twarze, zmęczony wzrok, zniszczone ubrania - poszlaki "trudnego życia" i to już wystarcza żeby mnie porządnie zdołować.


a nie powinienes sobie pomyslec w ten sposob, ze ty wcale nie musisz taki byc? ze nie chceszzeby w przyszlosci ktos tak na ciebie patrzyl? pomysl sobie, jestesmlody, masz mnostwo rzeczy do zrobienia i do zobaczenia. wydobrzejesz i ruszysz podbijac swiat! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Amy Lee 22 cze 2007, 22:37
lordJim napisał(a):Myślę, że potrzebny jest mi jakiś autorytet, jakiś przykład, ktoś kto na nowo powie mi 'jak i po co'. (Wybaczcie nieco patetyczny ton tego ostatniego zdania; wiem, że to nie wiersz Różewicza... )

Uwielbiam Różewicza i bynajmniej nie uważam, żeby był patetyczny. Chociaż z drugiej strony fajnie, że teraz wojny nie ma, są jakieś perspektywy. Teraz te wszystkie końce świata dzieją się w nas (no to teraz Miłoszem pojechałam).
Amy Lee
Offline

przez lordJim 22 cze 2007, 23:24
inez3 napisał(a):a nie powinienes sobie pomyslec w ten sposob, ze ty wcale nie musisz taki byc?

Nie chodzi o to, ze boję się, że sam taki się stane. Przyznam szczerze, że nawet o tym nie pomyślałem. Bardziej przejmuję się losem tych ludzi, tym, że mają 'nieciekawie' w życiu i nie mogą jakoś wyrwać się z błędnego kołą swoich problemów itp. Właściwie mógłbym długo opisywać co sobie myślę w takich chwilach, ale wydaje mi się, że sens mniejwięcej już przekazałem.
inez3 napisał(a): wydobrzejesz i ruszysz podbijac swiat!

Dobry pomysł :D W sumię już nie myślę o podboju świata. Wystarczy mi zwyczajne, ale szczęśliwe życie - takie z rodziną, przyjaciółmi, pracą dającą satysfakcję. I zdrowie by się jeszcze przydało, zwłaszcza psychiczne :smile:
Amy Lee napisał(a):Uwielbiam Różewicza i bynajmniej nie uważam, żeby był patetyczny.

Oj, ja też uwielbiam Różewicza - to chyba mój ulubiony poeta. Źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że w moim wykonaniu takie zdania mogą brzmieć patetycznie, o to że udarzam w jakąś zbyt podniosłą nutę zamiast napisać po prostu, że potrzeby mi przyjaciel i dobry psycholog. Różewicza bardzo cenię i bardzo do mnie przemawia, niestety najczęściej go czytam właśnie w chwilach największego przygnębienia...

PS. kiedyś też byłem (można powiedzieć) fanem Evanescence. Zwłaszcza utworów z przed albumu Fallen. Do teraz słucham od czasu do czasu.
lordJim
Offline

przez Amy Lee 23 cze 2007, 01:39
lordJim napisał(a):Oj, ja też uwielbiam Różewicza - to chyba mój ulubiony poeta. Źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że w moim wykonaniu takie zdania mogą brzmieć patetycznie, o to że udarzam w jakąś zbyt podniosłą nutę zamiast napisać po prostu, że potrzeby mi przyjaciel i dobry psycholog. Różewicza bardzo cenię i bardzo do mnie przemawia, niestety najczęściej go czytam właśnie w chwilach największego przygnębienia...

Rozumiem :)

lordJim napisał(a):PS. kiedyś też byłem (można powiedzieć) fanem Evanescence. Zwłaszcza utworów z przed albumu Fallen. Do teraz słucham od czasu do czasu.

Ja już od dłuższego czasu nie słuchałam (bardziej siedzę w heavy metalu), ale to imię wywołuje u mnie pozytywne skojarzenia, nawet trochę uspokaja, więc go sobie tutaj używam.
Amy Lee
Offline

przez lordJim 23 cze 2007, 22:52
dżejem napisał(a):By było jeszcze bardziej patetycznie, ja dorzucę coś z mojego ukochanego Barańczaka Pozornie nie w temacie... Pozornie

Podoba mi się. Jakoś nigdy nie przepadałem za Barańczakiem, ale ten wiersz ma coś w sobie. Czuć w nim ducha minionej epoki i jakąś smutną refleksję na życiem. Bo może za ladą faktycznie nie ma nic niezwykłego?...
Amy Lee napisał(a):Ja już od dłuższego czasu nie słuchałam (bardziej siedzę w heavy metalu), ale to imię wywołuje u mnie pozytywne skojarzenia, nawet trochę uspokaja

Ja też już słucham głównie z powodu pozytywnych skojarzeń i wspomnień, które które te utwory przywołują.

Pozdrawiam!
lordJim
Offline

przez lordJim 24 cze 2007, 23:26
Fakt, szkoła spłaszcza poezję. Nawet nie będę wspominał o nowym kanonie lektur, bo to w ogóle jest dramat... :?

Skoro mamy tu mały kącik poezji, to ja też sobie pozwolę:

Pragnę
powiedział
niestety duszy nie ma
dusza wyszła
roześmiała się
młoda kelnerka
była tak zbudowana
że można z nią było
stworzyć bez duszy
nowego człowieka

ależ ona ma
zadek sklepiony piękniej
niż
kopuła tej słynnej
katedry - pomyślał -
cudowne naczynie
chwilowo zamknięte

dusze zostały widocznie rozbrane
przez poprzednie pokolenia
i teraz trzeba żyć
jak kto może
płytko
prędzej

- Tadeusz Różewicz, “Szybko prędzej”

To nie jest raczej wiersz na poprawienie nastroju, ale jest mi jakoś ostatnimi czasy bliski. Te same wątpliwości i pretensje do świata.
lordJim
Offline

przez lordJim 25 cze 2007, 00:50
Chyba o Kaplicę Sykstyńską, przynajmniej ja tak automatycznie skojarzyłem. Nigdy nie wiedziałem jej na żywo, ale chyba musi być piękna :mrgreen:

dżejem napisał(a):Różewicz... ulubiony mojego byłego... wspomnienia wracają...

Ups... :roll: Widzę, że Różewicz nie ma już u Ciebie szans. Swoją drogą moja była w ogóle nie przepadała za wierszami, więc mogę sobie teraz czytać co mi się żywcem podoba ;)

PS. Straszny offtopic się zrobił - mam nadzieję, że nam tego nie wymoderują :smile:
lordJim
Offline

przez Pstryk 26 cze 2007, 19:14
Brrr zawiało szkoła! :D
Piękne, piękne słowa ujęte przez artysty usta nadają na falach naszych dusz. Aż się uśmiech sam pcha na usta :D
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do