Wariatka Solie wita...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Wariatka Solie wita...

przez Solie 02 cze 2010, 18:07
Witam Szanownych użytkowników...

Bez wzbędnych wstępnych formalności chciałabym przejść do rzeczy...
Po 27 latach życia dotrło w końcu do mnie, że jestem chora i problem tkwi we mnie, a nie w ludziach mnie otaczających. Po części jest to kwestia mojego nietuzinkowego charakteru, ale większą winę za mój obecny stan ponosi silna nerwica lekowa i w konsekwencji depresja (sama sobie postawiłam takie diagnozy :mrgreen: ) która tylko od czasu do czasu była łagodzona farmakologidznie. Nigdy nie byłam u psychologa ani też nikt nigdy nie powiedział mi co mi dokładnie dolega. Trzy razy w życiu brałam leki przeciwdepresyjne po wizycie u psychiatry i wtedy mój stan się poprawiał.
Nie wiem od czego mam zacząć w opisie siebie samej, może prościej będzie gdy wymienie cechy swojej osobowości od myśliników:

-jestem osobą bardzo słabą psychicznie, byle błachostka jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi i doprowadzić do łez
-bardzo szybko się wzruszam
-często odczówam "sciskanie" w okolicy serca, ostatnio nawet po razy pierwszy pojawiło się uczucie duszności w klatce piersiowej, które po uspokojeniu się minęło
-zmiany nastrojów, ze skrajności w skrajność, potrafię się śmiać i za chwilę pod wypływem jakiejś totalnej głupoty którą mój mózg sobie "przetłumaczy" na swój własny sposób staje się totalnie zdołowana
-największym moim problemem wydaje się jest sposób w jaki interpretuje fakty. Wszystko rozumiem tak jak chcę to zrozumieć i ciężko mi jest później wybić to z głowy
-w związku z powyższym interpretacje są zawsze pesymistycznie, zawsze we wszystkich doszukuję się drugiego dna i myślę o tym co najgorsze
-borykam się z natrętnymi myślami, pesymistycznymi myślami, układam w głowie negatywne scenariusze
-czerpię przyjemnośc ze społczucia inny osób, uwielbiam gdy ktoś mnie żałuje i się nade mną użala
-użalanie się nad samą sobą jest czymś bardzo częstym u mnie
-jestem chorobliwie zazdrosna i przez zazdrość zniszczyłam wiele moich związków, nie potrafię nad tym zapanować, chociaż bardzo chce, po prostu rozsadza mnie od wewnątrz
-nie potrafię zaufać mojemu facetowi, wciąż chciałabym go kontrolować i chciałabym aby spędzał ze mną każdą wolną chwilę
-naturalnie nie robię tego teraz zauczona doświadczeniem, męczę się w środku i jestem z tego powodu nieszcześliwa
-jako dziecko i nastolatka wiecznie się na wszystkich obrażałam
-denerwuje się gdy coś nie idzie po mojej myśli
-potrafie w ułamku sekundy zagotować się w środku i nie raz wybuchąć, potem przepraszam osoby które w ten sposób potraktowałam i jest mi okropnie wstyd
-niezwykle szybko się denerwuje
-mam wrażenie, że wszystkie uczucia jakie przeżywam, przeżywam z niezwykła siłą
-często nie mogę w nocy spać, denerwuje się czasem nawet nie wiem czym i boli mnie brzuch
-mam duże skłonności do wyolbrzymiania rzeczy z pozoru nieistotnych i robienia wielkiego problemu z niczego
-tak naprawdę w życiu nie mam dużych problemów, nie stała się żadna tragedia, a ja się zachowuje/czuje jak cierpiętnica narodowa
-pesymistyczne myślenie mnie powoli zabija, czuję, że robię sama sobie wielką krzywdę i na własne życzenie jestem nieszczęśliwa, ale nie potrafię z tym walczyć
-brakuje mi kontaktu z pozytywnymi ludźmi, gdy ktoś okarze mi odrobinę zainteresowania moje samopoczucie polepsza się
-staram się usówać z głowy negatywne myśli, które stale mnie "nakręcają", niestety ciężko jest mi nad tym zapanować
-nie potrafię cieszyć się tym co mam, gdyż wciąż myślę o tym że to stracę, że to przeminie, często użalanie się nad sobą sprawia mi przyjemność
-czuje się bezwartościowym człowiekiem chociaż jestem osobą towarzyską i lubianą, ostatnio zamykam się w sobie i tracę kontakt z bliskimi
-czuję, że moje życie nie ma sensu, czuję się samotna
-czuję, że niszcze mój związek przez ciągłe myśli i obawy, że mój facet mnie zostawi
-każde jego słowo analizuję dogłębnie i doszukuję się ukrytych negatywnych znaczeń
-pochodze z dobrze sytuowanej rodziny, skończyłam studia wyższe
-te same symptomy posiada moja matka która jest na skraju wyczerpania nerowego, nigdy się nie leczyła i nie zamierza tego robić/nie mieszkam z rodzicami
-cierpię na wrzod, astme, alergię
-podczas gorszych miesięcy potrafiłam dużo tracić na wadze

Mam dosyć takiego życia, chcę być szczęśliwym, opanowanym człowiekiem, nie mogę już wytrzymać sama ze sobą.
Jestem z Wrocławia.



Za kilka dni idę do psychiatry, nie wiem od czego zacząć, nie wiem co mam mu powiedzieć. Wiem tylko tyle, że zanim skończę pierwsze zdanie rozpłaczę się i będzie mi wstyd.
Chciałabym chodzić na jakieś terapie, walczyć ze źródłem problemu, a faramkoterapię stosować tylko jako metodę uzupełniającą.
Wiem, że ludzie piszący na tym forum borykają się z "prawdziwymi" problemami, jednak mnie moje z pozoru "niepozorne" przerastają...

Dziękuję za uwagę :mrgreen:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:29
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wariatka Solie wita...

przez kezsicnarFf 02 cze 2010, 18:09
Cześć.

Będzie dobrze ;]
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
29 maja 2010, 04:03
Lokalizacja
Poznań

Re: Wariatka Solie wita...

przez Solie 02 cze 2010, 18:21
Cześć.

Może kiedyś:]
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:29
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wariatka Solie wita...

przez kezsicnarFf 02 cze 2010, 18:29
Solie napisał(a):Cześć.

Może kiedyś:]


I co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
Dobrze dobrana kuracja farmakologiczna, czyni cuda.

Żyję się raz.
Co za tym idzie, nie daj się, walcz ;)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
29 maja 2010, 04:03
Lokalizacja
Poznań

Re: Wariatka Solie wita...

przez Solie 02 cze 2010, 18:33
Chciałabym aby jakiś specjalista w końcu powiedział mi co mi dolega...

Myślę, że grunt to uświadomić sobie problem i chcieć go rozwiązać, a ja chcę, bardzo chcę.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:29
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wariatka Solie wita...

przez kezsicnarFf 02 cze 2010, 18:48
- huśtawka nastrojów -> jest,
- bardzo szybko się wzruszam -> jest,
- czerpię przyjemnośc ze społczucia inny osób, uwielbiam gdy ktoś mnie żałuje i się nade mną użala -> jest,
- użalanie się nad samą sobą jest czymś bardzo częstym u mnie -> jest,
- denerwuje się gdy coś nie idzie po mojej myśli -> jest,
- największym moim problemem wydaje się jest sposób w jaki interpretuje fakty. Wszystko rozumiem tak jak chcę to zrozumieć i ciężko mi jest później wybić to z głowy -> zgadza się.
- borykam się z natrętnymi myślami, pesymistycznymi myślami, układam w głowie negatywne scenariusze -> jest,

Hm, bez obrazy, ale na podstawie moich doświadczeń, jesteś typową kobietą XXI wieku ;)
Wniosek, zbyt dużo myślisz nad tym "jaka jesteś".
Może dla odmiany, zamiast dumać przed lustrem, bierz garściami i korzystaj z życia.

Specjalistą nie jestem, więc bardzo dobrze, że w planach masz wizytę u jednego z nich.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
29 maja 2010, 04:03
Lokalizacja
Poznań

Re: Wariatka Solie wita...

przez Solie 06 cze 2010, 12:11
Od 2 dni nie wyszłam z domu, jestem sama i wyje.
Stwarzam w głowie wizje najgorszego, mój facet powiedział mi, że to go przerasta, byliśmy nierozłączni, a teraz woli przebywać w innym towarzystwie. Teraz kiedy ja go tak bardzo potrzebuje...
Czemu mnie to nie dziwi, wszyscy się ode mnie odwracają kiedy jestem w totalnym dole.
Ta destruktywa siła która mną rządzi niszczy wszystko co piękne i w czym tkwi nadzieja i miłość.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:29
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wariatka Solie wita...

przez kasia_18_ 06 cze 2010, 13:12
Cześc, po przeczytaniu tego co Cię dręczy stwierdziłam, że mam prawie identyczne odczucia i kompletnie nie daje sobie z tym rady. Przez swoje myśli zadręczam siebie i jeszcze bardziej innych... nie potrafie z tym walczyc, pobowalam ale nic mi z tego nie wychodzi, to co tkwi we mnie jest silniejsze i mna rządzi, okropne uczucie. jestem bezsilan wobec tego!!! staram sie wiele razy zeby nie miec pesymistycznych mysli ale to na nic nadal one sa i mnie drecza:( przez to cholerstwo boje sie ze rozpadnie sie moj wspanialy dlugoletni zwiazek:( kiedys taka nie bylam a teraz nie wiem skad mi sie to wzielo, wiecznie jestem jakas nieszczesliwa:( nigdy nie bylam u zadnego lekarza z tym myslalam ze to przejdzie i ze to przez moj glupi charakter ale niestety nie jest lepiej. mieszkam w malym miasteczku i nie wiem kto moze mi pomoc:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 cze 2010, 22:08

Re: Wariatka Solie wita...

przez Shadowmere 06 cze 2010, 13:59
Solie, mam pytanie,jestes może dda albo ddd?
Shadowmere
Offline

Re: Wariatka Solie wita...

przez Solie 06 cze 2010, 15:30
kasia_18_ napisał(a):Cześc, po przeczytaniu tego co Cię dręczy stwierdziłam, że mam prawie identyczne odczucia i kompletnie nie daje sobie z tym rady. Przez swoje myśli zadręczam siebie i jeszcze bardziej innych... nie potrafie z tym walczyc, pobowalam ale nic mi z tego nie wychodzi, to co tkwi we mnie jest silniejsze i mna rządzi, okropne uczucie. jestem bezsilan wobec tego!!! staram sie wiele razy zeby nie miec pesymistycznych mysli ale to na nic nadal one sa i mnie drecza:( przez to cholerstwo boje sie ze rozpadnie sie moj wspanialy dlugoletni zwiazek:( kiedys taka nie bylam a teraz nie wiem skad mi sie to wzielo, wiecznie jestem jakas nieszczesliwa:( nigdy nie bylam u zadnego lekarza z tym myslalam ze to przejdzie i ze to przez moj glupi charakter ale niestety nie jest lepiej. mieszkam w malym miasteczku i nie wiem kto moze mi pomoc:(



Z jednej strony jest mi bardzo przykro, gdyż wiem jak się czujesz i co to za życie...Z drugiej strony czuję ulgę, że nie jestem sama.
Ja idę do psychiatry jutro, pewnie dostanę jakieś leki... Tylko ja chciałabym w końcu dowiedzieć się co mi jest, porozmawiać z psychologiem, może pójśc na jakąś terapię. Czuję, że zmarnowałąm sobie życie i robię to dalej. Bardzo chcę sobie pomóć, ale nie potrafię.



Shadowmere napisał(a):Solie, mam pytanie,jestes może dda albo ddd?


dda? dorosłe dziecko alkoholika? Nie, nie jestem. Nie wiem co znaczy ddd?

Odkąd pamiętam z moją matką zawsze działo się coś, coś było nie tak. Jej całę życie to wieczne nerwy, wieczny powtarzający się schemat, czepianie sie o wszystko, awantury, płacz. Wszystko co robiłam ja czy ojciec było źle, zawsze paniczny strach i ból brzuch co powie mama. Wybuchała nieustannie. Mogę śmiało stwerdzić, że pastwiła się psychicznie nade mną i tatą. Ojciec w wieku 40 lat przeżył zawał. Teraz matka jeździ tylko po nim, bo ja nie mieszkam z rodzicami. Jak przyjeżdżam do domu to też mama awantury. Ojciec jest totalnie wykończony psychicznie. Poza jej napadami jest kochającą matką, jest dobrym człowiekiem, wszystkim pomaga i wiem, że jest dla mnie w stanie zrobić wszystko. Tylko nie wiem dlaczego mnie tak krzywdzi. Czuję, że powielam jej schemat, staję się dokładnie taka jak ona i to mnie przeraża.
Ostatnio edytowano 06 cze 2010, 15:40 przez Solie, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:29
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wariatka Solie wita...

przez Shadowmere 06 cze 2010, 15:39
Dorosle dziecko z dysfunkcyjnej rodziny.Mialas normalne,bezpieczne dziecinstwo,kochających rodziców?
Shadowmere
Offline

Re: Wariatka Solie wita...

przez Solie 06 cze 2010, 15:53
Odpisałam w edytowanym wyżej poście.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:29
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wariatka Solie wita...

przez Shadowmere 06 cze 2010, 16:05
Solie, i widzisz,prawdopodobnie tu masz odpowiedz czemu jestes jaka jestes i czujesz się tak jak czujesz.Z wlasnego doswiadczenia wiem,że bycie dobrym czlowiekiem w niczym nie przeszkadza w byciu również toksycznym...także mama mimo dobrych intencji prawdopodobnie zrobila Ci krzywdę.
Shadowmere
Offline

Re: Wariatka Solie wita...

przez Solie 06 cze 2010, 16:09
I co ja mam teraz zrobić? Czy jest dla mnie jeszcze jakaś szansa?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:29
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do