Dom, w którym nic nie jest tak jak być powinno...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Dom, w którym nic nie jest tak jak być powinno...

przez IGagasBoobs 28 paź 2013, 22:58
Prawdę powiedziawszy nie wiem od czego zacząć. Mam na imię Kuba, lat 15. Odkąd pamiętam w moim domu nie działo się zbyt dobrze. Ciężko mi to stwierdzić, ale większość problemów wynika ze strony mojej mamy. Sam już nie wiem, czy sytuacja ta wyglądała gorzej kiedyś, czy teraz... Nie sposób jest policzyć na palcach na co mama choruje. Od żołądka, po jamę ustną i niestety aż do zaburzeń psychicznych. Problem polega na tym, że mama się nie leczy, bo mama nie funkcjonuje w społeczeństwie. Wychodzi z domu maksymalnie pięć razy do roku, w takich ostatecznych sytuacjach - podpis w urzędzie pracy (której mama i tak by nie była w stanie podjąć, w każdym razie chodzi o ubezpieczenie) czy też szkolne zebranie). Mama jest przewrażliwiona na punkcie czystości. Byłbym w stanie to znieść, gdyby nie to, że mimo tego, porządku tego nie ma. Mama raczej w ogóle nie sprząta/gotuje (wszystko to robi tata), a jeśli już się za to zabierze to obieranie kilograma ziemniaków zajmuje jej grubo ponad godzinę.

Tutaj dochodzi też to, że mama jak się za coś bierze to chce zrobić to najbardziej dokładnie jak potrafi, a to zajmuje jej bardzo dużo czasu. Mycie rąk... Po wszystkim, przed wszystkim i najlepiej to cały czas myć tylko ręce. Po dotknięciu szafki, klamki, czegokolwiek... W domu raczej panuje totalny bałagan. W naszym domu gość to coś naprawdę niesamowitego, przyjmujemy w sumie tylko rodzinę, a odkąd pamiętam to znajomych zaprosiłem do domu maksymalnie dziesięć razy. Nie odbiera się tutaj telefonu, bo zanim mama odbierze telefon to musi do niego umyć ręce. Po jakimś czasie w ogóle zrezygnowała z tej czynności i robi to tylko jeśli ma ochotę. Przykro mi na to patrzeć, ale moja mama nie ma przyjaciół. Ma może kilka koleżanek, które odwiedzi po zebraniu, kiedy już wybierze się z domu. Wyszykowanie mamy zajmuje jakieś pięć godzin. Trzygodzinna kąpiel, godzina szukania ciuchów w pokoju, w którym wiaderko z wodą i ścierką było widziane ostatni raz może z pięć lat temu... Mama ma straszną obiekcję na punkcie pleśni, ziemi, na dworze przeszkadzają jej słupy... Zepsuty pomidor doprowadza ją do histerii, wszystko w odległości metra zostaje w tym momencie skażone. Wiecznie mama znajdzie gdzieś jakąś zgniliznę, coś co jej nie pasuje. Bo niestety, ale mama jest mistrzynią w robieniu problemów z niczego. Niczego wydawałoby się dla mnie, ale dla niej to naprawdę duże bariery. Tak jak wcześniej wspomniałem, jestem dla mamy najbliższą osobą, bo tak na prawdę nikomu nie ma.

Wieczne kłótine z tatą, a rodzina... Rozmawiają raz na tydzień. Czuję się z tym strasznie, bo niestety, ale wiem jak to jest, być samotnym, ale mama w tej kwestii ma znacznie gorzej ode mnie. Smutno mi się robi, kiedy szantażuje mnie, że na przykład "zadzwoni do babci", że jest taka bezradna i to jedyne co jej pozostało. Mamie wydaje się, że może dużo zdziałać, ale tak na prawdę nic nie daje ciągłe zabieranie telefonu, czy wspomniane dzwonienie do rodziny. Najgorsze jest to, że jeszcze przy tym wszystkim ja jestem dla niej taki okropny, a kiedy doprowadza mnie do szału mówię jej, że jest chora, dlaczego założyła rodzinę skoro nie wypełnia swooch obowiązków... Wiem, że to jest całkowicie w tym przypadku niedopuszczalne, ale w tym domu nikt nie panuje nad swoimi nerwami. Będąc w kuchni muszę uważać na ścianę, dotykać kran od dołu, żeby go nie zabrudzić, przed naprawdę KAŻDĄ czynnością umyć ręce. Najgorsze jest to, że mama stoi i nic nie robi, tylko dyryguje. Przywileje są mi odbierane za wszystko. Ostatnio mama zapytała się czy przyniosę jej czekoladę, w każdym razie nie chciałem tego zrobić. Wiem, że to błahostka, ale chciałbym, żeby mama się kiedyś nauczyła, że trzeba sobie radzić samemu, a tym bardziej, jeśli chce się dostać jakąś przyjemność. Został mi odebrany telefon. Takich sytuacji jest mnóstwo, ciężko panować tutaj nad emocjami. Nie dość, że mamie przynosi się coś pod nos, to potrafii to straszine skrytykować, poza tym ma jeszcze problem z przyjęciem na przykład przyniesionej przeze mnie tacki z obiadem, żebym przypadkiem nie wziął jej nad pilotem, czy też żebym nie dotknął mamy...

Kontakt fizyczny z rodzicami mam tylko w urodziny, poprzez podanie sobie ręki i ewentualnie cmok w policzek. Zero jakiejkolwiek czułości, nie wspomnę już o miłości. Tutaj znów na palcach można obliczyć, ile razy w życiu usłyszałem, że jestem kochany. Nie wiem co jeszcze dodać, w każdym razie, to na pewno nie jest wszystko co można powiedzieć o mojej mamie. Jest tego naprawdę znacznie więcej. Mama nic nie ma od życia. Nie ma żadnych zainteresowań. Wstaje, toaleta, telewizja, czasem coś zrobi w kuchni, telewizja, jedzenie, sen... I tak jest już od kilkunastu lat. Jeśli mama nie dostanie pod nos jedzenia do raczej go sobie nie zrobi. Chyba, że nie będzie jadła cały dzień. Jeśli ma zrobić coś do jedzenia to nigdy samodzielnie. Wyciągnij z lodówki to, obierz marchewkę, bo jest fe... Prawde powiedziawszy o wiele łatwiej jest to przyrządzić samemu.
Przepraszam za wszystkie błędy, ale nie jestem w stanie czytać tego co napisałem. Mam nadzieję, że uda mi się w końcu uzyskać pomoc psychologa. Obecnie robię wszystko, żeby jak najszybciej się stąd wyprowadzić. Za pięć lat mnie już tutaj nie będzie, a to co się dzieje w tym domu, nie zmieni się już chyba nigdy.

Tata. W przeszłości miał problemy z alkoholem, zdarzyło się też kilka aktów przemocy fizycznej... Przez ostatnie kilka lat nic się takiego nie działo, aż do tegorocznych wakacji. Tak na prawdę nie wiem nawet co się wydarzyło, widziałem tylko sińce na ciele mamy. Kilka lat temu byłem świadkiem takiej sytuacji. Zdesperowany otworzyłem drzwi i wykrzyczałem na całą ulicę "POMOCY!". Płacz. Do tej pory jest mi to wypominane w kłótniach. Mama mówi "i co zrobisz? poryczysz się jak baba?". Mam wrażenie, że jestem niejednokrotnie szantażowany emocjonalnie. Kiedyś kiedy tata był pijany rzucił też we mnie talerzami... Na szczęście był to jednorazowy incydent. Nie są to częste akty przemocy, chociaż tata należy do ludzi, którzy lubią tak rozwiązywać problemy. Można to zauważyć chociażby, kiedy agresywnie zachowuje się, gdy zdenerwuje go pies. Bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi. Na pewno nie jest człowiekiem, który mógłby mi pomóc w tym wszystkim.
Rodzina zna tę sytuację może w 1/4... Mimo to, nie robią sobie z tego zbyt wiele. Kończy się tylko na gadkach, jak to zwykło w tej rodzinie.

Najgorzej jest, gdy tata wyjeżdża za granicę. Mam na głowie cały dom. Od sprzątania, po opłacanie rachunków i gotowanie. Nie byłoby to takie złe, gdyby nie to, że tak na prawde mama jest w tym wszystkim dodatkowym problemem. Wszystko mi utrudnia, o wszystko się awanturuje, stawia swoje straszne wymagania i nawet nie zmyje po sobie talerzy. A w między czasie przypominam, że jestem uczniem.

Przepraszam bardzo za to, że ta wypowiedź jest tak chaotyczna, ale ciężko to jakoś wszystko po kolei poukładać. Pierzemy we frani, stara pralka się zepsuła. Mamy pieniądze, ale mama nie może się zdecydować na nową pralkę. Decyzja ta jest podejmowana już od roku. Podobnie jest z łazienką. Od pięciu lat w remoncie. Mama nie może zdecydować się na kafelki.
Cały dom wygląda tak, jakby właśnie przeprowadzany był w nim remont. Niestety remont ten jest wieczny i szczerze wątpię, czy ktokolwiek zostanie zakończony. Wyjątkiem jest mój pokój. Po trzech latach udało mi się wywalczyć generalny remont.
Nie wiem w jakim stopniu mama zdaje sobie sprawę z tego, że w tym domu jest spory problem. Mówi, że to wie, że pójdzie do lekarza, ale nie będzie brała żadnych tabletek. Ale do lekarza i tak nie idzie. Kiedy mówię jej, że jest chora psychicznie wszystko mi zabiera, mówi, że to ja jestem chory, broni się... Swoją drogą, to często mnie wyzywa, kiedy jest "zdenerwowana". Najbardziej irytuje mnie kiedy zaprzecza prawdzie. Na przykład kiedy mówi, że to ja nie jestem samodzielny. W takich momentach ciężko jest się powstrzymać od odpowiedzi...

Mi w tym wszystkim najwięcej wsparcia daje osoba, która nawet mnie nie zna. Lady Gaga. Dla niektórych może to zabrzmieć śmiesznie, ale to naprawdę wspaniała osoba. Uświadomiła mi moją wartość i dzięki niej nie przejmuję się aż tak tym co się tutaj dzieje. Moim największym marzeniem jest ją kiedyś spotkać. Nie umiem opisać radości, która jest we mnie aż do dzisiaj. Pierwszego sierpnia ubiegłego roku odpisała na moją wiadomość.
Dodam jeszcze, że nikt tutaj nie pracuje. Tata wyjeżdża raz na rok na trzy miesiące za granicę i z tego się utrzymujemy przez kolejne 9 miesięcy. Jest to dla mnie najgorszy czas. Nie mówiąc już o stresie, że tata może nas zostawić. To już by było najgorsze co może się zdarzyć. Bez pieniędzy. Cały dom na głowie. Obecnie nikt z nich nie kwalifikuje się do tego, aby dostać chociaż złotówkę emerytury.
Dziękuję za czas stracony na przeczytanie tego posta. Mam nadzieję, że uzyskam od Was jakieś wskazówki.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 paź 2013, 21:39

Dom, w którym nic nie jest tak jak być powinno...

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 28 paź 2013, 23:40
IGagasBoobs, bardzo mi ciebie żal. Sama wychowałam się w podobnym domu. Żałuje, że jak byłam w Twoim wieku nie było takiego dostępu do informacji i wtedy nie wiedziałam, że mogłabym się zgłosić do psychologa, który pomógłby mi wyjść z tej chorej rodziny z mniejszym uszczerbkiem na zdrowiu. Aktualnie mam 26 lat i za mną leczenie psychiatryczne a teraz terapia.
Jako starsza koleżanka, jedynie co Ci mogę zaproponować to to, żebyś jak najszybciej sam skorzystał z pomocy psychologa. Możesz iść do lekarza pierwszego kontaktu i poprosić o skierowanie na terapię na NFZ (za darmo). Ja sama leczę się na NFZ.
Pewnie dziwisz się, że kieruję Ciebie do psychologa skoro to rodzice mają problem, ale prawda jest taka że musisz z nimi wytrzymać jeszcze kilka lat a pewnie nie chcesz sam zwariować. Psycholog pomoże Ci uporać się z problemami. Będziesz miał się do kogo zwrócić z tym całym "syfem", które dają Ci i będą dawać rodzice.
Nie licz, że oni się zmienią, że zechcą się leczyć, ale Ty jesteś młody i możesz ustrzec się przed powielaniem ich zachowań w przyszłości czy też zaburzeniami takimi jak nerwica i depresja.

Lady Ga Ga w swoich piosenkach mówi o tym, że my wszyscy niedoskonali ludzie jesteśmy warci miłości i akceptacji - dlatego rozumiem dlaczego tak bardzo lubisz tą artystkę. Ja również bardzo ją lubię :)
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Dom, w którym nic nie jest tak jak być powinno...

przez Lola Rose 29 paź 2013, 23:43
IGagasBoobs, bardzo dobrze Cię rozumiem. Mam tyle lat co ty i w moim domu też źle się dzieje od wielu lat. Co prawda do przemocy fizycznej u mnie nie dochodzi, ale za to awantury itp są na porządku dziennym. Ofiarą tego pada moja matka głównie, ja również choć w mniejszym stopniu. Cóż, wskazówek ci nie udzielę, bo sama ich szukam ciągle i nie wiem co robić. Ale podobnie jak ty czekam tylko na to żeby być już pełnoletnią i móc zniknąć z tego domu raz na zawsze.
Jestem jaka jestem
Offline
Posty
664
Dołączył(a)
23 kwi 2013, 19:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Alexa [Bot] i 7 gości

Przeskocz do