niechęć matki do dziecka

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: niechęć matki do dziecka

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 06 cze 2010, 12:08
Haniu

Zgoda nie rodzi się jak się nie ma instynktu i się dziecka nie pragnie, ale to tylko teoria, a w praktyce cóż... Poza tym nie wiemy jak było w jej przypadku, byłą mężatką i zaczęło się od depresji poporodowej, prawdopodobnie wcześniej byłą zdrowa. . Może wcześniej chciała tego dziecka.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: niechęć matki do dziecka

przez Shadowmere 06 cze 2010, 12:29
Wiolu może tak być.Alice napisala:od kilku lat choruję na nerwicę lekową i natręcyw,a następnie:"..jak się urodzilo to mialam depresję",co pozwala nam przypuszczac,że zaburzenia nerwicowe uprzykrzaly Jej życie już na jakis czas przed urodzeniem dziecka.Jest to ogólnie przykra i trudna sprawa,bo gdy matka się męczy,dziecko niechybnie to czuje i nie będzie się czulo wiele warte w przyszlości.Pewnie za barzdo biorę to "pod siebie",bo do dzis ciężko mi uwierzyc,że ktos w ogole moglby mnie szczerze kochac,chciec(!),potrzebowac.Prawda jest taka,że Matka jest jedyną osobą w naszym życiu,od ktorej mamy szansę otrzymać bezwarunkową miłość,a więc nasz potencjal,"posag",bazę na przyszle lata.Jeśli więc nie matka,to kto?
Natascha, Nataszo,pozostaje więc dziękować Bogu za to,że masz kochaną Mamę,ktora stala murem za Tobą i kiedy tylko mogla chronila Cię.A i tak jak widać bylo to nie wystarczające,wystarczylo,że Ojciec w swoim czasie zachowywal się karygodnie,bys zapadla na depresję i anoreksję.Próba gwaltu,ktorej jak pisalas doswiadczylas,mogla byc katalizatorem,ale wszystko co służy chronieniu nas,naszej indywidualnej odpornoścci wynosimy z domu..
Moral z tego taki,zanim zdecydujesz się na dziecko,upewnij się,że chcesz je miec,że będziesz miala co mu zaoferować,że jestes na tyle stabilna psychicznie..Bo "dziecko" kiedys też dorośnie ,będzie mialo swoje dziecko i tak to się będzie w kolko kręcić...
Shadowmere
Offline

Re: niechęć matki do dziecka

Avatar użytkownika
przez linka 06 cze 2010, 12:48
Shadowmere, ja się zgadzam, ale teraz ani czas ani miejsce na osądzanie dziewczyny(choć wychodzę z założenia, że jak ktoś myśli i używa dostępnych obecnie na rynku środków antykoncepcyjnych to w ciążę nie zajdzie).....stało się i teraz trzeba wymyślić co będzie najlepsze do malucha.
Ja też bym radziła dobrze, żeby mała zamieszkała z ojcem - a ty alice24, szybko na terapię i do dobrego psychiatry........

Bo sama mam podobne doświadczenie co Shadowmere niestety, toksyczna matka i skończyło się to chorobą........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: niechęć matki do dziecka

Avatar użytkownika
przez Krzysiek1234 07 cze 2010, 02:40
Shadowmere napisał(a):Krzysztofie,za przeproszeniem pieprzysz.Jak się nie ma "świętego instyktu macierzynskiego"(zapachnialo moherem,Jezuskiem,czy czym tam jeszcze) to się dzieci nie rodzi.
Myślisz,że skąd się biorą alkoholicy,narkomani,lekomani,depresje,nerwice i inne ? Że ludzie się rodzą "tacy jacys uszkodzeni".Może 2 %.Pozostali...Są na tym forum kobiety,ktore odważnie mówią o braku "świętego instynktu m" i poprostu świadomie na dzieci się nie decydują.


No tak, i ja się w pełni zgadzam przecież, nigdzie nie pisałem inaczej. Nieporozumienie nam tutaj zaszło.
Tak... Zgadzam się, ale trzeba jedną myśl rozwinąć. Ktoś już napomknął: rozsądne rodzenie dzieci - teoria teorią, praktyka praktyką... Nie wiemy nic o dziewczynie, jak u niej wyglądała nerwica, depresja, sytuacja rodzinna. Możliwe chociażby, że czuła się emocjonalnie zaszantażowana uszczęśliwieniem męża poprzez danie mu dziecka, mogła być totalnie zahukana, przytłoczona, otępiała, zmanipulowana, a może po prostu Durex pękł... Diabli wiedzą - i dlatego nie spodobały mi się tutejsze oceny:- łoo, ale ty jesteś bezduszna, nieczuła, niedojrzała, bla bla. Najpierw to wypada zapytać, potem strzelać.
Ale ogólnie jest w miarę git, pojawiły się łagodniejsze wypowiedzi, w tym Twoja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
14 sty 2010, 19:04

Re: niechęć matki do dziecka

przez takajakaś18 07 cze 2010, 12:36
Dokładnie,nie ma co oceniac dziewczyny ,nie znacie przeciez jej sytuacji. A to,ze nie potrafi zaakceptowac faktu ,ze ma dziecko i tego ,ze powinna sie im zając. Wiele zdrowych matek czasem przytlacza wychowanie dziecka, a jesli goruje nad tym choroba to nikogo nie powinno to dziwic.Trudno wymagac od osoby,ktora nie radzi sobie z wlasnym zyciem,by przejęla odpowiedzialnosc za czyjeś.Wiadomo ,ze to nie dziecka wina , ze matka moze go tak nie kocha jak wiekszosc matek, ale jej tez nie .Na pewne rzeczy nie mamy wplywu.Widze ,ze wiekszosc osob wspolczuje dziecku,a moze to matka jest w gorszej sytuacji? dziecko ma jeszcze ojca.Nawet jesli zostanie wychowane przez jednego rodzica, nie musi oznaczac ,ze bedzie ono nieszczesliwe.
Zamiast oceniac sytuacje,lepiej poszukac jakiesgos wyjscia...
takajakaś18
Offline

Re: niechęć matki do dziecka

przez aroniafly 11 cze 2010, 23:59
Twoje dziecko juz teraz wie, ze matka go nie kocha. Oddaj je ojcu.
Ja sama - nie bedac kochana przez moja matke - nie umialam kochac madrze mojej coreczki. Na szczescie dla niej jej tato umial kochac milosca bezwarunkowa. Wyrosla przy nim na wspaniala, zdrowa mloda kobiete.

wg Alice Miller kazde dziecko umie kochac, ale nie kazda matka.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 maja 2010, 17:40

Re: niechęć matki do dziecka

przez galazka_jabloni 15 cze 2010, 20:36
A ja wam coś powiem z perspektywy tego dorosłego "dziecka". Moja mama najwidoczniej też mnie nie chciała, tak jak prawdopodobnie nie chciała mojego rodzeństwa, a miałam go pięcioro. Pokrótce historia wychowywania dzieci na siłę nie była dobra ani dla nas, ani dla niej. Kiedy mama zaszła w ciąże, nie wiem, czy to była chciana ciąża, czy nie, ale wiem jedno, była jej ona potrzebna żeby wyjść za mojego tatę. Tak więc moi rodzice się pobrali, byli ze sobą, ale moja mama już wtedy miała problemy z alkoholem, przez 20 lat byli ze sobą, po 20 latach moja mama stwierdziła, że tata za bardzo ją ogranicza, bo nie pozwala jej pić. Z tego małżeństwa było nas sześcioro, a mama nigdy tak naprawdę nie kochała żadnego z nas, najchętniej to oddałaby nas do domu dziecka i może by tak było, gdyby nie moi dziadkowie i mój tata. Tak więc ja w wieku 4 lat wylądowałam u dziadków, żeby było lżej rodzicom, a moja mama za każdym razem pokazywała jak bardzo mnie nie cierpi. Po rozwodzie nastąpił podział, trójkę dzieci sąd przysądził tacie, i trójkę mamie. Żebyście widzieli jak ona o nas walczyła, ale bardzo to smutne chodziło jej tylko o to, żeby wyrwać od taty pieniądze z alimentów. Moje rodzeństwo, te które zostało przy mamie marnie skończyło. Mieli wolność, mogli nie chodzić do szkoły, bardzo im to odpowiadało, a alimenty, które szły na nich mamusia przeznaczała na wódkę. Moja siostra o rok młodsza skończyła jako mama dwójki dzieci, każdy z innym chłopakiem niciekawego pokroju. Starałam się jej pomóc, ale ona chce tak żyć, nic na siłę... tylko żałuję że nic nie mogę zrobić. Podsumowując nie oceniam mojej mamy, staram się ją jakoś zrozumieć, nie wierzę, żeby ona mogła nas nie kochać. Myślę, że Ty też kochasz swoje dziecko, tylko może jesteś bardzo chora... Proszę, jeśli wiesz, że z ojcem będzie mu dobrze, że on mu zapewni szczęśliwe życie, to nie wychowuj go wbrew sobie, bo zafundujesz mu takie piekło, którego nikomu nie życzę.... Ciebie również nie oceniam, pomyśl, co można w tej sytuacji zrobić... Najważniejsze jest tutaj właśnie Twoje dziecko, masz prawo do różnych uczuć, ale nie można mu łamać życia, zanim ono się jeszcze nie zaczęło... Bo później trudno nieść taki bagaż...
galazka_jabloni
Offline

niechęć matki do dziecka

przez dez82 15 gru 2013, 18:24
Witam
Mam podobny problem.
Moja partnerka od poczatku miala klopoty w zajmowaniu sie dzieckiem. Gdy po 2 miesiacach wyjechala jej matka po dwoch dniach musialem rzucic prace zeby pomagac. Miala klopoty z karmieniem, niekiedy zamykala sie w lazience na godzine lub dluzej kiedy Maly plakal bo chcial jesc. Krzyczala na mnie, wyrzucala z domu podczas gdy ja ogarnialem Malego. Gdy mial 3 miesiace przeszlismy na sztuczne mleko i zajalem sie malym i domem na pelen etat albo jak wszystkie matki wiedza na dwa etaty. Kolejne poltora roku minelo tak samo. Klotnie sa juz w wysokim stadium zaawansowania. Na swoja obrone dodam ze gdy przylatywala partnerki mama to robilem 4 dania na obiad bo obie byly na innej diecie z kosmosu + maly + ja. Wiec nie moglem miec juz bardziej ugodowej postawy. Ale w pewnym momencie mowiac kolokwialnie- palka sie przegla.
Maly ma juz dwa lata. Jest swietny. Juz fajnie mowi i wogole ogarniety ale u partnerki sytuacja nie wiele sie zmienila. Oczywiscie jest juz zdecydowanie lepiej jesli chodzi o dziecko ale w dalszym ciagu musze sie nim praktycznie non stop zajmowac bo matka pracuje albo niema czasu. Ja utrzymuje sie z zasilku (mieszkamy na emigracji). Tak na prawde to nigdy nie byla sama z dzieckiem dluzej niz 3 godziny. Wyrzuca mnie z domu non stop. Potem przeprasza. I to trwa cyklicznie. Oboje bierzemy SSRI ja zeby moc cos dorobic musze zarywac noce bo tylko wtedy sie da mam mozliwosc pracy w domu. Dzisiaj klotnia posunela sie za daleko. Nazwalem ja k... i oplulem. Oczywiscie wiem ze bardzo zle zrobilem i gryzie mnie sumienie. Od pewnego czasu wpadam w krotkotrwale afekty ? Nie mysle wogole a przez 5 czy 10 sekund poprostu rozwala mnie zlosc. Do tego stopnia ze gdy mi ktos zajedzie droge i ucieka to gonie go zeby staranowac. Na szczescie po chwili mija. Nie jestem wariatem. Jestem normalnym 32 latkiem.
To nie moze dluzej trwac. Nie chce zeby maly to ogladal. Dzisiaj schowal sie za szafka i wzial smoczek. Ona mi grozi ze nie bede mial zadnego wplywu na dziecko etc itd
Niech ci co krytykowali ojca tej kobiety za to ze odszedl mi poradza co dalej.
Dodam ze syn jest dla mnie najwazniejszy ale ona pod zadnym warunkiem nie zgadza sie zeby syn byl ze mna.
Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 gru 2013, 17:32

niechęć matki do dziecka

przez Kokojoko 15 gru 2013, 18:34
dez82 napisał(a):Wyrzuca mnie z domu non stop. Potem przeprasza. I to trwa cyklicznie. Oboje bierzemy SSRI ja zeby moc cos dorobic musze zarywac noce bo tylko wtedy sie da mam mozliwosc pracy w domu. Dzisiaj klotnia posunela sie za daleko. Nazwalem ja k... i oplulem. Oczywiscie wiem ze bardzo zle zrobilem i gryzie mnie sumienie. Od pewnego czasu wpadam w krotkotrwale afekty ? Nie mysle wogole a przez 5 czy 10 sekund poprostu rozwala mnie zlosc. Do tego stopnia ze gdy mi ktos zajedzie droge i ucieka to gonie go zeby staranowac. Na szczescie po chwili mija. Nie jestem wariatem. Jestem normalnym 32 latkiem.
To nie moze dluzej trwac. Nie chce zeby maly to ogladal. Dzisiaj schowal sie za szafka i wzial smoczek.


:shock:

Na co się leczycie (bierzecie SSRI)? Chodzicie na jakąś terapię? Planowaliście dziecko?
Jesteście dorośli a tak nieodpowiedzialni... Dziecko przez was cierpi...
Kokojoko
Offline

niechęć matki do dziecka

przez dez82 15 gru 2013, 18:36
Na depresje
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 gru 2013, 17:32

niechęć matki do dziecka

przez Kokojoko 15 gru 2013, 18:38
Kokojoko napisał(a):Chodzicie na jakąś terapię? Planowaliście dziecko?


?

Zacznijcie kontrolować swoje reakcje i zachowania, bo teraz Wy się leczycie a za parę lat dołączy do Was wasze dziecko... Chcecie stworzyć dziecku patologię w domu???
Kokojoko
Offline

niechęć matki do dziecka

przez dez82 15 gru 2013, 18:45
Wypraszam sobie to ze jetem nieodpowiedizalny bo to ja przyjalem wszystko na klate a ze mi w koncu odbja to jest jej zasluga. Doskonale wiem ze to patologia i nie chce zeby maly na to patrzyl. Czy jest rozwiazanie tego problemu inne niz takie ze ja odchodze ?


Czy da sie jej jakos i malemu pomoc ?
Ostatnio edytowano 15 gru 2013, 18:56 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto część zdublowanego postu
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 gru 2013, 17:32

niechęć matki do dziecka

przez Kokojoko 15 gru 2013, 18:51
Tak odpowiedzialny, dorosły facet żyje w patologii a później pyta czy ma zostawić partnerkę, dziecko i odejść...

Porozmawiajcie we dwoje, idźcie na terapię (w tym dla par) a jeśli nie możecie już uratować tego związku, to się rozstańcie. Lepsze to niż wieczne wojenki, na które patrzy się dziecko. I przede wszystkim pomyślcie o dziecku, bo to na nim odbiją się wasze problemy.

Pytałam czy chodzicie na terapię, ale nie odpisałeś... Zacznijcie od poważnej rozmowy i pójścia to terapeuty. Być może niechęć partnerki do dziecka to wynik depresji albo waszych relacji...
Kokojoko
Offline

niechęć matki do dziecka

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 gru 2013, 19:01
Całkowicie zgadzam się z Kokojoko.
Wybierzcie się na psychoterapię. Szkoda dziecka. Ten burzliwy okres w Jego życiu, spowodowany Waszymi wojnami odbije piętno na Jego psychice. Dziecko ma mieć zaspokojone podstawowe potrzeby. m. in. potrzebę miłości, bezpieczeństwa...
Zdobądźcie się na dojrzałą rozmowę i zadecydujcie, że pójdziecie na terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do