Jak sobie pomoc? prosze..

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak sobie pomoc? prosze..

przez znadmorza 23 mar 2010, 18:16
moje dziecinstwo to wakacje u dziadkow-radosc ze nikt nie krzyczy nie obraza,ze moge dluzej sie bawic,przytulic do dziadka,isc z babcia na ogrod,oni wytlumacza opowiedza posmieja sie ze mna.jak tylko ich widzialam tulilam mocno az sil zbraklo z radosci;moje obgryzione do krwi paznokcie a raczej ich brak-opuchniete opuszki palcow,ciagly wstyd,zazenowanie,strach,nieumiejetnosc wtopienia sie w grono dzieci;prawie dorosly chlopak ktory prowadzi mnie w krzaki-pilnuje pod nieobecnosc rodzicow;pasy od ojca,przerazajace wrzaki krzyki oskarzenia rodzicow, nieraz rzadko pijany ojciec ktory chce przytulac swoje corki mowi ze kocha i sie usmiecha a ja go wtedy nienawidze za to bo na codzien tego nie ma,jest jakby obcy..
szkola-znow strach przed rowiesnikami,wstyd ze ciuchy znoszone kanapka z margaryna brak kasy na wycieczke,wyzwiska ze strony chlopcow z klasy az do konca podstawowki,ciagle przesladowanie.ja cicha z boku tak zeby mnie nikt nie zauwazyl zeby wlasnie ci chlopcy dali mi spokoj..po szkole bawili sie mna jak kukla.czekali czesto w klatce schodowej na mnie,albo w piwnicy w lesie tam gdzie moglabym sie pojawic..i trzymali mnie za rece zebym nie uciekla dotykali moich piersi pupy chcileli wkladac brudne lapska pod moje majtki a ja sie szarpalam i krzyczalam,a jak sie zdarzylo ze ojciec wychodzil albo byl w poblizu to uciekali a ja jak nic sie nie stalo modlilam sie zeby mnie w takiej sytuacji nie zobaczyl.bylo mi tak bardzo wstyd...pozniej chcialam nie pamietac tego co mi robili nawet jak sie to skonczylo rozmawialam z nimi zartowalismy i probowalam tlumaczyc sobie ze nic takiego sie nie stalo ze to minelo i tylko wstyd mi bylo przed soba ze ja to pamietam i zeby tylko oni o tym zapomnieli ze mi to robili..
ojciec jedyny zywiciel rodziny zawsze niezadowolony zmartwiony zly niewyspany mocna reka pasek w reku jak tylko cos sie przeskrobalo nie wazne ze drobiazg bo kara musiala byc chocby skrzyczenie:nieuki,glaby,wywloki etc..jak jedynka do krzyk a jesli 4 to dlaczego tak nisko?mama jak straznik bez pracy zawsze w domu dbajaca o dom porzadek pomoc przy nauce.jezeli bylam niegrzeczna zapomnialam albo "nie pomyslalam" sama zeby cos zrobic to leciala na skarge do ojca ze jestem len ze nic nie potrafie ze nie pomagam ze nalezy mi sie wpier...i nikomu o tym nie mowilam do czasu az mialam 24 l w rozmowie z nieznajoma..
a teraz..mieszkam z moja dziewczyna..zastanawiam sie co ze soba zrobic..brak mi motywacji jak czegos sie podejme to nie koncze daje za wygrana i tak jest chyba tylko jak mam cos zrobic dla siebie..tak duzo rzeczy chcialabym zrobic-uczyc sie jezyka obcego,skonczyc prawko ktore zaczelam 2 lata temu,isc dalej do szkoly..tylko nie widze w tym sensu bo skazuje siebie z gory na przegrana bo jest cos takiego ze wiem ze sobie nie poradze ze nie jestem dosc madra..
czasem jest tak ze ogarnia mnie wewnetrzy smutek ze przygniata mnie i czuje sie glupia ze nic mi sie nie nalezy..czuje sie wtedy taka pusta,bezuzyteczna...moja srednia siostra zadluzona w banku pije i chyba ma z tym problem razem ze swoim narzeczonym,a najmlodsza wyszla za maz urodzila dziecko i wyglada na to ze jej facet podobny do naszego ojca tez lubi chlapnac,nie przelewa im sie...a ja mam pretensje do siebie :dlaczego one maja takie zycie?dlaczego nie maja dosc kasy zeby im sie dobrze zylo?co moge zrobic?jak im pomoc? czuje sie winna ze nie mge odczarowac ich losu a takze tych wspomnien z mlodszych lat..co moglam zrobic innego zeby tato nie krzyczal,mama nie skarzyla na nas ?
dlugo nie mialam chlopaka,chyba na sile szukalam bo tak bardzo bylam spragniona milosci zeby ktos wysluchal przytulil obronil..i choc na poczatku wcale nie chcialam zeby faceci robili wiecej niz samo przytulenie pozwalalam na to bo chcialam byc z kims nie sama bo tak bardzo balam sie samotnosci ale i odrzucenia..w pewnym momencie zauwazylam ze ciagnie mnie do kolezanki ze pragne ja a az tak silnie nie odczuwalam podobnie do facetow.i wystraszylam sie ze ja ja pragne panika i pytanie w glowie:czzbym byla les?przeciez to niemozliwe nie moze tak byc starzy by mnie zabili a ci ktorzy mnie wyzywali i obmacywali nie daliby mi zyc do konca zycia!wiec bylam z chlopakiem 5 lat z kilkoma przerwami i zylam tak z mysla ze wszystko bedzie dobrze i ze sie jakos pouklada..ale sie nie ulozylo..poznalam dziewczyne zakochalam sie i jestesmy ze soba i jest mi dobrze lepiej bezpieczniej,tylko te mysli niemoc poczucie winy zal niechec do ksztalcenia siebie mnie wpedza w rozpacz...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
22 lut 2010, 13:49

Jak sobie pomoc? prosze..

Avatar użytkownika
przez 2004borys 08 lis 2014, 15:21
nie dosłyszałem o co ci chodzi
sulpiryd 200 mg
fluoksetyna 40 mg
wenlafaksyna 112,5 mg
olanzapina 7,5 mg
klorazepan 20 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
02 mar 2012, 19:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do