Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 31 maja 2009, 22:51
petunia, stań się jak on, samowystarczalna, a zobaczysz jak można głęboko odczuwać miłość - tą prawdziwą. Nie wiem czy zrozumiesz o co mi chodzi.. Musisz stać się niezależna, uwierzyć we własne siły, a nie, że jak on jest to jest bosko, a jak go nie ma to już nie jest bosko. Ma być bosko i z nim i bez niego.

Można to porównać do muzyki. Jak jesteś z kimś, gra pewien rodzaj muzyki (powiedzmy, że w Twoim sercu ;) ), którą oceniasz jaką niesamowitą, jesteś szczęśliwa, on Cię darzy uczuciem - jest super. Jak jesteś sama, nie ma nikogo przy Tobie, gra inny rodzaj muzyki, który to oceniasz bardzo negatywnie. Jedna i druga muza jest wspaniała w swoim rodzaju. Wszystko zależy od Ciebie, jak to odbierasz.

Nie do końca to chciałem powiedzieć, ale mam nadzieję, że wychwycisz idee ;) Pewnych rzeczy się po prostu nie da zwerbalizować..
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

przez betty_boo 31 maja 2009, 23:52
[quote]dzisiaj mi powiedział, że on jest raczej typem samotnika, że kobieta czasem wręcz mu przeszkadza i rzeczywiście da się to wyczuć

dla mnie to jest jakas asekuracja z jego strony, wycofywanie się i budowanie dystansu.

niedopasowanie sie to tez jest problem który mnie nurtuje...ale wydaje mi sie ze on zaczyna byc widoczny dopiero wtedy, kiedy cos sie zle dzieje...wiec chyba jest to jakis sygnał.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 01 cze 2009, 10:44
Jestem mężatką a czuję się jak bym była sama nie mam z kim pogadać ,nie mówiąc o innych sprawach :oops: ,czasem myślę że wolałabym być sama niż tak tkwić ,kiedyś mu puszczę piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=FOc0MRymV3U :-|
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 01 cze 2009, 12:31
Petunia jak czytam towja historie to tak jakbys opisywala mnie 2 lata temu.
Teraz z perspektywy czasu moge Tobie powiedziec ze nie ma sensu walczyć gdy jednej stronie nie zależy.
Ja do dziś jak przypomne jak sie osmieszalam, prosilam zeby wszytsko przemyslal.
Jak robilam sobie nadzieje!

Nic na sile.
Wiem ze ciezko to zrobic , ale tak jest najlepiej.


Buziaki kochana!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 03 cze 2009, 09:41
Wczoraj miałam kolejną sesję terapeutyczną. Dowiedziałam się na niej m.in., że to ja w widoczny sposób się staram i walczę o ten związek, powiedziała, że mojemu partnerowi najprawdopodobniej nie zależy na tej relacji, że nie szanuje mnie i rodziców, nie chce dzieci i specjalnie nie daje nawet możliwości na zmianę nastawienia, patrzy głównie na swoje potrzeby bo one sa dla niego najważniejsze... I chyba się trochę poirytowała tym, że ciągle staram się go tłumaczyć ze wszystkiego, że może pewnych rzeczy nie chcę zobaczyć i usłyszeć, że sama stworzyłam sobie wizję tego mężczyzny, która decydowanie odbiega od rzeczywistości i na koniec, że mogę trwać w tym związku jeśli chcę, ale żebym nie zapomniała, że sa jeszcze inne osoby, rzeczy, które mnie budują dają satysfakcję, że on nie jest jedyną osobą, na której mogę sie skupić... Słuchałam tego i przez chwilę poczułam poczucie winy, przecież nie chciałam go przedstawić jako tego złego, a siebie jako ofiary powiedziałam tylko jakie sa fakty ... chyba nie może być aż tak źle. Ale potem przyszłą myśl a jeśli rzeczywiście stworzyłam sobie własną wizję, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i do tego nie chcę otworzyć się na prawdę? Życie w iluzji?

LucidMan Masz rację, tak bardzo weszłam w tą relację, że dla mnie nie starczyło już miejsca. Moja własna muzyka ... może niedługo uda mi się skomponować coś tylko dla siebie. Dzięki za uwagi :smile:

Betty_boo To rzeczywiście może wyglądać jak budowanie dystansu, jeśli tak to po co? Po co tak sie oddala, dlaczego tak zamyka ... Żeby mnie zniechęcić, żebym powiedziała w końcu sobie dość :(

Kochana Donkey ja w tym związku pokazałam jak to jest nie mieć szacunku i godności do siebie i własnych potrzeb :shock: A gdzie podział się mój instynkt samozachowawczy !!! Jak to jest możliwe, że pozwoliłam doprowadzić do własnego zniszczenia ..., że pozwoliłam, że nie chciałam siebie. Więc jak mogę kochać kogoś nie kochając siebie? Czyli nie kocham ... A więc co to było, to wszystko co ofiarowałam swojemu mężczyźnie, czyżby iluzja zbudowana na kształt jakiejś bajki, którą zawsze chciałam przeżyć:?: A to co On dał mi to tez była bajka, która ma to do siebie, że zawsze się kończy ... :?:

Nie chcę już bajki chcę normalnego życia, w którym oboje partnerów zdaje sobie sprawę i liczy się z potrzebami drugiego. Gdzie nie ma walki o władze, nie ma dominacji jest partnerstwo czyste partnerstwo gdzie można przyznać się do swoich słabości nie bojąc się odrzucenia. Gdzie można przyznać się do siły, która nie będzie zazdroszczona. Gdzie różnice będą źródłem rozwoju a podobieństwa stabilności. Gdzie jeden drugiego bać się nie będzie a wsparcie będzie szło po dwóch stronach. Gdzie nasz dom będzie naszym małym państwem zarządzanym wspólnie ...

Czy potrafię, potrafię stworzyć najmniejsze państwo świata? Bo nie chcę już grac ani roli ofiary, ani małej dziewczynki i dużą ilością niezaspokojonych potrzeb z dzieciństwa. Chce być dojrzałą kobietą pewną swojej wartości pozwalającą sobie zarówno na marzenia jak i na racjonalne podejście do życia. Chcę być ... Chcę siebie...
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 03 cze 2009, 13:17
Petunia ostatnio czytałam mądre słowa- żeby pokochać kogoś trzeba wpierw pokochać siebie.
Po roztsaniu z chlopakiem ktory mnie ''wyniszczyl'' stalam sie jedna wielka kupa kompleksow.
Wszytsko przez niego.
Nie doceniam siebie , nie mam o sobie dobrego zdania. I ta choroba tylko to poglebia. Czuje sie beznadziejnie, siedzac w domu -nie mogac nic zrobic.
Wiem ze dluga droga przede mna zeby to sie zmienilo.

Ale moim marzeniem jest spotkać tego dla którego ja bede najwazniejsza a on przesloni mi swiat!
Ale tak pozytywnie.

Także petunia jeśli ten związek sie nie uda to znaczy że to jeszcez nie ta jedyna,prawdziwa miłoścć!


Buziaki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 03 cze 2009, 13:51
Donkey Ty to masz gadane :D a raczej pisane hehe :mrgreen:

Dziękuję za słowa otuchy. I masz rację, sztukę szacunku, miłości, a także przyjaźni zaczyna się od siebie ... Prawda starsza niż my ...

Buziolki wielkie
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 03 cze 2009, 16:54
Kochana gadane moze mam :)
Tylko to sie tak latwo mowi- wiem coś o tym.
Rozum swoje a serce swoje!
Brrrr...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 03 cze 2009, 17:13
petunia napisał(a):Nie chcę już bajki chcę normalnego życia
petunia napisał(a):Chce być dojrzałą kobietą
petunia napisał(a):Chcę być ... Chcę siebie...
Wiesz jakie niebezpieczeństwo zawiera się w słowie "chcieć"? Zawsze dotyczy przyszłości. Chcesz być dojrzała, ale kiedy? Dzisiaj, jutro, za miesiąc? Jestem pewny, że chcesz być teraz w tej chwili. To nie jest możliwe, bo jeśli chcesz, to tym samym dajesz sobie do zrozumienia, że tego nie masz. Chcesz normalnego życia, bo uważasz, że teraz jest nienormalne, chcesz być dojrzała bo uważasz, że nie jesteś dojrzała, chcesz siebie, bo nie czujesz się sobą..

Powinnaś kopać głębiej, to znaczy: np. z jakich względów czujesz się niedojrzała, jakie są przeszkody, które przeszkadzają Ci być/stać się dojrzałą.

Nasze szczęście, radość nie polega na dodawaniu, lecz odejmowaniu. Nie można dodać czegoś, co jest w nas od urodzenia. Trzeba odjąć wszystkie blokady, które powstawały od pierwszego wdechu aż do teraz. Blokad jest spoooro. Każde odrzucenie niewłaściwego, powoduje pojawienie się właściwego, z głębi Ciebie, z korzenia Twojego bytu, z Boga. Przerwij tamę, a rzeka popłynie. Teraz też płynie, ale jest spaczona, wykrzywiona, robi zakola. Przerwij tamę, a rzeka popłynie prosto, popłynie naturalnie. Wtedy dopiero staniesz się sobą!! Staniesz się naturalna! Nie normalna lecz naturalna, a to duuuża różnica. Wielu "stara się" być normalnymi.. Trzeba za to słono zapłacić..

Jak widzisz nawet zwykłe chcę, jest sposobem "Twojej nerwicy" (Twoim sposobem), na odwrócenie uwagi od Teraz i od prawdziwych przyczyn problemów. Zawsze szukaj drugiego dna, a może się okazać, że znajdziesz piękne skarby, które od zawsze tkwiły ukryte w Tobie ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

przez magda11 04 cze 2009, 21:56
witam wszystkich:) jezeli moge sie wypowiedziec to tez mam podobna sytuacje z moim narzeczonym.moze wy mi cos doradzicie bo ja juz sama nie wiem co robic. poniiekad to moja wina bo go do tego przyzwyczailam.godzilam sie na wszystko chcialam spelnic wszystkie jego marenia.czasami wydaje mi sie ze od tego momentu zaczelam cierpiec na nerwice. on mial wszystko czego chcial (teraz czasami juz odmawiam) a ja nie czuje wsparcia z jego strony:( nawet tego ze mam nerwice nie rozumie:( kiedys bardzo bolaly mnie plecy- pracuje w przedszkolu i nieraz nadzwigam sie dzieciaczkow-i poprosilam go o masaz- oczywiscie sie nie doczekalam:( zaczelo mnie to wszystko wkurzac i chyba podswiadomie zaczelam prowokowac klotnie. chcialam moze sprawdzic czy chce z nim byc czy nie. i zawsze po klotni plakalam ze tak bardzo go kocham i nie chce go stracic.wiem glupio to wszystko brzmi, sama tego nie rozumiem.z jednej strony kocham go a z drugiej potrzebuje czegos wiecej- wsparcia z jego strony,zrozumienia. a zeby bylo smieszniej to za miesiac jest nasz slub.wiem ze pomyslicie sobie ze jestem mega idiotka ale ja po prostu nie potrafie tego przerwac!boje sie sie co bedzie po slubie.czasami jest naprawde super ale czasami czuje sie bardzo samootna:(prosze moze wymi cos doradzicie!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 maja 2009, 22:13

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 04 cze 2009, 22:02
magda11 Jeśli masz wątpliwości co do tego czy chcesz spędzić z nim całe życie to lepiej przemyśl swoje "tak" póki jeszcze możesz. Małżeństwo to wyższy kaliber, nie jest tak łatwo odejść jak przy niesformalizowanym związku. Rozmawiałaś z nim szczerze, mówiłaś o swoich emocjach odczuciach :?:
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

przez magda11 04 cze 2009, 22:23
dziekuje za taka szybka opowiedz:) ja go naprawde kocham i chce z nim byc tylko boje sie ze ten jego brak zrozumienia bedzie mi coraz bardziej dokuczal i takie negatywne emocje beda sie gromadzic miesiacami latami az wkoncu bedzie koniec:( tak probowalam z nim rozmawiac.nie mowilam ze mam watpliwosci tylko ze nieraz brakuje mi wsparcia i zrozumienia z jego strony. powiedzial ze przesadzam bo przeciez zawsze moge na niego liczyc.no to ja juz nie wiem co myslec:(oj ciezki miesiac przede mna!to jest naprawde najtrudniejsza decyzja w moim zyciu chociaz z jednej strony boje sie ze jestem za slaba zeby ten zwiazek zakonczyc!wiem ze nawet jesli by sie tak stalo to bede sie zadreczac ze moze nie mialam racji, bylam przewrazliwiona itp
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 maja 2009, 22:13

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

przez betty_boo 05 cze 2009, 20:53
nie zakańczaj wiec tego zwiazku tylko go zmień!jesteś w dobrym momencie tylko musisz opracowac strategie dzialania i zaczac STANOWCZO domagac się i realizowac rózniez własne potrzeby.napisz co postanowiłas
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 05 cze 2009, 21:13
Ślub tuż tuż więc może udziela się Tobie zdenerwowanie.
Szykuje sie duża zmiana w Twoim życiu co na pewno jest mocno stresująca sytuacja.

Pamietaj ze to jest bardzo wazna decyzja i musisz być przekonana o jej slusznosci.
Zycie ma sie tylko jedno i od Ciebie zalezy jak je przezyjesz.

Moze np. wybralibyscie sie do psychologa?
Na taka terapie dla par!

Skoro kochasz to walcz bo warto!
Lecz jak z wlasnego doswiadczenia wiem ze gdy tylko jednej osobie zaezy zeby bylo dobrze to niesttety ale nie bedzie dobrze :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do