Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 29 lis 2011, 21:36
christina122, dlaczego obecnemu partnerowi nie wyznasz prawdy o sobie?
Całe życie będziesz się bać, że ktoś życzliwy doniesie mu o Twojej przeszłości. Czyż nie szczerość jest podstawą związku?
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez christina122 29 lis 2011, 22:35
kornelia_lilia nie nie wyznam mu prawdy o mojej przeszłości, ponieważ od razu odszedłby ode mnie , a bardzo mi na nim zależy. Nie może się o tym dowiedzieć ...
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Nieznajomy20 02 gru 2011, 14:27
Witam również miałem ciężki związek byłem z kobietą molestowaną seksualnie... Wcale nie mam do niej o to żalu mam do siebie żal, że nie potrafiłem wielu rzeczy zrozumieć i pojąć... Kocham ją nadal w głębi serca choć nie jesteś już razem... I pluję sobie w brodę... Cały związek przedstawiłem na blogu przepraszam za spam http://incognitowita.blogspot.com/ .
Największym problemem w związkach jest to, że jesteśmy osobami dysfunkcjonalnymi nie z wadami lecz z dysfunkcjami które zostały wszczepione w nas za dziecka! Na tym blogu będę opisywał te dysfunkcje współpracuję z dwoma psychologami oraz sam mam wiele przeżyć z przeszłości... Które wpływają na moje obecne zachowanie. Bardzo wielki błąd jaki popełniają ludzie to nie wyciąganie wniosków z poprzednich związków oraz szukanie wsparcia u osób trzecich raniąc tym samym uczucia partnera. Często jest tak, że ta dysfunkcjonalność jest dla nas czymś normalnym zaś dla partnera nie! Wtedy trzeba iść na terapię do psychologa, bo miłość nic nie pomoże... I nie wstydzić się swoich lęków mówić partnerowi czego się boisz, a on musi to zrozumieć musi być wyrozumiały bardzo często jest tak, że partner staje na głowie, aby wszystko było okej rozmawia itp. lecz on ma w sobie brzemię, które dźwiga. Często może być tak, że chcemy rozmawiać z kimś i mu pomóc, a on to odbiera jako atak lub akt litości, bo w dzieciństwie ojciec poniżał go lub ubliżał mu, że do niczego się nie nadaje. To jest wierzchołek góry lodowej dlatego zapraszam wszystkich na mój blog tych którzy nie widzą sensu swojego życia każdym zajmę się indywidualnie. Chce nieść pomoc innym, bo nie dałem rady nie uratowałem bliskiej mi osoby, więc czuję wielki ból... A wy też będziecie go czuć z czasem to wszystko wróci... Więc musicie sami wiedzieć czy chcecie tej pomocy... Jesteście osobami dorosłymi i odpowiedzialnymi nie dziećmi, więc nie możecie się już bać rzeczy związanych z przeszłością i pracować nad swoim charakterem!

-- 02 gru 2011, 16:33 --

christina122 powiedz mu prawdę ułatwi mu to wiele rzeczy. z czasem, zapewne będziesz się dziwnie zachowywać przez myśli nie będziesz sobą i możesz popaść w depresję przez ten lęk...
http://incognitowita.blogspot.com/ To ja człowiek w masce!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 sie 2011, 00:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez truffaut 06 gru 2011, 01:32
Witam. Zaczynam czuć się zdesperowany. Jestem z jedną dziewczyną od ponad 3 lat. Z początku było uczucie, nie przeczę. Od jakiegoś czasu jednak zaczynam dostrzegać, że to już nie to samo. Mam problem, bo dziewczyna, z którą jestem, jest ode mnie uzależniona... Ciągle pisze, dzwoni. Chce wiedzieć co robię, kiedy się spotkamy. Jest przeraźliwie zaborcza. Zaczynam się dusić. Nieraz myślę, że chcę być sam, nie chcę się angażować. Taki jestem. Lubię samotność i czas tylko dla siebie. A ona - wprost przeciwnie. Ona chce, żebyśmy zamieszkali razem... Ma nieciekawą sytuację materialną w domu i wspólne mieszkanie to dla niej ratunek... Nie potrafię jej w tej sytuacji powiedzieć, że nie czuję do niej już uczucia... Mam 25 lat i nie chcę jeszcze wchodzić w taki związek... Wiem, że niektórzy już od paru lat są po ślubie i mają w tym wieku dzieci. Mnie to w tej chwili nie interesuje. Brakuje mi singlostwa, brakuje niezależności, brakuje absolutnej swobody. Nie chcę jeszcze dzielić życia z kobietą, a w każdym razie może gdybym czuł prawdziwe uczucie, byłoby inaczej. A tak, uciekam od tego tematu. Unikam. A ona naciska. Pyta. Kiedy? Może za miesiąc? Może za 2 tygodnie? Nie potrafię jej powiedzieć: nie, nie zamieszkam z Tobą, nie chcę, nie teraz. Każda moja negatywna odpowiedź natychmiast spotyka się z morzem łez. A ja jestem zbyt miękki... Nie potrafię tak po prostu rzucić jej w twarz: "to koniec". Jej łzy całkiem mnie kruszą. Przestaję sobie z tym radzić. Wynajduję wymówki, żeby się nie spotykać. Bywa, że nie widzimy się tydzień, półtora. Wysyłam sygnały, ale ona ich nie dostrzega. Nie wiem czy nie chce, czy po prostu jest tak zaślepiona. Idealizuje mnie sobie. Jestem dla niej jakimś księciem z bajki... A ja robię co mogę, żeby dać jej do zrozumienia, że nie jestem księciem z jej bajki. Prawda jest taka, że nie chcę już z nią być. Nie chcę zaczynać wspólnego życia. Nie potrzebuję na tym etapie zaangażowania. Co mam zrobić? Jak mam jej powiedzieć, że jest mi źle, ale że nie potrafię z nią zerwać, bo boję się jej reakcji? Nie posądzam jej o myśli samobójcze, ale patrząc jak wielkie nadzieje pokłada w wyprowadzce z domu i uzależnia tą wyprowadzkę ode mnie... Jestem przerażony. Czy to ja powinienem iść do terapeuty? Czy ona? A może oboje powinniśmy pójść? Co mam robić... Proszę o jakikolwiek głos, jakąkolwiek radę...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 gru 2011, 01:08

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez truffaut 06 gru 2011, 16:38
Myślę, że nie miałbym problemu ze szczerą rozmową, ale gorzej, że jest w dołku finansowym. Tzn nie ona konkretnie, tylko jej rodzice. W tej chwili to ona jest głównym źródłem dochodu... Dochodzi też kiepska relacja z ojczymem i chęć usamodzielnienia się... To paradoks, bo ona chce się usamodzielnić przy mojej pomocy... Pytałem jej dlaczego nie chce sama zamieszkać - bo nie i już. Bardzo jej współczuję i dlatego jest mi podwójnie ciężko z nią zerwać akurat teraz... Wiem, że tak nie powinno być, prawda? Nie chodzi o to, żeby być z kimś z litości. Ale czuję się trochę tak jakbym chciał uciekać z tonącego okrętu, a był jeśli nie kapitanem, to chociaż pierwszym oficerem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 gru 2011, 01:08

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez paradoksy 06 gru 2011, 19:42
truffaut, później będzie tylko bardziej bolało (ją).
lepiej powiedz jej teraz wprost o co chodzi.
bo teraz robisz jej niepotrzebnie nadzieje.
trudno, nie możesz być z nią tylko dlatego że jest w złej sytuacji materialnej. możesz jej pomóc na tym tle, ale tylko na tym jeśli masz możliwość.
ładna mi to chęć usamodzielnienia się.... (mówię o niej)

-- 06 gru 2011, 19:43 --

to raczej chęć jeszcze głębszego przywiązania się do Ciebie
paradoksy
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez truffaut 06 gru 2011, 21:29
Paradoksy, fakt jest faktem, że ona szantażuje mnie emocjonalnie. Wie, że jak zaczyna płakać, ja robię się łagodny. Było już kilka momentów, kiedy prawie zdobyłem się na to, żeby jej powiedzieć, że to wszystko nie ma sensu. Po czym ona rozpłakiwała się, widząc w jakim kierunku to zmierza i rzucała mi się w ramiona... Wiem, że powinienem był twardo powiedzieć "dość!", ale nie potrafiłem. Zazdroszczę niektórym bezwzględności w takich momentach. Zazdroszczę, bo tacy ludzie zachowują jasność umysłu, nie komplikują spraw, tylko jeśli trzeba - upraszczają. Nie bawią się w sentymenty i nie są przesadnie empatyczni (jak ja). Czasem w życiu potrzeba pragmatyki, nie romantyzmu. Ja to doskonale wiem, jak widać, ale niestety tylko w teorii...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 gru 2011, 01:08

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Lenkowa 08 gru 2011, 00:03
witam. czasami też mam wrażenie, że jestem w toksycznym związku. Jestem z facetem od roku. od 4 miesięcy ze sobą mieszkamy. Od zawsze miał trudny charakter ale teraz jest coraz gorzej. Nie istotne są moje problemy, wie w jakim jestem stanie ale mało go to interesuje. podobno rozmowa może rozwiązać wszystko ale co w tedy kiedy ta druga strona rozmawiać nie chce? Cały czas udowadnia mi, że jestem od niego głupsza i gorsza. Kiedyś takinie był. Wydarzyło się kilka gorszych rzeczy w przeciągu miesiąca w naszym życiu ale na moje zapewnienia, że zawsze może na mnie liczyć, porozmawiać reaguje bardzo negatywnie. Dziś zapytał czy szukam jakiegoś mieszkania dla siebie ( mimo, że nie rozmawiał w ogóle o tym ze mną w żaden sposób). Jestem kompletnie załamana. Czuje się jak stara zabawka, którą nagle nie wiadomo dlaczego się wyrzuca. Dwa dni temu zapewniał, że wszystko jest ok. Dobija mnie tym bardziej myśl, że poświęciłam temu związkowi bardzo dużo z siebie. Nie wiem już co mam robić. Dodam, że mieszkam w obcym mieście, nawet nie bardzo mam tu na kogo liczyć.
A ten krótki postój, który nazywamy życiem i którym tak się strasznie martwimy, to nic innego jak tylko niewielka weekendowa odsiadka w pudle w porównaniu z tym, co przyjdzie wraz ze śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 gru 2011, 23:25
Lokalizacja
Wrocław

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Nieznajomy20 13 gru 2011, 01:45
Jestem ciekawy czy to co tutaj piszecie. Mówicie wprost partnerom ? Co? Chcecie rozmawiać, ale czy tak jest naprawdę? Czy mówicie otwarcie o swoich potrzebach, bądźcie realistami i jeżeli z kimś się żyje, a później nie chce się z kimś żyć, bo się dusisz to to jest dla mnie śmieszne. Co uczucie ginie, znika chyba w waszych chu** i pizda**... Jeżeli ludzie mówią sobie kocham Cię to co? to te słowa są uniwersalne. Zdajcie sobie sprawę z potęgi tych słów i kogoś się nie zostawia, tylko szuka się kompromisu. Najłatwiej odklepać i dać dupy i zranić czyjeś uczucia...
http://incognitowita.blogspot.com/ To ja człowiek w masce!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 sie 2011, 00:46

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez nextMatii 13 gru 2011, 02:57
Jedno jest pewne zycie w toksycznym zwiazku wykancza..po co se tak meczyc skro to do niczego nie prowadzi....chyba ze druga osoba chociaz chce probuje sie zmienic..i jest nadzieja na lepsze ..dobre relacje..?Do tego jednak trzeba dojrzalosci dwoch stron...
nextMatii
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Anna1985 27 gru 2011, 21:29
Cześć jestem tu po raz pierwszy i od razu przejdę do rzeczy.
Jestem po bardzo toksycznym związku ,który pozbawił mnie zaufania, wiary w to że ktoś może mnie naprawdę pokochać, tkwi we mnie do tej pory tylko oczekiwanie w napięciu na "cios" we wszystkim dopatruję się złowrogich zamiarów i rzeczy które dla "normalnych" ludzi są "normalne" ja odbieram w jakiś chory przepełniony strachem sposób.Jestem z kimś dobrym dla mnie a ciągle przepełniają mnie uczucia o których wyżej pisałam, wybieram się do psychologa ale zanim tam pójdę chciałabym się dowiedzieć czy ktoś z Was ma podobne przeżycia i jak sobie z tym radzicie i co to w ogóle jest? Tak bardzo chcę żyć normalnie...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 gru 2011, 21:09

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez tatulka 02 sty 2012, 15:01
WItam wszystkich gorąco i życzę wszystkiego najlepszego i mnóstwa spokoju w Nowym Roku, jestem tutaj kolejnym "świeżakiem" ale myśle że to dobrze dla forum bo się rozrasta:)
Podobnnie jak przedmówcy i mnie się trafił od losu toksyczny związek... i wszystko byłoby prostsze gdyby nie fakt ze mam cudowną córeczkę i popełniam pewnie wielokrotny błąd a mianowicie ciągne wszystko dla niej żeby stworzyć jej namiastkę życia rodzinnego..
Ostatnio jednak już nie daję rady, ponowna awantura właściwie krzyki na cały blok mojej lubej z elementami wyrażania emocji biciem po twarzy i to wszystko na oczach przestraszonego dziecka, które wpadło po raz kolejny w histerięę... ja jestem raczej spokojny z charakteru i powstrzymuje sie od unoszenia głosu ogólnie a przy dziecku to juz jest dla mnie święte ..
Niestety jest to wykorzystywane przeciwko mnie i dostaje bicze ile sie tylko da zeby sie na kimś wyrzyć ..., przypomina to trochę kopanie leżacego
Tym razem powodem złości było nie poskładane kilka bluzek prania i moja niechęć do obecności u pewnej ciotki na obiedzie...
Nie wiem juz co robić , chwyciłem w pewnym momencie za kamerę żeby uwiecznić tą ponadczasową złość bo przecież mało kto uwierzy w to co sie dzieję ..oczywiście prawie kamera została rozwalona na strzępy i nic sie nie udało nagrać..
To że jestem poniżany, wyzywany, czasem bity wytrzymam ale to że robi to przy małej już mi nie przechodzi przez myśl , gdybyście widzieli to przerazone dziecko :( masakra, mówię żeby się uspokoiła i popatrzyła ze robi krzywdę małej, ...Ona nic , dalej ciągnie te swoje wywody 120 Decybelowe, kopnęła dziecku zabawkę tak że poleciała przez cały pokój, mała wystraszona nie wiedziała co sie dzieje
Dzisiaj musiałem kupić tabletki na nerwy bo mi sie to w głowie nie mieści, jesteśmy ok 3 lat po ślubie a te awantury powtarzają się z różnym nasileniem i zawsze ona je wywołuje ...i najchętniej przy dziecku
Miałem się wynieść ale kochamy się z córeczką i oboje nie moglibyśmy mieszkać osobno ...
Boję się że kiedyś jak znowu spowoduje taką histerię i strach u dziecka to nie wytrzymam i coś jej zrobię ..
Póki co szukam psychologa dla siebie może coś pomoże.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 sty 2012, 07:07

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez memotion 05 sty 2012, 14:14
Jestem z moim partnerem 3 lata W lecie mamy brać ślub... Bardzo go kocham, lecz nie potrafie sobie ostatnio poradzić z brakiem okazywania uczuć...kłucimy się o to coraz częściej. Mieszkamy razem i ostatnio relacje między nami nie są najlepsze. Prosze go o dobre słowo, gest, o to by mnie przytulił...i w dopowiedzi slysze tylko -" ja taki nie jestem, mnie inaczej wychowano...przeciez znasz mnie.." - ja mu na to odpowiadam - wiesz, że ja tego bardzo potrzebuje, jesteśmy rożni, musimy znaleźć kompromis później jest na mnie , ze się czepiam, że robie problemy tam gdzie ich nie ma, że nigdy nie może być w domu spokojnie - wtedy płacze bo nie chodzi mi o kłutine lecz mały gest..Starsznie żauje, że tak mi tego potrzeba. On uważa, że jestem nadwrażliwa - coś na pewno w tym jest. Zawsze byłam pesymistką, dołowałam się, miewałam depresje - leczyłam się dośc długo Seronilem i Afobamem i teraz też o tym myśle..Ostatnio myślę tez nad rozstaniem bo nie umiem z tym żyć, to bardzo mnie męczy i unieszczęśliwia. Kompletnie nie wiem, czy to depresja i szukam na siłe czegoś aby nie było mi przypadkiem z nim dobrze - bo przecież go kocham i chce z nim być, chcialabym tylko więcej czułości, czuć się bardziej kochana...Niby wyrazem uczuć powinno być to, że poprosił mnie o rękę, że wybrał włąsnie mnie... Z drugiej strony nie chce życia obok siebie, lecz RAZEM, wspólnego życia...Niestety lub stety ale związek jest dla mnie najważniejszy, dlatego to tak mnie boli..Czy tak wrażliwa osoba może być szczęśliwa? Co powinnam zrobić? Marzę o związku w którym partnerzy byliby sobie bardzo oddani...z drugiej strony czy taki jest możliwy na zawsze? Oddanie na samym początku, romantyzm zwykle przemija... Kocham Go i bardzo chcialabym żeby byloby mi w tym związku dobrze, ale nie jest, nie umiem. Nawet kiedy zakładam sobie, że 'wyluzuje' to po 2 dniach to pryska i oboje się męczymy...Nie chce nam dokładać, nie chce tego psuć, z drugiej strony tak własnie czuje.... Kompletnie nie wiem co robić. Zapewne nie jedna bylaby na moim miejscu szczęsliwa...przystojny facet z kasą, usmiechnięty, odpowiedzialny, chcemy budować dom...a ja ??? ja się umartwiam...Prosze o pomoc, co ze mną jest nie tak, czy to depresja? nadwrażliwośc? Nie chce toksycznej relacji, chce szczęsliwej rodziny która mamy założyc...
memotion
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez tatulka 10 sty 2012, 21:17
Jeśli masz już takie wątpliwości to lepiej odpuść dla dobra wszystkich a głównie przyszłych potomnych:)...
Ja tylko raz w życiu spotkałem tzw "miłość życia", niestety przez swoją głupotę i lenistwo ją utraciłem i potem dostałem od losu kopa
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 sty 2012, 07:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 8 gości

Przeskocz do