Lęk przed popełnianiem błędów

Inne zaburzenia.

Lęk przed popełnianiem błędów

Avatar użytkownika
przez Travis89 04 kwi 2013, 23:15
Boję się popełniać błędy. Uważam, że jeśli popełniłem błąd, to znaczy, że zmarnowałem jakąś sytuację w swoim życiu i w związku z tym, moje życie nie będzie takie dobre jak by mogło być. Jeśli popełniłem błąd, to często uważałem, że mogłem postąpić lepiej i w związku z tym czułem żal. Ponieważ żal wywoływał u mnie silny dyskomfort, postanawiałem na przyszłość podjąć kroki zapobiegawcze, by już więcej taka sytuacja się nie powtórzyła. Najczęściej czułem żal, gdy postępowałem moim zdaniem zbyt pochopnie. Dlatego też później nauczyłem się poświęcać więcej uwagi momentowi podejmowania decyzji i upewniałem się tak bardzo, jak to tylko możliwe, czy nie działam zbyt pochopnie. Często i tak pozostawały wątpliwości, ale w pewnym momencie (gdy odczuwałem już wystarczająco silny dyskomfort w związku z tym, że powstrzymuję się przed tym, co i tak w głębi duszy chcę przecież zrobić i w głębi duszy wiem, że jeśli postąpię inaczej, to postąpię wbrew sobie) i tak musiałem zrobić krok do przodu, bo inaczej narastałaby we mnie frustracja (której nie chciałem tolerować, bo gdybym nauczył się ją tolerować, to zastygłbym w paraliżu na całe życie).

Utworzyłem skomplikowane struktury umysłowe, które miały mnie ustrzec przed popełnianiem błędów (a właściwie zminimalizować prawdopodobieństwo ich popełnienia). Te struktury umysłowe skutecznie jednak blokowały i ograniczały moje działania. Ubezwłasnowolniały mnie. Byłem więźniem własnych algorytmów. Robiłem to, czego tak naprawdę w głębi duszy nie chciałem robić.
Te struktury były bardzo mocne.

Dzisiaj jednak, w pewnym momencie, miałem tego dosyć. Nie wiem, jak to się stało, ale nagle powiedziałem sobie dosyć i wydostałem się z tego więzienia. Jednakże...chciałbym zachować ten stan...zachować go i nie dopuścić do tego, żebym zmienił zdanie. Abym pozostał na tych nowych torach.

Zacząłem to analizować - zacząłem zastanawiać się, dlaczego nieraz już wracałem na stare tory. Doszedłem do wniosku, że pojawia się tutaj lęk - ale lęk dość osobliwy. Jest to obawa, że przed tak radykalnym krokiem, jakim było wydostanie się z więzienia, mogłem najpierw spróbować wycisnąć wszystko, co się dało z tamtej sytuacji. Obawa, że tak pochopne wyjście z tego było błędem. Obawa, że gdybym jeszcze w tym więzieniu swoich skomplikowanych i ciasnych struktur umysłowych pozostał tak długo, jak to tylko możliwe, to w końcu uzyskałbym już pewność (a przynajmniej maksymalną możliwą w tym przypadku pewność), że pozostanie w więzieniu to zły pomysł. I wówczas nie miałbym już obaw przed pozostaniem na wolności. Czyli obawa przed tym, że mogłem postąpić zbyt pochopnie.
Z drugiej strony, wierzę (choć nie umiem sobie tego udowodnić), że zawsze można niżej upaść i że zawsze mogę w nieskończoność używać tego argumentu: "Jeśli zostanę w więzieniu jeszcze raz, ale spróbuję przy tym jednej pozostałej drogi i to znowu nie wypali (a zapewne, ale nie mam na to dowodu, nie wypali), to wówczas będę mógł już spokojnie udać się ku wolności. Mogę więc wejść do więzienia jeszcze raz, po to by się ostatecznie oparzyć i już nigdy tam nie wracać". Zazwyczaj takie podejście to niekończące się złudzenie, może teraz też?

Czy ktoś mógłby mi trochę rozjaśnić moją sytuację?
Na przykład lęk przed popełnieniem błędu - znalazłem parę artykułów na ten temat, ale tam podłożem była obawa przed krytyką, poczucie własnej wartości, itp., podczas gdy u mnie chodzi o pragnienie nie marnowania okazji życiowych.

Aha, i ten lęk to nie jest jakiś silny atak paniki, tylko raczej taki jakiś lekki niepokój...właściwie nawet nie wiem, czy nie jest to bardziej ładunek intelektualny niż emocjonalny...
One cries, because one is sad.
For example, I cry because others are stupid, and that makes me sad.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Lęk przed popełnianiem błędów

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 05 kwi 2013, 17:07
A próbowałeś traktować błędy jak niesamowite życiowe okazje? ;) W ogóle, chciałam zapytać, lubisz spontaniczne działania? Bo to wygląda tak, jakbyś miał wszystko zaplanowane. I bardzo się skupiał na optymalizacji... życia. A może musisz wyrobić sobie umiejętność odczuwania radości z niezaplanowanych, nagłych sytuacji. No i wtedy mogłaby przyjść satysfakcja z wiedzy, jaką przynosi błąd. Ale to tylko taka hipoteza, bo chyba nie do końca uchwyciłam problem:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Lęk przed popełnianiem błędów

Avatar użytkownika
przez Arkana 05 kwi 2013, 21:02
Travis,
Każdy odczuwa lęk przed podjęciem ważnej decyzji. To normalne. Popełniasz błąd, zamykając się w -jak to określiłeś- więzieniu własnych myśli. Blokujesz swoją spontaniczność zbytnio wszystko analizując. Negowane emocje, zachowanie, mają to do siebie,że lubią wybuchać w człowieku w najmniej odpowiednich momentach. Tak jest np z płaczem. Jest Ci smutno, ale nie chcesz okazać uczuć. Dusisz go w sobie, dusisz, aż po czasie rozrasta się do niewyobrażalnych rozmiarów i pękasz jak balonik zalewając się łzami. Wiem, o czym piszę, bo sama hamowałam swoje emocje, myśli do tego stopnia,że zaczęły mnie pożerać od środka.
Ty masz w sobie coś z perfekcjonisty. Takie osoby ciężko jest zadowolić. Zawsze mają jakieś ''ale''... Dopatrują się przysłowiowej dziury w całym. Są zawody,gdzie na pewno perfekcjonizm jest doceniany, ale myślę,że życie osobiste może uprzykrzać. Napisałeś :''Uważam, że jeśli popełniłem błąd, to znaczy, że zmarnowałem jakąś sytuację w swoim życiu i w związku z tym, moje życie nie będzie takie dobre jak by mogło być.'' Chyba nie chcesz jak Perfekcyjna Pani Domu biegać po pięknym mieszkaniu w białych rękawiczkach i doszukiwać się kurzu? Potraktuje metaforę mieszkania jako swoją duszę. Czy naprawdę chcesz roztrząsać każdy pyłek, który się w niej znalazł ( i znajdzie)? Nie lepiej zaspokoić Ci się pięknym domkiem, nawet jeżeli są w nim jakieś niedoskonałości?
Dalej, napisałeś,że boisz się porażki. A czymże jest ta porażka? Nasza kultura narzuciła nam taki sposób myślenia-jak nie osiągnę sukcesu, znaczy,że przegrałem. Jak nie jestem zamożnym człowiekiem, z samochodem i nie spędzam wakacji w Hiszpanii tylko mam mieszkanie m2 i wakacje w Ustce to znaczy,że przegrałem. Możliwe,że człowiek zamieszkujący ów m2 jest o wiele szczęśliwszy niż pan nr 1. Tak naprawdę, każdy dążący do sukcesu przeżywa porażki. Moim zdaniem, najgorsze co może się przytrafić człowiekowi, to zostanie szarą masą. Człowiekiem, który nie ma ani wzlotów, ani upadków. Jest po prostu nijaki, obojętny, nudny. Więc odrzucając myśl społeczną wychodzi nam taki diagram: ZWYCZAJNOŚĆ---po drodze zapewne parę porażek--> SUKCES.
Po prostu nie ma rady na porażki, każdy je przeżywa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed popełnianiem błędów

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 05 kwi 2013, 21:13
ja to potrafię przez wiele lat rozpamiętywać błędy, kiedyś miałem nawet takie coś że przez wiele miesięcy, lat wyobrażałem że cofam się w czasie i unikam tych błędów choć w tym czasie właściwie mogłem te błędy naprawić przynajmniej częściowo, to wolałem fantazjować o cofaniu się w czasie.
W ostatnim czasie nic nie robię dzięki temu unikam błędów ale to droga donikąd a nic nierobienie też jest błędem i to najgorszym z możliwych.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Lęk przed popełnianiem błędów

Avatar użytkownika
przez Arkana 05 kwi 2013, 21:21
Ja wolę myśleć o swoich błędach jako o nauczkach z których należałoby wyciągnąć doświadczenie. Carlos, takie gdybanie do niczego pozytywnego nie prowadzi. Jedynie gryziesz się tym. Pomyśl sobie: ''ok, popełniłem błąd, shit happens, jak każdy... ale zrozumiałem/am przez to, że .....(tutaj czego się nauczyłem/am) I nigdy więcej tak nie postąpię. ''

-- 05 kwi 2013, 21:24 --

carlosbueno napisał(a):j.
W ostatnim czasie nic nie robię dzięki temu unikam błędów ale to droga donikąd a nic nierobienie też jest błędem i to najgorszym z możliwych.

Niepodjęcie decyzji samo w sobie jest wyborem... Nie pamiętam czyje to słowa...Kojarzą mi się z Kantem...Zresztą nie ważne czyje. Ważne, by nie pozostawać biernym obserwatorem swojego życia. Należy odrzucić strach, by aktywnie nim kierować. Wiem,że to ładnie brzmi w teorii, a w praktyce jest bardzo ciężkie... ale z drugiej strony '' Kto postępuje godniej: ten, kto biernie stoi pod gradem zajadłych strzał losu, czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść i w walce kładzie im kres?'''' :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 kwi 2013, 13:28
Lokalizacja
KrK

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do