znerwicowany świr

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

znerwicowany świr

przez dajanka 29 lis 2006, 23:18
PEACE. NA TYM FORUM DOWIEDZIAŁAM SIĘ O RÓŻNYCH RODZAJACH NERWIC. NAWET O TAKICH O KTÓRYCH NIE MIAŁAM ZIELONEGO POJĘCIA:D W MOIM PRZYPATKU MOGE POWIEDZIEC, ŻE JESTEM CHOLERNIE ZNERWICOWANA NA PUNKCIE MOJEJ MATKI, BRATA I DOMU.
KAŻDY PRZYKŁAD SZCZEGUŁOWO OPISZE, BY PRZYBLIŻYC MÓJ PROBLEM:
MATKA: NIENAWIDZE JEJ Z CALEGO SERCA DO TAKIEGO STOPNIA WYPROWADZA MNIE Z RÓWNOWAGI, ŻE OSTATNIO GROŻE JEJ ŚMIERCIĄ. NIE MOGE ZA BLISKO JEJ SIEDZIEC, BO CZUJE NERWY I MUSZE WYJŚ. NIE MOGE PATRZEC JAK JE, BO MNIE TO OBRZYDZA I ALBO SIE ZASŁANIAM, BYLE JEJ NIE WIDZIEC, ALBO ODRAZU OPUSZCZAM TE POMIESZCZENIE, NIE NAWIDZE JAK MLASKA PRZY JEDZENIU GDY TO ROBI MAM OCHOTE ŻUCIC W NIĄ CZYMKOLWIEK I WRZESZCZE, ZEBY PSZESTALA. GDY MNIE NIE CHCĄCY DOTKNIE ODRAZU ODSTAKUJE, LUB MAM TAKI ODPYCHAJĄCY DRESZCZ. NIE MOGE SŁUCHAC JAK ROZMAWIA PRZEZ TELEFON, BO SŁYCHAC JA W CAŁYM DOMU WIEC ODRAZU UCIEKAM DO SWEGO POKOJU, ALBO KRZYCZE, UDERZAM RĘKAMI O SCIANE. NIE MOGE SŁUCHAC JEJ OPOWIEŚCI, NIE PATRZE NA NIĄ GDY COKOLWIEK MÓWI. WKÓ...... WIA MNIE DO GRANIC NIESAMOWITOŚCI. OSTATNIO TYLE SIE MÓWI O ZABÓJSTWACH RODZICÓW PRZEZ WŁĄSNE DZIECI. OCZYWIŚCIE WINĄ OBARCZA SIE SPRAWCÓW. DLACZEGO NIE WEZMIE SIE POD UWAGE FAKTU, ŻE RODZIC TEŻ JEST WINIEN. W PIĄTEK WYJEŻDZAM DO PYRLANDII AZ NA 3 TYGODNIE ODPOCZNE OD TEJ SZMATY DO PODŁOGI- TO JEJ DRÓGIE IMIE. DZIŚ MOJA MŁODSZA SIOSTRA POWIEDZIAŁA BARDZO MĄDRE ZDANIE:GDYBY NIE MOŻLIWOSC WYJAZDÓW DO MEGO CHLOPAKA TO JUŻ DAWNO BYM ZWARIOWALA W DOMU. JEST W TYM DUŻO RACJI, BO OBECNIE NIE UCZE SIĘ I NIE PRACUJE I NAPRAWDE GDYBY NIE ON JUŻ DAWNO MIALABYM NAWRÓT DEPRESJI I PEWNIE BYM ZABILA MOJĄ MATKE. CZUJE, ŻE NAPRAWDE JESTEM DO TEGO ZDOLNA. NA SZCZĘŚCIE W STYCZNIU MOŻE SIE WYPROWADZE OD NIEJ.
MÓJ 9 LETNI BRAT.
POTOCZNIE NAZYWAM GO BACHUREM I TAK SIE DO NIEGO ODNOSZE. TEŻ NIE NAWIDZE GO. DOPROWADZA MNIE DO SZAŁU, BO ZACHOWUJE SIE JAK TYPOWY DZIECIAK: BIEGA, SKACZE,KRZYCZY, OGLADA GŁUPIE BAJKI I GRA NA KOMPUTECZE, MLASKA PRZY JEDZENIEU, NIE SPRŻATA PO SOBIE, JEST ŁĄMAGA I FAJTŁAPĄ. OSTATNIO W ATAKU ZŁOŚCI GDY NIE BYŁO MATKI W DOMU ZACZEŁAM GO DUSIC I BIZ Z CAŁEJ SIŁY. NAPRAWDE MIAŁAM OCHOTE GO ZABIC, ALE W PORE ZROBIŁO MI SIE GO ŻAL I NAWET GO PRZEPROSIŁAM. NIENAWIDZE TEGO, ŻE ROBI TAKI HAŁAS.
PRZECZYTAJCIE NA TEMAT MEGO DOMU A WSZYSTKO ZROZUMIECIE:
MIESZKAM W DOMU JEDNORODZINNYM GDZIE PODŁOGI I ŚCIANY SĄ DREWNIANE. NIE NAWIDZE TEJ HAŁUPY. DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE MÓJ PRZYSZŁY DOM KONIECZNIE MUSI BYC ZBUDOWANY Z MATERIAŁÓW DZWIEKOSZCZELNYCH I BYC ROZLEGŁY. W MOIM DOMU RODZINNYM PRZEZ TE DREWNIANE PODŁOGI ŚŁYCHAC KAŻDY KROK. DOPROWADZA MNIE TO DO SZAŁU ZWŁASZCZA, ŻE WIEKSZOSC CZLONKÓW RODZINY ZASÓWA JAK 100 KILOWY CZOŁG. NA KAŻDY TAKI DZWIEK HUKU SKRECA MNIE, MAM OCHOTE KRZYCZEC I WISZCZEC. NAJGORZEJ JEST RANO, GDY PRZED 7 RANO BYŁAM NOTORYCZNIE BUDZONA PRZEZ MATKE, BACHURA I MOJĄ SIOSTRE, BO ROBILI HALAS NA CAŁY DOM I NIE DAWALI MI SPAC. TEN PROBLEM MAM JUŻ CZĘSCIOWO ROZWIĄZANY OD PARU DNI ŚPIE W ZATYCZKACH DO USZU. CZASAMI W DZIEN GDY MOJA KOCHANA RODZINA MA W DUPIE TO, ŻE ZA ZBYT GŁOŚNO USTAWIONY KOMPUTER MAM OCHOTE ŻUCAC W NICH CZYM POPADNIE TEŻ ICH URZYWAM. DZIŚ MIAŁAM TAKI PRZYPADEK: SIEDZIAŁAM PRZED KOMPUTEREM I SIOSTRA NIE CHCIAŁA SCISZYC REKLAM. JEB... W KLAWIATURE I CHCIAŁAM W NIĄ TYM ŻUCIC. WIECIE CO PRZERAŻA MNIE TO, ŻE GDY SIE ZDENERWUJE W GŁOWIE POWSTAJE OBRAZ TEGO CO MAM OCHOTE ZROBIC SZYBCIEJ NIŻ POMYSLE. CZUJE, ZE W DUZYM STOPNIU DUSZE MÓJ GNIEW W SOBIE CO MNIE NISZCZY OD ŚRODKA. POWSTRZYMUJE SIE OD NAJGORSZEGO, ALE WIEM ZE KIEDYŚ SZWY PUSZCZĄ. WIECIE CO SIE WTEDY STANIE? BEDE MIOTAC SIE JAK DZIKIE ZWIERZE, ŻUCAC CZYM POPADNIE, WYC, KRZYCZEC, BIC SIE, MOGE SIE POCIĄC, NAŁYKAC SIE JAKIS TABLETEK, NAWET ZABIC, UDERZAC GŁOWA O SCIANE. ZA KAZDYM RAZEM MAM OCHOTE NA COS TAKIEGO... MÓJ OJCIEC KIEDYŚ POWIEDZIAL: DIANKI NIE MOŻNA DENERWOWAC I TRZEBA JEJ POZWOLIC SPOKOJNIE ŻYC. COŚ W TYM JEST. MYŚLE, ZE SPOKOJNE ŻYCIE TZN MIESZKA JAK NAJDALEJ OD RODZINY I DOMU. IM BEZEMNIE BEDZIE LEPIEJ, BO NARAZIE TERRORYZUJE CAŁY DOM.
PRZERAZA MNIE TO CO TU NAPISALAM. JESTEM BARDZO CIEKAWA CO O MNIE MYŚLICIE. MOŻE KTOŚ MA TAK SAMO???
PEACE

już drugi raz zwracam uwagę, nie piszemy na forum drukowanymi literami!!!!!!!!!!! poza tym piszesz w nieodpowiednim subforum(dop* didado1)
cenzura //shadow_no
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 lis 2006, 23:56
Lokalizacja
LAS VEGAS;)

przez Znerwicowanaaa 21 gru 2006, 16:40
Znam to o czym piszesz... mnie tez wQrzaja rodzice a zwlaszcza mama, ktora zachowuje sie jakby byla mocno zeswirowana. Jak zerwala sobie miesnie i musialam z nia siedziec w domu bo biedna nie miala jak chodzic przeciez tak bardzo ja bolalo:/ i co pewien czas pytalam sie jej czy chce cos ode mnie,a ta szmata bezczelnie jak sie poklucilam z nia rozplakala sie i nagadala ojcu Bog wie co:/ pozniej pytalam jej sie czemu klamala a ona powiedziala ze ja zdenerwowalam;/ tylko ze przez jej glupie klamstwo ja musialam wysluchiwac krzykow ojca:/ czesto tez wyolbrzymia sobie niektore rzeczy co doprowadza mnie do szalu:/ mam jej poprostu serdecznie dosc. jak slysze tylko ze cos ja boli albo jak gada ktorys ze swoich moralow to poprostu krew sie we mnie gotuje:/ przed wczoraj np zrobila obiad i dala inny sos niz zwykle wiec powiedzialam ze mi nie smakuje to zaczela sie na mnie wydzierac jak pojebana ze co niby ja chce jesc ze wybrydzam i ze specjalnie to robie. szlak myslalam ze mnie trafi a dzisiaj zaczela gadac o szkole kolejny temat tabul. i zaczela wrzeszczec ze kiedy ona ma isc do nauczycielki jak ona zebran nie robi i takie tam. i ja sie mialam zapytac kiedy mogla by przyjsc do szkoly:/ a ze nie mysle tylko o tym jednym to proste ze moglam sobie zapomniec. a ona ze jak bede miala zle oceny to skonczy sie codzienne spotykanie z moim chlopakiem:/ i powiedziala cos co uczynilo z niej wieksza kretynke niz zazwyczaj wymienila mi oceny ktorych wo0gole nie mam. i wiesz co najbardziej to mnie rozwalilo niby taka zainteresowana i powiedzmy zatroskana a Q*** nawet nie wie jakie mam oceny:/ tylko mi nerwy psuje:/ Kluce sie z nia notorycznie. Kiedys nie moglam przez to spac bo ciagle miala uczucie buzowania w glowie z nerwow i bylo mi nie dobrze. dobry kolega widzac moj stan kupil mi tabletki nasenne i na uspokojenie. nawet pomogly, ale znowu zaczynaja sie napady histerii. w tedy krzycze a nawet wrzeszcze placze co bardziej mozna nazwac rykiem uderzam rekami w siane, tak zeby bolalo albo rzucam czyms. czesto tez ciagne sie za wlosy i nie wiem co mam ze soba zrobic. nawet normalne jej gadanie doprowadza mnie do szalu w nadmiarze nie mowiac juz o tym jak przelyka jedzenie albo sie smieje. A kiedy mnie dotchnie tak jak u ciebie odskakuje nie nawidze kiedy mnie przytula czuje sie ochydnie i niesfojo. nienawidze jej tez za to ze wszystko mi wypomina co mi kupi i ze niby ja jestem taka niewdzieczna. nie znosze jej poprostu za to ze chce narzucac mi swoje zdanie ale ja je mam gleboko w dupie bo to co ona mowi jest poprostu wypowiedziane z zazdrosci, wszystkie slowa krytyki. kiedys bo teraz bylo by to nie mozliwe zwierzalam jej sie a ta ...... wykorzystywala to przeciwko mnie. teraz juz dobrze wiem ze jest super falszywa osoba. nie moge sie doczekac kiedy skoncze liceum i bede mogla sie wyprowadzic. jak najdalej od niej!! kiedy przyjezdza z pracy wszystko sie zaczyna i buntuje tate przeciwko mnie. on ma przynajmniej jasno okreslone zasady a nie jak ona raz cos mowi pozniej to odwoluje i tak w kolko. szlak czlowieka moze trafic. bardzo bym chciala za rok znalezc jakas prace i byc samodzielna finansowo w tedy moglabym zamieszkac z moim chlopakiem, Jedyna ostoja w moim zyciu, ktoremu niestety czasami sie tez obrywa. ale czesto go za to przepraszam prawie zawsze w sumie. Ostatnio jak sie zdenerwowalam to nie moglam wziasc glebokiego oddechu bo bolalo mnie w klatce piersiowej. Za wszystko co mi dolega i za to jaka jestem "rozstrojona" serdecznie dziekuje mojej matce:/ najlepiej czuej sie poza domem albo jak ona jest w pracy. wtedy sie uspokajam, dlatego tak bardzo zalezy mi na przeprowadzce.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 gru 2006, 16:13

Spokojnie.

Avatar użytkownika
przez nerim 25 gru 2006, 12:13
Świrze uspokój się, mam nadzieje, że mnie nie pukniez za to :lol: :idea:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
16 gru 2006, 20:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez snaefridur 25 gru 2006, 13:18
Przez głowę przemknęło mi słowo 'psychopatia'.Brrr

W pewnym stopniu Cię rozumiem,bo mnie też z równowagi wyprowadza moja matka,czasem do tego stopnia,że denerwuje mnie wszystko,cokolwiek zrobi,ale w życiu nie pomyślałam o morderstwie.Gdy przeczytałam,co zrobiłaś bratu,aż mi się zimno zrobiło.Dzieciak dostał od Ciebie w prezencie niezłe podstawy ,do tego,zeby zostać stałym bywalcem gabinetów psychiatrycznych.
Opuszczenie domu to napewno dobre wyjście.Plus długotrwałe leczenie.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez ewa125 25 gru 2006, 19:03
wiesz co powiem ci tak- wspolczuje twojej matce. nigdy w zyciu bym nie nazwala swojej matki szmata!!!! jakakolwiek by nie byla. widze ze wszyscy cie denerwuja bo moze po prostu siebie nie akceptujesz i dlatego!! nie wiem co ci ta biedna matka zrobila bo z tego co piszesz nie wynika zeby ci jakas krzywde robila. denerwuje ci no dobra ale zastanow sie nad soba troche i nad tym jak TY musisz wk...iac innych !! tragedia po prostu tragedia. na twoim miejscu to bym poszla do dobrego psychologa i psychiatry.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Przedwczorajszy 28 gru 2006, 01:34
Skup się. To bardzo ważne. Twoja matka nie jest maszyną; to człowiek taki jak Ty czy ja. To, że istniejesz zawdzięczasz właśnie jej. Przede wszystkim ochłoń, postaraj się uspokoić i niech wreszcie zrobi Ci się tej biednej idiotki żal. To tylko człowiek. Ona też kiedyś była młoda i przez swoją niewiedzę zmarnowała swoje szanse. Po prostu nie popełniaj jej błędów. I walcz o swoje; ale walcz uczciwie. Porozmawiaj z nią jeżeli się da, a jeżeli nie zbuduj swój świat ale nie zabijaj. Zabijanie nie jest w porządku.
Pozdrawiam :smile:

[ Dodano: Czw Gru 28, 2006 12:34 am ]
Ale hałas jest faktycznie w...jący
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 gru 2006, 18:29

Avatar użytkownika
przez Kejsi 28 gru 2006, 10:15
Wyjście jest jedno wyprowadź się jak najdalej, a jeśli to niemożliwe to przynajmniej nie siędź w domu, często wychodź, spaceruj, rób coś. Ustal zasady:' nie wchodźcie mi w droge' no i przede wszystkim przyda się pomoc specjalisty.
'Na pewno jesteś, bo wierze, ukrywasz skrzydła wtulone...'

Kocham..'

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
15 gru 2006, 22:53

Avatar użytkownika
przez gina 28 gru 2006, 11:40
Wiecie co? Szczerze mówiąc jestem przerażona... ponieważ jestem matką...Mój syn ma 18lat. Boże mój,jakim trzeba być człowiekiem,żeby doprowadzić dziecko do takiej psychozy???Ratuj się dziewczyno,bo to samo nie przejdzie...wolałabym chyba umrzeć niż mieć świadomość,że nienawidzi mnie moje własne dziecko! Szok!
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez bodoom 28 gru 2006, 22:52
Mając opis sytuacji tylko jednej ze stron trudno opowiedzieć się po którejś. To straszne, ale rozumiem dajankę i Znerwicowaną.l I z doświadczenia wiem, że istnieją toksyczne matki. Kilkanaście lat temu podpisałabym się pod jednym i drugim postem. Dziś napiszę tak: róbcie, co możecie, aby jak najszybciej wyprowadzić się z domu. Jeśli nie jest to możliwe, trzeba nabrać dystansu do wszystkiego (tu akurat się wymądrzam, bo sama nie umiałam tego). Wiecie, co będzie za kilka lat? Gdy opadną emocje, spędzicie kilka świąt oddzielnie, urodzicie dzieci? Wasi rodzice pokochają wnuki niewyobrażalną dla Was miłością i Wasze stosunki unormują się dzięki maluchom. Nie wiem tylko co z bliskością fizyczną, pewnie już nigdy nie sprawi Wam przyjemności pocałunek czy dotyk matki. A może potraficie wybaczać, tak na maksa?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
28 gru 2006, 14:14

przez Szumwiatruoporanku 31 gru 2006, 01:08
Wiesz mam ten sam problem co ty. Nienawidze ojca i matki praktycznie za wszystko, chociaz obiektywnie niemam podstaw do tego. Matke to juz chcialem pobic jak mialem z 8 lat, pamietam ze awantura jakies 3 lata temu skonczyla sie ze dostala w twarz z piachy, ojciec z reszta tez raz dostal. I wiesz co? W moim przypadku bylo to spowodowane trzymaniem w sobie gniewu. To powoduje wyladowywanie to w irracjonalny sposob np bez powodu na czlonkach rodziny albo w strone swojej osoby. Dorazny sposob to w jakis sposob opuscic ten dom w ktorym jestes, oprucz tego jakis psycholog ktory powie ci, jak radzic sobie z gniewem.
Posty
9
Dołączył(a)
28 gru 2006, 01:25

przez nitka 02 lut 2007, 20:15
ROZUMEIM!!!Przeraża mnie nienawiść...nienawidzę nienawidzieć, ale rozumiem. Oczywiście, dojrzewamy....hormony szleją, złości nas nawet za gorące mleko, każdy kto chce ingerować w nasze życie, ale rodzice POWINNIo tym wiedzieć. I sami to rozumieć. Zająć się nami, przecież kiedy byliśmy niemowlakami i robilismy śmierdzace kupy, wyliśmy całą noc to opiekowali się nami, rozumieli to. Dlaczego więc nie rozumieją , że ten etap jest po prostu większą pieluchą Kojelnym naszym stadium rozwoju??
TOKSYCZNI RODZICE istnieją. Dzieciaki cierpią.Ja przeżyłam koszmar z moim Ojcem i wiem, że takie rzeczy się zdarzają.Dziś nie mieszkam już z nim, ale to co przeszłam coągnie się za mną. Objawia się w atakach nerwicowych. W starchu przed ludźmi, przed światem. Mieszkam z moim narzeczonym i wiem że można żyć normalnie, nabrałam dystansu i wybaczyłam mojemu Ocju....ale on nie ma pojęcia jak mnie skrzywdzil. Keidy nie interesował się mną, nie dbał o mnie, wciągał mnie w kołowrotek absurdów i złości. Fałszu, obłudy, ignoranctwa. Przeraża mnie wspomnienie, keidy zaryczna w domu bałam się, że wezmę nóż i zabiję go. Przepraszam za te mysli...ale tak jest kiedy jest się zamkniętym pod jednym dachem ze świrem...Dogaduję się z moją Mama z moim bratem, ale nie z Ojcem i nikt z mojej roziny też z nim nie potrafi rozmawiać. Uwierzcie, że te dzieciaki cierpią. Nie skreślajcie. Oni potrzebują pomocy a nie potępienia.[/i]
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

przez Gringo 02 lut 2007, 21:49
A mi się wydaje, że te dwie pierwsze wiadomosci, to tylko podpucha, ale moze byc inaczej.
Gringo
Offline

przez nitka 02 lut 2007, 23:19
nie sądze. pierwsza jest dosć ciężka ;) ale i takie rzeczy dzieja się w głowach. Druga jest smutna. i tyle.
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Re: znerwicowany świr

przez bialechmury 23 sty 2009, 20:57
Witam sama jestem matka i rozumiem ciebie.Uważam że niektórzy ludzie nie powinni mieć dzieci bo je krzywdzą nie kochają i nie przytulają.Tobie tylko powiem wybacz matce i się wyprowadż jak najszybciej z domu nawet do babci bo to może skończyć się nerwicą.Serdecznie cię pozdrawiam jesteś osobą godną miłości.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
17 maja 2008, 17:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do