Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez chłop pańszczyźniany 05 lip 2007, 10:45
Dzieki wielke za zainteresowanie moim problemem.Studia nie sa dla mnie ciezarem-bardzo lubie swoj kierunek i mysle ze w tej chwili po roku odpoczynku pojdzie mi dobrze-mam nawet duza motywacje do nauki ale pewnie dół i tak w sporym stopniu zanizy mi wynki (zawsze problemy odbijaja mi sie na wynikach egzaminow).Rodzice oczekuja ode mnie juz tylko dyplomu -wiedza ze napewno wyjade-jak nie teraz to za dwa lata.
Tylko najbardziej nie chce byc samotny- tutaj nikogo sobie nie znajde przez to wszystko bo nawet nie mam na to sily.
na pewno nie pojde do psychologa bo moze on zwiekszyc tylko moja samoswiadomosc i swiadomosc problemu-taka mam juz w pelni rozwinieta wiec nic innego mi nie poradzi.
Tak wiec zostaly mi dwa lata wegetacji,taki dwuletni wyrok ale mysle ze jakos z trudem przeżyje .Pozdrawiam !
Posty
5
Dołączył(a)
04 lip 2007, 21:23

Avatar użytkownika
przez Neśka 05 lip 2007, 11:49
Oj nie myśl tak - dwuletni wyrok... to nie tak. Sam się męczysz myśląc w ten sposób. To nie chodzi o to, czy studia sa dla Ciebie ciężarem - ja też lubiłam swój kierunek. Myślałam, że wiem o sobie wszystko, że wiem, czego chcę. Ale jak myślałam z Toba może byc inaczej.
Uwierz mi - prawdziwa świadomość wagi problemu może pomóc, bo wtedy z większym spokojem możesz podjąć jakieś działania, które trochę Ci ulżą .

Spróbuj na to popatrzyc inaczej. Dwa lata - zapewne w dużym mieście, gdzie jest masa ludzi. Jeżeli boisz się samotności spotkaj się z kimś z forum (jest taki dział o miastach), bo zawsze można sobie o czymś pogadać, a to jest czasem w pewych przypadkach lepsze od terapii.
I nie wmawiaj sobie, że tu jest źle i tylko wyjazd skończy ta mękę. Z takim nastawieniem nie zawsze można być szczęsliwym, bo człowiek nie wie, gdzie go jeszcze życie zaniesie.

Spróbuj się nauczyć korzystania z tego, co masz w chwili obecnej. W zyciu nie ma nic wazniejszego niż nastawienie, a z takim sam siebie unieszczęśliwiasz. Nie ten kraj, nie Ci ludzie, nie ta atmosfera, lecz Twoje nastawienie.

I przepraszam za szczerość, ale tak mi się wydaje. Ty oczywiście możesz sądzic inaczej.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez chłop pańszczyźniany 05 lip 2007, 14:23
Cały czas staram sie jakos pogodzic z tym ze musze tu siedziec mówie sobie ze jest ok ze wymysliłem sobie problem ze inni tu zyja i sa zadowoleni a ja sobie wymyslam pierdoly,ze od tej pory przestaje sie dolowac i musze odbudowac swoje zycie-i zaczynam to robic ale po jakims czasie-moze godzinie czasmi paru,a wyjatkowo nastepnego dnia znowu zaczyna sie dol :( poprostu chcialbym zmienic nastawienie ale jakos nei moge,po prostu nie lubie robic nic na siłe :( Staram sie byc z roznych rzeczy zadowolony ale to zadowolenie jest sztuczne i wymuszone a poza tym ulotne.Dlatego tez widzac mizerne efekty nawet nie probuje sie oszukiwac ze jeszcze sie przyzwyczaje bedzie dobrze itp poprostu wiem ze bedzie nie tak jak chcialem .
Posty
5
Dołączył(a)
04 lip 2007, 21:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wiatr 07 lip 2007, 20:11
Ale będzie po potem. Odczujesz totalną wolność i niezależność. Wówczas staniesz przed lustrem z dyplomem w ręku i uśmiechniesz się sam do siebie i powiesz w myślach Pa. Odlatuję ja z dyplomem w ręku. Dzisiaj być może nie odczuwasz tego, jest to naturalne. Ale wydaje mi się sory dokądkolwiek by los Cię nie zaprowadził nastawienie dobrze by zmienić na pozytywne, bo tam gdzie będziesz będzie z tobą twoje nastawienie. Mam tu namyśli Ciebie bez dyplomu tam gdzieś daleko, a z czasem powróci myśl tak bardzo przydałby mi się dyplom, a przecież mogłem poświęcić te paskudne dwa lata. A już minęło 6 lat. A tak będziesz go miał. Rodzina będzie z Ciebie dumna, ale jestem przekonana, że Ty będziesz bardziej szczęśliwy od nich. Przeciesz to Twoje życie i Twoja przyszłość. Pa. Uśmiechnij się ;) Będzie dobrze. Nic nie rób na siłę, teraz tylko odpoczywaj. czytaj posty..........jak nie masz ochoty wychodzić z domu ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez korres1 15 lip 2007, 13:10
chłop pańszczyźniany napisał(a):Cały czas staram sie jakos pogodzic z tym ze musze tu siedziec mówie sobie ze jest ok ze wymysliłem sobie problem ze inni tu zyja i sa zadowoleni a ja sobie wymyslam pierdoly,ze od tej pory przestaje sie dolowac i musze odbudowac swoje zycie-.


Wiesz co? Z tym dyplomem to bym nie przesadzała. Jeśli nie chcesz być informatykiem zarabiającym 5 tys. zł miesięcznie, to rzuć te studia i jedz tam, gdzie Ci dobrze.
Mialam podobna sytuacje, z tym ze odwrotna - chcialam wracac do Polski. Trzymala mnie praca, studia... Rzucilam to, wrocilam i jest lepiej. Gdybym tam jeszcze została, zwariowałabym.
pzdr

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:12 pm ]
PS. A studia możesz kontynuowac po paru latach, miesiącach, jak Ci będzie lepiej. Nie zając.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez chłop pańszczyźniany 21 lip 2007, 11:44
Masz z jednej strony rację Wiaterku,dokonam to czego muszę i bedę miał spokój, tylko z drugiej strony mam wizje samego siebie w 2009 jako zdołowanego,samotnego człowieka który zyskał wolnosc ale nie potrafi sie nawet z niej cieszyc.Siedzenie tutaj to dla mnie naprawdę straszna męka nie wiem czy dyplom jest tego wart.Myslałem o rozpoczeciu od nowa studiow za granica ale mysle ze problemem moze byc słaba matura ,a poza tym nie chcialbym z powrotem zaczynac o 1 roku i stracic czas poswiecony na nauke w Polsce.@Korres rozmawiałem z dziekanem na temat przerwania studiow chociaz na rok ale dziekan mnie wysmial bo juz mialem dziekanke i powiedzial zebym sie wyogole zdecydował czy chce studiowac czy tez nie-on tego nie rozumie siedzi od wielu lat na tym uniwersytecie bo jest mu dobrze i dziwi sie ze inni maja jakies głupie pomysły,powinnni sie wiecej uczyc to by im głupota z głowy wyszła :) Chcialbym miec te studia chocby dlatego ze nie jestem osobą ktora interesuje tylko "skóra fura i komóra" rozwijam sie intelektualnie dodatkowo procz studiow ,interesuje sie filozofią ,moj kierunek tez mnie intersuje ,działałem w kole naukowym, w przeciwienstwie do wiekszosci kumpli ktorzy chca tylko "zaliczyc" myslałem na poczatku studiow myslalem o doktoracie.Dlatego tez nie chciałbym poprostu zrezygnowac z wyższego wykształcenia.Sam juz nie wiem co robic i co wybrac bo nie ma idealnego rozwiązania.
Posty
5
Dołączył(a)
04 lip 2007, 21:23

czy moge być zadowolony z życia? co o mnie sądzicie? ;(

przez marcin1919 24 lip 2007, 15:43
Witam! mam na Imię Marcin mam 19 lat! chce wam o sobie coś napisać! mam depresje! czuje sie zawsze gorszy od innych! nie lubie rozmawiać z ludzmi! wiem że wszystko co jest złe to przezemnie! A wiec napisze moją tajemnice którą kryje w sobie! dla mnie samemu wydaje sie ona beznadziejna! pisząc to wstydze sie siebie ;P. A wiec zaczne -
Kiedy byłem mały i mieszkałem w mieście w malutkim mieszkanku! ojciec nigdy mną sie nie zajmował! zawsze widziałem go pijanego! zajmowała sie nami zawsze matka! ojciec czesto robił awantury w domu! chociaż że był górnikiem i jak na tamte czasy dobrze zarabiał nic nie zaoszczędził! wszystko szło na picie! pewnego dnia przyszła do nas do domu BABKA! matka ojca! była ona pijana! ojciec tez! była awantura o to ze mama niby nie przygotowała nachlanej babce płatków owsianych a przygotowywała! Ojciec próbował utopić matke w wannie! jednak sie wyrwała i uciekliśmy ja mój brat i mama do babci od strony mamy! miałem wtedy chyba 5 - 6 lat! mimo tego byłem szcześliwym dzieckiem!:)

po pewnym czasie matka wybaczyła mu to! przeprowadzielismy sie na wieś do bloków! i od tego czasu zaczął sie mój życiowy koszmar! na tej wsi mieszkała BABKA od strony ojca! była ona uważana za brudasa! cały czas przychodzili to niej pijaki! poszedłem do przedszkola odrazu jak sie przeprowadzilismy! nuie mialem żadnych kolegów! byłem w przedszkolu wyśmiewany bity przez opiekunki! ze strachu czesto robiłem w gacie! i przy wszystkich pokazywano jak sie mnie myje! zostalem odizolowany w przedszkolu od wszystkich! jak ojciec mnie odebrał z przedszkola i opiekunka z fałszywymi oczkami mowiła o tym jaki ja jestem ojciec zawsze udawał ze mi pomoże! ale kiedy wychodzilismy to wyzywał mnie ze jestem najgorszy i ze nie chce takiego syna! potem zaczeła sie szkoła podstawowa! rownież nie miałem kolegów! wyzywano mnie przez moje śmieszne nazwisko "jszczoch" i śmiano sie z mojej Babki że jestem z rodziny brudasów! i jszczochłów! i tak do szkoły liceum! Ojciec w towarzystwie zawsze sie ze mnie wysmiewał robił sobie ze mnie żarty nigdy nie powiedział ze mnie kocha ani że jest ze mnie dumny! zawsze czułem sie w jego oczach najgorszy! mama również nie jest szcześliwa ale jest i była za słaba żeby co kolwiek wczesniej zmienić ! w wieku 15 - 17 lat nie wychodziłem z domu! ze wstydu tylko do szkoły i już sie nie pokazywałem! teraz również mało co wychodze! jestem juz dorosły i myśle o popełnieniu samobójstwa! jestem nieszczęśliwy ;(!
:(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 lip 2007, 15:38

przez Goplaneczka 24 lip 2007, 15:57
O rany!
Ja Ci powiem tylko tyle-musisz walczyć o siebie. Na złość im wszystkim. Twoje życie ma wartość, ty sam masz wartość. Jeśli możesz-zerwij z przeszłością.
<głaszcze> Mamy wiele szans na dobre życie...
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez anonim 24 lip 2007, 16:02
jestem juz dorosły i myśle o popełnieniu samobójstwa! jestem nieszczęśliwy ;(!


Jeśli nie masz już po co żyć to żyj na złość innym, mało tego pokaż że na coś cię stać żeby było im wstyd.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

czy moge byc zadowolony z zycia....

Avatar użytkownika
przez Jovita 24 lip 2007, 16:04
Z tego co przeczytałam to powiem ci ze twoje dziecinstwo bylo smutne! na pewno nie zrozumie tego jak sie czujesz ale powiem ci jedno ze tez cierpie na depresje i mam mysli samobojcze, moje dziecinstwo nie bylo takze szczesliwe i teraz chyba to sie na mnie odbilo tak jak i na tobie. nie jestem psychologiem ale ty po prostu musisz iść do lekarza i powiedziec mu to co napisałes.. Czy bierzesz jakieś tabletki antydepresyjne?? I czy czujesz ze twoja mama cię kocha?? masz dziewczynę?? jezeli nie chcesz nie musisz odpisywać na te pytania. Ja żyje tylko dla mamy i chłopaka...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:10 pm ]
moja sytuacja jest w szczególach trochę inna ale też cierpie z powodu przeszłości i tego że kiedyś mój nieżyjący tata mnie dołował i mówił ze do niczego sie nie nadaje i tego że także powiedział mi że wolał by mieć syna zamiast mnie.. ale pogodziłam sie z tym.. ok powiedziałam sobie że udowodnie im wszystkim że pożałuje tych słów!!!! ale niestety to on pierwszy odszedł mimo że z powodu choroby ale odzszedł pierwszy!!! a co do szkoły to powiem ci że z pewnych względów też miałąm problemy że z pewnego powodu wagarowałąm i nie chciałam chodzić do szkoły.. i to wszystko właśniue sie na nas odbija!!!!! :(
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Re: czy moge byc zadowolony z zycia....

przez marcin1919 24 lip 2007, 16:24
Jovita napisał(a):Z tego co przeczytałam to powiem ci ze twoje dziecinstwo bylo smutne! na pewno nie zrozumie tego jak sie czujesz ale powiem ci jedno ze tez cierpie na depresje i mam mysli samobojcze, moje dziecinstwo nie bylo takze szczesliwe i teraz chyba to sie na mnie odbilo tak jak i na tobie. nie jestem psychologiem ale ty po prostu musisz iść do lekarza i powiedziec mu to co napisałes.. Czy bierzesz jakieś tabletki antydepresyjne?? I czy czujesz ze twoja mama cię kocha?? masz dziewczynę?? jezeli nie chcesz nie musisz odpisywać na te pytania. Ja żyje tylko dla mamy i chłopaka...


nie mam dziewczyny choć ludzie uważają mnie za przystojnego! nie potrafił bym ją kochac kiedy nie kocham samego siebie! nie potrafie sie otworzyć! a to cały czas tkwi we mnie! mieszkam na wsi i o lekarza było by ciężko xD
bedąc z dziewczyną albo w towarzystwie boje sie że zaraz ktoś wyskoczy i powie "siema jszczoch" jest to smieszne prawda! kto by chciał z takim człowiekiem bez reputacji żyć albo przebywać! jednak dla mnie najgorsze jest to że mój starszy brat o 3 lata podobnie go nazywają! również go tak nazywali! on ma już psychike zjechaną rozmawia ze zwierzakiem! i jest strasznie agresywny! ma kompleksy! ma 22 lata i nie miał nigdy dziewczyny! robi taki sam jak ojciec! wiem że nie chce mnie widzieć z tego powodu! i ja podobnie nie moge tego wytrzymać jak mysle że on to samo czuje co ja ;(! mam ochote wszystkich pozabijać co go zranili! mama mnie kocha ale mnie nie rozumie! wszyscy myślą ze jest ok! ojciec sie zmienił teraz nie pije! i zabiera mame na wakacje! ale beze mnie bo jak tylko mama coś wspomniała żeby mnie zabrać odrazu mu sie to nie spodobało! pewnie jest zazdrosny o miłośc matki do nas!

również chodziłem na wagary w szkole średniej! az mnie chcieli wyrzucić! jak ojca wezwali! ale mnie zwyzywał! i chciał mnie pobić po pijaku! teraz tego nie robi po tym jak stanąlem w obronie brata jak go zaczał bić! postawiłem sie mu! ale w zasadzie to my teraz wogóle nie rozmawiamy! on martwił sie co powiedzieć rodzinie jak nie zdam matury! ja sam w to nie wierzyłem po tym jak sie zaciąlem na polskim i nie zdalem ustego! ale otrzymałem świadectwo dojrzałości! troche mnie to pomogło! zawsze to troche wieksza wiara w siebie!
:(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 lip 2007, 15:38

Avatar użytkownika
przez Jovita 24 lip 2007, 16:33
Co z tego że mieszkasz na wsi!!do lekarza sie jedzie raz na jakiś czas , raz w miesiącu albo rzadziej, tym bardziej jeżeli chodzi o zycie!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez marcin1919 24 lip 2007, 16:41
wiem ze to żaden argument! ale ja wiem że żaden lekarz mi nie pomoże! nie otworze sie przed nim! i nie bede go zanudzał moim żałosnym życiem! bo co on mi powie żebym to zostawił za sobą i zaczął nowe życie! tylko że ja jestem taki zagubiony we świecie ze nie wiem co robić! teraz czekam na bilet z wojska! zawsze bede miał dostęp do broni! <zart> lekarz odpada! na głębszą depresje pomaga mi medytacja!
:(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 lip 2007, 15:38

Avatar użytkownika
przez Jovita 24 lip 2007, 16:44
ale przecież od tego sa lekarze zeby wysłuchac pacjenta
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do