Moje wszystkie Ja

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moje wszystkie Ja

przez Malina_92 13 cze 2015, 16:18
Witajcie,

trafiłam tutaj przeglądając strony o depresji, szukając po prostu odpowiedzi, niekiedy nawet pytań, iż aktualnie posiadałam jedynie same znaki zapytania.
Moja historia rozpoczęła się banalnie, alkoholizm w rodzinie, wykorzystywanie, bicie, awantury... Wydostałam się z tego horroru, kiedy miałam 15 lat. Do tej pory byłam dla otoczenia szarą myszką, nie wybijającą się z tłumu.
W Liceum wpadłam w anoreksję, kiepskie towarzystwo. Tutaj nie miałam nad sobą kontroli...?... Po skończeniu LO zamknęłam się w domu na trzy lata, przez pierwsze miesiące nie wychodziłam z łóżka, płakałam...
Nie pamiętam jak się z tego wydostałam...
Rozpoczęłam studia, moją najlepszą przyjaciółką stała się Ona - dziewczyna ze schizofrenią, długo nie miałam o tym pojęcia i On, Mężczyzna piekielnie inteligentny, lecz chcący się zabić - o tym również długo nie miałam pojęcia... (w swoim życiu miałam wiele toksycznych przyjaźni) Cieszyłam się chwilę ułudą, że "sama wyszłam z depresji, zdobyłam przyjaciół, zdobywam wykształcenie"... nagle zaczęły mi dokuczać bóle, uczucie ucisku w gardle, jakby coś tam było i przeszkadzało swobodnie przełykać choćby ślinę, mrowienie, drętwienie, drżenie ciała, kłucie w sercu... nie byłam już w stanie wychodzić z domu... miałam zostać przez tydzień w łóżku... zostałam już na dobre... po dwóch miesiącach stwierdziłam, że to wszystko jest totalnie chore, zapisałam się pierwszy raz do psychiatry, stwierdził, że mam depresję - leczy mnie na nią od kilku miesięcy, lecz nie widzę znacznej poprawy, poza tym, że mniej płaczę... mam wrażenie, że lekarz na którego trafiłam postawił błędną diagnozę, eh cóż, stwierdził, że mam depresję bezwzględnie, bo : "płaczę, nie jem, nie wychodzę z domu"...
Tydzień temu postanowiłam zmienić psychiatrę, mam wizytę za dwa tygodnie...
ale ja już nie mogę... wydaje mi się, że już nikt, nic mi nie pomoże...
Widzicie, dzisiaj jestem w stanie składać zdania, czasem bywa tak, iż nie jestem w stanie złożyć kilku słów - przez nie wiem otępienie? (Miewałam je również bez leków...)
Wiele aspektów pominęłam, skróciłam historię nie wiem, co jest ważne, co nie... Po prostu chciałam się wygadać... a może po prostu chciałam usłyszeć, że jest nadzieja... Nie wiem co mi jest...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 cze 2015, 16:15

Moje wszystkie Ja

Avatar użytkownika
przez Artemizja 14 cze 2015, 14:59
Malina_92, psychiatra i leki, to swoją drogą, ale czy myślałaś o psychoterapii? Mnie to wyciągnęło z olbrzymiego bagna. Trwało to długo, bo na terapię chodziłam prawie trzy lata, ale było warto. Najgorsze, co można zrobić, to się załamać. Jest nadzieja - zawsze jest nadzieja, choć często jej nie dostrzegamy...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 13 gości

Przeskocz do