To już chyba koniec..

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

To już chyba koniec..

przez Lugh 07 cze 2015, 23:00
Witam, mam 23 lata cierpię od urodzenia na depresje i nerwice natręctw z zaburzeniami lękowymi. Leczę się dopiero od 2013 bo już nie miałem sił żeby sobie poradzić.. A moje problemy nabrały potężnie na sile.. Teraz po tych 2 latach walki myślałem że już jest dobrze że staje na nogi.. Ale mam zacząć nową pracę i nie wiem dlaczego pogorszyło mi się o 5 razy.. Nasilił mi się lęk oraz depresja.. Nie pierwszy raz zresztą.. Boję się ludzi, boję się kompromitacji, jestem do niczego.. Tak jak mi wszyscy mówili całe życie, mam 2 lewe ręce i do niczego się nie nadaje.. Wraz z pracą zacznie się kompromitacja i wstyd.. Kiedyś jak przychodziły mi do głowy myśli samobójcze to od razu je przeganiałem, teraz zacząłem je akceptować i przyjmować to do siebie że to może być rozwiązanie.. Odejście stąd i zaznanie spokoju bez lęku, depresji, problemów. Już parę razy modliłem się żeby mnie Bóg stąd zabrał. Zdałem sobie sprawę że już nigdy nie będę zdrowy, przez te choroby nie mogę uprawiać boksu ani robić niczego co lubię i chciałbym robić, powinienem umrzeć w 2012.. Odszedłbym szczęśliwy z tego świata, a tak to się muszę męczyć i cierpieć. Nie mam już sił i ochoty na dalszą walkę.. Ja wegetuję i umieram każdego dnia, a inni cieszą się życiem mają dobrą prace, kończą studia, zaczynają normalnie żyć, a ja dalej jestem zerem i już zawsze będę. Nic mi w życiu nie wyszło, zawsze moje plany kończyły się fiaskiem. Co ja sobie myślałem? Nie wiem sam, jestem przecież zwykłym psycholem który nie potrafi funkcjonować w tym świecie. Kiedyś jak choroba nie była tak nasilona, to wychodziłem spokojnie na miasto, nie miałem problemu żeby pójść do fryzjera albo do sklepu.. Teraz nie mogę spokojnie przejść nawet przez ulicę.. Czuję że wyglądam okropnie, że ludzie patrząc na mnie czują niechęć, wrogość. Kiedyś czułem zapach wiosny, lata, zimy... Teraz nic nie czuję tylko lęk, smutek i cierpienie.. A od wszystkich słyszę tylko "Weź się w garść, znajdź sobie dziewczynę to ci wszystko przejdzie"... Po co żyć? Skoro moje życie to cierpienie, ból, strach i depresja... Chyba pora odpuścić.. Z takiego frajera jak ja niczego nie będzie... Nie dość że brzydki to jeszcze głupi i z problemami psychicznymi..
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 sie 2013, 12:42

To już chyba koniec..

przez Lugh 07 cze 2015, 23:31
Proszę administracje o usunięcie tego tematu.. Dodałem w złym dziale..
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 sie 2013, 12:42

To już chyba koniec..

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 07 cze 2015, 23:52
Lugh, dział chyba akurat odpowiedni.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

To już chyba koniec..

przez Steviear 08 cze 2015, 00:04
Jeszcze wiele Cię dobrego może spotkać, nie poddawaj się tak łatwo. To, ze tak było nie znaczy że musi tak być cały czas. Warto pomysleć o specjalistycznej pomocy, jeśli sam sobie nie dajesz z tym radę( ewentualnie zmiana lekarza, terapia?)
Zdałem sobie sprawę że już nigdy nie będę zdrowy, przez te choroby nie mogę uprawiać boksu ani robić niczego co lubię

Są też inne aktywności. Może popróbuj czegoś nowego?
Offline
Posty
1080
Dołączył(a)
19 paź 2014, 17:32

To już chyba koniec..

przez Lugh 08 cze 2015, 17:44
Terapia z NFZ wygląda tak że w ciągu 2 miesięcy byłem 3 razy.. W tym raz 8 minut, przyszedłem powiedziałem dzień dobry opowiedziałem co będę dzisiaj robił i dziękuję dowidzenia.. A Farmakologicznie leczę się od 2013 i na początku było momentami bardzo dobrze a potem... Zdałem sobie sprawę że mnie ta nerwica nie opuści... Jeszcze jak czytam że niektórzy się leczą 10-15 lat to już w ogóle :O

Co do innych aktywności mi się właśnie sporty walki podobają.. Ale z moją psychiką nie ma opcji żeby na poważnie w to wejść a szkoda.. Przez nerwice i depresje byłem przez pewien okres czasu popychadłem w czasach szkolnych.. I teraz pewnie mi to zostało, że chce umieć się bić i chce pokazać innym że nie jestem do niczego.. Po prostu ten boks wpływał na mnie bardzo dobrze.. Dowartościowywałem się, byłem pewniejszy.. Ale po pewnym czasie psychika mi siadła całkiem i dowidzenia.. Nie radziłem sobie ze stresem przed walkami, i jeszcze nie miałem ochoty żeby wstać z łóżka a co dopiero iść na trening.. Przesrane bo czuję się tak jakbym nie żył, wszystko co najlepsze nie jest dla mnie, szczęście mnie omija... Boję się wszystkiego. Boję się iść do pracy, boję się wyjść na miasto, boję się wszystkiego. Nawet po przeprowadce do innego domu przez tydzień mi się pogorszyło i musiałem się ratować lekami uspokajającymi.. Czy jest sens żyć? Skoro nie jestem w stanie funkcjonować w tym świecie? Mało co dobrego mnie spotkało na tym świecie.. I wątpię żeby mnie coś jeszcze spotkało. Bo od paru lat tylko lęk i cierpienie..
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 sie 2013, 12:42

To już chyba koniec..

Avatar użytkownika
przez warrior11 08 cze 2015, 17:57
Lugh,
Możesz spróbować chodzić na siłownię,tam nie musisz się z nikim bić,ale stopniowo możesz
wzmacniać się fizycznie a gdy poczujesz się silniejszy fizycznie,wzrośnie twoja pewność siebie
i psychika też na tym zyska,nie poddawaj się,nie wchodź w złe myśli,życie nie jest proste,ale tez
nie jest tak,że zawsze będzie źle.
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

To już chyba koniec..

przez Lugh 08 cze 2015, 22:47
Śmigam na siłownie z przerwami od 2011. Ale coś mi nie za bardzo idzie.. Ostatnio zrobiłem "świńską masę" w efekcie czego mam rozstępy na całym ciele.. Przez co moja samoocena spadła dodatkowo.. Potem wagę zrzuciłem ale brzuch został i rozstępy też :d Z tego względu nabrałem niechęci do siłowni i zapisałem się na boks.. Teraz sekcja upadła więc wróciłem na siłkę.. Zobaczymy z czasem co z tego wyjdzie.. Ale to prawda siłownia też bardzo dużo daje ;) Żeby jeszcze tylko wszystko szło po myśli heh..

Ogólnie teraz po treningu czuję się trochę lepiej, i nie czuję takiego lęku jak wczoraj.. Zobaczymy jak mi pójdzie w pracy :/ Ale czarno to widzę..
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 sie 2013, 12:42

To już chyba koniec..

przez Dzidson 09 cze 2015, 11:53
Tylko sobie nie rozwal kręgosłupa tak jak ja na tej siłowni, bo będziesz miał kolejny powód do popadania w depresję :D
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
18 maja 2015, 00:27

To już chyba koniec..

Avatar użytkownika
przez PannaNatalia 09 cze 2015, 12:22
Mam 23lata od 14r.ż czyli już 9lat się leczę na zaburzenia lękowe.Bywają takie okresy,że rok czy nawet 2lata jest spokojnie.W całym swoim życiu brałam regularnie leki 2 razy(w sumie jakieś 9miesięcy) Od stycznia chodzę na terapię początkowo grupową i indywidualną,teraz tylko indywidualna.Najpierw było widać efekty ale teraz stoję w miejscu.Znowu pojawiają się silne lęki(pracuję do końca czerwca i stresuję się,że nie znajdę nowej pracy a muszę bo ciężko w domu z kasą),wspomagam się doraźnie propranololem.Dochodzę do wniosku,że żadne leki ani nawet najlepszy terapeuta nie pomogą mi.To wszystko siedzi tylko i wyłącznie w mojej głowie.W życiu spotkało mnie wiele przykrych rzeczy,których się teraz obawiam..np.boję się nagłej śmierci mimo,że jestem zdrowa.Muszę sama sobie pomóc,choćby ostatkiem sił...
"Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
wtedy czuję, jak uchodzi ze mnie zło"Dżem


"A gdy serce Twe przytłoczy myśl,że żyć nie warto,z łez ocieraj cudze oczy,chociaż Twoich nie otarto."Maria Konopnicka

Citabax 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1289
Dołączył(a)
08 gru 2013, 02:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do