Pomocy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pomocy

przez bojkotek 03 lis 2014, 17:10
Już naprawdę nie daję rady... Nie mam do kogo się zwrócić, a sama nie wytrzymam już tego dłużej. Jest mi bardzo, bardzo źle, każdy poranek to fala czarnych myśli, kilka prostych rzeczy do zrobienia, a problem by w ogóle zwlec się z łóżka.. Boję się cholernie wszystkiego, nawet tego, że gdy w nocy wyjdę na korytarz zapalić do okna, to po prostu z niego wyskoczę... Ta myśl jest tak natrętna, że boję się o tym nawet myśleć. Nie panuję nad sobą, nad lękiem, który mnie ogarnia w najmniej spodziewanym momencie, jak wyjście do sklepu (wydaje mi się, że wszyscy się na mnie patrzą) czy zajęcia, podczas których siedzi się tylko i słucha. Boję się, że zawalę studia, mam braki w materiale, opuszczam mnóstwo zajęć, bo boję się na nie iść... Boję się ośmieszenia.
Jak zawalę studia to nie będę dostawać alimentów, musiałabym iść do pracy, a tego - też się boję, okropnie... Nie nadaję się do niczego, jestem słaba, cienki bolek po prostu...
Wiem, że słabe jednostki powinny się same wyeliminować, ale... ja tak kurczowo trzymam się życia, chciałabym żyć, chciałabym jeszcze założyć rodzinę (choć wiem, że nie powinnam), chciałabym coś zobaczyć, osiągnąć... ale przecież wiem, że tak nie będzie, bo strach hamuje każde moje przedsięwzięcie.
Nie dam rady, naprawdę, nie dam... a skończyć ze sobą - też się boję....
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
03 lis 2014, 17:08

Pomocy

Avatar użytkownika
przez warrior11 03 lis 2014, 17:50
bojkotek, ee tam..dasz rady..uwierz tylko,wielu ludzi się boi i zmaga się z podobnymi stanami,co Ty a jednak nie poddają się..nie jesteś jedyna,musisz wierzyć,że Ty też możesz z tego wyjść..nic jeszcze nie jest stracone a to,co najlepsze,dopiero przed Tobą.
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1003
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Pomocy

przez bojkotek 03 lis 2014, 18:04
Tylko, że ja już nie mam siły walczyć z tym samotnie, chciałabym żeby ktoś mnie zrozumiał i pomógł, chciałabym żyć pełnią życia, ale nie umiem, bo wiecznie się czegoś boję... Głupie wyjście na grzyby , a strach przed spotkaniem żmij czy czegokolwiek odbiera całą radość z rozrywki... Od miesiąca stan ten się jeszcze pogorszył, nie cieszy mnie już nic, najwięcej przyjemności sprawia mi zwinięcie się w kulkę na łóżku, ale nie mogę się temu w pełni oddać skoro muszę chodzić na zajęcia... Czuję się bezpiecznie tylko w domu, gdy nie muszę w najbliższym czasie nic robić, nigdzie wychodzić.
Jeszcze ten cholerny ból pleców, który pozbawia mnie sił również fizycznych... :cry:

Chciałabym pójść do psychologa, ale boję się...

-- 03 lis 2014, 18:20 --

Doskwiera mi też chroniczne zmęczenie... Za nic nie mogę się zabrać, nie mogę się skoncentrować, ile bym nie spała i tak jestem zmęczona i senna.. a najgorsze, że po kawie pogłębiają mi się stany lękowe... Ostatnio na zajęciach myślałam, że zemdleję albo wyjdę i ucieknę przed siebie..
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
03 lis 2014, 17:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pomocy

Avatar użytkownika
przez agusiaww 03 lis 2014, 22:15
bojkotek, mozesz wziac tok indywidualny to wtedy w sumie tylko chodzisz i zaliczasz kolokwia i egzaminy. Natomiast moze wybierz sie na psychoterapie do psychologa albo do psychiatry? Niestety kazdy by chciał zeby ktos za niego robił, pracował, itd to normalne, ale zycie jest jakie jest, trzeba sie nauczyc z tym radzic.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Pomocy

przez tk8 04 lis 2014, 03:44
Czytając pierwszą część postu czułem się jakbym czytał swoje własne przemyślenia... napisz do mnie pw, może uda nam się nawzajem sobie pomóc...
tk8
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 lis 2014, 03:36

Pomocy

przez bojkotek 04 lis 2014, 15:33
Na moich studiach indywidualny tok nauczania i tak polega na chodzeniu na wszystkie zajęcia... czyli po prostu nie istnieje taka możliwość. :(
Chciałabym iść do psychologa lub psychiatry, ale bardzo się tego boję... nie potrafię się otworzyć przed bliskimi, a co dopiero przed obcą osobą... znając życie jakbym się umówiła na wizytę to w ten dzień po prostu bym stchórzyła i nie poszła..
To nie tak, że oczekuję, że ktoś będzie za mnie robił (choć wiadomo, że nikt by tym nie pogardził), ja po prostu boję się nawet cokolwiek załatwić... Serce mi tłucze tak strasznie, że nie słyszę nic prócz niego. Sama myśl o rozmowie kwalifikacyjnej mnie paraliżuje i mam ochotę umrzeć.

Przeraża mnie to, że kiedyś byłam w miarę odważnym dzieciakiem (sama wyrywałam się do czytania w szkole, recytowałam wierszyki na jakieś święta szkolne - teraz to nie do pomyślenia - referaty na studiach to dla mnie największy koszmar), w gimnazjum uważano mnie za najweselszą osobę w klasie, a teraz...? Nawet gdy się śmieję to zdaje mi się jakby to rozlegało się skądś obok mnie... Ludzie odbierają mnie jako wyniosłą. Miałam kiedyś mnóstwo znajomych, teraz praktycznie nigdzie nie wychodzę i nikt właściwie nie zabiega o moje towarzystwo - nie dziwię się - kto chce spędzać czas ze smutasem, to aż odbiera energii...

Także tak to wygląda, porażka.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
03 lis 2014, 17:08

Pomocy

przez MonikaSzymanska 11 lis 2014, 03:12
Spróbuj się przełamać i jednak umówić się na wizytę u psychologa. Czasami ciężko sobie pomóc samemu, a psycholog jest przecież po to, żeby pomagać. Pomyśl w ten sposób, że to właśnie dobrze, że jest on dla Ciebie obcą osobą. Spotykacie się tylko na ustalonych wizytach, etyka zawodu zobowiązuje go do zachowania w tajemnicy wszystkiego co powiesz i jest skoncentrowany na Tobie i Twoich problemach. Najważniejsze to zrobić pierwszy krok. Nie musisz od razu na pierwszym spotkaniu opowiadać wszystkiego. Możesz zacząć od rozmowy na mniej istotne tematy, a kiedy poczujesz się już pewnie, przejść do poważniejszych spraw.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 lis 2014, 00:57

Pomocy

Avatar użytkownika
przez LIGHTING CRASHES 11 lis 2014, 03:18
wiem co czujesz...bardzo trzymam kciuki bys znalazla odwage by pojsc do terapeuty
jak sie umowisz i nie pojdziesz na pierwsza wizyte-nie zrazaj sie!wiekszosc nie przychodzi za pierwszym razem
jak widzisz wszyscy sa tu z Tb!
i uwierz ,ze jak sb pomozesz to w przyszlosci bedziesz swietna matka:)super ze trzymasz sie zycia!!:)
Czas robi swoje, a Ty?
Posty
105
Dołączył(a)
10 lis 2014, 22:44

Pomocy

przez Helxine 11 lis 2014, 03:57
bojkotek, niestety ja też od dłuższego już czasu czuję podobne objawy, jak Ty. Powinnam się uczyć, ale boję się momentu, kiedy zacznę. Dlatego odkładam to jak najdalej. Ale kiedy już się przełamię, to wystarczy, że czegoś nie zrozumiem i czuję okropną złość i żal do siebie. Rano mam okropnie czarne myśli, choć ostatnio jest lepiej. Jednak potrafię spać w nocy i przeleżeć pół dnia, nie myśląc o niczym. I jak pomyślę o tym, że powinnam wstać, to czuję lęk. I czekam, aż się uspokoję, a to trwa czasami do późna. W dzień i tak mi się chce spać. Wiele rzeczy, hobby, które miałam, przestaje mnie powoli interesować. Ale zauważyłam, że dużo dają mi spotkania z ludźmi. Tylko kiedy plany się popsują, to czarne myśli powracają.
Zastanawiam się nad wybraniem do psychiatry, oprócz tego mam jeszcze kilka rzeczy, które nie są w normie niestety. Myślę, że w tym albo przyszłym tygodniu załatwię sobie wizytę, chociaż czekać będę pewnie do następnego roku.
Niestety to, że czarne myśli najbardziej dają się we znaki rano, ma swoje ogromne minusy - jak wstać na uczelnię/do pracy, albo zabrać się za cokolwiek, żeby nie zmarnować dnia...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 lis 2014, 02:49

Pomocy

Avatar użytkownika
przez Artemizja 17 lis 2014, 14:35
bojkotek, pierwszy krok już zrobiłaś. Napisałaś na Forum. Nie stchórzyłaś. Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Do wizyty u psychologa również. To nie jest łatwa decyzja i wielu z Nas kilkukrotnie odmawiało przyjścia tuż przed wizytą, ale za którymś razem w końcu się udało. A słabością nie jest to, co się z Tobą dzieje. Słabością jest pozostawienie siebie w takim stanie i "wyeliminowanie się". Walka o siebie wymaga wiele siły i odwagi, a Ty pisząc tutaj, uświadamiając sobie, że masz problem, już ją wykazałaś. Także nos do góry i powoli, małymi kroczkami idź dalej. Wiem, że to trudne, ale wierz mi, że warto.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Pomocy

przez bojkotek 17 lis 2014, 22:30
Dziś zrezygnowałam ze studiów, poddałam się.
Nie wiem co mam teraz ze sobą zrobić, wyląduję pod mostem, bez środków do życia... bo przecież jak mam iść do pracy, skoro na samą myśl czuję paniczny lęk..? A nikt utrzymywać mnie nie będzie, to zrozumiałe.

Utknęłam w martwym punkcie, nie jestem w stanie się zabrać i zrobić coś, cokolwiek...
Nie wiem kogo prosić o pomoc... Nie chcę stresować mamy sobą, nie wiem też właściwie jak zareaguje na te studia, pomyśli, że zmyślam, nie wesprze mnie..
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
03 lis 2014, 17:08

Pomocy

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 17 lis 2014, 22:50
Jak masz jeszcze legitymację studencką ważną do marca to wykorzystaj to na leczenie.
Nie chciałaś wziąć dziekanki na rok, podleczyć się i wrócić na te studia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Pomocy

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 17 lis 2014, 22:50
bojkotek, nie wydaje mi się żebyś na tym etapie dała sobie radę z problemem sama, idź do specjalisty, myślę, że zacznij od psychiatry, nie ma w tym nic strasznego, idziesz w końcu po pomoc. Nie bój się swojej nieśmiałości, dobry specjalista wyciągnie od ciebie niezbędne informacje. Dostaniesz leki, które postawią cię na nogi i będziesz mogła zacząc walczyc o swoje życie. Pamiętasz przecież siebie sprzed choroby, warto o tą dziewczynę zawalczyc. Chwilowo jesteś na zakręcie, ale zobaczysz wrócisz jeszcze na studia i życie potoczy się dobrym torem, tylko pozwól sobie pomóc. Może znajdziesz w swoim otoczeniu kogoś, kto z tobą do lekarza pojedzie np. mama,koleżanka. Na studiach spróbuj załatwic zwolnienie ( może byc od psychiatry,nawet nie wiesz jak bardzo te problemy są powszechne, przestały już wzbudzac sensację), żebyś mogła bez problemu wrócic, gdy się lepiej poczujesz. Powodzenia!
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7439
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Pomocy

Avatar użytkownika
przez lucy1979 17 lis 2014, 22:56
Psychiatra będzie Ci zadawał pytania a Ty będziesz musiala tylko na nie odpowiadać. To nie tak, ze on spyta z czym pani przyszla. Na pewno dasz rade. Powiesz mu to samo co napisalas tutaj w pierwszym poscie.
I witaj na forum :D
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: marwil i 17 gości

Przeskocz do