pomoc

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

pomoc

przez nowaa 07 gru 2011, 22:27
witam, zalozylam konto na tym forum z nadzieja ze moze odnajde tu pomoc. Mam 21 lat, ponad 3 miesiace temu wyszłam za mąż, a dzien po slubie zmarl po ciezkiej chorobie moj tesc. Od tego czasu nie moge sobie poradzic, mieszkam z mezem i tesciowa, ktorzy moj problem zauwazyli dopiero w tym tygodniu po tym jak poplakalam sie na zajeciach na studiach... Czuje sie z kazdym dniem gorzej, zaczynam juz myslec ze nie ma najmniejszego sensu dalej zyc, nie dosc ze stracilam wspanialego tescia, to od jego smierci jestem osoba, do ktorej wszyscy przychodza sie wyzalic - nikt nie zauwazyl moich problemow, opowiadali tylko i wylacznie o swoich. czuje sie niezauwazalna w domu rodzinnym, jak i w tym ktorym teraz mieszkam, nie chce jesc, chodzic na uczelnie, nie chce dalej tak zyc bo jest mi naprawde z kazdym dniem coraz ciezej! Mimo tego, ze maz zrozumial ze mam jakis problem i wykazuje chec pomocy, ja czuje ze jej nie chce, odsuwam sie od ludzi, zamykam w sobie, codzinnie wpadam w histerie w szlochu mowiac ze nikt mnie nie rozumie i ze nie chce dalej zyc... Po kilku rozmowach z mezem i teściową zaczynam dodatkowo myslec ze to ja jestem powodem wszystkich problemow, dodatkowo sie doluje, nie wiem juz co mam robic...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 gru 2011, 22:14

pomoc

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 gru 2011, 00:08
nowaa, Witaj na forum!
Myślę, ze na Twoje trudności miały wpływ dwa wydarzenia: ślub i śmierć teścia.
Rozpoczęcie nowego, a zarazem koniec. Dwie skrajności.
NIe wiem co Ci doradzić.
Może wybierz się do poradni zdrowia psychicznego, zarejestruj się do psychiatry i poproś o skierowanie na terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

pomoc

Avatar użytkownika
przez Artemizja 08 gru 2011, 18:36
nowaa, witaj na forum.Przede wszystkim- jak każdy człowiek potrzebujesz pomocy i wsparcia.Śmierć teścia była również dla Ciebie wstrząsem.Nie jesteś maszyną,która przyjmuje na siebie smutki i żale innych,a sama nie potrzebuje się komuś wypłakać.Emocje się w Tobie kumulują.Jesteś przecież człowiekiem,który czuje i cierpi.Potrzebujesz pomocy i wsparcia.Rozumiem,że sytuacja w domu jest ciężka,ale pomyśl również o sobie.Gdzie TY w tym wszystkim jesteś?Problemy innych są ważne,ale o siebie też trzeba zadbać,bo inaczej można się załamać.Odsuwanie się od bliskich tylko pogorszy sprawę.Poczujesz tylko jeszcze większą frustrację,rozżalenie i będzie to w Tobie narastać.Nie jesteś powodem problemów- jesteś człowiekiem i masz prawo do przeżywania żalu,smutku i chwil słabości.Dobrze by było,żeby Twoi bliscy właśnie tak na to spojrzeli.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

pomoc

Avatar użytkownika
przez KRZYSIEKM77 08 gru 2011, 19:32
Emocje osłabiły Twoja psychikę i teraz sama z tym nie walcz,tylko tak jak mówi Monika idź do poradni i tam Ci pomogą.Psychiatra i psycholog wyciągną Cię z dołka,szybciej niż myślisz:)Powiedz o wszystkim mężowi,nie ukrywaj niczego przed nim,powinno Ci to pomóc...Nie jesteś sama pamiętaj! ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 gru 2011, 09:31
Lokalizacja
PRZEMYŚL

pomoc

przez nowaa 09 gru 2011, 12:36
Dziękuje za odpowiedzi.
Zapisalam się do psychologa, termin dostalam na 5 stycznia, jednak dowiedzialam sie ze jest cos takiego jak "psycholog z ramienia uczelni" i staram sie w tym kierunku uderzyc, by dostac się szybciej. Dodatkowo po rozmowie z socjoterapeuta postanowilam, ze wyplace pieniadze i jak najszybciej chociaz na weekend wyjade gdzies z mezem by sprobowac wszystko sobie poukladac na spokojnie - niestety maz wieczorem zapytal czy "mozemy pojechac w styczniu?" i uwierzcie mi, ze rece mi opadly... Staram sie by dostac sie jak najszybciej do specjalisty bo wiem, ze styczen to dla mnie moze byc pozno, a maz stwierdza ze wyjazd moze poczekac do stycznia. Tak wiec zamysl wspolnego wyjazdu legl w gruzach, nie chce na sile go nigdzie ciagnac... Zaczynam sie zastanawiac czy to ze mna jest cos nie tak bo odczuwam ze nikt w domu nie potrafi badz nie chce mnie zrozumiec - maz swoje, a przy probach rozmow z tesciowa zawsze mam mowiona co ja robie zle - ile mozna to wszystko znosic, ile mozna cierpiec kazdego dnia? Powiem Wam szczerze, że ręce każdego dnia mi opadają
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 gru 2011, 22:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do