Nihilizm (chyba...)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nihilizm (chyba...)

przez indianer 12 lut 2011, 16:02
Witam.
Dawno już tu nie pisałem (z jednej strony to w sumie dobrze...) ale dzisiaj musiałem się tym z Wami podzielić.

Otóż moja sytuacja jest taka, że cały czas myślę o śmierci.
Nie chodzi o to, że chcę się zabić ale mam świadomość, że śmierć może nadejść w każdym momencie i mam baaardzo pragmatyczne podejście do życia. Tzn. nie zależy mi np. na tym żeby mieć super mieszkanie, super samochód, żeby zakładać rodzinę bo wiem, że mogę w każdej chwili umrzeć i z tego mojego wysiłku nie zostanie nic.
Każdego dnia wyobrażam sobie np. co by się stało gdyby moi rodzice umarli albo gdybym nagle stracił zdrowie lub dach nad głową. Jestem psychicznie przygotowany na każdy kataklizm, bezdomność, brak pieniędzy i samotność...i nie przeraża mnie to.

Rodzice mi mówią, że "głupio myślę, bo nigdy nie zaznałem biedy więc tak gadam," że "trzeba mieć w życiu jakiś cel," "że trzeba mieć kasę bo jak się jej nie ma to się ginie, a jak się ją ma to na starość jest łatwiej," oraz że "myślę jak człowiek pierwotny."
Natomiast do mnie te argumenty nie trafiają i traktuję je jako frazesy które są przez moich rodziców powtarzane bo tak wymaga od nich społeczeństwo (bo przecież w dzisiejszych czasach TRZEBA mieć samochód, mieszkanie, rodzinę...bo co ludzie powiedzą? Nikt nie pyta sam siebie czy potrzebny mu samochód...bo przecież to nie jest ważne, bo po prostu TRZEBA go mieć).

Celu w życiu nie mam, potrzeb materialnych mi całkowicie brak (tyle żeby raz dziennie jakiś posiłek zjeść i żeby mieć co na siebie włożyć w zimne dni...a na tyle to mnie jeszcze stać). Bynajmniej, nie uważam że bez pieniędzy się ginie, jak to ujęła moja mama...wystarczy spojrzeć na bezdomnych. Przecież nie są trupami, jakimś cudem nie ZGINĘLI... A starość? Czy będę miał kasę czy nie to i tak umrę i pójdę pod ziemię... A co do człowieka pierwotnego...żył on przecież zgodnie z naturą - robił tylko i wyłącznie to co umożliwiało mu przeżycie bez żadnych dodatkowych i zbędnych udziwnień.
Jednym słowem, celu w życiu mi całkowicie brak, jestem świadomy swojej śmiertelności i nie robię nic "na zapas" oraz tylko dlatego że "tak trzeba." Gwoli jasności - mam pracę, zarabiam...ale właściwie nie wiem po co...

Żeby było jasne - nie proszę tu o pocieszenie. Chciałem się tym po prostu z Wami wszystkimi podzielić. Napiszcie może czy też tak macie, czy uważacie taki tok myślenia za słuszny i może jeszcze napiszcie jak radzić sobie z takimi atakami jak ten ze strony moich rodziców...Bo tak naprawdę to mi dobrze z tym moim nihilizmem. Starałem się już parę razy, niejako na siłę, zmienić myślenie ale po chwili czułem że po prostu wciskam sobie kit i sam wymyślam potrzeby i wracałem do nihilizmu...

...może Wam się uda znaleźć jakiś argument który przekona mnie o tym, że żyję w błędzie :P Zależy mi na Waszej opinii...do tej pory znam tylko swoją i moich rodziców.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
06 lis 2009, 14:31

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez Sorrow 12 lut 2011, 17:41
Czyli inaczej mówiąc nie dałeś sobie wyprać mózgu specom od reklamy :P ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Nihilizm (chyba...)

przez indianer 12 lut 2011, 17:54
Hmm...co prawda, w dużym uproszczeniu, ale "tak", można tak powiedzieć.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
06 lis 2009, 14:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez kamma 15 lut 2011, 15:26
witaj!
to, jakie masz poglądy, to nie nihilizm. to, co wyznajesz jest nawet zdrowe.
Nieprzywiązywanie się do przemijających zjawisk i rzeczy to na prawdę cenna umiejętność. Nie rozumiem tylko gdzie tu widzisz nihilizm. Jeszcze zależy jak się z tym czujesz. Wyzwolenie od przywiązania to najlepsza droga do osiągnięcia trwałego szczęścia.


ps Witam na forum:) Jestem tu nowy aczkolwiek zaglądam na to forum od ok. 4 lat.
pokonałem depresję i sentymenty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 lut 2011, 15:20

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez Ahmed 15 lut 2011, 15:41
wiecie co ..kiedyś siedziałem w zaparkowanym samochodzie i wzruszyła mnie parka. Mieli po 50 lat chyba i widac było z daleka że im sie nie przelewa, że sa biedakami ...może byli nawet bezdomni ...nie wiem. W kazdym razie tak sie kochali, przytulali usmiechali do siebie i byli przeszczęśliwi a jedyne co mieli to tylko siebie ....
Zadumałem sie wtedy ...kim jesteśmy i dokąd nas to zaprowadzi ....kasa, kasa....jeszcze więcej kasy ...../cenzura/ i nic prócz niej.
Zeszliśmy na psy....w pogoni za pieniędzmi stalismy się drapieznikami ..... ale nie jestesmy sami do tych pieniedzy więc zaczynamy sie zwalczać na wzajem ...nawet we własnych związkach jakich żyjemy.
A do szczęścia potrzeba tak nie wiele !
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez kamma 15 lut 2011, 17:09
do szczęścia potrzebne jest porzucenie pożądań i przywiązań, nic więcej.
pokonałem depresję i sentymenty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 lut 2011, 15:20

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez Ahmed 16 lut 2011, 00:23
kamma napisał(a):do szczęścia potrzebne jest porzucenie pożądań i przywiązań, nic więcej.

Kurde takie to w sumie proste ...a jakie dla nas trudne.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 lut 2011, 00:44
kamma, Za dużo de Mello i A. Gruna.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez marcja 16 lut 2011, 01:12
Nie pojmuje jak mozna nie dazyc w zyciu do zadnego celu, dla mnie to kwalifikuje sie do leczenia. Zreszta chyba nie bez przyczyny piszesz w dziale "depresja"...

Co do smierci tez w taki sam sposob myslalam o niej, kiedy mialam zaawansowana nerwice. Wlasciwie jakby sie zastanowic mysle tak do tej pory ale nie zaprzata to juz na co dzien mojej glowy...;)

Tez wydaje mi sie, ze pieniadze nie daja szczescia, w zasadzie to jestem nawet pewna, ze tak wlasnie jest. Chyba niespotykana jest sytuacja, zeby na lozu smierci ktos powiedzial: "Zaluje ze nie mialem w zyciu duzo pieniedzy/wypasionego domu i auta" natomiast "Zaluje, ze nigdy w zyciu nie mialem prawdziwego przyjaciela, nigdy nie kochalam/em, nigdy nie powiedzialem zonie, jak bardzo ja kocham" itp. jak najbardziej.
Sporo z rzeczy, ktore ludzie posiadaja jest zupelnie zbednych, to jasne. Ale az w takiej "ascezie" jak Ty, ja nie moglabym zyc. Lubie bardzo kupowac zupelnie niepotrzebne, patrzac na sprawe obiektywnie ubrania, buty i inne czesci garderoby. Ot, taki zboczenie babskie ;) Ale zawsze czuje i pamietam, ze sens zycia i szczescie zawarte sa gdzie indziej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez kamma 16 lut 2011, 02:27
Monika1974 napisał(a):kamma, Za dużo de Mello i A. Gruna.

heh, niestety, tych nazwisk nie znam.

marcja napisał(a):Nie pojmuje jak mozna nie dazyc w zyciu do zadnego celu, dla mnie to kwalifikuje sie do leczenia.

pewnie wg psychologii tak. psychologia dąży do utwierdzania wszystkich o wartości, realności i ogromnym znaczeniu naszego EGO, jednak nie znam nikogo, kto przez to byłby trwale szczęśliwy.

Allah napisał(a):
kamma napisał(a):do szczęścia potrzebne jest porzucenie pożądań i przywiązań, nic więcej.

Kurde takie to w sumie proste ...a jakie dla nas trudne.

tak, to jest trudne. większość ludzi na świecie o tym nie wie, dlatego szuka szczęścia tam gdzie go nie ma. część ludzi o tym wie, a jeszcze mniejsza część wciela to w życie. mimo to, sama świadomość tego bardzo pomaga. jednak wszystkie przemyślenia o szczęściu, którego nie można stracić sprowadzają się właśnie do tego.

Nasze ludzkie cierpienia, frustracje i stres są spowodowane tym, iż nieustannie dążymy do posiadania i bycia w określonej sytuacji, rozmyślamy o przeszłości i wybiegamy w przyszłość, a istnieje tylko teraźniejszość i świadomość tego może być kluczem do radości.
pokonałem depresję i sentymenty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 lut 2011, 15:20

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez Ahmed 16 lut 2011, 10:12
brzmi to troche jak przepis na bycie pustelnikiem :)
Zawsze chciałem umieć życ chwilą ale nie potrafię ... zawsze pojawia sie pytanie "a co bedzie jutro". Z przeszłościa sie uporałem ale z przyszłościa nie potrafię ...dlatego pewnie jestem miedzy innymi na tym forum.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Nihilizm (chyba...)

przez Brid 16 lut 2011, 12:26
kamma napisał(a):Nasze ludzkie cierpienia, frustracje i stres są spowodowane tym, iż nieustannie dążymy do posiadania i bycia w określonej sytuacji, rozmyślamy o przeszłości i wybiegamy w przyszłość, a istnieje tylko teraźniejszość i świadomość tego może być kluczem do radości.

To teraz zalatuje Eckhart`em Tolle :D

indianer, Bardzo długo nie mogłem się pozbyć myśli o czekającej śmierci, ale miały na to wpływ okoliczności w jakich się znalazłem. Najpierw poznałem osobę, która w bardzo młodym wieku straciła rodziców, a że byłem z nią dość emocjonalnie związany, to przeszło to na mnie, później bliska osoba mi zmarła. W takiej sytuacji myślenie o śmierci chyba jest nieuniknione, ale czasem z to mija.

A jeśli chodzi o cel i przywiązanie do rzeczy materialnych, to nie mam żadnego celu, co w pewnym sensie przynajmniej dla mnie jest destrukcyjne. Dlatego aby to życie miało jakikolwiek sens trzeba sobie wyznaczać cele. A cele mają być związane z przyjemnościami dla nas.
Obecnie jestem na etapie szukania pracy, jak tylko znajdę, ogarnę swoje minimalne potrzeby, to chcę realizować moje cele. Chcę zdobyć jeszcze parę szczytów w Tatrach, pozwiedzać kilka stolic europejskich, wykupić sobie abonament na ligę angielską i hiszpańską, kupić coś mojemu chrześniakowi. To są jedyne rzeczy które mnie napędzają do czegokolwiek.
Myślę, że też coś takiego znajdziesz u siebie. Cele

ps. wychodząc na rysy w bardzo trudnych warunkach, każdy krok był niedaleki od przepaści, to tak jak piszesz o twoim życiu. Aczkolwiek, ja ciągle szedłem, wyszedłem, zdobyłem i wróciłem. Moim zdaniem warto iść do przodu mimo tych niespodzianek życiowych, a nie stać w miejscu.
Brid
Offline

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez Ahmed 16 lut 2011, 14:46
widze że lubisz góry... super sprawa. Też je uwielbiam

Ja nie mam chyba celów w życiu. Może jedno ...byc kochanym i móc kogoś pokochac tak żeby nie bolało po jakimś czasie tak bardzo.
Ale to już raczej wybiega poza materialne wartości.
Powiedziałbym raczej że to nieuchwytne marzenie a nie cel.

miłość... tak nie wiele ??
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Nihilizm (chyba...)

Avatar użytkownika
przez nerwicaman 16 lut 2011, 19:34
indianer piszesz ze nie masz zadnych celow, nawet niematerialnych? bo jesli masz na mysli ze nie dazysz do kupienia bmw, willi i ipoda :smile: to jestem w stanie to zrozumiec, ale jesli nawet nie masz takich potrzeb jak rozwijanie sie w czymkolwiek i tylko do szczescia wystarcy Ci zeby sie najesc to juz dla mnie nie do pojecia.
tez mam wrazenie ze ludzie za bardzo ida za kasa(sam w to w jakims stopniu wpadlem, troche przez sytuacje, ale niedlugo sie wyplacze :great: ), tak jakby chcieli sie zabezpieczyc na kazdy wypadek, co jest niemozliwe. moze byc dobrze a pozniej moze sie tak pojebac, ze kasy nie wystarczy na nic. ludzie skladuja sobie skarby jakby mieli byc na tym padole na wiecznosc i to na pewno tez jest niezdrowe, ale chyba musi byc jakis balans miedzy tym wszytskim. na pewno przyjemnie jest miec swoj dom, wygodne autko, kase zeby pojechac na wakacje i pozwiedzac troche swiata, prace w ktorej nie siedzimy po 12-15 godzin(bo to tez bezsens) i wystarcza na wszystko, ale wazne zeby sie w tym chyba jakos nie zatracic, czy w dazeniu do tego.
ale jesli celem mojego zycia byloby tylko sie nazrec i egzystowac bezpiecznie jak rurkowce ;) to juz wolalbym chcociaz dazyc do szczescia materilanego
Miłość to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
16 sie 2010, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do