Dean na rozdrożu.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Dean na rozdrożu.

przez Misiek_NL 06 paź 2010, 16:07
Mi się wydaje że opcja nr 2 jest OK :)
Misiek_NL
Offline

Re: Dean na rozdrożu.

przez Zenonek 06 paź 2010, 16:10
Wedlug mnie najlepsza jest opcja druga. Walcz ze soba ile mozesz, poznawaj nowych ludzi , moze znajdziesz sobie jakas wartosciowa dziewczyne.

Budownictwo NIE ucieknie, jestes bardzo mlody, zawsze chocby za rok czy dwa bedziesz mogl rozpoczac ten kierunek.

Narazie warto nie rezygnowac z obecnych studiow- zawsze mozesz to zrobic - chocby po pol roku czy roku itp. A tak troche sie zaaklimatyzujesz w zycie studenckie, mozesz troche wyluzujesz (wiem, latwo sie mowi, ale trzeba probowac roznych metod)...

Moze jak sie rozkrecisz to pociagniesz nawet dwa kierunki ? I bedziesz gangsta , bo za 5-7 lat juz raczej malo kto bedzie w Polsce robil za 2000zl.

Jednakowoz przede wszystkim sie lecz - narazie daj szanse temu Efectionowi.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Dean na rozdrożu.

Avatar użytkownika
przez Korba 06 paź 2010, 16:16
Dean, dołączam się do pytania Krwiopija.
Masz jakąś inną diagnozę na myśli? Bo z Twoich postów wynika, bez urazy, że jesteś w gorszej formie niż my wszyscy razem wzięci.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dean na rozdrożu.

przez paradoksy 06 paź 2010, 16:18
Dean, jeśli nie czujesz się na siłach to nie ma po co się męczyć ze studiami.
A tak w ogóle to zaciekawil mnie ten wpis o dziewczynie - mam rozumieć, że na studia poszedleś, żeby sobie babę znaleźć? :D
Ostatnio edytowano 06 paź 2010, 16:19 przez paradoksy, łącznie edytowano 1 raz
paradoksy
Offline

Re: Dean na rozdrożu.

Avatar użytkownika
przez Lubomir 06 paź 2010, 16:27
paradoksy napisał(a):Dean, jeśli nie czujesz się na siłach to nie ma po co się męczyć ze studiami.
A tak w ogóle to zaciekawil mnie ten wpis o dziewczynie - mam rozumieć, że na studia poszedleś, żeby sobie babę znaleźć? :D

Nie rozumiem dlaczego tak ironizujesz z kolegi? Napewno nie po to tam poszedł. Takie znajomości często nawiązuje się z przypadku.

JA ciebie Dean doskonale rozumiem. Przechodzę co jakiś czas podobne perturbacje. Trzymaj się chłopie i nie daj się. :great:
Poza tym rady Marka 77 są całkiem rzeczowe.
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 15:36

Re: Dean na rozdrożu.

przez paradoksy 06 paź 2010, 16:51
Lubomir, nie ironizuję przecież sam napisał że chciałby sam znaleźć tam dziewczynę.
paradoksy
Offline

Re: Dean na rozdrożu.

przez anwet 06 paź 2010, 17:02
Dean, mogę Ci z doświadczenia powiedzieć tylko w sprawie ze studiami..
Ja aktualnie zrobiłam sobie pół roku przerwy w nauce.
Jest mi z tym po prostu zajebi*cie.
Potrzebowałam tego, by móc odetchnąć..
Nie mogę powiedzieć, co bym zrobiła na Twoim miejscu, ale tak patrząc moimi oczami, może byłoby dobrze, gdybyś odetchnął..
nie wiem.. masz na pewno jakichś innych znajomych..
z nimi się zacząć spotykać.. może gdzieś wyjechać na parę dni..?
zmienić otoczenie..

gdybyś poszedł np na urlop zdrowotny, czy wziął dziekankę, chcąc nie chcąc zmieniłbyś towarzystwo..
bo i ludzie rok młodsi, inna grupa.. inne problemy..
może i inna dziewczyna?
chociaż ja osobiście nie jestem zwolenniczką szukania na siłę
trafi się - to super! nie.. tzn że jeszcze nie pora..
tak uważam..

ale jeśli potrafisz skupić się mimo wszystko na nauce, widzieć tych ludzi, ale po prostu ich olać.. to może warto nie marnować jednak roku.. to raczej zależy od Twojego sposobu patrzenia na świat.. ja nie patrzę na przerwę w studiach jako "marnacja" roku, wręcz jako odskocznia, żeby mieć czas dla siebie, na swoje przemyślenia.. po prostu czas dla siebie.. zero bzdurnej nauki.. przez którą, pomimo pewnej wiedzy kierunkowej, ogólnie czuję się głupsza niż po maturze..
ja jestem z tych "uciekających" i "odkładających na później". Presja mnie paraliżuje, wzbudza negatywne emocje, z wściekłością i rozpaczą na przemian..

pewnie nie pomogłam Ci za bardzo.. ale takie mnie myśli naszły, po przeczytaniu Twojego tematu..
anwet
Offline

Re: Dean na rozdrożu.

Avatar użytkownika
przez Lubomir 06 paź 2010, 17:34
paradoksy napisał(a):Lubomir, nie ironizuję przecież sam napisał że chciałby sam znaleźć tam dziewczynę.

Nie no to ja uważam, że to byłoby złe i niewłaściwe podejście. Bynajmniej ja wybierając kiedyś studia kierowałem się własnymi możliwościami, zdolnościami, predyspozycjami, chęcią realizacji zawodowej a nie tam,że np: "Pokażcie mi tu w podaniach jakie macie kandydatki na studentki." :lol: :mrgreen: Ja chciałem bardzo poważnie podejść do tematu ale troszkę mnie tu również zaczyna śmiech opanowywać. :D :P
Dean, nie gniewaj się. :hide: Naprawdę dobrze ci życzę a przy okazji czasem można kogoś fajnego spotkać. Tylko nie można mieć nastawienia, że właśnie dzisiaj spotkam MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA. :D
Także spoko paradoksy. Może źle cię zrozumiałem. ;)

ja jestem z tych "uciekających" i "odkładających na później". Presja mnie paraliżuje, wzbudza negatywne emocje, z wściekłością i rozpaczą na przemian..

Ja mam troszkę podobnie. Wiem jednak, ze takie myślenie ma krótkie nogi bo życie i czas ucieka. Im wcześniej się działa tym lepiej. Im bardziej odwlekasz trudne decyzje życiowe tym gorzej później się za nie zabrać.Chociaż nie wiem każdy z nas jest inny, ma inną osobowość, inne dolegliwości.
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 15:36

Re: Dean na rozdrożu.

przez _Pete_ 06 paź 2010, 22:05
Myślę, że mówiąc wprost Twoje spojrzenie na rzeczywistość jest mocno wypaczone przez deprechę. Jak leki zaczną działać to Ci się poprawi i będziesz mówić co innego:)
_Pete_
Offline

Re: Dean na rozdrożu.

przez Zachmurami 07 paź 2010, 12:15
Dean napisał(a):
Zresztą nic mnie nie uratuje teraz bo co mi powie psycholog,wmowi mi że nie rzuciłem studiów,że nie minąłem się ze wspaniałym życiem.Nie ma takich terapii i leków zeby ukoić moj bol.

Pękło jest już za pozno żeby coś uratować.


Czemu zakładasz z góry, że psycholog Ci nie pomoże?
Psycholog pomoże Ci zrozumieć pewne mechanizmy Twojego zachowania/rozumowania, które sprawiają, że czujesz się nieszczęśliwy sam ze sobą.
:
Niska samoocena, pesymizm, karanie siebie za niepowodzenie, mam wrażenie, że sam siebie linczujesz. Już pytałam w innym wątku: ktoś Cię mocno krytykował? Czułeś się odrzucony?
Przeglądasz się w oczach innych osób (znajomi, dziewczyna) i szukasz potwierdzenia własnej wartości.
W życiu będzie Ci ciężko z takim podejściem. Każdą porażkę będziesz traktować jak koniec świata.

To widzę ja, jako laik, tylko na podstawie Twoich postów... a fachowiec z pewnością dostrzeże więcej.

[Dodane po edycji:]

Dean napisał(a):Byc może depresja w ogole nie istnieje,po prostu nieszczesliwych ludzi chce nazwac sie chorymi..


Niestety, istnieje. :( I trudno ją z czymkolwiek pomylić. Mam jednak wrażenie, że problem depresji sensu stricto na razie Cię nie dotyczy.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Dean na rozdrożu.

przez GreenGo 07 paź 2010, 12:40
Ja bym wybrał 3, ale Twój wybór.
i zadaj sobie zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie ;-), "Czy chcę być jeszcze w życiu szczęśliwy?" Bo jeśli chcesz, to możesz i będziesz!, ale musisz z czegoś zrezygnować, z pogrążąnia się i rozmyślania o przeszłości, to na początek. Zacznij uprawiać jakiś sport, bieganie, coś co pozwoli Ci przestać myśleć, po wysiłku nie ma siły za rozmyślanie. Ostatnio zauważyłem, że jak śpie o wiele za mało niż powinienem to mogę trzeźwiej spojrzeć na swoją sytuację, bo jakby myśli wolniej płyną i fajniej jest, może też spróbuj.
GreenGo
Offline

Re: Dean na rozdrożu.

przez Zachmurami 07 paź 2010, 13:40
Dean napisał(a):
ktoś Cię mocno krytykował? Czułeś się odrzucony?


Cały czas czuję się odrzucony ,najbardziej krytykuje mnie ja sam.


Przeglądasz się w oczach innych osób (znajomi, dziewczyna)


Haha ale to mnie zabolało bo nie mam znajomych i dziewczyny.


Dean. Po pierwsze: nie chciałam Cię urazić :smile: Ale przy okazji, z Twojej reakcji wnioskuję, że masz dość dużo czułych punktów i warto nad tym popracować. Naprawdę nie wzbraniaj się przed terapią, pomoc fachowca będzie tysiąc razy skuteczniejsza niż nasze kolektywne wróżenie z fusów na forum.
Spojrzysz inaczej na siebie, na swoją przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, na relacje z innymi ludźmi.


Dean napisał(a):
Mam jednak wrażenie, że problem depresji sensu stricto na razie Cię nie dotyczy.


A jak myślisz co mnie dotyczy?Co mi jest?


Jeżeli chcesz, to powróżę z fusów, ale jest to tylko strzał w ciemno i bron Boże nie traktuj tego, jako wyroczni. ;).
To, co z przewija się w Twoich postów to pewne cechy przemawiające za zaburzeniami osobowości (osobowość unikająca?) i w tym kierunku szukałabym pomocy fachowej.
Masz też w sobie dużo samokrytycyzmu, ale nie takiego konstruktywnego, który pomaga wyciągać wnioski, ale destrukcyjnego, wypaczonego, który sprawia, że każde niepowodzenie odbierasz jako dowód tezy: 'jestem zerem, moje życie to porażka'. Czy w dziecinstwie ktoś Cię krytykował, dużo od Ciebie wymagał?
Owszem, taki schemat rozumowania/ działania, może być pożywką dla depresji i lęków, zwłaszcza w niesprzyjających okolicznościach. Nie czekaj, az Twoje zaburzenia zupełnie wyłączą Cię z życia.
Trzymam kciuki, spróbuj zawalczyć o siebie! :yeah:
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Dean na rozdrożu.

Avatar użytkownika
przez marcja 07 paź 2010, 19:50
Ja bym stawiala na punkt 3. Rownolegle mozesz rozpoczac kolejne studia (chocby to budownictwo)
W pracy tez mozesz znalezc dziewczyne:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Dean na rozdrożu.

przez Wujek_Dobra_Rada 07 paź 2010, 20:11
Dean, W Twoim wieku miałem podobnie. Też zwalałem wszystko na nietrafne wybory życiowe. Defacto, napewno były kołem zamachowym mojej depresji. Teraz parę lat po tym fakcie, inaczej to widzę. Jestem pewien: najpierw leczenie, nawet jakby to miał być psychiatryk, później życie towarzyskie, szkoła, praca itd...
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do