Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Misiek_NL

Dean na rozdrożu.

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Mi się wydaje że opcja nr 2 jest OK :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wedlug mnie najlepsza jest opcja druga. Walcz ze soba ile mozesz, poznawaj nowych ludzi , moze znajdziesz sobie jakas wartosciowa dziewczyne.

 

Budownictwo NIE ucieknie, jestes bardzo mlody, zawsze chocby za rok czy dwa bedziesz mogl rozpoczac ten kierunek.

 

Narazie warto nie rezygnowac z obecnych studiow- zawsze mozesz to zrobic - chocby po pol roku czy roku itp. A tak troche sie zaaklimatyzujesz w zycie studenckie, mozesz troche wyluzujesz (wiem, latwo sie mowi, ale trzeba probowac roznych metod)...

 

Moze jak sie rozkrecisz to pociagniesz nawet dwa kierunki ? I bedziesz gangsta , bo za 5-7 lat juz raczej malo kto bedzie w Polsce robil za 2000zl.

 

Jednakowoz przede wszystkim sie lecz - narazie daj szanse temu Efectionowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dean, dołączam się do pytania Krwiopija.

Masz jakąś inną diagnozę na myśli? Bo z Twoich postów wynika, bez urazy, że jesteś w gorszej formie niż my wszyscy razem wzięci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dean, jeśli nie czujesz się na siłach to nie ma po co się męczyć ze studiami.

A tak w ogóle to zaciekawil mnie ten wpis o dziewczynie - mam rozumieć, że na studia poszedleś, żeby sobie babę znaleźć? :D

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dean, jeśli nie czujesz się na siłach to nie ma po co się męczyć ze studiami.

A tak w ogóle to zaciekawil mnie ten wpis o dziewczynie - mam rozumieć, że na studia poszedleś, żeby sobie babę znaleźć? :D

Nie rozumiem dlaczego tak ironizujesz z kolegi? Napewno nie po to tam poszedł. Takie znajomości często nawiązuje się z przypadku.

 

JA ciebie Dean doskonale rozumiem. Przechodzę co jakiś czas podobne perturbacje. Trzymaj się chłopie i nie daj się. :great:

Poza tym rady Marka 77 są całkiem rzeczowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lubomir, nie ironizuję przecież sam napisał że chciałby sam znaleźć tam dziewczynę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dean, mogę Ci z doświadczenia powiedzieć tylko w sprawie ze studiami..

Ja aktualnie zrobiłam sobie pół roku przerwy w nauce.

Jest mi z tym po prostu zajebi*cie.

Potrzebowałam tego, by móc odetchnąć..

Nie mogę powiedzieć, co bym zrobiła na Twoim miejscu, ale tak patrząc moimi oczami, może byłoby dobrze, gdybyś odetchnął..

nie wiem.. masz na pewno jakichś innych znajomych..

z nimi się zacząć spotykać.. może gdzieś wyjechać na parę dni..?

zmienić otoczenie..

 

gdybyś poszedł np na urlop zdrowotny, czy wziął dziekankę, chcąc nie chcąc zmieniłbyś towarzystwo..

bo i ludzie rok młodsi, inna grupa.. inne problemy..

może i inna dziewczyna?

chociaż ja osobiście nie jestem zwolenniczką szukania na siłę

trafi się - to super! nie.. tzn że jeszcze nie pora..

tak uważam..

 

ale jeśli potrafisz skupić się mimo wszystko na nauce, widzieć tych ludzi, ale po prostu ich olać.. to może warto nie marnować jednak roku.. to raczej zależy od Twojego sposobu patrzenia na świat.. ja nie patrzę na przerwę w studiach jako "marnacja" roku, wręcz jako odskocznia, żeby mieć czas dla siebie, na swoje przemyślenia.. po prostu czas dla siebie.. zero bzdurnej nauki.. przez którą, pomimo pewnej wiedzy kierunkowej, ogólnie czuję się głupsza niż po maturze..

ja jestem z tych "uciekających" i "odkładających na później". Presja mnie paraliżuje, wzbudza negatywne emocje, z wściekłością i rozpaczą na przemian..

 

pewnie nie pomogłam Ci za bardzo.. ale takie mnie myśli naszły, po przeczytaniu Twojego tematu..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lubomir, nie ironizuję przecież sam napisał że chciałby sam znaleźć tam dziewczynę.

Nie no to ja uważam, że to byłoby złe i niewłaściwe podejście. Bynajmniej ja wybierając kiedyś studia kierowałem się własnymi możliwościami, zdolnościami, predyspozycjami, chęcią realizacji zawodowej a nie tam,że np: "Pokażcie mi tu w podaniach jakie macie kandydatki na studentki." :lol::mrgreen: Ja chciałem bardzo poważnie podejść do tematu ale troszkę mnie tu również zaczyna śmiech opanowywać. :D:P

Dean, nie gniewaj się. :hide: Naprawdę dobrze ci życzę a przy okazji czasem można kogoś fajnego spotkać. Tylko nie można mieć nastawienia, że właśnie dzisiaj spotkam MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA. :D

Także spoko paradoksy. Może źle cię zrozumiałem. ;)

 

ja jestem z tych "uciekających" i "odkładających na później". Presja mnie paraliżuje, wzbudza negatywne emocje, z wściekłością i rozpaczą na przemian..

Ja mam troszkę podobnie. Wiem jednak, ze takie myślenie ma krótkie nogi bo życie i czas ucieka. Im wcześniej się działa tym lepiej. Im bardziej odwlekasz trudne decyzje życiowe tym gorzej później się za nie zabrać.Chociaż nie wiem każdy z nas jest inny, ma inną osobowość, inne dolegliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Myślę, że mówiąc wprost Twoje spojrzenie na rzeczywistość jest mocno wypaczone przez deprechę. Jak leki zaczną działać to Ci się poprawi i będziesz mówić co innego:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Zresztą nic mnie nie uratuje teraz bo co mi powie psycholog,wmowi mi że nie rzuciłem studiów,że nie minąłem się ze wspaniałym życiem.Nie ma takich terapii i leków zeby ukoić moj bol.

 

Pękło jest już za pozno żeby coś uratować.

 

Czemu zakładasz z góry, że psycholog Ci nie pomoże?

Psycholog pomoże Ci zrozumieć pewne mechanizmy Twojego zachowania/rozumowania, które sprawiają, że czujesz się nieszczęśliwy sam ze sobą.

:

Niska samoocena, pesymizm, karanie siebie za niepowodzenie, mam wrażenie, że sam siebie linczujesz. Już pytałam w innym wątku: ktoś Cię mocno krytykował? Czułeś się odrzucony?

Przeglądasz się w oczach innych osób (znajomi, dziewczyna) i szukasz potwierdzenia własnej wartości.

W życiu będzie Ci ciężko z takim podejściem. Każdą porażkę będziesz traktować jak koniec świata.

 

To widzę ja, jako laik, tylko na podstawie Twoich postów... a fachowiec z pewnością dostrzeże więcej.

 

[Dodane po edycji:]

 

Byc może depresja w ogole nie istnieje,po prostu nieszczesliwych ludzi chce nazwac sie chorymi..

 

Niestety, istnieje. :( I trudno ją z czymkolwiek pomylić. Mam jednak wrażenie, że problem depresji sensu stricto na razie Cię nie dotyczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja bym wybrał 3, ale Twój wybór.

i zadaj sobie zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie ;-), "Czy chcę być jeszcze w życiu szczęśliwy?" Bo jeśli chcesz, to możesz i będziesz!, ale musisz z czegoś zrezygnować, z pogrążąnia się i rozmyślania o przeszłości, to na początek. Zacznij uprawiać jakiś sport, bieganie, coś co pozwoli Ci przestać myśleć, po wysiłku nie ma siły za rozmyślanie. Ostatnio zauważyłem, że jak śpie o wiele za mało niż powinienem to mogę trzeźwiej spojrzeć na swoją sytuację, bo jakby myśli wolniej płyną i fajniej jest, może też spróbuj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ktoś Cię mocno krytykował? Czułeś się odrzucony?

 

Cały czas czuję się odrzucony ,najbardziej krytykuje mnie ja sam.

 

 

Przeglądasz się w oczach innych osób (znajomi, dziewczyna)

 

Haha ale to mnie zabolało bo nie mam znajomych i dziewczyny.

 

Dean. Po pierwsze: nie chciałam Cię urazić :smile: Ale przy okazji, z Twojej reakcji wnioskuję, że masz dość dużo czułych punktów i warto nad tym popracować. Naprawdę nie wzbraniaj się przed terapią, pomoc fachowca będzie tysiąc razy skuteczniejsza niż nasze kolektywne wróżenie z fusów na forum.

Spojrzysz inaczej na siebie, na swoją przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, na relacje z innymi ludźmi.

 

 

Mam jednak wrażenie, że problem depresji sensu stricto na razie Cię nie dotyczy.

 

A jak myślisz co mnie dotyczy?Co mi jest?

 

Jeżeli chcesz, to powróżę z fusów, ale jest to tylko strzał w ciemno i bron Boże nie traktuj tego, jako wyroczni. ;).

To, co z przewija się w Twoich postów to pewne cechy przemawiające za zaburzeniami osobowości (osobowość unikająca?) i w tym kierunku szukałabym pomocy fachowej.

Masz też w sobie dużo samokrytycyzmu, ale nie takiego konstruktywnego, który pomaga wyciągać wnioski, ale destrukcyjnego, wypaczonego, który sprawia, że każde niepowodzenie odbierasz jako dowód tezy: 'jestem zerem, moje życie to porażka'. Czy w dziecinstwie ktoś Cię krytykował, dużo od Ciebie wymagał?

Owszem, taki schemat rozumowania/ działania, może być pożywką dla depresji i lęków, zwłaszcza w niesprzyjających okolicznościach. Nie czekaj, az Twoje zaburzenia zupełnie wyłączą Cię z życia.

Trzymam kciuki, spróbuj zawalczyć o siebie! :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym stawiala na punkt 3. Rownolegle mozesz rozpoczac kolejne studia (chocby to budownictwo)

W pracy tez mozesz znalezc dziewczyne:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dean, W Twoim wieku miałem podobnie. Też zwalałem wszystko na nietrafne wybory życiowe. Defacto, napewno były kołem zamachowym mojej depresji. Teraz parę lat po tym fakcie, inaczej to widzę. Jestem pewien: najpierw leczenie, nawet jakby to miał być psychiatryk, później życie towarzyskie, szkoła, praca itd...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Doszedłem do tego że mam jakieś zaburzenie osobowości a depresja jest jego przejawem.Nie wiem czy to osobowość unikająca akurat.Mam mnóstwo jej cech ale to zaburzenie nie wyczerpuje wszystkich moich patologicznych zachowań.

 

Charakterystyczną cechą mojego zaburzenia jest to że oczekuję stałej opieki z zewnątrz,czuję że nie umiem sobie sam poradzć z niczym.Deficyt samodzielności.Do tego poczucie inności i odrzucenia.Nie pewność tego kim jestem,co chce robić.Skrajny perfekcjonizm,obsesyjne planowanie,impulsywne decyzję pod wpływem bólu emocjonalnego.Skrajne wahania samooceny.Natrętne myśli o tym co w moim życiu jest nie tak i o tym czego brakuje.

To jest moje zaburzenie lub zespół zaburzeń.

 

Idąc tym tropem można sobie zdiagnozować wszystko, na każde zachowanie znajdzie się "paragraf". Myślę, że to wszystko co opisujesz jest wynikiem zaniżonej samooceny, która w końcu doprowadziła do deprechy. Pamiętaj, że nie jesteś lekarzem (jak i my zresztą), jedynie takowy może z zewnątrz ocenić co Ci dolega.

 

Piszesz w bardzo czarnych barwach, jakbyś nie miał zalet, tylko same wady. Nawet zbrodniarze mają zapewne jakieś cechy pozytywne charakteru. Masz typowo wykrzywione przekonania przez depresję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No bo człowiek w wielkiej depresji, nie widzi innych kolorów niż czarny. Co nam z tego, że mam jakieś zalety, skoro 10 godzin na 12, myślimy tylko o tym jak nam źle i jak wszystko jest zjebane. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No więc właśnie. Typowa depresja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×