Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Kiya 11 maja 2012, 23:28
_Jack_, trzymam się tam już półtorej roku, więc jest nadzieja :P Ryzyko zwolnienia wisiało na mnie gdy byłam na lekach, wtedy byłam jeszcze większym wrakiem (to co wymieniłam w poprzednim poście to cechy mojej osobowości, jedynie nasilone przez chorobę). Co do Twojej sytuacji, to przykro mi to czytać :( Po postach sprawiałeś wrażenie osoby, która jest już niemal zdrowa...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez lochfyne 13 maja 2012, 18:00
_Jack_ napisał(a): Podobno po terapii jako ostatni mam się dowiedzieć ,że mi się poprawiło:).


Hehe strasznie mnie to zdanie rozbawiło :) Chodzi o to że wszyscy na około będą widzieć poprawę, a Ty dopiero na końcu? Pytam bo ja chodzę już rok na terapię indywidualną, ale ona jest zdaje się psychodynamiczna. Czyli terapeuta jest bezstronny, prawie się nie udziela, a mówię praktycznie tylko ja. Bardzo mało zwrotów dostaje od terapeuty. Coś tam dopyta, jak opowiadam o sobie, żeby było jasne co myślę, czasem coś skomentuje jakie ma wrażenie i tyle. Nie mamy żadnych rozmów, w których by mi coś wyjaśniała. Przez to czuje że niewiele mi terapia daje. I tak mówię, że nie czuje poprawy, ale wierze że coś to w końcu da. Ona mi nie odpowiada na pytanie czy ona widzi we mnie poprawę. Dlatego ciekaw jestem Twojej terapii, możesz jakoś więcej o niej opowiedzieć?
Chce lecieć nad światem życie zostawić pode mną,
Swój strach, łzy, troski, by promień światła ogrzał
Serce, które zwątpiło w istnienie dobra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
19 lip 2009, 14:14
Lokalizacja
Bagno

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 15 maja 2012, 14:25
Podobnie jak twoja. Ja ustalam tematy i opowiadam a psycholog słucha. Odnoszę wrażenie ,że niewielka jest filozofia pracy psychologa po mojej terapii. Siedzenie sobie na fotelu wtrącenie kilku sugestii o emocjach ich zależność i skasowanie 100 zł za wizytę. Coś tam ta terapia mi daje. Trochę pachnie mi to jednak abstrakcją i iluzją. Parę rzeczy się ciekawych dowiedziałem, ale weź teraz to wprowadź w życie codzienne jak nie masz żadnych pozytywnych emocji i nie masz motywacji ,żeby robić cokolwiek . Poza tym on mówi ,że mam czekać na efekt 1,5 roku lub 2 lata i to też nie wiadomo czy czy będę miał taką gwarancje. Może faktycznie coś na tym skorzystam, ale raczej nie sądzę ,żeby mógł mi wyleczyć moje słabe kwestie poznawcze i impotencje. Sam już nie wiem podchodzę ambiwaletnie i do leków i do terapii. Sam nie wiem co jest lepsze. Dać się ogłupić prochami czy dać się wciągnąć w złudzenie efektów pracy psychologa.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez lochfyne 15 maja 2012, 21:30
Aha, kurcze a nie możesz chodzić na NFZ? Jakbym miał płacić 100 zł za wizytę 4 razy w miesiącu i jeszcze leki do tego to bym poszedł z torbami. No chyba że koliduje Ci z pracą, ja nie pracuje poza freelancem więc mogę sobie chodzić na wczesne godziny. Ale pewnie w jakichś popołudniowch godzinach też przyjmują.

No ja też się trochę dowiedziałem. Ale też mam problem z wprowadzeniem tego w życie, bo odczuwam brak motywacji i nic mi się nie chce. Z drugiej strony tak ostatnio ona mi sugeruje jakby, że ja nie mam dużych problemów, a przynajmniej nie tak duże jak mi się wydaje. I że gdybym tylko chciał to mogłbym normalnie żyć, w sensie, mieć pracę stałą, mieć kobietę, żyć normalnie, korzystać z przyjemności itd. A ja mówię że trochę się boje, że jeszcze bym to chciał odwlec od siebie jak tylko się da. No i niby prosta sprawa, prosze zacząć działać, prosze zacząć żyć, a jednak nie potrafię. Tak że ja tak odczuwam jakby mi mówiła że już można by tą terapię po 14 miesiącach skończyć. O ile czuję że chcę. A ja nie wiem co czuję.

Co do samej terapii. To też mam mieszane odczucia co do pracy psychologów. Tzn. ta terapia psychodynamiczna taka mi się słaba wydaje. Natomiast jak byłem na behawioralno-poznawczej to przynajmniej widziałem że jakoś bardziej się starają, więcej mówią. Ostatnio rozmawiałem o tym z psychologiem. Choć rozmawiałem to złe słowo. W każdym bądź razie mówię jej że tak to postrzegam, to się mnie pyta czy chciałbym zmienić. A ja nie wiem, czy tamta mi więcej da, bo skąd mam to wiedzieć. Ufam że jestem u profesjonalistki, która wie co robi, i skoro stosuje Pani tą metodę, to na pewno nie bez powodu.
Chce lecieć nad światem życie zostawić pode mną,
Swój strach, łzy, troski, by promień światła ogrzał
Serce, które zwątpiło w istnienie dobra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
19 lip 2009, 14:14
Lokalizacja
Bagno

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 maja 2012, 01:08
lochfyne, Ja też uczęszczam w nurcie psychodynamicznym, indywidualnie, prywatnie od 2 lat i 7 miesięcy i nie milczymy, terapeutka dużo mówi, odnosi się, pokazuje, sugeruje. Zadaje dużo pytań, na które nie zawsze jestem w stanie odpowiedzieć. Jest bardzo twórcza. Na każdej sesji wychodzi coś nowego, jest to dla mnie rozwojowe. Na ostatniej sesji było poruszanych wiele wątków w odniesieniu do jednej sytuacji. Pracujemy ostatnio w oparciu o przeniesienie. Bardzo ciekawe doświadczenie, chociaż trudne. Terapeutka dostrzegła, że sesja mnie znokautowała, zresztą powiedziałam jej o tym. A tematem była autoprezentacja, oczywiście moja :D
Nasze sesje opierają się o dialog.I było tak od samego początku.
Efekty zauważyłam po półtorej roku uczęszczania, a do tego czasu obserwowałam tylko nagłe pogorszenie stanu.
No, ale u każdego jest inaczej.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 16 maja 2012, 12:16
A wspomagacie się lekami podczas terapii?
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez lochfyne 16 maja 2012, 23:01
@Jack, wspomagam się. Acz zamierzam niebawem przestać, bo biorę je już 3-4 lata i efekty są różne. Czasem czuje się lepiej czasem gorzej. Na tej terapii na której jestem można brać leki. Natomiast na grupowej behawioralno-poznawczej kazali mi odstawić przed przyjściem tam. No i odstawiłem, mimo że brałem tylko 3 miesiące. Jednak po jakimś czasie po skonczeniu terapii mi się mocno pogorszyło, bo przestałem wychodzić z łóżka. Więc poszedłem do lekarza i zacząłem brać znowu i biore do tej pory. Ostatnio terapeutka mi sie pytała co zamierzam w kwestii leków, odebrałem to tak jakby chciała mi pokazać że mogę decydować sam o swoim życiu, o lekach też, czy je chce brać czy nie. A ja znowu stwierdziłem, że zdaje się na lekarza i że jeszcze chciałbym odsunąć w czasie ewentualna decyzję o wstrzymaniu Leków

@Monika, to fajnie. Wiesz, u mnie też nie jest tak że się nie odzywa. Mówi, ale głównie ogranicza się do jakiś sugestii, dopytuje co myślę, coś czasem zasugeruje. Ale mam wrażenie że nie jest tego dużo. Jak już jest to raczej mądrze i coś mi to daje na pewno. Bo czegoś się dowiaduje nowego o sobie. No ale mam takie uczucie niedosytu. O czym ja informuje, bo przecież trzeba być szczerym. Potem mnie pyta czy chciałbym zmienić. Nie wiem czy byłoby lepiej, więc nie widze powodu by zmieniać. Wydaje mi się że jest profesjonalistką i dobrą terapeutką. Tylko może rodzaj terapii mi akurat nie leży, choć nie jest powiedziane że inny byłby lepszy.... Ja pogorszenia też miewałem. Choć kładłem je na karb leków zazwyczaj. Bo a to coś mi lekarz zmienił,a to przestały działać. Być może jednak leki nie maiły aż takiego znacznia. Nie wiem. Teraz czuję się w miare dobrze. A czy mi się poprawa to nie wiem...
Chce lecieć nad światem życie zostawić pode mną,
Swój strach, łzy, troski, by promień światła ogrzał
Serce, które zwątpiło w istnienie dobra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
19 lip 2009, 14:14
Lokalizacja
Bagno

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Iwonka1981 24 maja 2012, 12:55
Leki na depresje są dobre na początku ale jeśli chcemy uniknąć ciągłości choroby trzeba zmienić styl życia ja zmieniłam znalazłam chłopaka rzuciłam studia zacząłem inne a miałem taki czas około roku nie wychodziłam z łóżka naprawdę. Leki rozmowa z psychiatrą i zmiana, zmiana, zmiana. Ale demony z przeszłości czasem pukają do drzwi ale już jestem bogatsza o to doświadczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 lut 2012, 11:53

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez mati_95 03 lip 2012, 20:10
Witam,

Chciałbym napisać trochę o swojej dystymi, w sumie sam nie wiem po co to robie, możliwe że potrzebuje się po prostu komuś wyżalić, a więc...

Na początku chciałbym przełamać ten błędny pogląd że dystymia jest łagodną postacią depresji... Nie wiem kto to wymyślił ale na pewno ten ktoś nigdy na tą chorobę nie cierpiał bo inaczej nie pisał by takich bzdur. Ok, może to i prawda że w przeciwieństwie do zwykłej depresji w dystymii można niby jakoś żyć, chociaż ja nazwałbym to raczej wegetacją niż życiem, więc zadajmy sobie pytanie co jest gorsze, nie robienie kompletnie niczego, czuć się na maxa źle ale za to przez krótki okres czasu, czy bycie przez całe życie uznawanym za lenia, nieudacznika, życie w ciągłym lęku, bez znajomych, przyjaciół, i tak dalej... Wydaje mi się że odpowiedź nasuwa się sama - dystymia jest gorsza bo jest to choroba która sprowadza człowieka na totalne dno, a na dodatek nikt nie może takiemu człowiekowi pomóc bo wszystko rozwija się bardzo powoli, podstępnie, ludzie zaczynają myśleć że dany człowiek taki po prostu jest i że jest mu z tym dobrze...

Ja mam lat 17 a czuje się okropnie... W sumie to od zawsze byłem raczej smutny, wiecznie czymś przygnębiony, nieśmiały i tak dalej... Ktoś tutaj pisał o tym słynnym zdaniu "uśmiechnij się" hehe też to pamiętam z dzieciństwa, w sumie to dalej to słysze... Dodatkowo w życiu dobiło mnie też kilka innych incydentów które tak jakby pogłębiły mój stan... Obecnie jestem na lekach, biorę Setaloft 150mg od jakiś 10 dni, narazie nie widzę poprawy ale wiem że te leki zaczynają działać troszkę później. Moja pierwsza wizyta u psychiatry odbyła się bez wiedzy rodziców, mama dowiedziała się dopiero jak zobaczyła w moich rzeczach recepte... Co do tego psychiatry do którego chodzę to tu jest kolejny problem ponieważ jest to lekarz starej daty który jeszcze myśli że to ja tu jestem dla niego a nie odwrotnie. On nawet nic mi nie powiedział na pierwszej wizycie co mi dolega, gdyby nie internet to pewnie dalej nie wiedziałbym co mi jest... Mam nadzieje że te leki troche mi pomogą, już nie moge się doczekać kiedy wkońcu zaczną działać.

W dystymii oprócz tego ciągłego przygnebienia bardzo dobijają mnie te ciągłe lęki. Dystymicy pewnie wiedzą o czym mówię...

Hmm... Co jeszcze mogę powiedzieć? Ważne żeby mieć w życiu jakiś cel i regularnie pracować nad sobą. No i tak jak pisaliście - trzeba się zmuszać do robienia czegokolwiek nawet jeśli nie mamy na to siły bo nie robienie niczego jest najgorsze i tylko pogłębia ten stan. Mnie trzyma przy życiu też to że chce być w życiu kimś, chcę coś osiągnąć, chcę żeby wszystkim kopara opadła jak później zobaczą że taki "leń" jak ja coś w życiu osiągnął. Bardzo ważne jest stawianie sobie takich celów.

Jeśli ktoś dotrwał do końca to podziwiam :) Mam nadzieje że teraz przynajmniej skończą sie dyskusje na temat czy dystymia to wogóle choroba bo tak jak pisałem tylko ten ma takie wątpliwości kto nigdy na dystymię nie chorował...

Pozdrawiam
mati_95
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez Stark 10 lip 2012, 15:26
Skłonności tego typu wykazuje od praktycznie dziecka,nasiliło się od szkoły średniej i gimnazjum,poczucie niedopasowania,alienowanie sie,odkąd przerwałem nauke dzienną na rzecz zaocznej,i zacząłem pracować praktycznie zerwałem wszelkie kontakty a resztki mojego życia towarzyskiego szlag trafił, mało co mi obecnie wychodzi, praca,rodzina wydają się być irytujące bądź obojętni. Radość życia, czy dobry nastrój praktycznie zanikły.
Czuje się jakby "zmęczony" życiem,ludźmi,samym sobą, swoją nieudolnością i samotnością.
Nadmierne oczekiwania od samego siebie (często też zakrawające o brak zdrowego rozsądku) odbierają chęć do czegokolwiek, robienie prawie wszystkiego z przymusem.
Perfekcjonizm i niska samoocena skutecznie hamują chęci czy pomysły...
Nie łatwo funkcjonować w takim stanie,da się ale to trochę jak wegetacja.
życie zmuszając się do czegokolwiek..a wszystko wydaje się takie płytkie..
Zaletą jest brak myśli samobójczych,(rzadko kiedy...)
Mimo że patrząc na to... to dość bezsensowny żywot...




Czy coś mi jest czy nie... Sam nie wiem... To chyba zbyt długo trwa...
Wątpię że też wyjde kiedykolwiek z owego stanu...


Nie wiem w sumie... Czy coś mi jest czy nie, ale taki stan,dość długotrwały ... Jest to możliwe (dystymia).

-- 10 lip 2012, 15:26 --

Skłonności tego typu wykazuje od praktycznie dziecka,nasiliło się od szkoły średniej i gimnazjum,poczucie niedopasowania,alienowanie sie,odkąd przerwałem nauke dzienną na rzecz zaocznej,i zacząłem pracować praktycznie zerwałem wszelkie kontakty a resztki mojego życia towarzyskiego szlag trafił, mało co mi obecnie wychodzi, praca,rodzina wydają się być irytujące bądź obojętni. Radość życia, czy dobry nastrój praktycznie zanikły.
Czuje się jakby "zmęczony" życiem,ludźmi,samym sobą, swoją nieudolnością i samotnością.
Nadmierne oczekiwania od samego siebie (często też zakrawające o brak zdrowego rozsądku) odbierają chęć do czegokolwiek, robienie prawie wszystkiego z przymusem.
Perfekcjonizm i niska samoocena skutecznie hamują chęci czy pomysły...
Nie łatwo funkcjonować w takim stanie,da się ale to trochę jak wegetacja.
życie zmuszając się do czegokolwiek..a wszystko wydaje się takie płytkie..
Zaletą jest brak myśli samobójczych,(rzadko kiedy...)
Mimo że patrząc na to... to dość bezsensowny żywot...
Czy coś mi jest czy nie... Sam nie wiem... To chyba zbyt długo trwa...
Wątpię że też wyjde kiedykolwiek z owego stanu...


Nie wiem w sumie... Czy coś mi jest czy nie, ale taki stan,dość długotrwały ... Jest to możliwe (dystymia).
Stark
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 10 lip 2012, 15:46
no bo dystymia jest jeśli nie wrodzona to nabyta we wczesnym dzieciństwie ja mam jej oznaki już od cwierc wieku gdzieś od 7 roku życia a może i przedszkola nawet. Zawsze się izolowałem, byłem odrzucany przez grupę, nie miałem żadnych życiowych celów tylko takie trwanie bez w beznadziei bez nawet próby poprawy sytuacji.
Też mało co robię z chęcią większość pod przymusem, pracować też tylko potrafię pod przymusem gdy sytuacja mnie do tego zmusi, bo gdy mam zapewniony byt chociaż byle jaki najchętniej to nie robię nic. też jestem perfekcjonista tylko z obawy że nie sprostam wymaganiom nie robię kompletnie nic, jestem po 30-ce a prowadzę żywot i mam umysł nastolatka tyle że do szkoły nie chodzę.
Co do leczenia to może jakaś długoletnia terapia by pomogła leki w tym wypadku niewiele dadzą albo po prostu muszę wylądować na ulicy i wtedy się do czegoś zmobilizuje bo będę musiał ale możliwe że zadowoliło by mnie życie kloszarda. W dystymii możliwe są myśli samobójcze ja takie miewam czasem choć wiem że za tym nie pójdą czyny.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez ezojaa 11 lip 2012, 20:41
mati_95 napisał(a):Witam,

Chciałbym napisać trochę o swojej dystymi, w sumie sam nie wiem po co to robie, możliwe że potrzebuje się po prostu komuś wyżalić, a więc...

Na początku chciałbym przełamać ten błędny pogląd że dystymia jest łagodną postacią depresji... Nie wiem kto to wymyślił ale na pewno ten ktoś nigdy na tą chorobę nie cierpiał bo inaczej nie pisał .... Mam nadzieje że teraz przynajmniej skończą sie dyskusje na temat czy dystymia to wogóle choroba bo tak jak pisałem tylko ten ma takie wątpliwości kto nigdy na dystymię nie chorował...

Pozdrawiam

Dystymia to przewlekła depresja dlatego nie widać wyraźnego początku, zresztą jak chyba przy większości chorób przewlekłych gdzie stany ostre się raczej nie zdarzają .
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 lip 2012, 22:27

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 lip 2012, 02:51
lochfyne napisał(a):@Monika, to fajnie. Wiesz, u mnie też nie jest tak że się nie odzywa. Mówi, ale głównie ogranicza się do jakiś sugestii, dopytuje co myślę, coś czasem zasugeruje. Ale mam wrażenie że nie jest tego dużo. Jak już jest to raczej mądrze i coś mi to daje na pewno. Bo czegoś się dowiaduje nowego o sobie. No ale mam takie uczucie niedosytu. O czym ja informuje, bo przecież trzeba być szczerym. Potem mnie pyta czy chciałbym zmienić. Nie wiem czy byłoby lepiej, więc nie widze powodu by zmieniać. Wydaje mi się że jest profesjonalistką i dobrą terapeutką. Tylko może rodzaj terapii mi akurat nie leży, choć nie jest powiedziane że inny byłby lepszy.... Ja pogorszenia też miewałem. Choć kładłem je na karb leków zazwyczaj. Bo a to coś mi lekarz zmienił,a to przestały działać. Być może jednak leki nie maiły aż takiego znacznia. Nie wiem. Teraz czuję się w miare dobrze. A czy mi się poprawa to nie wiem...

Ważne, żeby uczęszczać regularnie.
Wydaje mi się, że Wasza relacja jest zdrowa.
Okresy pogorszenia to normalność. Tak powinno być. Bo przecież na terapii następuje pewnego rodzaju rozkład do czynników pierwszych struktur naszego funkcjonowania, odczuwania, przeżywania, naszych przekonań i wyobrażeń. Takie zderzenie z rzeczywistością, a to boli.
Mnie bolało przez ponad półtorej roku.
Napisz co tam u Ciebie :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez samotny_juko 12 lip 2012, 11:43
U mnie to też dystymia. Kończę pierwszy rok terapii. Jest na pewno dużo lepiej niż przed terapią, ale ostatnio mam wrażenie że przez terapię zwariuję. Też psychodynamiczna, raz terapeutka aktywna a innym razem nie wie co robić (zwłaszcza w typowo męskiej tematyce). Mam jak większość tutaj - niby wiem co mam zmieniać ale nie mam siły, nie wiem co robić, bo dochodzą nowe objawy; owszem gdyby nie terapia to na pewno byłoby już dawno ze mną bardzo źle. :evil: Zaufałem, że ona jest profesjonalna i że wie co robi :D
Bo ostatnio to pomyslałem sobie, że jak takie okresy "wariowania" będą ciągłe i potrwają jeszcze kilka lat non stop to ja rezygnuję z terapii.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
20 lis 2011, 13:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do