Depresja, a nagły wzrost religijności

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Depresja, a nagły wzrost religijności

przez znerwicowanybronek 17 mar 2010, 23:34
Monika1974, bo na tym polega depresja psychotyczna, wciąga się członków rodziny, lekarzy w krąg ludzi podejrzanych, którym się nie ufa bo chcą nam coś zrobić.
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Re: Depresja, a nagły wzrost religijności

przez zachar 18 mar 2010, 19:46
Ja nigdy nie byłem osobą religijną. Do kościoła chodziłem jedynie na kilka spotkań przed bierzmowaniem i samo bierzmowanie. Na tym się skończyło. Nie potrafię uwierzyć w jakąś siłę wyższą, która miałaby stworzyć świat i dokonywać cudów. Jestem bardziej praktycznym umysłem. Nie mógłbym wierzyć w coś, co posiadałoby taką cudowną moc i jednocześnie patrzyłoby biernie na moje życie, które właściwie od samego początku było beznadziejne. Szczerze powiedziawszy, lepiej dla niego, żeby nie istniał.. Ktoś mógłby spytać, czy rozmawiam z bogiem, ależ oczywiście, tylko moje "rozmowy" ograniczają się do wyzywania w duchu i na głos tego sukinsyna, tak na wszelki wypadek, gdyby jednak gdzieś się tam chował.. :twisted:
zachar
Offline

Re: Depresja, a nagły wzrost religijności

przez ..!.. 18 mar 2010, 19:54
Z tego wynika, że w wieku 9-12,5 miałem coś ala schizofrenia, wzmożona religijność (nawet bardzo), własny świat wykreowany, żyłem w eathrabarii, w którym byli ludzie i się z nimi porozumiewałem przez mózg itp., były to czasy średniowiecza i demony atakowały ten świat czasami, w tym świecie około 3 lata żyłem. Własny język nawet tworzyłem (tworzę do dzisiaj), już 5 lat, fajnie coś napisać i wiedzieć jako jedynemu co to znaczy. Tyle, że nie miałem halucynacji :D, znaczy się miałem raz w życiu kościotrupa w samochodzie siedzącego obok mnie widziałem. Potem, kłopoty szkolne i chyba przeszło na depresje i fobie szkolną i tak jest od 2 lat :D. Dla kontrastu, teraz jestem ateistą, co prawda, nawet heretykiem, bo neguje katolików, często wytykam im argumenty przeczące itp. i wyznawcą satanizmu racjonalnego jako filozofii :).
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
01 lut 2010, 20:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja, a nagły wzrost religijności

Avatar użytkownika
przez Pasman 19 mar 2010, 17:25
jantarek napisał(a):Ja mieszkam gdzie indziej. Ukrywam się przed psychiatrą i psychologiem by mnie nie namierzyli.
Rozpocząłem akcję czyszczenie netu z moich wypowiedzi by się nie dowiedzieli, że ja to ja.


:-)
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Re: Depresja, a nagły wzrost religijności

przez jantarek 20 mar 2010, 17:36
Już mnie opuściło to głupie urojenie bo się męczyłem.

Na stronie abcdpepresja pisało, że depresantów również dotyczy problem religii a nie wyłącznie schizów i psychotyków.
jantarek
Offline

Re: Depresja, a nagły wzrost religijności

przez znerwicowanybronek 22 mar 2010, 13:07
zachar, najprościej jest przeklinać kogoś za swoje upadki i błędy, jak pijesz wina Boga, jak ćpasz wina Boga, jak masz depresję wina Boga krzywdzisz drugiego człowieka obwiniasz Boga. Gdzie w takim razie jest twoja wina, że zycie ci się popaprało? Jesteś niewinny? Racjonalny czy wygodny? Chciałbyś tylko brać co dobre i mówić że Bóg istnieje bo jest ci fajnie, bawić się całe życie nie zwracając uwagi na Boga, a jak już stanie się tragedia to wina Boga, lub mówisz że Boga nie ma bo dzieje się krzywda.
Zapewne nie jest to twoja tylko wina że nie byłeś nigdy religijny, prwadopodobnie nikt z rodziny nie potrafił ci przekazać pewnych wartości i ponosi za to współodpowiedzialność, ale to że ty nie szukasz w swoim dojrzałym(jeśli takie jest) życiu Boga to twój wybór i tylko twoja wina. Bądź sobie ateistą jesli ci tak wygodnie, ale przeklinaj w duchu twoją niewiarę.

jantarek, i nerwicowców, a także ludzi którzy przezywają swoje zycie świadomie, ludzi z poczuciem winy, problemami dnia codziennego, ludzi którzy są szczęśliwi, jest naturalne to że ludzie szukają pomocy duchowej, bez względu na to kim są.
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do