Masturbacja a pogłębienie depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

przez irbis20 11 paź 2010, 01:10
Spoko , leki działają po takim samym czasie jak abstynencja:) Psychoterapia jest zupełnie niepotrzebna.Dodam że posty kieruję głównie do Panów.Kobiety chorują lżej niż Panowie.Można ławo zobaczyć skutki masturbacji na wykresach demograficznych.
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
08 paź 2010, 16:23

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez marcja 11 paź 2010, 01:17
irbis20 napisał(a):Spoko , leki działają po takim samym czasie jak abstynencja:) Psychoterapia jest zupełnie niepotrzebna.Dodam że posty kieruję głównie do Panów.Kobiety chorują lżej niż Panowie.Można ławo zobaczyć skutki masturbacji na wykresach demograficznych.


Nie wiem, czy kobiety choruja lzej...Jakos tego nie zauwazylam, wynikow badan tez nie widzialam i nie sadze, by takie istnialy. Fakt, ze mezczyzni czesciej popelniaja samobojstwa, ale winny jest temu ich opor w szukaniu pomocy, zamkniecie i przekonanie, ze gadanie jest bezuzyteczne. Zawsze chca rozwiazywac problemy SAMI i widzimy efekty ;) Onanizm nie ma tu nic do rzeczy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

przez irbis20 11 paź 2010, 01:17
A po co mam takie głupie rzeczy robić? Nie wkładaj rączek gdzie nie trzeba.
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
08 paź 2010, 16:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez marcja 11 paź 2010, 01:25
irbis20 napisał(a):A po co mam takie głupie rzeczy robić? Nie wkładaj rączek gdzie nie trzeba.


Ja juz ide spac. Dobrze Irbis, dzis z Anwet bedziemy trzymac raczki na kolderkach :D Obiecujemy! Dobranoc!:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez ewap99 11 paź 2010, 10:29
często masturbacja nie jes powodem złego samopoczucia tylko jego wynikiem
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

przez GreenGo 11 paź 2010, 11:41
@irbis20
Pan Lew-Starowicz którym się tak podniecasz jest dla mnie Głupkiem i kłamcą. Pisze dlaczego.Ten Pan od lat wmawia ludziom że masturbacja jest nieszkodliwa.Ba, pisze nawet że jest zdrowa.Boki zrywać.
Czyli jest głupkiem i kłamcą, bo ma inne zdanie niż ty? No tak, to ma sens...
Masturbacja raz na miesiąc nawet przy pornografii nie stanowi większego problemu, jeżeli człowiek jest zdrowy.Ale kto zdrowy będzie marnował nasienie? Lepiej wykorzystać je z ukochaną.
Kto zdrowy będzie marnował nasienie? :shock: Skąd masz ten tekst, dobry. Zdaje się, że seks można uprawiać nawet kilka razy dziennie, bo ów nasienie się szybko regeneruje.
Człowiek mający problemy natury psychicznej na 90% katuje się seksem/masturbacja.Są inne możliwości ale to rzadkość.
Tak jak pisałem, chodzi o nałogową masturbacje.
Żeby było uczciwie, tu się zgodzę (sam miałem taki problem, ale to była raczej ucieczka przed, a nie powód moich zaburzeń), niektórzy tak robią, żeby choć na moment zapomnieć o swoich problemach, lub w poszukiwaniu przyjemności, nałogowa masturbacja nie jest zdrowa, tak samo, jak alkoholizm, narkomania, cięcie się, to wszystko daje chwilową ulgę, ale to nie masturbacja jest przyczyną problemów.
A jeszcze co do nałogowej masturbacji to dla każdego znaczy to coś innego. Bo jedna osoba robi to 2 razy na tydzień i czuje się z tym źle, bo wie, że to zachowanie ucieczkowe, niezdrowe, a ktoś inny jest całkowice zdrowy i nieuzależniony, a robi to co dzień. Widzicie o co mi chodzi?
Super pomysl:D Mozna zmieszac z lodami lub z jogurtem dla lepszych walorow smakowych Szkoda, ze nie jestem facetem, bo juz bym wyprobowala!:D
Bosze... :P
@irbis20
PS. Jakiś taki monotematyczny jesteś.
GreenGo
Offline

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

przez nnn 11 paź 2010, 14:18
tak - nałogowa masturbacja jest szkodliwa; dużo na ten temat jest w książkach profesora Kępińskiego
np. w Schizofrenii i Psychopatologi życia seksualnego.

[Dodane po edycji:]

jak sobie ktoś potrze małego o prześcieradło - raz na miesiąc- to nic złego mu się nie stanie.
Gorzej jeśli myślisz o tym non stop i robisz to codziennie...

[Dodane po edycji:]

Tu jest fajna stronka: http://www.ismasturbationbad.com/home.htm#q12

[Dodane po edycji:]

"Masturbacja pociąga za sobą wiele skutków, zarówno w sferze ducha, jak i zaburzeń fizycznych. Jednym z podstawowych skutków masturbacji jest nerwica, spowodowana nie tyle samym samogwałtem, ile poczuciem winy i rosnącym niepokojem, który z kolei szuka ukojenia w następnym grzesznym akcie. Takie działanie w efekcie osłabia wolę, która już nie jest w stanie zapanować nad ludzkimi odruchami. Skutkiem takiej nerwicy są z kolei:

– zaburzenia koncentracji;

– pobudzenie psychoruchowe;

– zwiększona drażliwość;

– szybkie męczenie się pracą umysłową;

– obniżenie nastroju;

– zwiększenie bezwładności układu nerwowego, co powoduje utrudnione przechodzenie ze stanu pobudzenia do stanu hamowania.

Kolejnym następstwem autoerotyzmu jest utrwalenie swoistego kodu i stereotypu reakcji seksualnych, który w konsekwencji może doprowadzić nawet do impotencji psychicznej w pożyciu seksualnym, gdyż rzeczywisty współmałżonek nie dorównuje wytworom fantazji.

Człowiek w akcie samogwałtu staje się zarówno dawcą, jak i biorcą. W efekcie następuje specyficzne rozszczepienia osobowości, która nie potrzebuje drugiej osoby, by ją kochać, lecz wystarcza sama sobie."
nnn
Offline

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

przez irbis20 11 paź 2010, 19:22
Niemądry chroniczna masturbacja wyniszcza człowieka.Szwankuje nie tylko psychika ale całe jego ciało. Wytłumacz mi dlaczego przez 4 lata nic mi się nie śniło a gdy minęło 14 tyg. od zaprzestania masturbacji i kuracji miedzianej zacząłem miewać sny?? Teraz sypiam superowo.Jestem wypoczęty i zdrowy.Brak uczuć,pustka w głowie to tez typowe objawy skatowanego mózgu, po 14 tyg.nagle jak myślenie wróciło z dnia na dzień.Dodatkowo trzepakom szwankuje wątroba i nerki.Potem się dziwią z skąd mają wzdęcia.
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
08 paź 2010, 16:23

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez linka 11 paź 2010, 19:30
irbis20, jak widać może byłeś uzależniony od onanizacji i tyle. Na szczęście nie każdemu dolega to samo co tobie - co jak widdać wydaje ci się nieprawdopodobne :lol:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

przez tomy 1939 11 paź 2010, 21:16
irbis20 napisał(a):Niemądry chroniczna masturbacja wyniszcza człowieka.Szwankuje nie tylko psychika ale całe jego ciało. Wytłumacz mi dlaczego przez 4 lata nic mi się nie śniło a gdy minęło 14 tyg. od zaprzestania masturbacji i kuracji miedzianej zacząłem miewać sny?? Teraz sypiam superowo.Jestem wypoczęty i zdrowy.Brak uczuć,pustka w głowie to tez typowe objawy skatowanego mózgu, po 14 tyg.nagle jak myślenie wróciło z dnia na dzień.Dodatkowo trzepakom szwankuje wątroba i nerki.Potem się dziwią z skąd mają wzdęcia.

Irbis z tymi snami podobna sytuacja do mojej hi,hi,aż niekiedy nie chce mi się otwierać oczów,no ale cóż budzik dzwoni i nie ma zmiłuj się trzeba jechać do pracy,a też długo naprawdę długo nic mi się nie sniło,widzisz i po raz kolejny rozumie o czym piszesz,dodam że ja to już w ogóle jestem weteranem jesli chodzi o ten nałóg,jak na mój gust może to trwać z dobre 15 lat,aż ciężko sięgnąć mi pamięcią,silna nerwica dopadła mnie około 6 lat wstecz,z czego 4 lata totalnie wycięte z życiorysu.Dodam że po tylu latach spie...... życia nałogiem,teraz dopiero zaczynam żyć,w pracy rogal od ucha do ucha.I tutaj warto napomnieć,że wcale nie twierdzę że wyżej wymienione problemy przeze mnie będą dotyczyć każdego przypadku,bo przecież nie każdy ma problem z nałogiem "m" zarówno jak ja,Irbis i wielu innych użytkowników tego forum,ja po prostu opisuję swoją sytuację.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
21 lis 2009, 15:00

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez marcja 11 paź 2010, 22:45
Czyli juz wszystko jasne-masturbacja jako nalog-nie, jako rozladowanie popedu-tak :)

Nawiasem mowiac sama nie mam zadnych snow, nigdy prawie nic mi sie nie snilo i nie sni i nie uwazam tego za nienormalna sprawe...Nie wiem dlaczego dla Was jest to dziwne...

[Dodane po edycji:]

GreenGo napisał(a):
Super pomysl:D Mozna zmieszac z lodami lub z jogurtem dla lepszych walorow smakowych Szkoda, ze nie jestem facetem, bo juz bym wyprobowala!:D
Bosze... :P


Wziac to na powaznie...Bosze ;P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez Milutki 11 paź 2010, 23:30
Słuchajcie, nie wiem czy ktoś zauważył, że już kilka razy na tym forum było przytaczane opracowanie prof. Kępińskiego "Autoerotyzm" (-> http://pkepa.republika.pl/masturbacja.txt )
Jest to bardzo dobra - moim zdaniem - publikacja. ( nnn, dzięki za przypomnienie :smile: )

Czy ktokolwiek zechciał to przeczytać i przemyśleć ?
Zamiast wypisywać, co mu się wydaje, albo jaki ma osobisty stosunek do tego problemu ?

Naprawdę polecam przeczytanie tego! Wszystko jest napisane bardzo obiektywnie i bez emocji,
no i zawiera odpowiedzi na wszystkie pytania i problemy, które były w tym - nieco przydługawym już - wątku.

Prof. Kępiński posługuje się pojęciem autoerotyzmu, ale w zasadzie dla nas
tożsamym z masturbacją (która de facto jest objawem autoerotyzmu).

Poniżej przytaczam niektóre fragmenty (wyróżniłem co nieco w tekście, moje dopiski - kursywą).

Najprostszą drogą wyładowania popędu seksualnego jest autoerotyzm.
Człowiek jest tu panem sytuacji, niezależnym od partnera. Posługując się
schematem trzech zasadniczych kierunków orientacji w otoczeniu, można by
określić autoerotyzm jako zmianę postawy "do" (miłość "do") w postawę "nad" (władza "nad").
Zamiast dążyć do złączenia się ze źródłem bodźca seksualnego, stara się go sobie
podporządkować i dowolnie nim kierować. Jest to w pełni możliwe tylko
wówczas, gdy przedmiot seksualnego pożądania jest całkowicie naszą
własnością.

No, powyższy kawałek chyba nie wymaga komentarza, niby wszystko OK, ale...

Autyzm autoerotyzmu polega na tym, że pragnienia miłości i władania
(wektor "do" i "nad") realizują się w obrębie własnego ciała, nie
wychodzą w świat otaczający. Władanie jest tu pełne, ale miłość
skarłowaciała
. Istotą bowiem postawy "do" (miłość) jest wyjście
poza granice własnego ciała (tzn. do kochanej osoby).

Tu była w skrócie opisana różnica między masturbacją, a seksem.
Jak widać, nie jest to bynajmniej to samo... więc proszę nie mówić, że można jedno zastąpić drugim i będzie git. Nie jest i nigdy nie będzie git.
Nasza akceptacja "miłości skarłowaciałej" (może raczej pseudo-akceptacja) objawiająca się po dokonaniu tego aktu, zależy w dużym stopniu od naszej wrażliwości. To dlatego niektórzy to akceptują jako "zwykłą" czynność, a dla innych jest to jednak coś "niedobrego", po którym mają "kaca moralnego".

A skąd się bierze "kac moralny" po dokonaniu tego aktu ?
W autoerotycznym akcie seksualnym genitalia stają się przedmiotem,
którym odpowiednio manipulując człowiek doprowadza się do dającego
rozkosz wyładowania seksualnego. Przedmiot ten daje satysfakcję władzy,
zależy bowiem od naszej woli, ale jednocześnie przynosi rozczarowanie
miłości
, gdyż będąc wprawdzie źródłem przyjemności i budząc tym samym
uczucia pozytywne
, mimo że uległ obiektywizacji, tj. wyrzuceniu na
zewnątrz (stał się przedmiotem), to jednak w rzeczywistości pozostaje w
granicach własnego ciała i tym samym nie daje szans realizacji postawy
"do"
, która możliwa jest jedynie w rzutowaniu się w świat otaczający (tzn. do drugiej osoby).

otóż to: nie daje szans realizacji postawy "do", tzn. miłości do drugiej osoby,
a zatem nigdy nie będzie dawać prawdziwej satysfakcji, radości, poczucia spełnienia...
prędzej czy później przyniesie niestety rozczarowanie...
i jak można sobie poczytać na forum - wszyscy bez wyjątku tak to właśnie odczuwają, ale oczywiście niektórzy, żeby usprawiedliwić swoje przyzwolenie na te "przyjemności", skupiają się tylko na tych chwilowych "uczuciach pozytywnych", a nawet wmawiają sobie i innym, że to jest wyłącznie pozytywne doświadczenie... :-|

dalej o tejże miłości do drugiej osoby:
Miłość, będąca subiektywnym odbiciem postawy "do", realizuje się w ruchu
- w dążeniu do złączenia się z przedmiotem otaczającego świata (tzn. kochaną osobą),
który jest hipotetycznym źródłem przyjemności. Gdy to dążenie do rzutowania
się w przestrzeni zamknie się w obrębie własnego ciała, to mimo
wszelkich projekcji, prowadzących do wyobcowania części własnego ciała,
ulegnie ono zniekształceniu
.

nic dodać, nic ująć...

A oto jak powstaje konflikt między naszymi naturalnymi potrzebami (w tym - obcowania z drugim człowiekiem w miłości), a samodzielnym pseudo-zaspokajaniem tych potrzeb:
Siła zmuszająca do wyjścia w świat otaczający
dla zaspokojenia instynktu zachowania gatunku, odgrodzona od
tegoż świata granicami własnego ciała, ulega łatwo rozszczepieniu i
jednokierunkowy (naturalny, prawidłowy) wektor "do" (miłość "do") zmienia się w oscylację wektorów o znakach
przeciwnych - miłości i nienawiści.

dalsze konsekwencje:
Autoerotyzm łączy się nierozerwalnie z autoagresją ...(itd.)...

nawet jeżeli nie doświadczyliście tego namacalnie, to ta autoagresja istnieje, czy tego chcemy czy nie, taki jest mechanizm...
a porównajmy to do zupełnie innego przeżycia - aktu dokonanego w kontakcie z drugim człowiekiem
po prostu - niebo a ziemia...

Autoerotyzm sprawia, że uczucia, które integralnie łączą się z dwoma
możliwymi kierunkami ruchu w płaszczyźnie poziomej - "do" i "od"
(uczucia miłości i nienawiści lub lęku) - zostają odcięte od tego, co
stanowi ich istotę, tj. od ekspansji w świat otaczający, i zwracają się
swym ostrzem do punktu wyjścia - godzą w tego, który je sam przeżywa.
Człowiek staje się sam dla siebie przedmiotem własnej miłości lub lęku
czy nienawiści. Już sam fakt odcięcia możliwości ekspansji uczuciowej w
świat otaczający i szukania źródeł maksymalnej przyjemności w granicach
własnego ciała wystawia system samokontroli na działanie potężnych
wektorów emocjonalnych.
Pod ich wpływem autoportret ulega oscylacjom
o zbyt dużej amplitudzie między biegunem dodatnim a ujemnym,
tj. miłości i nienawiści do samego siebie.

no przeczytajcie sobie to dokładnie, sama prawda...

i nic dziwnego, że w ten sposób mogą nasilać się już istniejące zaburzenia, jak depresja, czy nerwice
pewnie dlatego powstał ten temat na forum,
ale ja uważam, że nie ma co tu wiele dyskutować

ogólnie - masturbacja nie służy niczemu, oprócz czysto fizycznego zaspokajania popędu,
a wiąże się z ryzykiem negatywnych zjawisk, które sami kierujemy do siebie
i to w stopniu wprost proporcjonalnym do częstości masturbacji
z korektą o indywidualną wrażliwość danej osoby

a odpowiadając na tytułowe pytanie:
tak, oczywiście, masturbacja może pogłębić depresję, choć nie u każdego tak będzie (vide: indywidualna wrażliwość),
w świetle powyższych wywodów powinno to być oczywiste
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez marcja 11 paź 2010, 23:47
Milutki napisał(a):a odpowiadając na tytułowe pytanie:
tak, oczywiście, masturbacja może pogłębić depresję, choć nie u każdego tak będzie (vide: indywidualna wrażliwość),
w świetle powyższych wywodów powinno to być oczywiste


Bardzo dobrze napisane, ale ja nadal bym to nieco zmienila. To brak milosci (tj. brak partnera), a nie masturbacja sama w sobie, moze poglebic depresje, choc nie u kazdego tak bedzie. Jest to oczywiste. Ale jakie widzisz wyjscie? Co ma zrobic ktos, kto partnera aktualnie nie ma? Powiesic sie? Rzucic sie na kogos na ulicy i zgwalcic? W ogole zapomniec o istnieniu sfery seksualnosci?

Odpowiedz jest prosta-musi sie onanizowac i na pewno to nie bedzie dla niego gorsza opcja, niz calkowita wstrzemiezliwosc. Szczegolnie, jesli ktos nie odczuwa z powodu masturbacji wyrzutow sumienia itp.


Zeby byla jasnosc- kiedy pozostawalam w stalym zwiazku mialam takie same nawroty nerwicy z towarzyszaca jej wtornie depresja, jak i teraz, kiedy jestem sama.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Masturbacja a pogłębienie depresji

Avatar użytkownika
przez Milutki 12 paź 2010, 00:03
marcja napisał(a):ja nadal bym to nieco zmienila. To brak milosci (tj. brak partnera), a nie masturbacja sama w sobie, moze poglebic depresje, choc nie u kazdego tak bedzie. Jest to oczywiste. Ale jakie widzisz wyjscie? Co ma zrobic ktos, kto partnera aktualnie nie ma? Powiesic sie? Rzucic sie na kogos na ulicy i zgwalcic? W ogole zapomniec o istnieniu sfery seksualnosci?

no tak, marcja, mamy tu całą kaskadę przyczyn i skutków...
brak partnera -> brak miłości -> przymus masturbacji -> skutki mniej lub bardziej dotkliwe

ale może ten "brak partnera" czy "brak miłości" też ma jakąś przyczynę ??
wychowanie, rodzice, dawne zdarzenia i choroby...

wydaje mi się, że jednak w którymś miejscu tego ciągu przyczynowo-skutkowego trzeba zrobić CIACH!
i dalej już będzie tylko dobrze... :D

problem oczywiście w tym, że każdy musi sam znaleźć to miejsce
i jeszcze wiedzieć jak je ciachnąć... :bezradny:
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do