Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 06 lip 2011, 07:40
Trudno się nie poddawać kiedy nie ma się wsparcia w otoczeniu, nie chodzę na żadną terapię, chyba mam po prostu "doła", nic mi ostatnio nie wychodzi, same złe decyzje. Może to forum pomoże mi przetrwać trudne chwile samotności i rozczarowania.

Dla mnie niestety szklanka jest zawsze do połowy pusta. Piszę niestety, bo chciałabym być inna, pomocy!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez BiałyLatawiec 06 lip 2011, 07:45
kornelia_lilia napisał(a):Trudno się nie poddawać kiedy nie ma się wsparcia w otoczeniu, nie chodzę na żadną terapię, chyba mam po prostu "doła", nic mi ostatnio nie wychodzi, same złe decyzje. Może to forum pomoże mi przetrwać trudne chwile samotności i rozczarowania.

Dla mnie niestety szklanka jest zawsze do połowy pusta. Piszę niestety, bo chciałabym być inna, pomocy!!!!


Od dawna masz takiego "doła"? Może napiszesz coś wiecj o objawach. ile informacji przekażesz otoczeniu tyle może byc to współmierne z uzyskaniem pomocy.
"Nieszczęsny! Tysiac gróźb mnie osaczyło,
Tysiąc trwóg każe drżeć, słabnąć, omdlewać.
Ja- pogrzebany jestem pod ziemia,
W grobowcu ciała".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
29 kwi 2011, 10:12
Lokalizacja
Kraków

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 06 lip 2011, 08:05
Na moje otoczenie nie mogę liczyć, każdy mój problem ich wkurza, narzekają i mają pretensje. To przez rodziców mam niską samoocenę. Np. w dzieciństwie miałam zapalenie ucha, nie byłam u lekarza, ich zdaniem "po co" i teraz w wieku 26 lat pogłębia mi się niedosłuch, operacja perlaka, czeka mnie kolejna za ponad m-c.
Czuję się ospała i zmęczona, brak mi sił. Od jakiegoś roku jest gorzej. Hormony mogą mieć wpływ na mój stan ducha, choć podstawowe badania ok.
szukam pracy, nie mogę znaleźć, a w dzień w dzień słyszę, że jestem do niczego. Chcę pracować, bo potrzebuje kasę na życie oraz leczenie na moją drugą chorobę skórną-oczną ( mam nużeńce, które mogą wynikać z osłabienia odporności spowodowanej np. stresem).
Czy coś ze mną nie tak, jeśli co noc myślę o samobójstwie, nigdy nie byłam u psychologa, nie myśle w ten sposób pod wpływem emocji tylko analizuje swoje dotychczasowe życie i wniosek nasuwa się taki, że zawiodłam wszystkich, a najbardziej siebie, a pewnych rzeczy nie da się cofnąć. Po co tak żyć ?
Boję się wszystkiego, mam same negatywne myśli. ze np w pracy sobie nie poradzę, tak bardzo brakuje mi wsparcia, żeby ktoś przytulił i powiedział, że będzie kiedyś dobrze, ale z każdym dniem coraz mniej w to wierzę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez BiałyLatawiec 06 lip 2011, 08:20
kornelia_lilia, Mam wrażenie, że bardziej chesz zadowolic innych, rodziców niz sama siebie. Prawda niestety jest taka ,że jesli sam o sibie nie zadbasz nikt tego nie zrobi za Ciebie.
Myślę, że możesz mieć depresję ,ale radziłabym jednak udac sie do psychologa, ktory ewentualnie skieruje Cie do psychiatry bo te mysli samobójcze jesli nasila sie bardziej, można jakas farmakoterapie zastosować.
"Nieszczęsny! Tysiac gróźb mnie osaczyło,
Tysiąc trwóg każe drżeć, słabnąć, omdlewać.
Ja- pogrzebany jestem pod ziemia,
W grobowcu ciała".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
29 kwi 2011, 10:12
Lokalizacja
Kraków

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 06 lip 2011, 08:31
Siebie chce przede wszystkim zadowolić, chce móć nazwać się człowiekiem szczęsliwym i spełnionym, cieszyc się młodością.

I tak nikt nie będzie za mną jakoś specjalnie tęsknić, środowisko mnie uważa kogoś leniwego(nikt nie rozumie, ze nie mam sił) i egoistycznego. Czuję też winna, bo w wielu kwestiach ja sama siebie skrzywdziłam i zawiodłam.
Chce mi się ryczeć :why: :why: wlaściwie juz ryczę.

Do psychologa nie pójdę, nie mieszkam w dużym mieście, póki nie znajdę pracy nie mam ubezpieczenia, a prywatnie też odpada. Dno, dno...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez amelia83 06 lip 2011, 20:36
zarejestruj się w PUP i bedziesz ubezpieczona jako bezrobotna! kornelia lilia
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 06 lip 2011, 22:15
tak, to jest ostateczność. Nie chce tam iść, wcześniej trochę z PUP kombinowałam i ja przyjdę do nich, mogą mieć jakieś 'ale'. mam plan B, ale na razie nie chce po niego sięgnąć.
Nie mogąc znaleźć porządnego zatrudnienia, a nie mam jakiś wielkich oczekiwań, czuję się jakbym była nieudacznikiem. A taki stan jak wiadomo nie służy, a ja muszę panować nad stresem, bo mam ogólnie wysoki kortyzol(hormon stresu) i negatywne napięcie odbija się na moim zdrowiu i wyglądzie oczywiście. Wcześniej nie byłam świadoma jak bardzo :-|

Chciałabym być tak silna, jak moja znajoma ze szkoły, wiele dziewczyna przeszła, ale się trzyma ... trzyma się myślę że dzięki temu, że ma dla kogo żyć-syn, ukochany facet, który w ogień by za nią wskoczył (choć nie zawsze ma z nim różowo) i w tym chyba tkwi sedno mojego problemu z psyche, że ja nie mam dla kogo ( i właściwie za co) żyć i starać się. Powtarzanie, że jutro będzie lepiej, mało mi pomaga. Wierzę w cuda, ale chyba już nie aż tak wielkie.

Dzięki za zainteresowanie.
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez statusquo 07 lip 2011, 21:00
kornelia_lilia napisał(a):tak, to jest ostateczność. Nie chce tam iść, wcześniej trochę z PUP kombinowałam i ja przyjdę do nich, mogą mieć jakieś 'ale'. mam plan B, ale na razie nie chce po niego sięgnąć.
Nie mogąc znaleźć porządnego zatrudnienia, a nie mam jakiś wielkich oczekiwań, czuję się jakbym była nieudacznikiem. A taki stan jak wiadomo nie służy, a ja muszę panować nad stresem, bo mam ogólnie wysoki kortyzol(hormon stresu) i negatywne napięcie odbija się na moim zdrowiu i wyglądzie oczywiście. Wcześniej nie byłam świadoma jak bardzo :-|

Chciałabym być tak silna, jak moja znajoma ze szkoły, wiele dziewczyna przeszła, ale się trzyma ... trzyma się myślę że dzięki temu, że ma dla kogo żyć-syn, ukochany facet, który w ogień by za nią wskoczył (choć nie zawsze ma z nim różowo) i w tym chyba tkwi sedno mojego problemu z psyche, że ja nie mam dla kogo ( i właściwie za co) żyć i starać się. Powtarzanie, że jutro będzie lepiej, mało mi pomaga. Wierzę w cuda, ale chyba już nie aż tak wielkie.

Dzięki za zainteresowanie.

Rozumiem Cię , sam też mam problem ze znalezieniem zatrudnienia, dodatkowo jestem niepełnosprawny. Przez to przynajmniej część ogłoszeń skreślam już na starcie. Dodatkowo często łapią mnie jakieś infekcje. Nie wiem, czy jest sens szukać pracy, bo pewnie i tak będę dość często chorował, więc prędzej czy później by mnie zwolnili. Matka często powtarza, że powinienem się cieszyć, bo nie muszę pracować, mam przecież rentę socjalną. Nie potrafi zrozumieć, jak bardzo to dla mnie ważne, dla mojego poczucia własnej wartości, pewności siebie. Dodatkowo półtora roku temu zaczęły się problemy z infekcjami, przez co przez ponad rok byłem praktycznie uziemiony w domu. Do tego czasu jeszcze wierzyłem, że znajdę pracę, coś się wreszcie zacznie układać w tym porąbanym życiem. Ale ostatnio i tej nadziei brakuje, stałem się rozdrażniony. Rodzina twierdzi, że niepotrzebnie bo przecież nic mi nie brakuje: nie muszę pracować, nie mam problemów z dziewczyną, bo jej nie mam i inne takie...

A mnie to wkurza jeszcze bardziej, bo nie rozumieją, jak bardzo może tego brakować. Że może ja właśnie chciałbym żyć tak jak inni i mieć takie problemy jak inni. Przynajmniej miałbym w życiu jakiś motor napędowy. A tak, żyję praktycznie z dnia na dzień.

Ale chyba gdzieś jeszcze tli się we mnie nadzieja na w miarę normalne życie... może kiedyś :)
“If you want happiness for an hour, take a nap. If you want happiness for a day, go fishing. If you want happiness for a year, inherit a fortune. If you want happiness for a lifetime, help someone else.” – Chinese Proverb
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
09 maja 2011, 18:32

Zakaz poddawania się! :)

przez Fila 30 lip 2011, 21:09
ashley napisał(a):Już dawno odkrylam, że nie warto się poddawać. Wy to na pewno wiecie. Ale dlaczego nie warto? Z wlasnego wielokrotnego doświadczenia wiem, że nie warto, bo jak walczysz i się nie poddasz to w końcu wygrasz. Większość osób z tego forum ma problemy, których rozwiązanie wcale nie przychodzi latwo, wręcz przeciwnie często sprawia wiele trudności. Piszecie, że chcecie, ale mimo chęci nie macie sily, że czasem pojawiają się bariery "nie do pokonania". Moja sytuacja często też przybiera ogromnych rozmiarów. Ale nauczylam się na sobie, że nie mogę zalamywać rąk. Nie i już. Walczę o szczęście, więc warto. Co do tego nie mamy wątpliwości.
Zorke napisal pod jednym z moich postów: "Ashley, masz bardzo fajne i zarażające entuzjazmem podejście. Wyobraziłem sobie Ciebie jako kowboja stającego w siodle i krzyczącego "Yeeehaw"." Tak ja wlaśnie taka jestem. Dobrze mnie sobie wyobrażasz, bo taka wlaśnie się stalam, odważylam się wybrać szczęście. Zadalam sobie pytanie co zyskasz a co stracisz. Odpowiedz przekonala mnie, że mogę tylko zyskać. Jestem jak jeździec, który wsiada na rumaka i jedzie naprzód. I często spada, ale zaraz się podnosi. I jedzie dalej. Nie boi się upadków tak bardzo jak kiedyś, bo trzyma go myśl, że gdy dojedzie to krainy pewności i spokoju i szczęścia to te wcześniejsze upadki przestaną mieć znaczenie. Znikną jak we mgle. A ja zachlysnę się życiem pelną piersią. Przede mną dluga droga, ale mam zamiar ją przebyć.
Podam Wam jeden przyklad, jest bardzo aktualny bo z dzisiaj. Mialam fajny dzień. Dawalam rade. Szlam zadowolona i nagle spotkalam 2 starych "znajomych". Zrobili mi malą przykrość. Ale olalam to. Przecież to już przeszlość pomyślalam z uporem. I bylo ok. Nie mialam do nich pretensji, bo oni już tacy są. Niestety przy tak zranionym wnętrzu jak moje, można mówić sobie a wnętrze i tak czuje swoje. Przez to przypomnialo mi się sporo ciemnej strony przeszlości. Moje rany, które pielęgnowalam otworzyly się. Ich otwarcie bylo silniejsze ode mnie, ale ja bylam silniejsza od tego wszystkiego. Siedzialam na korkach i czulam jak narasta we mnie nieciekawy stan (depresyjny, lękowy i beznadzieji) Robilam wszystko, żeby się z tym uporać, mimo, że czulam, że wszystko we mnie placze. Czulam jak w moim wnętrzu powstaje ten stan. I wylewa się na mnie. Okropne uczucie, odbierające chęci do czegokolwiek. :( Pomyślalam sobie, mam 2 opcje, albo temu ulegnę, dam się temu ponieść, albo zacznę z tym walczyć i wygram. Mimo, że bylo mi cholernie ciężko(nawet teraz jak o tym myślę slabo mi) przezwyciężylam to uczucie slabości i pokonalam to. Już po bardzo niedlugim czasie (po 60 minutach korków) wsiadlam na rumaka i z nadzieją ruszylam naprzód. Nie piszę, że podnioslam się i ruszylam, bo nie upadlam, poprostu znalazlam się na granicy. Teraz jak to piszę i przypomina mi się ten stan, znów robi mi się slabo. I mówię sobie: napiszę to do końca a myśli skieruję na lepsze tory. Może myślicie, że trzeba mieć sporo sily żeby walczyć, nie wcale nie. Ja tej sily nie mialam a zaczęlam i już jestem silniejsza. Możecie zacząć walkę nawet jak wydaje się Wam, że nie macie sily. Jeszcze nie wygralam i przede mną dluga droga ale jestem gdzieś w glębi przekonana, że ten kto gra, ten wygra, ten kto się nie podda osiągnie w końcu swój cel, wyjdzie z tego wszystkiego calo i odnajdzie szczęście. Nie pozostawajcie obojętni, to wasze życie.

Nie poddawajcie się, nigdy za nic się nie poddawajcie, przetrwajcie trudności by już po niedlugim czasie móc iść dalej. Na koniec jeszcze jeden cytat: "Gwiazdy spadają w ręce tych, którzy patrzą w niebo"

Bardzo mnie poruszył ten tekst. Miewałam takie stany codziennie, tylko ja znalazłam na to "lekarstwo" po jakimś czasie uzależniłam mózg od alkoholu. Teraz z tym walczę, ale i tak nie poddałam się, wierzyłam, wybrałam i trwam czasem się potykając wspinam coraz wyżej w realizacji marzeń :)
Mam trochę inny cytat: "Niebo nie spada nam na głowę nie po to, by się nami bawić, ale by się nami zachwycać patrząc jak się podnosimy" :)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
30 lip 2011, 13:53

Zakaz poddawania się! :)

przez dar 30 lip 2011, 23:50
Walczę, bardzo nie chcę się poddać. Jednak praktycznie codzień przychodzą chwile zwątpienia.
Mam złą pracę, którą chcę zmienić, tym bardziej, że zapowidają się zwolnienia. Poza tym nie mam znajomych, poza jakimiś pojedyńczymi zdaniami w pracy z nikim nie utrzymuję znajomości. Jeśli chodzi o związki to niedawno zakończyłem ostatni związek który trwał z przerwami 4 lata i bardzo żaluję każdego dnia który spędziłem w tym związku. Poza tym nastawienie i fakt, że widzę całe zło świata i złe przykłady na około przerażają mnie świadomością że już zawsze będę sam, a jedyne co mi do tej pory pozostaje to nerwica.
Mimo tych ciągłych przeciwności walczę, mam nadzieję że mi motywacji i siły nie zabraknie. Trzeba walczyć!
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Szafirek27 31 lip 2011, 01:41
Witam :oops:
Pozwolę sobie odpisać :)
Przede wszystkim bardzo mi się podoba podejście Ashley. Ja jestem na etapie walki..ciągłej walki z nerwicą, która kilka lat temu dopadła mnie ze zdwojoną siłą. Zawsze bywało ciężko i pod górę, bywały kompleksy, poczucie nieakceptacji, lęki-ale radziłam sobie z nimi, a może po prostu je w sobie tłumiłam..
I od dłuższego czasu borykam się z nawracającymi stanami depresji, smutku, cierpienia, bezsenności. Jest to coś fatalnego, ale zauważam, że bardzo pomaga WALKA. Ciągle tłumaczę sobie, że nie można się poddać, że nie jestem sama, że wiele osób męczy się z tym dziadostwem..wiele osób wygrywa. Kiedy mam mega doły i smucę się, staram się wytłumaczyć sobie, że to ja mam zniekształcony obraz rzeczywistości, że ci ludzie wokół-uśmiechnięci, pełni życia-sa zdrowi, a ja wymyślam sobie stale problemy i smutki.
I tak sobie myślę, że my-osoby z nerwicami czy depresją - wbrew pozorom jesteśmy silni. Często nie załamujemy się, walczymy do upadłego, wielokrotnie cierpimy w milczeniu. Ja spotkałam się z lekceważeniem i prawie wyśmianiem moich nerwic, więc staram się sama z tym walczyć. Nie jest łatwo, zwłaszcza nocami, kiedy moje czarne myśli przejmują nade mną kontrolę.
Mimo to potrafię robić dobrą minę do złej gry, potrafię zażartować, pocieszyć kogoś, pokrzepić. Tylko ze sobą najciężej sobie poradzić ;).
Weszłam na to forum (które, notabene, od paru lat czasami otwierałam) bo wierzę, że w grupie jest jeszcze lepiej, łatwiej walczyć. Świadomość, że jest nas więcej, jakoś podnosi na duchu (chociaż nikomu nie życzę takich nerwic..).
Postaram się dziś położyć z pozytywnymi myślami, mimo, że jest cieżko.
Jutro musi być lepiej..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lip 2011, 23:13
Lokalizacja
Warszawa

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Paralektyk789 31 lip 2011, 07:13
Szafirek27, tez uważam, że walka jest ważna ale rzeczywiście ciężka sama się zmagam z nerwicą od niedawna i cały czas walczę bo stale mam jakiś lęk w sobie i niechęć do e różnych czynności, brak apetytu ale uważam, że nie powinnaś robić ''dobrej miny do złej gry'' tylko naprawdę dobrze czuć się z sobą myślę, że ważne jest odnalezienie to poczucie własnej wartości i nie przejmowanie się co się stanie (choć sama narazie zmagam się z tymi myslami mimo, że tłumaczyłam to sobie w myślach tysiąc razy). Powodzenia ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
184
Dołączył(a)
18 lip 2011, 09:15

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Paralektyk789 31 lip 2011, 10:05
Ka_Po, wiara w siebie czyni cuda x) ja tylko doradzam doradzam sypie takimi radami, że powinnam być najszczęśliwsza osobą na świecie i niczym się nie przejmować a mimo moich rad mam takie same problemy i pytania ''jak to zrobic?'', ''jak pogodzić się z tym' itd i mimo, że znam odpowiedz to moje myśli zaś idą swoimi torami i zastanawiam się jak je znowu nastawić na dobre tory...

-- 31 lip 2011, 10:07 --

wiem, że nie powinnam sie przejmowac przesżłością, że to za mną, że powinnam się cieszyć, że skończone i powinnam się cieszyć, że teraz o 180 stopni jest lepiej i już nie dam siebie wpędzić w taki śmierdzący dół a mimo tego moje myśli dalej krążą wokół przeszłości jak to możliwe?...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
184
Dołączył(a)
18 lip 2011, 09:15

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Szafirek27 31 lip 2011, 11:22
Niestety też tam mam-ciągle natrętne, okropne myśli. I radzić innym ludziom jest łatwiej, a samym sobie nie umiemy pomóc. Za łatwo by było ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lip 2011, 23:13
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do