Jak wasza rodzina reaguje na chorobę

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Jak wasza rodzina reaguje na chorobę

przez Zmęczona 31 sty 2007, 18:08
Mam pytanie do was ,jak wasza rodzina zareagowała jak sie dowiedziala ,ze macie takie zaburzenia ? Bo ja mam ten problem ,ze u mnie omijają jakby problem , gdyby nie lekarz to pewnie w ogole by mi nie uwierzyli ,ze cos mi jest ,wiem ze moja rodzina mnie kocha ,ale jesli chodzi o tą chorobe to nie mam w ogole wsparcia i sama musze walczyc ,oni poprostu jakby nie chcieli przyznac ze rzeczywiscie mam tą nerwice natrectw i tłumaczą to na 100 innnych sposob ,ze cos sobie wymyslam itd ...., chyba wiecie o co mi chodzi? i ciezko mi bo sama musze walczyc z tym.... a w pojedynke bardzo trudno ... jakies rady ?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lip 2006, 20:02

przez Klezus 31 sty 2007, 19:30
Ja mam tak samo więc cie rozumiem... i sam musze walczyć ze swoimi natręctwami. Rodzina często traktuje to jako moj wlasny wymysł i nierozumie jak sie czasmi bardzo meczę...
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez alusia 31 sty 2007, 20:03
Rozumiem Cię bardzo dobrze. U mnie jest podobna sytuacjia. Mówią że za bardzo się tym przejmuję i dobieram sobie do głowy i tak wkoło. Wiesz psycholog mi powiedziała kiedyś że rodzina która miała w domu osobę pijącą (ja mam ojca alkoholika) nie potrafi do końca zrozumieć i pomóc bliskiej osobie pomimo tego że bardzo ją kochaja-to nie jest oskarżenie ale podobno tak stwierdziły badania psychologiczne. Ja również czuję się jakbym była sama ze swoją chorobą. Często czuje się jakby nikt mnie nie rozumiał, nie potrafił pomóc. Wiem że to ciężkie ale trzeba walczyć.
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez n-monika 31 sty 2007, 20:59
witam Was ciepło.chyba duzo osób chorych na nn ma taki problem.mówiąc ogólnie nasze spoleczenstwo nie mam za duzego pojecia o nn o ile maja jakiekolwiek.pewnie jest tak do czasu az nie zetkna sie z tym osobiscie ,az nie odkryja ze cierpi na to ktos z ich bliskich.co tez nie znaczy ze przyjma to do wiadomosci co uslysza.
ja mialam calkiem podobnie.jak to wszystko sie zaczelo to moi rodzice stwierdzili ze zaczynam wariowac.nie przyjmowali do widomosci ze to co sie ze mna dzieje to nie moj wymysl,ze to cos nad czym nie panuje.ktoregos dnia moja mama zgodzila sie pojsc ze mna do lekarza, gdzie uslyszala ze to choroba ale nadal nie zalapala ze nie da sie tak o wyjsc z tego bo mi sie chce.wiecej o tym z nimi nie rozmawialam.
teraz o mojej chorobie wie moj maz i kilkoro przyjaciol,reszta rodziny i swiata nie ma pojecia co przechodze.niestety nie wiem co Ci doradzic.ja mam ogriomne wsparcie ze strony meza.ale doskonale cie rozumiem bo kiedys tez bylam z tym zupelnie sama.moze sproboj podzielic sie tym z jakas bardzo bliska osoba z grona przyjaciół.nie poddawaj sie trzymam za Ciebie kciuki.pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

Avatar użytkownika
przez alusia 31 sty 2007, 22:53
Wiesz n-monika ja też mam kilka osób które wiedzą co się ze mną dzieje. Cieszę się że mam chłopaka który znosi wszystkie moje dziwne wahania nastroju wiesz ja chyba bym nie wytrzymała z takim ludzikiem jak ja :) ale widocznie pomimo tego co o mnie wie mnie Kocha. Oczywiście dużo lepiej jest jak się ma kogoś tak bliskiego, do kogo można się wyżalić. Ja również chodzę na psychoterapie i również widzę wsparacie w mojej psychoterapeutce(dlatego polecam psychoterapie). Ale szczerze są takie dni kiedy wszysko mnie dobija i wmawiam sobie że nikt mnie nie rozumie, nie chce lub nie umie pomóc, że życie jest bezsensu :(
Uczę się myśleć pozytywnie choć nie zabardzo wychodzi, staram się wierzyć w siebie, we własne siły i mieć nadzieje na lepsze jutro.....
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez smutna19 01 lut 2007, 11:12
aaa
Ostatnio edytowano 21 mar 2007, 10:40 przez smutna19, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 lis 2006, 18:04
Lokalizacja
Gdynia

Avatar użytkownika
przez n-monika 01 lut 2007, 15:46
masz racje alusia ze wazne ze ma sie tak bliskie osoby jak maz, chłopak.przez dlugi czas radzilam sobie sama teraz dostaje od meza takie wsparcie ze szok :D trzeba przetrwac!!!!!!!!!!!nawet jesli czasami ktos czuje sie samotny to kiedys nadejdzie taki dzien kiedy pojawi sie ktos kto bedzie rozumiec.....pozdrawiam cieplo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do