Kim jestem?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Kim jestem?

przez nothing_but_lie 27 paź 2006, 13:15
Witam:) nawet nie wiem co napisać... dziś znów to zrobiłam nie
mogłam Im sie oprzeć obiecałam że nigdy tego już nie zrobie ale nie mogłam nie czuje wyrzutów, nie czuje smutku, nie potrafie już kochać,
wszystkie uczucia znikneły razem ze mną. Nie potrafie zapanowac
nad moimi rękoma,bije sie i polubiłam to.
Wszystko mi jedno... co sie ze mną stało? Przepraszam łóżko że na nim śpie, przepraszam i całuje dywan że po nim chodze, czasem zatrzymuje oddech by nie zatruwać powietrza sobą, robie wszystko czego chcą i wiem że za to pójde do piekła ale nie moge przestać. Piłam już wiele tabletek, byłam tu i tam. Czy WY też tak bardzo boicie sie słońca?
Czujecie jak WAS w środku pali? jakbyscie byli złem tego świata? Dla mnie dzień mógłby wogóle nie istenieć, czekam na noc aż rozpłyne sie w ciemności. Jeśli znacie jakiś sposób by zniknąć, prosze powiedzcie.
Boje sie wychodzic z domu, a jeżeli kogoś zobacze nawet przez okno
od razu ukrywam sie w koncie, Wszyscy są tacy cudowni a ja jestem nikim.
I jeżeli to czytasz to bardzo dziekuje, bo to niesamowite dla mnie że ktoś
tak Cudowny jak TY może czytac to co ja napisałam, dziekuje.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 paź 2006, 12:26
Lokalizacja
From Hell

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 27 paź 2006, 13:53
Może warto przytulić się do życzliwego barku i oddać euforii bezpieczeństwa?
Strach kieruje słowami a kątów brak?
Potrafisz, to powiem, że pewny tego jestem kochać i płakać.
Nie ma uniwersalnego lekarstwa.
Potrzeba tu mentora i siły ducha a nie rad.
Czuje że będzie lepiej bo fala też przecież szczyt ma?
Szkoda że to forma tak bezosobowa, binarnych lini sztos.
Weź poduszkę swą i zapytaj się czy ona też ciepła Twojego ciała pragnie pozbyć się?
Skoro odpowiedzi brak to nadzieja jest.
fireangel
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

przez URUFUJUM 30 paź 2006, 22:32
NIE UMIESZ PISAC TAKA JEST PRAWDA :roll:
JA SZANOWNY KRULU WODZU NAJMILSZY NAJDOTYKLIWIEJSZY NAJLEPSZY WTWL*
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
30 paź 2006, 22:13
Lokalizacja
CIĄGLE SPADAM

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Kim jestem?

przez lawyer 30 paź 2006, 22:37
To mi na depresje wyglada.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
30 paź 2006, 21:15

przez soja 31 paź 2006, 20:08
Nie bardzo rozumiem pierwszego zdania. Czy mozesz napisac komu lub czemu nie moglas sie oprzec? Z tego co napisalas to chyba raczej nie cierpisz na nerwice natrectw, ani lekowa. Wyglada to raczej na jakas gleboka depresje. Czy bylas z tym u lekarza? Jak to sie zaczelo?
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

przez URUFUJUM 02 lis 2006, 15:39
Dlaczego wszystko wydaje mi sie ze jest na tle religijnym?
Czy to jakiś obłed mi sie wydaje ze ciagle sie wypieram Pana a jest mi blisko ze pluje na niego.... a tego nie chce! że np. że to co jest tutaj to istnieje! ze jestem najwiekszym grzesznikiem swiata, ze ludzie mogą czytać w moich myślach co zdarza sie w 3 osobach na 100 ludzi tak ja to widze nie wiem czy dobrze robie ze to pisze? może akurat uda sie pomoc moze moje pisma nie maja dla kogos zadnego znaczenia? Polecam książke M. Gogacz - On ma wzrastac!
JA SZANOWNY KRULU WODZU NAJMILSZY NAJDOTYKLIWIEJSZY NAJLEPSZY WTWL*
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
30 paź 2006, 22:13
Lokalizacja
CIĄGLE SPADAM

Urufujum przeczytaj to!

przez nerwosol24 11 lis 2006, 14:29
mówisz że ty to masz na tle religijnym, słuchaj nawet nie masz pojęcia jaką ja mam jazdę. w młodości słuchałem satanistycznej muzyki, która tak mną owładnęła że nie dawałem sobie rady, miałem niechciane myśli, przed snem miałem koszmary że moje życie nie ma sensu, ze idę do piekła, dopadał cię taki koszmarny strach, nachodziły cię niechciane myśli, które odpędzałeś jak tylko się dało a ponieważ twój organizm nie potrafił sobie z tym poradzić, miałeś takie tiki, myśli się nasilały a ty na przykład trząsłeś głową żeby je odpędzić, strzelałeś sobie do głowy z pistoletu który tak na prawdę był twoją ręką...to był koszmar i wiesz co??nie masz pojęcia co to znaczy być z osobą którą kochasz najbardziej na świecie i w pewnym momencie zaczynasz się zastanawiać co tak na prawdę działo sie z tobą w przeszłości, czytasz o opętaniu aż zaczynasz w to wierzyć i piszesz do swojej dziewczyny żeby sobie znalazła innego, bo to co się dla ciebie liczy to jedynie jej szczęście niekoniecznie z tobą. Gdy kogoś się kocha tak jak ja kochałem ją to takich rzeczy się nie robi, bo to nie leży w granicy zdrowego rozsądku, ale gdzieś tam podświadomie pojawił się w pewnym momencie taki jakiś strach, znów poczułem się nikomu niepotrzebny...aż pewnego dnia zacząłem się panicznie bać, pot oblewał mnie, raz zimny raz gorący, bałem się sam nie wiem czego, musiałem wstać żeby przemyć sobie twarz wodą i wiesz co??to wróciło, dręczą mnie chore myśli o Bogu, że moje życie nie ma sensu, że chciałbym z kimś być ale nie chciałbym żeby ktoś był ze mną, i jak tu żyć. Kiedy wiesz że jesteś dobrym człowiekiem i wiesz że nikomu nie zrobisz nic złego a jednak dręczy cie taka myśl, że może faktycznie kiedyś ci odbije i to zrobisz (chociaż jesteś przekonany że wcale tak nie będzie) zastanawiasz się kto tu jest dobry, czy Bóg czy szatan, mam już tego dosyć...gdybym miał tyle odwagi to popełniłbym samobójstwo ale mam w sobie ta mała malutką cząstkę nadziei ze jeszcze moje życie ma jakiś sens, wyobrażasz sobie że umierasz a twoja matka leży nad twoim martwym ciałem...wiesz co? to nie jest życie, to jest wegetacja. wczoraj poznałem dziewczynę która była cieżko chora na anoreksję, była umierająca, wylądowała w szpitalu bo była w stanie śmierci, jeszcze chwila a już by jej nie było...znam ją drugi dzień, wczoraj byłem z nią na piwie i potrafiłem z nią rozmawiać jak z człowiekiem którego znam conajmniej od roku, który jest moim najlepszym przyjacielem...ale moje myśli są chore, byłem u psychiatry...postaram się zacząć żyć od nowa, chociaż coraz bardziej brakuje mi sił, kiedy masz chore myśli o kimś kogo kochasz, o rodzinie..wiesz że jesteś dobry i nikomu nie zrobisz nic złego, podziwiasz tą dziewczynę, nawet jakoś zaiskrzyło między nami, nie powiem, słuchała mnie jak żaden inny człowiek, to było coś pięknego...ale natręctwa o Bogu, szatanie wróciły...o ludziach, o moim życiu...nie chce się żyć, uwierz...Boże daj mi siły bym żył!!!pozdrowienia
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

przez weronika 20 lis 2006, 10:19
Piszę do autora postu: kim jestem, wysłałam ci prywatną wiadomość do twojej skrzynki jeśli chcesz odpisz
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez e-nonim 27 lis 2006, 23:48
Proszę przeczytajcie to. tak dla pocieszenia, nie jesteś sama. mam nerwicę natręctw, już nie mogę normalnie funkcjonować, ale nie będę się rozpisywał bo to by było ze 10 stron A4. Nic ci nie poradzę, bo sam nic z tym nie robię... pamiętaj, są jeszcze dziwadła na tym świecie. A co do ZNIKANIA, od kiedy się urodziłem, zawsze byłem niezauważalny. Na kasecie z komuni nie było mojego nazwiska i żeby tylko... A potem nabawiłem się, nie wiem może na tle nerwowym, fobi społecznej, chciałbym móc żyć z dala od społeczeństwa, bo kiedy jestem gdzieś gdzie są ludzie, czuję się nienaturalnie, otępiały, zestresowany, słyszę głosy jak ktoś mnie obgaduje, i zaczynam Drętwieć, coraz bardziej, pocę się, jak się zaraz nie ruszę to zemdleję, wiem to, ale wszyscy się na mnie patrzą, przynajmniej według mnie, aż wreszcie coś się przełamuje i idę, wstaję, idę jak kaleka, nogi mi się plączą, a to co piszę to już jest zaburzenie myślenia nadmierna dynamika - labilność myślenia, albo może... nie ważne... a więc NIE JESTEŚ SAMA, może mamy inny problem ale tak samo się z tym czujemy, poZdrO!!!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 lis 2006, 23:26

przez amellas 29 lis 2006, 21:41
...Taaaa. Ja z kolei nie mogę odpędzić od siebie myśli, że wiążą mnie jakieś chore przysięgi, poprzez które sprzedałem się pod władzę ducha-psychopaty; innymi słowy, niezależnie, co zrobię i tak nie odnajdę Boga, siebie- szczęścia. Wszystko jest ułudą, iluzją mającą na celu zamydlenie mi oczu, osłabienie mego bezsensownego oporu na drodze do śmierci...Nie, nie cielesnej. Byłoby za dobrze. Duchowej, wyniszczenia we mnie wszystkiego tego, co dobre, ażeby pozostawić niejadalną, pustą skorupę, strup na skórze społeczeństwa.

Co więcej, wg natręctw im bardziej się 'stawiam', tym bliżej końca, tym bardziej cofam się umysłowo i tym trudniej mi się skupić. To jakaś paranoja. I tak źle, i tak niedobrze. Wychodzi, więc na to, że cały opór jest daremny gdyż nie widzę drogi przed sobą a jedynie fatamorganę mego skrzywionego przeznaczenia...Bo jak tu stawiać się natręctwom, gdy nie wiesz, czy odwróciwszy twarz od wyimagowanego wroga nie pcharz się w ramiona śmierci?? Pułapka moralności- to chyba dobre słowo. Klatka utkana z drutu naszej przeszości.

PS- Bedlambloke, nie wiesz, może, skąd wziąść polskie napisy do Evangeliona??:D
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
03 paź 2006, 17:41
Lokalizacja
Suwałki

przez URUFUJUM 24 gru 2006, 14:20
Ja ostatnio nie wiem jestem jakis zly duch bo mam wiare jestem poczciwy wierze w Boga na wieki najwyzszego ale czasem jest tak ze ludzie zyja w obludzie i czesto bywa tak ze ludzie sie nie akceptyja mysla ze to co robia robia zle albo za malo daja i im to nie wystarcza takimi jacy sa sa zatroskani boja sie ze cos im sie stanie krzywda ze nie od strony ludzi ale moze czasem od strony ducha boja sie ze zwariuja cierpia nie moga pojac tych blachych rzeczy ktore sa niczym i nie umieja tego wszystkiego ogarnac bo wiem sam to mam ze gubie sie w drobiazgach radze sobie w taki sposob ze praca buduje czlowieka praca fizyczna zarobek pienienzny, wiara w tym pomaga codzienne modlitwy wieczorne pokuta, spowiedz, msza sw. wyrzycaja to co mamy w nadmiarze i tego co sie czym sie ludzimy czasem sobie mysle... czemu na mnie padlo? co zle popelnilem w zyciu jak to naprawic czym pomoc jak to naprawic> jakos przeciez trzeba sobie radzic przeciez to jest ZYCIE to forum to jest gowniana sprawa ludzie chwala sie tym co im doskwiera a trzeba z tym walczyc pomoc cierpiacym... dac dobry przyklad innym i wesprzec duchowo kazdy jest czlowiekiem i jakos tak sie dzieje ze ten czas ciagle nam umyka nie wiem w ciac sie boje strach przelamac, musze byc cierpliwym, spokojnie nie nerwowo, musze byc dobrym, pomagac, czuje ze na kazdym kroku popelniam, grzech sam nie wiem czy jest gdzies to sedno ktore sie znajduje w tym wszystkim? moze przeznaczenie z gory ze tak akurat mialo byc to jest postanowone ze akurat kurczak musial zapiac na podworku... czy to fobia czy to cos znaczy czy da sie tym kierowac? czy temu ulec? czy z tym walczyc? jakos trzeba sobie z tym radzic papapa
JA SZANOWNY KRULU WODZU NAJMILSZY NAJDOTYKLIWIEJSZY NAJLEPSZY WTWL*
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
30 paź 2006, 22:13
Lokalizacja
CIĄGLE SPADAM

Re: Kim jestem?

przez lala1988 12 kwi 2010, 12:14
moja rada: spowiedź św, Komunia św. , jeśli trzeba sakrament namaszczenia chorych - Jezus ma taką moc.

[Dodane po edycji:]

bardzo mocno ściskam i życze wam wszystkim siły. Bóg nie wypomina Ci grzechów. Jest miłością. Wiem że jest wam ciężko. na swoim przykladzie mysle ze analizowanie wszytkiego nie pomaga. moze trzeba przestac pytac dlaczego. szukamy na tym forum pomocy a nie chodzi o chwalenie sie problemami.

[Dodane po edycji:]

a psycholodzy psychoterapeuci? walczmy o zdrowie duchowe psychiczne o normalne dobre zycie. ale nie przez analizowanie drobnostek. nie jestem psychologiem i nie wiem co dokladnie czujecie, mam troche inne problemy ale skoro ja pragne zebyscie byli zdrowi i sie nie zadreczali, to wydaje mi sie ze Bog chce tego 100 razy bardziej bo jest nieskonczona Miloscia.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lut 2010, 13:48

Re: Kim jestem?

Avatar użytkownika
przez Milutki 15 kwi 2010, 11:27
Amon_Rah napisał(a):
lala1988 napisał(a):moja rada: spowiedź św, Komunia św. , jeśli trzeba sakrament namaszczenia chorych - Jezus ma taką moc.

A moja rada- skoro nie masz podobnych problemów, i jak sama piszesz, nie znasz się, to nie pisz głupot.

Moim zdaniem nie powinno się tak od razu negować czyichś przekonań.
Jeżeli ktoś jest wierzący i chce w taki sposób sobie radzić, to ma do tego prawo. Są różne drogi do wyzwolenia się z tych samych problemów.
I uważam też, że lala napisała parę dobrych myśli, przynajmniej coś pozytywnego w tym smutnym wątku.
Ja też przekonuję się, że nadmierne "analizowanie wszytkiego nie pomaga. może trzeba przestac pytac dlaczego",
no i przynajmniej samemu nie zadręczać siebie...

pozytywnych myśli Wam życzę :papa:
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Kim jestem?

przez lala1988 15 kwi 2010, 23:42
dzieki Milutki. nie musisz sie martwic nie mam zamiaru za bardzo przejmowac sie tym co pisal Amon_Rah. pisalam post zeby was wesprzec dodac otuchy, przejelam sie tym co piszecie. zreszta natrectwa nie sa mi obce. tylko mam pytanie do Amon_Rah'a skoro wszyscy tu moga opowiadac o skrajnych odczuciach lękach obawach wyobrazeniach, to czemu jak ja w dobrej wierze mowilam o Jezusie kościele to tak mnie zjechales? ja juz nie moge w nic wierzyc?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lut 2010, 13:48

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do