Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez Malowana Lala 12 sie 2009, 21:23
Mam 17 lat. Wszystko zaczęło mi się bardzo niedawno. Uczucie że jest mi niedobrze około rok temu, a natrętne myśli,że zrobię komuś krzywdę około 2 tygodni temu po przeczytaniu artykułu o satanistach. Niepotrzebnie go czytałam. Po takich myślach mam wielkie wyrzuty sumienia,odczuwam straszny lęk. Te myśli przez ostatnie 2 tygodnie pojawiały się sporadycznie, w 2 dni z większym nasileniem. Nie wiem czy się czegoś boję czy coś,nie potrafię tego dostrzec. Ogółem zawsze miałam takie myśli,że coś nierówno leży i muszę to ustawić na równo albo coś podnieść bo nie mogłam patrzeć jak lezy,ale nie przeszkadzało mi to zbytnio w życiu. Dopiero teraz gdy w sytuacjach stresowych zawsze robi mi się niedobrze zaczęłam się interesować trochę nerwicą.
"Jeśli będziesz pragnął szczęścia, będziesz niespokojny, dopóki go nie osiągniesz. Będziesz nieustannie przeżywał stan frustracji; niezadowolenie i niepokój zabija każde prawdziwe szczęście, jakie może się pojawić".
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 sie 2009, 17:08

Re: Natręctwa myśli...

przez toomek16 13 sie 2009, 12:19
Malowana Lala napisał(a): Ogółem zawsze miałam takie myśli,że coś nierówno leży i muszę to ustawić na równo albo coś podnieść bo nie mogłam patrzeć jak lezy,ale nie przeszkadzało mi to zbytnio w życiu.


Mam identycznie. Ścieranie kurzu zajmuje mi strasznie dużo czasu, bo jak ustawię rzeczy na półce, to zaczynam się zastanawiać, czy wszystko równo leży. Mam też tak, że jak idę do szkoły, co chwilę sprawdzam, czy mam zasunięty plecak. Strasznie męczące.

[Dodane po edycji:]

Malowana Lala napisał(a): Ogółem zawsze miałam takie myśli,że coś nierówno leży i muszę to ustawić na równo albo coś podnieść bo nie mogłam patrzeć jak lezy,ale nie przeszkadzało mi to zbytnio w życiu.


Mam identycznie. Ścieranie kurzu zajmuje mi strasznie dużo czasu, bo jak ustawię rzeczy na półce, to zaczynam się zastanawiać, czy wszystko równo leży. Mam też tak, że jak idę do szkoły, co chwilę sprawdzam, czy mam zasunięty plecak. Strasznie męczące.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 sie 2009, 11:59

Re: Natręctwa myśli...

przez Malowana Lala 13 sie 2009, 17:28
Hej :) Jak się dzisiaj czujecie? Ja własnie wróciłam od lekarza. Jest to takie miejsce gdzie leczy się ziołami. Pani doktor była bardzo miła i powiedziała mi,że to faktycznie nerwica i bardzo dobrze,że przyszłam akurat tam,ponieważ zioła nie mają zadnych efektów ubocznych,czego nie można powiedzieć o tabletkach. Dostałam zioła i syrop,taki który mam brać kiedy będę gdzieś wychodzić. Ogółem bardzo się cieszę,że tam poszłam i mam nadzieję,że będzie pomagać :) Pozdrawiam was wszystkich :)
"Jeśli będziesz pragnął szczęścia, będziesz niespokojny, dopóki go nie osiągniesz. Będziesz nieustannie przeżywał stan frustracji; niezadowolenie i niepokój zabija każde prawdziwe szczęście, jakie może się pojawić".
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 sie 2009, 17:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 13 sie 2009, 18:10
co to za zioła dostalas?
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez silny6 14 sie 2009, 11:02
Malowana lala,ja również muszę mieć wszystko równo i według kolejności poukładane.
Zobaczyłem,że jak przeczytałaś jakiś tam artykuł to cię zaczęły dręczyć te natrętne myśli.Świadczy to o tym,że jesteś osobą bardzo wrażliwą,a nerwicowcy to wrażliwe osoby.
Jak coś zobaczysz albo przeczytasz to się zastanawiasz co wtedy będzie.Zaczynają wtedy myśli zaprzątać twoją głowę.
Czy jak tego nie podniosę to coś się komuś stanie.Nie przejmuj się tym,wszystko będzie ok!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
26 maja 2009, 23:52

Re: Natręctwa myśli...

przez Malowana Lala 14 sie 2009, 18:54
Masz rację nie stanie się nic :) Dziękuję Ci za te słowa,które bardzo mi pomagają :)
Jeśli chodzi o zioła to jest to specjalna mieszanka,bez nazw. Nazwy ziół są trzymane w tajemnicy,żeby nikt więcej nie miał receptury i nie sprzedawał ich. Także jeżeli ktoś jest zainteresowany tymi ziołami i tą placówką to serdecznie zapraszam do pisania na gg,gdzie mogę podać adres tego miejsca. Tam trzeba się umówić na wizytę do lekarza i lekarz zapisuje zioła :) Naprawdę gorąco polecam,poniważ moja mama miała właśnie stamtąd zioła na żołądek i ból zniknął. Także jeżeli ktoś jest zainteresowany to bardzo proszę moje gg 3174009 :) Nie chciałabym tutaj umieszczać żadnych adresów :) Pozdrawiam gorąco. Trzymajcie się :) Jutro idę w krótką pielgrzymkę i mam nadzieję,że wszystko będzie ok :) Mam nadzieję,że będę mogła podzielić się z wami pozytywnymi wrażeniami a nie swoimi dolegliwościami :)
"Jeśli będziesz pragnął szczęścia, będziesz niespokojny, dopóki go nie osiągniesz. Będziesz nieustannie przeżywał stan frustracji; niezadowolenie i niepokój zabija każde prawdziwe szczęście, jakie może się pojawić".
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 sie 2009, 17:08

Re: Natręctwa myśli...

przez kulkaa 22 sie 2009, 21:57
Witam wszystkich! Właściwie jestem tu nowa, dopiero od niedawna wiem, że choruję na nerwicę. Wcześniej myślałam, że jestem nienormalna i pewnie jedyna na świecie, bo zachowuję się czasami bardzo dziwnie :smile: Dowiedziałam się, że takich "nienormalnych" jak ja jest pełno, co mnie muszę przyznać pocieszyło. Wiedząc o tym jest troszkę lżej.
Moją główną udręką jest robienie wszystko zgodnie z jakimiś dziwnymi schematami: że jak chodzę, to zawsze musi być pierwsza prawa noga, że nie mogę nastąpić na krawędzie, że notorycznie wszystko liczę, że w pewnych rzeczach musi być symetria równości, że denerwuje mnie jak jest coś zakurzone i muszę wytrzeć, że jak ktoś przestawi np: figurkę w inne miejsce, to się wkurzam, bo tak nie miało stać... najgorsze jednak jest jedno, że ciągle muszę wracać tą samą drogą. Idę gdzieś i nie ważne, że mogę wrócić krótszą drogą, muszę przejść z powrotem tak samo. Masakra!!! Dobija mnie to, bo wyszło że walczę z tym od kilku lat. Zastanawiam się, czy jest ktoś, kto ma podobne objawy? A może ja się kwalifikuję do psychiatryka? Nie poddaję się tylko przez swój optymizm, ale jest gorzej ostatnio, odsuwam się od znajomych, ukrywam wszystko dalej. Chętnie bym z kimś o tym porozmawiała, z kimś, kto jest w stanie w ogóle to zrozumieć... Pozdrawiam :smile:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 sie 2009, 20:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Shakali 23 sie 2009, 00:14
to ja mialam tak ze jak przechodzilam kolo jakiegos "ustalonego" miejsca to zawsze 4 razy musiałam zagruchotac szczeką żeby było dobrze xD
albo równo ustawiam rzeczy żeby do krawedzi leżały nie wiem co mi jest...?? :evil:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 sie 2009, 23:39

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 23 sie 2009, 22:34
kulkaa

Nie martw się, bo do psychiatryka to masz pewnie dalej niz niejedna z osób, która uważasz za "normalną" ;) To jest nerwica natręctw i zazwyczaj jest upierdliwa i mecząca, ale się nie łam, bo nie tylko ty tak masz. Jest tego wiele odmian, ale pamiętam ze tez tak miałem, ze cofałem się po własnej "ścieżce" albo nie lubiłem przechodzić pod czymś. To są takie "rytuały" które czujemy, ze musimy wykonywać a jak nie to jakby się miał świat zawalić :) Ale jak się tego nie zrobi to się wcale nie zawali :) polecam kiedyś spróbować :)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez kulkaa 24 sie 2009, 19:25
neurotic_

Dzięki za odpowiedź. Jakoś się trzymam, bo czasami jak patrzę na innych, to wydają mi się bardziej nienormalni ode mnie :D Ale mimo to jest ciężko z tą chorobą. Tak apropo próbowalam, ale tego jednego nie mogę na razie zwalczyć. Może świat się nie zawalił, ale czułam się fatalnie. Może kiedyś... Poza tym czasami te natręctwa nie wydają się takie złe, bo jednak idzie z tym żyć. A Ty, jakie masz "rytuały"? hmm... A czy większość z nas nie nauczyła się z tego poniekąd śmiać? Ja zaczynam mieć taki właśnie etap.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 sie 2009, 20:23

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 24 sie 2009, 23:34
kulkaa

Pewnie, ze się można nauczyć z tym żyć, ale tylko jak to jest już na wygaśnięciu. Mnie psycholog na dzień dobry powiedziała, że powinienem się liczyć z tym, że być może będę musiał się nauczyć żyć z jakimiś pozostałościami choroby. U mnie największym problemem było kiedyś nieustanne mycie rąk i ponad godzinne prysznice. Dodatkowo natręctwa myślowe które do dzisiaj mnie bardziej lub mniej męczą. Z mycia pozostało jeszcze trochę, ale wiem, że jakbym musiał to bym mógł to właściwie zignorować. Poza tym przybrało to jakieś w miarę rozsądne rozmiary, tak że nie przeszkadza mi w codziennym życiu. Ale trochę to potrwało zanim do tego etapu dotarłem. A śmiech... śmiech to zdrowie :)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez kulkaa 25 sie 2009, 18:25
Gorszy dzień. Może dlatego, że wolny.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 sie 2009, 20:23

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 25 sie 2009, 19:26
W wolny dzień jest za dużo czasu na rozmyślanie i zastanawianie się :)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez kulkaa 26 sie 2009, 19:50
Zgadza się, dzień wolny, to za dużo myślenia i rozważania swojego życia, które łatwe w końcu nie jest. Ale po każdej burzy wychodzi słońce, dzisiaj więc w miarę przystępnie i nawet troszkę wesoło. Może dlatego, że dzień pracujący. W sumie w tym wszystkim dochodzi się do jednego wniosku, nawet jak jest najgorzej, to jakoś żyć trzeba. Raz wychodzi się lepiej, raz gorzej, ale zawsze do przodu :smile:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 sie 2009, 20:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do