Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Dąbrówka 03 lis 2006, 14:29
ja też tak mam. Tyle złego dzieje się ostatnio wokół nas, że gdy o tym czytam czy oglądam (staram się unikać niektórych programów w TV, bo wiem że nie zniosę napięcia), to często czuję nadchodzący wzrost ciśnienia czy panikę. Dzięki lekom i swojej pracy nad umysłem funkcjonuję jakoś ale był czas kiedy widok lekarza w TV (nawet gdy był to aktor w filmie) powodował u mnie objawy nerwicy - a wszystko to było spowodowane też osobistymi przejściami związanymi z rakiem bliskiej mi osoby. Mam bujną wyobraźnię i gdy czytam o maltretowaniu np. dzieci, zaraz widzę to dziecko i to co z nim robiono, chce mi się płakać i serce mi się rozrywa.........
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez JanRO 03 lis 2006, 15:09
Witam .Mysle ze wizyta raz na miesiac u psychologa to za mało,zacznij jakas terapie ,psychoterapia duzo Ci uswiadamia i pomaga Ci podejsc do tych problemow na nowo,ale do tego potrzeba czasu,a czlowiek chciałby to zakonczyc jak najszybciej,i jest najwiekszy problem.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez ewita 03 lis 2006, 17:05
Tak, teraz dochodzi do tego ,ze panikuje w normalnych sytuacjach. Chore nerwy sprawiaja , ze jak cos nie wychodzi w/g planu dostaje ataku nerwowego.
Np: moja 21 letnia corka zawsze przed praca przywozi mi swojego pieska ja jestem na zwolnieniu lekarskim i wystarczy ,ze sie spozni 10 min to ja dostaje dusznosci i mysle,ze zwariuje. Prowadzi samochod a ja mam przed oczyma najgorsze scenariusze. Tak nie moge przeciez zyc zebym codziennie dostawala palpitacji serca etc...bo w koncu naprawde dostane jakiegos ataku.
Nie umiem sobie z tym poradzic. Gdy ona jedzie do domu sprawdzam na necie czy nie wydarzyl sie jakis wypadek...Nikomu o tym nie mowie , bo to jest jakies szalenstwo ale moje nerwy tego nie wytrzymuja
Jak dac sobie z tym rade? Probuje roznych metod afirmacji ale nic nie pomaga. :(
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lis 2006, 12:09
Lokalizacja
szwecja

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Grzybek 03 lis 2006, 19:28
O,przesadzone to nie są,uwierz mi
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

przez lateksowy 03 lis 2006, 22:03
Ja też tak miałem jak ty poprostu uświadomiłem sobie że to głupio o tym myśleć i teraz już jestem praktycznie zdrowy ataków nie mam a nerwy mam rzadko nerwica została w 90% usunięta po roku walki. Jescze tylko musze znaleść co ją wywołało żeby być w 100% zdrowy
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 lis 2006, 00:28
Lokalizacja
Wysowa

przez Makcia 03 lis 2006, 23:57
Witaj Atrucha:) dzięki za odpowiedź. Wiesz co ja chyba podeszłam do tematu zbyt osobiście. Może dlatego iż staram sie pomóc sama sobie (chociaż nie wiem czy to faktycznie jest dobre)..czuje sie czasami zmęczona tą ciągłą walką. Gdy przeczytałam że nie lecząc się 'stoi sie w martwym" punkcie to popadłam w totalny dołek. Pomyślałam sobie no jak to, tyle sie zmagam z tym "świństwem' a to znaczy ze nic nie robie...?(głupie myślenie) i stąd wzięla sie moja 'obrona' przed zarzutami z Twojej strony. Masz racje że nie w każdym przypadku należy 'głaskać" po głowie..myśle jednak że jednemu "głaskanie' wychodzi na dobre (bo czuje sie bezpieczniej) komuś innemu "terapia szokowa" która również może motywować do tego aby cokolwiek 'chcieć' Możliwości forum są jednak ograniczone i trudno jednoznacznie określić co może komuś pomóc nie znając go. Być może stąd moje podejście do "nowych forumowiczów" Myśle iż najważniejsze aby poczuli sie bezpiecznie, dopiero po bliższym poznaniu można stwierdzić jak z nim "rozmawiać' Być może sie myle jeśli tak to poprawcie mnie...to są tylko moje luźne myśli. Mam nadzieje że Cie nie uraziłam ponieważ cenie sobie Twoje wypowiedzi..Pozdrawiam serdecznie:)
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez Makcia 04 lis 2006, 00:15
Witaj Pawelcz:) Moja derealizacja objawiała sie głównie tym że czułam sie jak w 'filmie' nie musiałam sie w nic wczuwać bo miałam wrażenie że mnie poprostu nie ma. Wolałam siedzieć sama bo wtedy nie skupiałam sie na tym co sie dzieje wokół. To co czujesz jest na pewno objawem nerwicy...może faktycznie warto zacząć od tego aby mówić sobie że to co sie czuje nie jest złe...może być nawet ciekawe bo nie wszyscy mają możliwośc czuć sie tak jak ja. Niektórzy "płacą" nawet za taki stan więc dlaczego on mnie tak przeraża?..Widzisz nerwica potrafi wszystko "przewrócić' w głowie..to co dla inych jest "normalne" dla nas jest kolejnym problemem do "rozgryzienia". Gubi nas zbyt krytyczne podejście do wszystkiego...zastanawiamy sie nad oddychaniem, chodzeniem czy "prawidłowym' mówieniem. Inni też tak myślą ( na pewno chwilowo) ale nie przywiązują do tego wagi. Lepiej pomyśleć sobie "widocznie tak musi być"...Wiem pomyślisz sobie pewnie że sie wymądrzam...sama czuje sie zagubiona i ubezwłasnowolniona przez nerwice...ale staram sie ją jakoś "tłumaczyć"..wtedy ona "odpuszcza"...Pawelcz to minie na pewno..musisz tylko "przyzwyczaić" sie do tego stanu...nerwica zawsze mija..zmienia swoje ulokowania...bądź tylko świadomy że istnieje możliwośc że skupi sie na innym "miejscu". Gdy będziesz "przygotowany" to kolejnego ataku nie będziesz sie już bał. W między czasie jednak próbuj coś zrobić w tym kierunku aby ją całkowice wyeliminować. Sposobów jest wiele..musisz wybrać najlepszy dla ciebie. Najlepiej wierzyć że to nic takiego i można z tym wygrać. Zycze powodzenia...nie przejmuj sie tym...wielu z nas czuje sie podobnie
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez K22 04 lis 2006, 00:18
cześć grzybek :) ja miałam kiedyś takie coś że podczas rozmowy z kimś wydawało mi się ze zaraz zacznę krzyczeć, albo jakieś inne głupie rzeczy i bałam się że rzeczywiście tak zrobię i wszyscy pomyślą ze jestem jakimś psycholem :oops: . Ale dawno tego nie miałam i bardzo dobrze... mam nadzieje że niedługo i Tobie to przejdzie bo naprawdę jest to bardzo męczące....
K22
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sie 2006, 14:12
Lokalizacja
katowice

przez pawelcz 04 lis 2006, 11:26
Makcia masz calkowiata racje - od dzis zmieniam podejscie po Twoim poscie. Postaram sie miec to wszystko pod kontrola, oswoic to. Dzieki wielkie. A jak wyglada Twoja walka, na jakim etapie jestes?
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez slipek 04 lis 2006, 11:37
standardowo... najgorzej jak masz wizje cos powiedziec i nie mozesz... bo za szybko myslis zi brakuje ci slow... pozdro
SLIP
Just a SLIPEK ;-]
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 16:52

przez snaefridur 04 lis 2006, 11:40
Może depresja,zwłasza to zmuszanie się do wszystkiego.Zależy jak długo to już trwa u Ciebie.Idź do psychiatry,a napewno powie jak on tą sprawę widzi. ;)
snaefridur
Offline

przez atrucha 04 lis 2006, 12:12
Makciu..wszystko ok :) To forum jest po to,by własnie rozmawiać i przedstawiać swoje punkty widzenia. Cieszę się,że rozumiemy się ;) Pozdrawiam serdecznie. (mam dziś mało czasu,dlatego nie rozpisuję się w temacie;) ).
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez aldara.35 04 lis 2006, 17:49
cześć ja mogę napisać tylko tyle że lekCital wmoim przypadku(nerwica lekowa)okazał się kompletnym niewypałem.Szczerze mówiąc myślałam że zejdę z tego świata -biorąc go. Miałam tak potworne lęki że kilka razy siędziąłam rano o 5-ubrana do wyjścia do szpitala psych.Bardzo żle się po nim czułam miałam dużo większe lęki niż ,,normalnie,, i takie dziwne odczucia jakby mnie ciało paliło.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

przez Makcia 04 lis 2006, 18:25
Witaj Pawelcz:)..Bardzo sie ciesze że chociaż troche mogłam Ci pomóc:)..Moja walka z nerwicą trwa już kilknanaście lat. Miałam przerwy gdy nie miałam żadnych objawów i czułam sie świetnie. Niestety "co jakiś czas" nerwica daje znać o sobie...Staram sie "jej" nie bać już tak jak na początku. Wiem poprostu że pomęczy mnie 'troche" a potem znowu bedzie jak dawniej..Ten czas gdy nie mam objawów wykorzystuje na "dowartościowywanie" się aby potem mieć siłe na ten gorszy okres. Bywają takie dni że zaczynam sie poddawać..jestem zmęczona tą ciągłą walką. Ostatnio nawet usłyszałam od znajomej że przynajmniej się ze sobą nie nudze:) Staram sie nie traktować nerwicy jako coś na co sie umiera..ucze sie z nią żyć...wtedy łatwiej mi jest "stanąc na nogach". Wiem że czeka mnie jeszcze nie jedno...pracuje nad sobą aby pozbyć się jej całkowice. Z tego co czytam tutaj na forum niektórym sie to udało:) Nie łykam tabletek tylko zwykłe "uspokajacze" i tylko w "nagłych" przypadkach. Dwa razy byłam u psychologa ale zraziłam sie i odpuściłam..na kolejne spotkanie nie poszłam. U psychiatry byłam raz..przepisał mi jakieś leki po których spałam i nie wiedziałam co sie wokół dzieje. Stwierdziłam że nie chce tak żyć. Skoro to choroba duszy to sama musze sobie pomóc..szukam samozaparcia i próbuje ustalić co najlepiej mi pomaga. Wiem że gdy sama pokonam swoje lęki to nie wrócą do mnie...lekarzy zostawiam jako "wyjście awaryjne". Ale każdy sam wybiera sobie najlepszy dla siebie sposób. Wiem że Tobie też sie uda:)...powiedz sobie że z "naszymi" objawami da sie żyć...a wtedy one miną..bo cóż nerwica ma robić gdy skutecznie jej sie przeciwstawiamy i ją ignorujemy:)..pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do