Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez agapla 05 maja 2006, 11:13
No pewnie ja tez tak miałam jak znalazłam to forum , na początku totalna załamka a teraz znaczna poprawa , czuje sie juz całkiem nie źle i to tylko i wyłacznie własnymi siłami do tego doszłam , no i po części to forum mi pomogło :lol: :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Aga1 05 maja 2006, 11:39
Cześć agapla , obserwuje twoje posty od czasu naszego kontaktu, fajnie że sobie radzisz coraz lepiej, a może pomaga nam i wiosna :lol: :lol: bardziej chce się żyć gdy tak robi się kolorowo dookoła.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez agapla 05 maja 2006, 12:13
Cześć Aga1 , oczywiście masz racje wiosna mi akurat pomaga , biorę witaminki i magnez , a także meliske i jest git.! Chce mi sie żyć i mam dużo planów.Teraz jeszcze moja rodzinka znalazła super irydologa (lekarza zielarza) pokladaja w nim duże nadzieje co do swoich chorób , ja na razie obserwuję, jeżeli okarze się dobry to sama skorzystam (podobniez leczy tez nerwicę).Pozdrowionka! 8) 8) 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Aga1 05 maja 2006, 12:23
O to już agapla z Tobą jest super.Tak trzymać .Na wiosnę nie można dać sie nerwicy :!: :!: :!: może Tobie już ten irydolog ni będzie potrzebny.Pozdrowionko
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Śmierć 05 maja 2006, 12:53
No chłopie, nerwica zmienia wszystko w twoim życiu, jeżeli ma większe nasilenie to zmienia więcej... nie możesz do teg odopuścić bo skończyc można marnie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez Kas19 05 maja 2006, 13:17
venom mam tak identycznie po prostu identycznie heh Nawet chce jechac gdzies dalej np do lasu to sie panicznie boje bo tam przeciez nie ma szpitala i boje sie w tedy ze jak bedzie mi sie cos dziac to pogotowie nie zdazy dojechac Wiec nigdzie nie moge sie ruszac:( Moja psycholozka pocieszyla mnie i powiedziala ze nie ma takiego miejsca zeby mi nie pomogli ale watpie:( np jadac autokarem na wycieczke??oki ludzie sa ale jak bede heh umierac to kto pomoze gdzie szpital?? koszmar:(
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
06 kwi 2006, 20:48
Lokalizacja
ostrowiec

Avatar użytkownika
przez bubo 05 maja 2006, 13:17
Kawa ma jakieś substancje podrażniające. Ja osobiście nie mogę pic kawy parzonej, bo od razu jestem poddnenerwowana i mi mdło. Piję cappuccino, albo 3 w 1, ale nie rano.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

przez ela 05 maja 2006, 14:00
I to jest moj problem...wszystko jest ok i nie ma "nerwicy" do momentu wyjazdu za miasto lub dalej :D ja musze zawsze wiedziec i byc pewna ze "ta pomoc"jest niedaleko :o :o nigdy z niej nie korzytam ale czuje sie bespieczniejsza jak wiem gdzie lezy szpital... :D
to jest cholernie meczace i nie mam pojecia jak sie tego pozbyc!!!!
Pozdrowienia :D :D :D
ela
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
10 lut 2006, 01:45

przez Kas19 05 maja 2006, 14:47
no na pewno zmienia niestety:-( ja tez mam tak jak ty wogole stracilam sens do zycia a bylo juz dobrze... i znowu bark checi do zycia
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
06 kwi 2006, 20:48
Lokalizacja
ostrowiec

przez Grazyna 05 maja 2006, 15:01
powiem wam moje zdanie wynikajace z moich doswiadczen, ok?
mam nerwice od 20 lat, odwiedzilam przez ten czas paru psychologow i kilku psychiatrow, mialam zapisane kilka roznych lekow....... efekty parwie zadne, mialam wrazenie ( byc moze zle) ze kazdy ma mnie w nosie, odwala swoja robote, zapisuje leki ( ktore pomagaja w gruncie rzeczy tylko zlagodzic objawy i nic poza tym) a ja i tak zostaje na koncu sama z moja nerwica. Pomyslalam, ze jesli sam sobie nie pomoge to mi nikt nie pomoze i rozapczelam walke - wmawiam sobie ze jest ok, ze z nerwica da sie zyc skoro juz tyle lat sie zyje, ze to owszem jest jakas forma kalectwa, ale trzeba z nia zyc bo nie ma wyjscia. Gdy atak przychodzi to ocziwiscie zabawane nie jest, wtedy trzeba sie wspomagac lekami.....wziac cos na uspokojenie, zastwosowac jakąs relaksacje....
Mysle ze z nerwica leczona czy nie, trzeba po prostu nauczyc sie zyc!!!!!
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
28 kwi 2006, 10:56
Lokalizacja
Poznan

Avatar użytkownika
przez agapla 05 maja 2006, 15:12
W pełni się zgadzam , co nam przyjdzie z tego że bedziemy sie zastanawiać co może być dalej czy gorzej czy lepiej . Trzeba sie nauczyc życ od nowa ,robić wszystko żeby sie polepszyło a nie myśleć o tym czy sie pogorszy! Pełen luzik chrzanić nerwice , ide zaraz poszukać sobie butów bo nie mam w czym chudzić na wiosnę ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Grazyna 05 maja 2006, 15:14
a ja na rower Agapulciu moja kochana!!!!!!!!!!!!!!!!!!
olac nerwice!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
28 kwi 2006, 10:56
Lokalizacja
Poznan

Avatar użytkownika
przez agapla 05 maja 2006, 15:16
No jasne tak trzymac Grażynko :lol: :lol: :lol: Buziaki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 05 maja 2006, 16:09
Myślę, że nerwica w ten czy inny sposób zmienia każdego. Ja też jestem inna niż dawniej. Zmieniły mi się nawyki i przyzwyczajenia.
Ale damy radę. :D Najważniejsze to się nie poddawać i nie stracić po drodze siebie ;)
"Each light between sunrise and sunset is worth dying for at least once"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do