O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez xzjemciex 01 cze 2015, 19:59
Witajcie ;)
Nie wiem co podkusiło mnie do napisania tego posta. Dawno nie wchodziłam na to forum - zmienił się nawet wygląd xp
Tytuł wątku może lekko przesadzony, bo wydaję mi się, że nikt z nas do końca nie wyszedł z nerwicy i nie wyjdzie, bo nie ukrywając jest to niestety część nas. Udało mi się jednak z nią żyć, pogodzić się z faktem, że jest i nie czuć się z tego powodu gorszym.
Przez ostatni rok nie wyobrażałam sobie już normalnego życia, nie mówiąc już nawet o spotkaniach z przyjaciółmi. Samo wyjście do miasta przyprawiało mnie do dreszcze. Byłam wrakiem człowieka. Przez miesiąc leżałam nieruchomo w łóżku. Jak roślina. Drżałam. Myślałam, że umieram. Dopiero teraz widzę, jaka byłam głupia. Od zawsze moje życie to pasmo zmartwień i stresu. Nagromadziło się, nie wytrzymałam i niestety tak powstała nerwica. Musiał minąć prawie rok, żebym zdała sobie sprawę, że nie jestem śmiertelnie chora i, że nie umieram. Uff,to tylko nerwica. Tylko i aż. To paskudztwo ograniczało mnie okropnie. Kocham moje życie i nie chciałam go stracić. Kiedy zdałam sobie sprawę, że moje życie nie jest już wartościowe, zaczęłam martwić się o moich bliskich. W końcu życie bez zmartwień sensu nie miało. Rodzina ze mną nie wytrzymywała. Wszyscy w domu byli zdrowi, a ja wciąż nasłuchiwałam czy ktoś przypadkiem nie dostał zawału, po każdym ich wyjściu z domu rozmyślałam, czy przypadkiem nie potrącił ich samochód. Mieli mnie dość, mówili, że mam się zamknąć, bo nie da się ze mną ujechać. Ja oczywiście denerwowałam się jak mała dziewczynka i płakałam w kącie, że nikt mnie nie rozumie. Jakież to smutne. Teraz jestem im straaasznie wdzięczna, że nie rozczulali się nade mną, nie klepali po dupce. Wtedy pomyślałabym, że naprawdę potrzebuję troski, że inni się o mnie martwią i ja powinnam jeszcze bardziej. Oczywiście wtedy tego nie rozumiałam. Myślałam, że zostałam pozostawiona sama sobie i nie mam w nikim oparcia. Pewnie tak było, ale wcale, a to wcale się im nie dziwię. Bo kto wytrzymałby z nienormalną histeryczką?. Mówili, że są zdrowi, a przeze mnie czują się tak, jakby mieli zaraz umierać. Mentalnie byłam już w grobie. Wciąż myślałam o śmierci, chorobach, wypadkach. Koszmar! :why:
Tak wyglądało moje życie rok temu. Oczywiście wszystko w wieeelkim skrócie. Minęło, oczywiście nie wszystko, ale już się tak nie zachowuję. Stwierdziłam, że życie jest zbyt krótkie, żeby tracić je na głupie, bezpodstawne zmartwienia. Założę się, że nie jedna osoba z zaawansowanym rakiem miała więcej energii do życia.
Przez ciągły stres i nerwy nabawiłam się zespołu jelita drażliwego. Okropna przypadłość. Niestety już nic na nią nie poradzę. Nawarzyłam piwa, to teraz muszę je wypić. Ciągłe bóle brzucha, biegunki, zaparcia przypominają mi dawne czasy. Ostatnio nawet kupiłam sobie test wykrywający raka jelita grubego. Oczywiście nic nie wyszło. Czuję się z tym głupio, ponieważ przypomniało mi to o dawnej mnie, którą już nie jestem. Nigdy więcej nie zrobię takiej głupoty.
Żyję normalnie. Jak każdy. Chcę być tak normalnie szczęśliwa.
Po co wam to piszę?
Może po to, żeby mi ulżyło, a może po to, żeby uświadomić wam, że jesteście zdrowi, powinniście cieszyć się życiem, bo jest zbyt krótkie na takie głupoty.
Wiem, wiem, łatwo mówić, ale sama przez to przeszłam i wiem na własnym przykładzie, że użalanie się nad sobą i to, że inni się nad wami litują w niczym nie pomoże. Wręcz pogorszy. Po co snuć smutne wyobrażenia? Bóg nie daje pewniaków :) Nie zatruwajcie życia sobie i waszym bliskim. Pomyślcie, że ludzie są naprawdę chorzy, a tak nie marudzą :o Wrzućcie na luz, zanim naprawdę nabawicie się jakiejś uciążliwej przypadłości przez ten okropny stres. Nie mogę patrzyć jak marnujecie sobie życie.
Nie mamy ograniczeń, sami je tworzymy. Problemem nie jest sam problem lecz Twoje do niego podejście.

"Bo są dwa rodzaje bólu. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
05 kwi 2014, 19:47

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez feniksx 01 cze 2015, 21:20
A jak się leczylas? Jak sobie z tym poradzilas? Bralas jakies leki?
Nerwica Lękowa/Wegetatywna z objawami somatycznymi, Agorafobia.
Parogen 20mg 2-0-0 [high speed resource]
Trittico CR 75mg 0-0-1/3 [so good to back home]
Clonazepamum TZF 0,5 mg (doraźnie) [one day dancer]
Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
588
Dołączył(a)
01 maja 2015, 18:37
Lokalizacja
Poznań

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez Aurora88 01 cze 2015, 23:05
Ten post to jak mówienie osobie z depresją "ogarnij się, co tak leżysz?"
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez feniksx 02 cze 2015, 21:35
Aurora88 masz dużo racji.... a takie słowa niestety nie wiele dają....
Nerwica Lękowa/Wegetatywna z objawami somatycznymi, Agorafobia.
Parogen 20mg 2-0-0 [high speed resource]
Trittico CR 75mg 0-0-1/3 [so good to back home]
Clonazepamum TZF 0,5 mg (doraźnie) [one day dancer]
Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
588
Dołączył(a)
01 maja 2015, 18:37
Lokalizacja
Poznań

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 cze 2015, 23:25
I masz rację, tylko że zaraz tutaj będą smęty ze nie rozumiesz chorego a tak naparwde z nerwicy droga do wyzdrowienia lezy w człowieku i w psychoterapii plus lekach. Zamiast ruszyć 4 litery to najlepiej smęcić.
Zdrówka. :brawo:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez xzjemciex 03 cze 2015, 15:05
feniksx napisał(a):A jak się leczylas? Jak sobie z tym poradzilas? Bralas jakies leki?



Leków żadnych nie brałam. Chodziłam jedynie do psychologa, ale to bardziej mnie denerwowało, niż pomagało. Wiem jednak, że dużo osobom pomaga. Ja uważam, że psycholog/psychiatra może jedynie troszkę nam pomóc, ale to my sami musimy coś w sobie zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
05 kwi 2014, 19:47

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez xzjemciex 03 cze 2015, 15:07
agusiaww napisał(a):I masz rację, tylko że zaraz tutaj będą smęty ze nie rozumiesz chorego a tak naparwde z nerwicy droga do wyzdrowienia lezy w człowieku i w psychoterapii plus lekach. Zamiast ruszyć 4 litery to najlepiej smęcić.
Zdrówka. :brawo:


Dokładnie ;)
To nie jest tak, że nie rozumiem, bo rozumiem aż zbyt dobrze po tym, co przeszłam. Jednak myślę, że jeśli sami czegoś nie zmienimy, to nikt tego za nas nie zrobi i nadal będziemy żyli w stresie i ciągłych obawach przed chorobami.
Pozdrawiam i również zdrówka życzę :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
05 kwi 2014, 19:47

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 04 cze 2015, 11:34
xzjemciex napisał(a):
agusiaww napisał(a):I masz rację, tylko że zaraz tutaj będą smęty ze nie rozumiesz chorego a tak naparwde z nerwicy droga do wyzdrowienia lezy w człowieku i w psychoterapii plus lekach. Zamiast ruszyć 4 litery to najlepiej smęcić.
Zdrówka. :brawo:


Dokładnie ;)
To nie jest tak, że nie rozumiem, bo rozumiem aż zbyt dobrze po tym, co przeszłam. Jednak myślę, że jeśli sami czegoś nie zmienimy, to nikt tego za nas nie zrobi i nadal będziemy żyli w stresie i ciągłych obawach przed chorobami.
Pozdrawiam i również zdrówka życzę :P


wiadomo, własnie to jest najlepsze ze depresanci i nerwicowcy to oczekuja od wszystkich ze im sie beda kłaniac w pas, ze chorują, a tutaj zycie wcale takie nie jest. Owszem łatwo sie mówi, ale i sie robi. Jak ja miałam ostry stan i mnie ani mamusia ani tatus nie utrzymywali i musiałąm pracowac zeby zarobic na chleb bo nie było wyjscia, takze naprawde jak sie chce to moze.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez Aurora88 05 cze 2015, 17:16
Nieładnie tak generalizować.
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 05 cze 2015, 17:54
Aurora88, Może tamte słowa są trochę ostre, ale prawda jest taka, że jeśli sami się nie ruszymy, to nikt za nas tego nie zrobi.
Ja biorę leki ( nie dało bez nich rady), chodzę na terapię, dużo czytam sama, raz jest gorzej, raz lepiej, ale nie pozwolę na to, żeby mi choroba z mojej własnej głowy smak życia odebrała. Wielu z nas nie widzi, jak bardzo choroba stwarza strefę komfortu, z której ciężko nos wyściubic. Bo kim bylibyśmy bez naszego smutku? Jak wiele braku działania usprawiedliwia. Czasami działanie, zmiana, wymaga wręcz nadludzkiego wysiłku, ale powtarzam sobie wtedy - moja głowa potrafiła to spowodowac, moja głowa potrafi to też zmienic. A nie jest łatwo, bo mam i zaburzenia depresyjnie i lękowe.
Życzę wszystkim powodzenia w walce!
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7456
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

Avatar użytkownika
przez Aurora88 06 cze 2015, 15:21
Kosmostrada, z tym jak Ty to opisujesz, to ja się zgadzam. Też jestem tego świadoma. I ja się tym kieruję w swojej pracy nad sobą. Ale jak ktoś mówi, że te wszystkie emocje i popadanie w nie (bo mój lęk tym jest - intensywnie odczuwanymi emocjami) - że to jest tracenie życia na głupoty... no sorry... To co napisała xzjemciex to jest niemal dokładnie to, co słyszałam od swojej matki przez całe życie. I nie, nie pomogło, wręcz przeciwnie - nie akceptowałam negatywnych emocji, nie pozwałam sobie na "użalanie się", żyłam bez litości innych. A teraz zmieniam przekonania i uczę się że mam prawo do smutku, bo to jest mój smutek. Jeśli komuś to zatruwa życie - trudno. To jego problem. To jest emocja, ludzie mają emocje. Mam prawo do tego cholernego smutku! :D
Rozumiem xzjemciex, że chciałaś zwrócić uwagę na to, że sami kreujemy swój los i tylko my jesteśmy odpowiedzialni za siebie. Racja. Tak to trzeba było nazwać :) Twój dalszy post brzmi już lepiej. Po prostu słowa, których użyłaś w pierwszym poście, moim zdaniem nie pomagają. Mogą raczej zirytować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

O pokonaniu nerwicy, dobre rady ciotki-klotki ;)

przez JKB 13 cze 2015, 21:04
Nerwica lękowa, bo to forum o niej ... kiedy się pojawia ???? Bo to jest to od czego powinniśmy zacząć. Przyczyn jest wiele, ale z grubsza to są nasze problemy, obawy, czarne myśli, itd. Organizm odreagowuje poprzez somatyzacje, stad objawy. Gdybyśmy mieli przyjaciół, hobby, uprawiali sport, umieli się śmiać , zdrowiej odżywiali to Szanse na złapanie "przyjaciółki" byłyby mniejsze.
Gdy jednak mamy juz nerwice to trzeba chcieć walczyć z nią i wyzdrowiec. Dobry psycholog, dobry psychiatra, książki, brania dusza- sposobów i konfiguracji jest wiele , ale na każdego zadziała co innego. Ważne jest też wiedzą i znajomość wroga, trzeba wiedzieć z kim się walczy i jakimi metodami. Www.szaffer.pl - on dał radę to i wy dacie rade :) Pan Grzegorz sam się wyleczyl z nerwicy, swoją historię opisał na stronie i w książce. Pokazał nerwice - czym jest, jak sobie z nią radzić. Rozłożył ja na łopatki. Dla mnie guru, to on 3-4 lata temu pokazał że da się wygrać i wróciłem do normalnego życia. Moja historia jest w starych postach. Dzisiaj żyję normalnie - mam rodzinę , prace, robię te rzeczy które robi zdrowy człowiek. Choroba i zrozumienie jej dala mi siłę do walki. Odkąd wyzdrowialem działo się wiele negatywnych rzeczy w moim życiu - synek trafił do szpitala, żona straciła pracę, umarła babcia, powiesił się bliski kolega,itd. To wszystko wstrząsnęło mną , ale jednocześnie dało powera do walki !!!!

P.s. zajmijcie czymś swoje myśli bo zostawione samym sobie powodują lęki
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 16 gości

Przeskocz do