Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 21:32
ladywind napisał(a):maciekpoznan, to tymbardziej musisz uważać a w takim stanie jest bardzo ciężko o skupienie , ja boję się ostatnio jeździć samochodem bo koncentracja moja jest na tyle kiepska że wolę nie ryzykować .



też tak miałam, opanowałam to :) w prosy sposob, jak jade autem to śpiewam, dre sie okropnie jak stare przescieradlo, az mam chrype i koncentruje sie na piosenkach, obserwuje kazdy znak, ludzi, innych kierowców. dojezdzam do celu :) na poczatku bylo kiepsko, zwlaszcza jak serce zaczynalo walic jak oszalale ze strachu...zawsze tez mam przy sobie wode i popijam w razie wiekszych dusznosci! Natomiast jeszcze nie umiem sobie poradzic w miejscach gdzie trzeba jechac dalej gdzies i niekoniecznie przez miasta, jakąs autostrada. Wtedy zapala mi sie czerwone swiatlo.....
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ladywind 22 lip 2013, 21:38
dusznomi, fajny sposób na odciagniecie myśli ,moim sposobem jest puszczenie muzyki w radiu i próba koncentracji na niej i tym co na drodze się dzieje
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 21:42
ladywind może to głupie, ale kiedys slyszalam taka pieśni w kosciele "zaufałem panu juz dzis nieczego nie musze sie lekac, zaufałem panu juz dzis niczego nie musze sie trwozyc, wierze mu bo on ma moc przezwyciezyc w moim sercu zło, wierze mu bo on ma wlasnie taka moc" zajefajna melodia i kilka tyg. co wsiadalam do auta to sie darlam na calego :D ludzie czasem dziwnie patrzyli, ale ile tez z ich spojrzen mialam funu :D'

w kosciele jestem bardzo rzadkim gosciem, ale ta jedna msza pomogła!

http://www.youtube.com/watch?v=_Q-5bUfBPpI
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 22:02
Widzę, że macie jakieś sposoby, mnie jak atakuje lęk, to zaczynam się niepokoić, że mnie atakuje i się sam nakręcam. Więc wybieram najgorszy z możliwych sposobów... Ale będę próbował walczyć z tym. Chociaż to nie łatwe i silniejsze ode mnie.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 22:14
maciekpoznan

ja na pczatku robilam tak:

jak czulam ze atak sie zbliza, w domu na przyklad. Kladlam sie na łózku i mowilam w myslach "no chodz ty franco pokaz jaka jestes silna"...im bardziej sie skupialam na jej przywolywaniu tym nerwy odpuszczały.
Pomoglo, ale pozniej i to zawodzilo, wiec... postaniwilam sie z nia hm...bić... jak serce wariuje, tańcze, śpiewam, dre się, wychodze, spaceruje, ale z kimś...nie sama... i zapominam o tym, że coś "atakowało"
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 22:16
Ja od jutra jadę w delegację, więc niejako jestem non stop skazzany na ludzi z pracy więc musze opracować cokolwiek, byle skutecznie. Może faktycznie coś wypali?? Jakieś wmawianie sobie, że to chwilowe.. chociaż i tak robię w ten sposób i nie działa za bardzo.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 22:23
maciekpoznan a probujesz olewac? niech sie dzieje wola nieba....poprostu jak nadchodzi najgorsze...niech nadchodzi...nie stresuj sie tym! daj tym myślą przepłynąc, niech się stanie! Mi psyholożka raz powiedziala ze im bardziej myslimy "PROSZE NIE TERAZ" tym bardziej na nas to spływa...ponoć jest tak, że nie powinnismy jako pierwszego słowa uzywac NIE.... bo nasz mozg interpretuje je jako zaprzeczeni, jako cos czego nie chcemy. wiec NIE TERAZ nasze mozdzki odbieraja jako "TERAZ"...na jedna negatywna mysl 3 pozytywne i bedzie gitara :)
dasz rade, głowa do góry i nie daj sie tej francy.
Ja swojej nerwucy nadalam nawet imie, bo skoro ma ze mna zyc, to niech sie jakos nazywa...gadam do niej jak jakis debil...np. wychodzac z domu mowie w myslach " chodz karolcia, idziemy na zakupy" :D
jak chce tak bardzo sie ze mna przyjaznic, no coz... niech jej bedzie :)
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 22:26
Kurczę powiem Ci, że niegłupio gadasz :) To może być jakaś myśl :)
Spróbuję jutro tak zrobić, mądra ta Twoja Pani psycholożka.


A ja właśnie wziąłem sobie lek na dziś Fluoksetyna 20mg i zomiren 0,25 na noc. I od razu po zażyciu tona potu, ale nic więcej chwilowo tylko pot. Uboczny chyba po którymś?
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 22:32
dużo mi też pomogła moja mama, która nie pozwala mi się nudzić... i powiem szczeże, że chyba pozjadała wiecej wiedzy niz te wszytskie psycholozki :)

czasem..pomaga mi też pisanie, biore kawałek kartki i opisuje swój dzień...czego sie bałam itd. powiem szczeże, ze jak czytam notki sprzed kilku tyg to az mi sie chce smiac. W ciagu tyg umieralam na kilka nowotworów:

np. coś mnie drapie w gardle, chyba to rak krtani,
dzien 2: jezu, jak mnie boli głowa, mam raka mózgu
dzień 3: duszno mi, rak płuc mnie zżera

itd itd itd

przecież to cholera jest śmieszne.

I pomaga mi jeszcze jedna złota myśl...powtarzam jak mantre kiedy coś sie dzieje nie tak: SKORO OSTATNIO MNIE NIE ZABILO, PRZEDOSTATNIO, MIESIAC TEMU, DWA I PIĘC... to da się z tym żyć...

nie wiem jak jest z lekami, mi psychiatra powiedział, ze uboczne można miec do ok. 3 tyg. od rozpoczęcia. Nie wiem...najmocniejsze co w zyciu wzielam to hydroxyzyna...zle sie po niej czulam...raz dostalam w szpitalu i raz 1/2 tbl wzielam w domu....masakra!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 22:41
Mi też mama pomaga, ale jest nadopiekuńcza, co też nie jest dobre. Ale nie jestem typowym maminsynkiem raczej. W sumie ciekawe metody opisujesz :) Przydadzą mi się, bo ja w sumie od razu się użalam, że już się nie wylecze, że ciągle to wrcać bedzie i dlatego ataki pewnie nie puszczają. Mam skłonności do samonakręcania się.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 22:54
olej tą nerwice, albo spróbuj z nia zakumplować....wiem dokładnie co przechodzisz...miałam masakre, teraz jest lepiej, ale było mi naprawde zajebiscie ciezko. Balam sie wszystkiego, nie jadlam po kilka dni, bo mnie ta franka tak meczyla...ale w koncu mowie do niej "karolcia czy ty chcesz sie zasuszyc"... po 7 dniach totalnej glodowki, zaczelam w siebie wrzucac tone jedzenia :) mialam duzo problemow z tesciami...halasy, wojny itd. u nich tez ataku dostalam...balam sie tam jezdzic... pewnego dnia... spakowalam dupke w auto i sama, bez meza pojechalam, teraz robie to czesciej.
W ta sobote u nich bylam i zemdlalam 2 razy :) wszyscy panika, a ja w smiech... mowie "łoo karolince sie słabo zrobilo, przez pogode pewnie" :P wypalilam 2 fajki i zebralam sie do domu... 30km, moze i nie duzo, ale kiedys dla mnie 3 to byla droga nie do pokonania!

trzeba zyc, walczyc....zycie jest jedno, nie pozwolmy tej durnej chorobie nam go zabierac.
co prawda pewnie jeszcze duzo czasu minie zanim zaczne zyc normalnie, ale kazdy dzien wygrany jest dla mnie kropelka nadziei, ze jeszcze kiedys wejde na szlaki gorskie, ze pojade daleko w swiat...ze zapomne o lękach.
Poki co powoli robie male kroczki, nic na sile. Kiedys Karolna sie znudzi ! bo ilez mozna zyc w takiej NUDZIE !!!

A poradze ci jeszcze jedno....tez czesto z tego korzystam..noc nie noc...jak sie zaczyna zle dziac, nie daje rady, to wsiadam w auto i jade pod szpital i czekam sobie grzecznie az przejdzie. U mnie w miescinie jest stacja pogotowia, nie udzielaja pomocy co prawda, ale sam widok ze sa na miejscu mnie uspokaja, czasem sie przejde, zeby zobaczyc karetke...zrobie "rogala" dookola budynku, Karolina drży cała w obawach, że zaraz dostanie jakis zastrzyk w dupsko i sie uspi... i mam spokoj :) mam takich asów kilka...nie zawsze dzialaja, ale pocieszajace jest to, ze z kazdym krokiem rodza sie nowe pomysly. Moj mąż juz sie smieje, ze kupi sobie kitel i bedzie w nim przy mnie paradował, to Karolcia całkiem spierniczy :)
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez edytka1976 22 lip 2013, 23:20
maciekpoznan napisał(a):Kurczę powiem Ci, że niegłupio gadasz :) To może być jakaś myśl :)
Spróbuję jutro tak zrobić, mądra ta Twoja Pani psycholożka.


A ja właśnie wziąłem sobie lek na dziś Fluoksetyna 20mg i zomiren 0,25 na noc. I od razu po zażyciu tona potu, ale nic więcej chwilowo tylko pot. Uboczny chyba po którymś?

uboczny skutek Fluoksetyny.minie, nie martw sie
Paroksetyna od sierpnia 2011 obecnie 15mg i perazin 12,5 mg doraźnie
25.09.16 odstawienie paroksetyny
27.09 16 10mg citalopram
01.10.16 20mg citalopram
Depresja mieszana.

"Przestań się zamartwiać-zacznij żyć "
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
20 lip 2013, 01:25
Lokalizacja
niemcy

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kamilwin 22 lip 2013, 23:49
dusznomi napisał(a):olej tą nerwice, albo spróbuj z nia zakumplować....wiem dokładnie co przechodzisz...miałam masakre, teraz jest lepiej, ale było mi naprawde zajebiscie ciezko. Balam sie wszystkiego, nie jadlam po kilka dni, bo mnie ta franka tak meczyla...ale w koncu mowie do niej "karolcia czy ty chcesz sie zasuszyc"... po 7 dniach totalnej glodowki, zaczelam w siebie wrzucac tone jedzenia :) mialam duzo problemow z tesciami...halasy, wojny itd. u nich tez ataku dostalam...balam sie tam jezdzic... pewnego dnia... spakowalam dupke w auto i sama, bez meza pojechalam, teraz robie to czesciej.
W ta sobote u nich bylam i zemdlalam 2 razy :) wszyscy panika, a ja w smiech... mowie "łoo karolince sie słabo zrobilo, przez pogode pewnie" :P wypalilam 2 fajki i zebralam sie do domu... 30km, moze i nie duzo, ale kiedys dla mnie 3 to byla droga nie do pokonania!

trzeba zyc, walczyc....zycie jest jedno, nie pozwolmy tej durnej chorobie nam go zabierac.
co prawda pewnie jeszcze duzo czasu minie zanim zaczne zyc normalnie, ale kazdy dzien wygrany jest dla mnie kropelka nadziei, ze jeszcze kiedys wejde na szlaki gorskie, ze pojade daleko w swiat...ze zapomne o lękach.
Poki co powoli robie male kroczki, nic na sile. Kiedys Karolna sie znudzi ! bo ilez mozna zyc w takiej NUDZIE !!!

A poradze ci jeszcze jedno....tez czesto z tego korzystam..noc nie noc...jak sie zaczyna zle dziac, nie daje rady, to wsiadam w auto i jade pod szpital i czekam sobie grzecznie az przejdzie. U mnie w miescinie jest stacja pogotowia, nie udzielaja pomocy co prawda, ale sam widok ze sa na miejscu mnie uspokaja, czasem sie przejde, zeby zobaczyc karetke...zrobie "rogala" dookola budynku, Karolina drży cała w obawach, że zaraz dostanie jakis zastrzyk w dupsko i sie uspi... i mam spokoj :) mam takich asów kilka...nie zawsze dzialaja, ale pocieszajace jest to, ze z kazdym krokiem rodza sie nowe pomysly. Moj mąż juz sie smieje, ze kupi sobie kitel i bedzie w nim przy mnie paradował, to Karolcia całkiem spierniczy :)


Świetne podejście! Szczerze gratuluję i życzę dalszych postępów w walce z "Karolcią" ;)
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 23 lip 2013, 05:51
Podejście super :) Oby sobie ta Karolcia już poszła!!! Ja wstaję rano z lękami, na to nie mam też jak narazie pomysłu, próbuję się uspokajać, ale .... no właśnie idzie średnio.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do