Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 28 wrz 2011, 15:04
djmajonez wszystko ładnie pięknie ale jakoś tak nie potrafie nad tym panować :? pisze jak to wygląda u mnie brakuje mi powietrza mam jazdy ,że szok kręci mi się w głowie strach ,że zaraz zemdleje uderzenia gorąca nogi jak z waty i wtedy panika :? jakos nie przemawia to do mnie ,,złapać byka za rogi,,poza tym ja wychodze z domu nie siedze w czterech ścianach a jazdy mam w przeróżnych miejscach...
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 28 wrz 2011, 15:21
fiolka34 napisał(a):djmajonez wszystko ładnie pięknie ale jakoś tak nie potrafie nad tym panować :? pisze jak to wygląda u mnie brakuje mi powietrza mam jazdy ,że szok kręci mi się w głowie strach ,że zaraz zemdleje uderzenia gorąca nogi jak z waty i wtedy panika :? jakos nie przemawia to do mnie ,,złapać byka za rogi,,poza tym ja wychodze z domu nie siedze w czterech ścianach a jazdy mam w przeróżnych miejscach...

Identycznie jak ja. Czasem nie mam wcale, a czasem łapie mnie niespodziewanie też w przeróżnych miejscach. I teraz kwestia, jak mogę w danej chwili gdzieś odejść, uspokoić się to ok. Ale jak byłam w pracy, a pracowałam przy ludziach, to na tą samą myśl, ze nie mogę wyjść robilo mi się jeszcze gorzej.

-- 28 wrz 2011, 15:30 --

No właśnie, tak jest. Np. w kolejce - łapie mnie bo nie mam wyjścia muszę stać, w kościele - nie wyjdę, bo siedzę np. w ławce a obok mnie 5 -tka ludzi, czasem łapie mnie w dużych korkach - stoimy w korku, podjeżdżamy metr i tak z 2 kilometry. To są sytuacje, w których mam ograniczone wyjście. A jak jestem w sytuacji, gdzie mogę wyjść, zmienić pozycję, zacząć coś robić - to mi mija.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marcin99945 28 wrz 2011, 19:12
czytam tak wasze wypowiedzi i dochodzę do wniosku,że nie wszyscy z was maja chyba nerwicę lękową(bez obrazy i ujmowania cierpienia)Ja tutaj zgadzam się z fiolka34 i monikaja,bo w domu czuję się bardzo bezpieczny.Nie rozumiem(a zazdroszcze)smutnaona takiej samodyscypliny i siły.Ja mimo,że mam 36 lat i choruję na nerwicę od 13,zawsze miałem problem aby wytrzymać w pracy.Po prostu jak dostawałem napadu lęku momentalnie przekształcał on się wpanikę i jedno o czym wtedy mażyłem to tylko to,żeby pojawiła się przy mnie żona(niestety to nie możliwe)albo rzucić wszystko i uciec z tamtąd jak najszybciej do domu lub lekarza.I tylko lęk przed stratą
pracy powoduje to,że się każdego dnia zmuszam,żeby do niej iść(ale za każdym razem z duszą na ramieniu i strachem przed atakami :( Wczesniej ktoś z was pisał o hipnozie powiem szczerze,że od pewnego czasu dużo o tym myślałem,bo jak to mówia tonący brzytwy się chwyta.Jak by to nie sprawiło problemu to prosił bym o szerszą wzmiankę na ten temat.Pozdrawiam i życzę duzo spokojnych chwil.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 wrz 2011, 11:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 28 wrz 2011, 20:58
Aitana prosimy o więcej informacji na temat hipnozy :smile:
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ddd 28 wrz 2011, 22:59
Monikaja, nie wiem jak Deprexetin, ale xanax czyli alprazolam to lek z grupy benzodiazepin. Uzależnia, stosuje się go doraźnie, wg ulotki maksymalnie 12 tygodni wliczając w to okres zmniejszania dawki. Nie powinno się go brać moim zdaniem inaczej jak pod okiem lekarza psychiatry i nie jako jedyny lek.

-- 28 wrz 2011, 23:06 --

A co do problemów z wychodzeniem z domu... Ja również się w nim zamknęłam. Co gdzieś wychodziłam, to się cofałam wściekła później na siebie. Szczęście, ze pracuję w domu. Od jakiegoś czasu staram się myśleć inaczej, staram się nie narzucać sobie że MUSZĘ koniecznie wyjśc z domu coś zrobić. Mówię sobie że mam zaburzenia depresyjno-lekowe i mam prawo jak każdy miec lepsze i gorsze dni, mam prawo źle się czuć. Np. planuję sobie że jutro zrobię to i to, ale biorę pod uwagę fakt, ze mogę źle się czuć i może nie udać mi się wyjść ale staram się na siebie za to nie złościć. Kiedy już się biorę za moje realizowanie planów i wychodze z domu biorę pod uwagę taka możliwość, ze mogę źle się poczuć, mogę mieć atak paniki i mogę wrócić do domu kiedy tylko będę miała na to ochotę bez karania się za to. Zawsze mam przy sobie alprazolam, coś do picia, telefon, pieniądze na taksówkę, zawsze mogę poprosić kogoś o pomoc. Tak własnie staram się myśleć, nie stawiam sobie jakiś wyzwań że muszę tego dnia zrobić to i to.
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez djmajonez 28 wrz 2011, 23:14
fiolka34 napisał(a):djmajonez wszystko ładnie pięknie ale jakoś tak nie potrafie nad tym panować :? pisze jak to wygląda u mnie brakuje mi powietrza mam jazdy ,że szok kręci mi się w głowie strach ,że zaraz zemdleje uderzenia gorąca nogi jak z waty i wtedy panika :? jakos nie przemawia to do mnie ,,złapać byka za rogi,,poza tym ja wychodze z domu nie siedze w czterech ścianach a jazdy mam w przeróżnych miejscach...



chodzilo mi dokladnie o to , ze mnóstwo nerwusków zamyka sie w czterech scianach domu, bo tam sie czuja bezpiecznie. a izolacja to pozywka dla tej pi...y nerwicy.chodzilo mi o to, ze mozna te ataki paniki kontrolowac w taki sposób, ze np,ja jesli mam kołatanie serducha to wmawiam sobie ze to tylko nerwica, ze nic mi nie jest, ze za mlody jestem na jakies problemy z serduchem itp.albo jezeli mam uderzenia gorąca/zimna na przemian to w zaleznosci od tego co jest to albo sciągam sweter albo go ubieram :o objawy idzie zracjonalizowac i wsunac je wszystkie do szufladki z napisem nerwica.mozna je wziąć na przeczekanie. poza tym trzba miec podejscie takie: przezylem juz nie jeden atak i nic mi sie nie stalo to przezyje i nastepny i tez mi nic nie bedzie (z medycznego punktu widzenia)

mi pomaga tez fakt akceptacji swojej choroby.nie tyle nastawiam sie na walke z nia (choćwalcze), co ucze sie z nia współżyć, chociaż to momentami jest niezwykle trudne.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 wrz 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marcin99945 29 wrz 2011, 19:22
pozwolę sobie odnieść się do twojej ostatniej wypowiedzi djmajonez.W pełni się zgadzam z tobą,że zamykanie się w czterech ścianach niczego nie zmieni.Ja staram się tego nie robić,ale nie zawsze udaje mi się z tą francą wygrać mimo tak długiego stażu w tej chorobie,przebytej psychoterapii grupowej i wydaje mi się duzej wiedzy na ten temat jak i ich pochodzenia.Gdy następuje lęk obezwładnia mnie prawie doszczętnie,i nie potrafię sobie wmówić,że to tylko nerwica.Być może słabo się staram,albo w moim przypadku to nie działa.Dzisiaj znowu miałem atak w pracy był tak silny,że chciałem już uciekać,ale lęk przed śmiechem innych był silniejszy.Zostałem znowu biorąc zomiren(ale boję się,że się zaczynam uzależniać).Jutro znowu do pracy a ja już się boję,że mogę mieć atak i nie mogę się tych myśli wyzbyć.Boję się,że znowu żeby wytrwać będę musiał oprzeć się o zomiren.Żenada :szukam :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 wrz 2011, 11:50

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiotla 29 wrz 2011, 20:02
kochani, szukam pomocy... rok temu urodziłam dzieciątko, kilka miesięcy później dopadło mnie... jadłam bułkę i nagle ta bułka stanęłami w gardle...od tej chwili koniec...nie mogęprzełykać, wiecznie coś mi staje w gardle, byłam u laryngologa,miałam zrobioną stroboskopię - niby nic tam nie ma a mnie dusi każde jedzenie. Wciąż boje się, ze mam raka i zostawięmoje maleństwo... Byłam u psychiatry- dostałam zomiren i venlectine - brałam trzy miesiące.Po trzech miesiącach dołączyły się zawroty głowy. Nie mogę nicjeść, czuje się źle, dzień i noc myślę o śmierci.To przełykanie mnie przeraża... nie radzę sobie.Wszyscy mówią, e gardłook - a janie mogę przełykać. Pomóżcie mi:( błagam
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 maja 2011, 21:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez on23 29 wrz 2011, 20:10
kasiotla,

jesli leki nie dzialaja popros swojego lekarza o zmiane masz nerwice jesli badanjia nic nie wykazały
Chciałem Ci powiedzieć tyle o tęsknocie o samotności o wspomnień potopie. O tym wszystkim czego mi brakuje i o pustce którą teraz czuje
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
18 maja 2011, 16:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie, lubuskie

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bigsmith21 02 paź 2011, 23:04
kasiotla, ja na Twoim miejscu udał bym się do psychologa...musisz z kimś porozmawiać i powiedzieć co Cię męczy...wydaje mi sie że gdy myślisz o jedzeniu to dostajesz lęku i to ten lęk Cie blokuje,ja np nie boje się przełykania,nie mam myśli że mam raka przełyku czy cos w tym stylu a gdy dostane ataku paniki i lęku to nie przełkne nic,wszystko staje mi w gardle to jest normalne! ja to widze tak:pewnego dnia podczas jedzenia staneło Cie cos w gardle,zaczełas się dusić,w pewien sposób zagroziło to Twojemu życiu i wywołało to potężny strach który każdy z nas tutaj przeżywa każdego dnia! wtedy zaczełas myśleć co to może być i wmówiłas sobie choróbsko które zabierze Cie z tego świata (ja sobie wmawiam stwardnienie rozsiane,miażdzyce i czuje jak bym to miał)...teraz na myśl o jedzeniu boisz sie i mało kto w takim stanie chce jeść! ja przez ostatnie 2 lata schudłem z 91 kg na 75kg i przeraża mnie to a najgorzej jest gdy widzi mnie ktoś po długim czasie i mmówi mi jak ty schudłes:/ myśle wtedy może to rak a tak naprawde to jak miałem nie spaść z wagi jak bywają tygodnie że nie jem w ogóle śniadań,obiadu ledwo co i marną kolacje a kiedyś ćwiczyłem i regularnie 6 posiłków:/ Pozdrawiam
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 maja 2011, 22:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 03 paź 2011, 01:20
Kasiotla wiem o czym piszesz..zmiana leków albo więcej na uspokojemie psychoterapeuta też by ci się przydał..to minie zapewniam potrzeba czasu spokoju nerwica niejedno ma oblicze trzymaj się nie poddawaj!to minie,lecz sie relaksuj na każdy możliwy sposób i pamietaj to chwilowe!
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiotla 03 paź 2011, 07:47
Dziękuję Wam serdecznie za dobre słowo i wsparcie. Prawda jest taka, że tego wsparcia bardzo mi brakuje. W domu nikt nie chce zrozumieć mojej choroby, wszyscy się złoszczą i nazywają mnie histeryczką. Myśle sobie, że ten, kto tego nie doświadczył nie jest w stanie zrozumieć :(. Rozpoczynam od środy psychoterapię. Mam nadzieję, że to coś pomoże. Staram się jakoś ratować. Ale jest źle:( Bardzo mi ciężko.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 maja 2011, 21:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tahela 03 paź 2011, 07:58
kasiotla,
Z tym przełykaniem masz naprawde nie faj nie, musi sie to odbijac na życiu , ja mam coś czasami ala podobnego, że czuję taki uciśk i jakby ból przy przełykaniu czegoś i scisnięte bardziej miesnie wtedy, ale nigdy tego nie kojarzyłam z nerwami tego do tej pory aż przeczytałm u Ciebie i na pewno u mnie to nie jest takie silne, słabe raczej, współczuje Ci bardzo jak ty dajesz rade jeść?
Oczywiście wspieram.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gigi2827 03 paź 2011, 09:53
Ja też myślałam, że mam nerwicę dopóki nie trafiłam na ten test http://spam/457news.php. Okazało się, że to nie była nerwica. Smutne jest to, że mało z nas idzie do lekarza z takimi problemami, tylko szukamy porady w intenecie. Na moje szczęście taka porada w internecie była. Ja polecam, jeśli macie inne tego typu linki to poproszę o nie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 paź 2011, 09:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do