Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasja 12 cze 2010, 22:56
też tak mam . jest supper aż nagle przychodzi moment gdzie ni z gruchy ni z kapuchy wszystko zaczyna się od nowa,,najgorszy w moim przypadku jest lęk wolnopłynący, czyli który utrzymuje się przez długi czas ,wspomagam się lekami i dużo czytam na temat lęku mam kolezankę która jest psychologiem i też mi troche pomogła, ale ogólnie mówiac zycie z nerwicą lękowa jest do bani.,chyba że się ja ma gdzies czego obecnie się ucze.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez fabio9 13 cze 2010, 22:33
Witam wszystkich. Jakis czas tu nie zagladałem bo bylem zajety wymyslaniem sobie chorób i nie miałem weny :P. No własnie życie z tym jest troche niewygodne. Ja to ciągle ogladam sobie ręce i przegladam sie w lustrze ... ha ! ale nie z samouwielbienia wręcz przeciwnie. Ostatnio tak mnie Boli brzuch , jelita i nerki ze juz sobie wymyslałem żółtaczke, zarnice. Co jakis czas pomiar temperatury ciała, waga, ciśnienie no i ogledziny w lustrze. Troche sie spękałem tym ze mam co jakis czas min powiekszone węzły chłonne szyji ale to ząbki są do leczenia:D.


DO mm_: A jak wygladają u ciebie te "problemy jelitowo-żołądkowe"? bo mnie od tygodnia ogarnął straszny ucisk u brzuchu i sie boje ze to jakieś kolejne g***/cenzura/!! Normanie mam dość...
"Mroczny pasażer ze mną jedzie, siedzi obok choć tyle pustych siedzeń"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
10 maja 2010, 22:10

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 15 cze 2010, 22:47
hej,

mnie też dawno tu nie było, przynajmniej jako osoby piszącej...

takie małe obserwacje - jak zajmę się czymś i jestem z kimś to nie martwię się jak się czuję mimo iż mogę czuć się niepewnie/źle.

w ostatnim czasie byłam za granicą (lot samolotem) z grupą całkiem obcych ludzi (szkolenie).

najdziwniejsze jest to, że całkiem ok to wszystko wyglądało.

miałam drętwienia, walenie serducha itp ale żyję, jestem i wróciłam cała!

mimo to dziś coś we mnie pękło, chyba za dużo się nazbierało...

nie wiem, jestem chyba za słaba na życie w tym świecie, jest mi tez cięzko bo jestem sama, od dawna nie byłam w związku bo się po prostu boję, boję się chyba ośmieszenia....

ciężko jest, nie oczekuję złotych rad, chyba chciałam tylko o tym powiedzieć, mimo iż choruję długo to nadal nie zawsze wierzę ze to nerwica jest...
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mm_ 16 cze 2010, 12:20
U mnie to wygląda tak (jeśli to jest tylko na tle nerwowym), ściskanie i ból brzucha,suchość w jamie ustnej, nic nie mogę przełknąć albo przeciwnie zaczynam się objadać,wzdęcia, nadkwaśność, mam nudności, odbijanie się, nagła potrzeba skorzystanie z toalety-lekka biegunka...W stresie organizm traci odporność i najbardziej podatne organy zaczynają "wariować"
Ale ja mam też takie czysto fizyczne problemy z układem pokarmowym odkąd pamiętam, mam alergię lub nie toleruję pewnych produktów, na zmianę wody przy wyjeździe też reaguję biegunką, jest on bardzo podatny na wszelkiego rodzaju bakterie, wirusy i nieraz przy biegunce "węgiel" czy "nifuroksazyd" nie pomoże...I gdy nagle coś takiego mnie dopada a wiem że mam coś ważnego do zrobienia zaczynam się robić straasznie nerwowa bo z jednej strony wiem że chcę być w jakimś danym miejscu i coś zrobić a z drugiej mój układ pokarmowy szaleje na maksa, nie jetem pewna na ile dana tabletka wzięta na szybko (węgiel itp.) pomoże no i wtedy się tak wewnętrznie "wściekam" że akurat w takim momencie a wiadomo wtedy stres powoduje jeszcze większe ruchy jelit..., muszę gdzieś dzwonić, mówić że nie przyjdę i jakoś ładnie powiedzieć dlaczego (mówię zatrucie pokarmowe bez szczegółów:) itd..wygląda to jak typowe nerwy a nie zawsze tak jest.. i wtedy wkracza prawdziwa nerwica bo ja to wszystko bardzo przeżywam potem, myślę co inni pomyślą itd.....I wtedy myślę czy to znów mój układ pokarmowy ma jakieś zakażenie czy to nerwica ale jak nie przechodzi mi po kilku dniach, nawet jak wezmę cos na uspokojenie to mam odpowiedź i idę do lekarza po leki na żołądek i jelita:(( . Takie sytuacje zdrzają się też pod wpływem stresu gdy odporność jest osłabiona, wkracza zakażenie no i mam gotową chorobę do leczenia..Wtedy dopiero sobie pomyslę, że mogłam wcześniej lepiej dbać o swój układ pokarmowy...to może dałoby się uniknąć problemów...
Tak ogólnie to jest to bardzo stresujące i dołujące, szczęście gdy te problemy dopadają mnie w domu
(zwykle rano), gorzej jak poza domem...
Nasz organizm to bardzo skomplikowana maszyna....
A potem gdy mam coś ważnego to żyję w strachu czy aby nie będzie "niespodzianek" i wszystko już się tam na pewno zaleczyło..
Chyba wypada mi się już wcześniej zabezpieczyć profilaktycznie przed sytuacją stresową....tylko o tym zwykle nie myślę jak już od jakiegoś czasu było dobrze z żołądkiem i jelitami a licho niestety nie śpi...a potem same problemy

Nawet myślałam żeby założyć temat o chorobach fizycznych i nerwicy, bo one częste wywołują nerwicę, albo nerwica przeplata się z chorobami fizycznymi...tego nie da się zawsze rozgraniczyć..
Avatar użytkownika
mm_
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:56

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez fabio9 16 cze 2010, 21:40
U mnie troche inaczej się to przejawia a ostatnio mam coraz wieksze wątpliwości żeby to było spowodowane nerwicą choć już sam nie mam zielonego pojęcia skoro mój lekarz stwierdził że nic "nie widzi". I ten wstrętny ból pleców to już mi robi z głowy sieczkę:/. Ja mialem w zeszłym roku jelito drażliwe ale to mija po pewnym czasie, ale teraz to z trudem na kibelek chodzę. Jedno jest pewne i mówie tu do wszystkich którzy przyjmują jakieś leki! Trzeba brać coś na osłonę!!! Ja nie mialem nigdy problemów trawiennych etc. zreszta z racji młodego wieku to chyba normalne ale teraz to aż się boję co i ile jem. Dzis np przy obiedzie dostałem porcje jak dla chłopa z budowy. i co zjadłem wszystko:P:P:P
Sam juz nie wiem co to jest ale czytalem troche po necie ze niektórzy ludzie tak mają i robili wszelkie badania i nic . Czysciutko! I z tym żyją:).

A co do Nowego tematu: Warto spróbować. Jestem pierwszy chętny do wzięcia udziału w takich rozmowach. przyznam sie że to forum może w pewien sposób dać nam Nerwicowcom Szane wyrzycia sie i wylania tego co w nas siedzi:) jak juz widać ze wszyscy mają dość twojego dziwnego zachowania i sposobu mówienia to dużo pomaga.
"Mroczny pasażer ze mną jedzie, siedzi obok choć tyle pustych siedzeń"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
10 maja 2010, 22:10

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez brokenwing 16 cze 2010, 21:42
fabio9,
Może warto ,skonsultować się z innym lekarzem ,nie mówiąc mu nic o diagnozie aktualnego?
brokenwing
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez awbyd 28 cze 2010, 10:49
mam 15 lat i mam podobne problemy. mysle,, ze przydalaby mi sie wizyta u psychiatry, ale co mam powiedziec mamie? ze jestem chora psychicznie?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 cze 2010, 10:45

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kuruj 28 cze 2010, 22:01
Ja mam objawy podobne do wymienionych tu, kołatanie serca, zawroty głowy, nadmierne pocenie się... Potem doszło drętwienie rąk/nóg, czasem drgawki i odrzucanie kończyn w różne strony, ból krtani(blokada mówienia)...

Byłam u psychiatry, trzech psychologów, i mam juz na koncie drugą terapeutkę... Póki co nie widzę szans na zmianę, mam niecałe 18 lat, ale nerwice mam od dawna. Moi krewni woleli to ukrywać, aż w końcu nie dało się ukryć.

Najbardziej kłopotliwe dla mnie jest gdy dopadają mnie drgawki w miejscach publicznych, szkole(teraz już nie chodzę do szkoły, mam roczny urlop zdrowotny), w autobusie, na ulicy. Jak sobie radzicie z tym?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 cze 2010, 21:53

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez lukasz1 28 cze 2010, 22:08
Moje objawy to najczęściej dreszcze, zdarzało się zdrętwienie ciała i co najgorsze, ciągle robi mi się nie dobrze, gdy jestem wśród ludzi. Kuruj - mi często pomaga Validol
Avatar użytkownika
Offline
Posty
386
Dołączył(a)
28 cze 2010, 21:39
Lokalizacja
Leszno

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tenuis 29 cze 2010, 16:38
Weszłam na to forum po raz kolejny, ponieważ myślę, że zebrani na nim ludzie również przeżywają wzloty i upadki. W zasadzie, chciałabym się poradzić Was. Miałam dwa razy w życiu depresję spowodowaną ciągle mi towarzyszącą nerwicą. Teraz biorę leki, już od roku czuję się dobrze, jednak zdarzyła się mała nieprzyjemność, tudzież przykrość i czuję się dziwnie. Jakaś taka podenerwowana, nie mogę sobie miejsca znaleźć, co jakiś czas napada mnie gonitwa myśli, nie do końca mogę się uspokoić. Musi być jednak jakiś sposób, by pokonać taki stan psychiczny, a nie na nowo się mu poddawać. Macie jakieś sposoby na poradzenie sobie z takim małym ataczkiem? Dawno tego nie czułam i chyba sami rozumiecie, że nie jest przyjemnie, gdy pani nerwica ponownie zapuka do waszych okien i zostawi na nich swój ślad. Czekam na Wasze porady i pozdrawiam wszystkich wrażliwych ludzi zgromadzonych na tym forum. :cry:
Tenuis
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nenaja 01 lip 2010, 12:12
Hej, dawno mnie nie było w tym temacie;) może dlatego, że leki pomagały :smile: Myślałam, że nic nie działają, ale teraz wiem, że się myliłam;/ Znowu mam ataki paniki, co mnie przeraża:( serce wali jak oszalałe, a ja się rozglądam po mieszkaniu jak głupia, czy przypadkiem coś się zaraz nie stanie... Wróciły mdłości, bóle nerwowe, zgaga na wieczór, drżenie rąk, no i znowu za dużo myślę, bo odcinam się czasami...najlepsze w tym wszystkim jest to, że czasem wydaje mi się, że telefon dzwoni/domofon/ albo ktoś mnie z rodzinki woła...hehehe... dobrze, że to raz na jakiś czas :lol:
nenaja
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez christina122 04 lip 2010, 19:38
jak ktoś na mnie patrzy to mam drgawki, po prostu trzęsie mi się twarz, słabe dłonie, nogi słabe, w głowie czuję ucisk, niedowład jednej strony głowy, kłucie w głowie :(
Macie też tak ???
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasja 04 lip 2010, 21:03
też tak miałam, tak mi sie trzesła szczęka ze myslałam iż wypadnie,,całe ciało jak padaczka do tego mrowienia dretwienia cos ala paraliz, teraz od roku wzgledny spokój.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez christina122 05 lip 2010, 15:34
Kasja, a mogę zapytać, jakie brałaś na to leki, że masz już od roku względny spokój ???
bo ja już nie daję rady.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do