Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez wovacuum 15 lut 2010, 13:56
milky5, nerwiczka ma rozne objawy-te ktore Ty opisalas towarzyszyly mi bardzo dlugo np.wymioty pamiètam srednio kilka razy w tgodniu mnie mèczyly.Do tego zawroty glowy ..ja radzilam sobie w ten sposob:zawsze mialam przy sobie wodè mineralnà-mi pomagala,w torebce benzo,mysl ze tam jest dodawala mi otuchy.No i zakupy jak najszybciej zeby miec to z glowy :D wiecznie pootwierane okna w mieszkaniu..to akurat zostalo mi do dzisiaj,na dworze zimnica a ja w nocy otworzone okno :lol: Teraz na zakupy chodzè z przyjemnoscià i mam nadziejè ze tak juz zostanie ;)
wovacuum
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez milky5 15 lut 2010, 16:59
wode tez mam, i wzielam tabletke...troche sie uspokoilo...ale przespalam i dalej w glowie sie kreci i jakos dziwnie mi..dodam ze jestem bardzo przeziebiona

[Dodane po edycji:]

no a jak ja mam isc do pracy czy na rozmowe o prace...jak mam takie jazdy
a tyle czasu mialam spokoj, energie i znowu...nowa akcja :roll: dodam ze nie miaLam powodow do nerwow
"NIGDY, NIGDY, NIGDY NIE PODDAWAJ SIE" W.CHURCHILL

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2010, 15:42
Lokalizacja
Londyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ciśnieniowiec 16 lut 2010, 05:55
milky5,
u mnie objawy ciągle się zmieniają. Czasem odnoszę wrażenie, że gdy przestaję się przejmować jakimś objawem ona nie daje za wygraną i atakuje mnie w inny sposób.
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez HAL 23 lut 2010, 14:32
hej

Ja właśnie też tak mam i to do tego stopnia, że straciłam pracę i nie wychodzę w ogóle z domu. Właśnie czekam aż mój chłopak przyjdzie i wyniesie śmieci bo to już trzeci dzień...

Dziś czytałam trochę na necie i spójrzcie na ten link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Omdlenia_wazowagalne . Jeśli znacie angielski, to na http://en.wikipedia.org/wiki/Vasovagal_syncope jest więcej informacji.

Zaczynam się zastanawiać czy ja przypadkiem nie zostałam źle zdiagnozowana. Raz mi się zdarzyło, że miałam atak niby-padaczki (byłam w supermarkecie i chciałam wyjść, ale rodzice mnie powstrzymali). Nigdy więcej się nie powtórzył, ale od tego czasu jak jest mi słabo, albo sie zaczynam pocić, albo mi niedobrze (itd, itp) to wychodzę na swieże powietrze.

hal
HAL
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 lut 2010, 14:17
Lokalizacja
Szkocja

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 23 lut 2010, 15:04
HAL, lepiej sobie wygoogluj "lęk napadowy" - po angielsku panick attacks lub panick disorder. Od padaczki nikt nie dostaje lęku takiego żeby nie chcieć wyjść z domu.
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez HAL 23 lut 2010, 15:17
Polakita

To nie tak. Przepraszam, nie byłam wystarczająco precyzyjna.

Ten atak, niby padaczki miałam 10 lat temu i więcej się nie powtórzył.

Zdiagnozowali mi nerwicę lękową (plus depresja, plus zespół jelita drażliwego), ale właśnie zaczełam czytać o tym omdleniach wazowagalnych i mi to bardziej pasuje do moich objawów niż ataki paniki.

Zastanawiałam się czy ktoś może ma podobne objawy, które bardziej podchodzą pod te omdlenia niż lęk? Zwróć uwagę, że te omdlenia nie muszą się koniecznie kończyć utratą przytomności (i "skurczami tonicznymi mięśni kończyn i tułowia, wymagające różnicowania z padaczką" Ha!).

Objawy omdleń wazowagalnych są następujące:
1. Objawy przedomdleniowe: ogólne osłabienie, pocenie się, zawroty głowy, zaburzenia widzenia i słuchu, nudności
2. Omdlenie
3. Nudności i wymioty
4. Zaburzenia widzenia i słuchu
5. Spadek ciśnienia
6. Bóle głowy i brzucha

A to są dokładnie objawy moich "ataków paniki".

A przyczyny? Długotrwała pozycja stojąca (pociąg, autobus), zbyt wysoka temperatura i wilgotnosc, wysiłek fizyczny, wstrząs, uraz, itp.

Tak sobie tylko rozmyślam.
Najpierw boimy sie tego, co na zewnątrz nas, a w końcu tego, co w nas.
Antoni Kępiński
HAL
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 lut 2010, 14:17
Lokalizacja
Szkocja

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 23 lut 2010, 15:27
Rozumiem. Myślę że żadne z nas ci nie powie w takim razie co ci jest, bo objawy są BARDZO ZBLIŻONE do ataków lęku napadowego. Z tym że u mnie ciśnienie raczej rosło i nie miałam nudności, ale niektórzy mają. Jak rozumiem jednak, ani razu przytomności nie tracisz w swoich atakach?

No i takim faktem wyróżniającym ataki nerwicowe jest LĘK który przy nich się włącza, obawa o własne zdrowie, życie, poczucie że tracisz przytomność (choć jej nie tracisz), wrażenie że zaraz umrzesz, potrzeba szukania pomocy (np. dzwonienie na pogotowie). W tych omdleniach wazowagalnych jest napisane że one są spowodowane spowolnieniem bicia serce. W moich atakach (u innych osób chyba też) występuje przyśpieszenie bicia serca (wywołane lękiem).

Jednak poza tym, ja (i większość osób chorych na nerwicę) jest diagnozowana również przez szereg lekarzy nie-psychiatrów. Ja byłam u dwóch neurologów oraz miałam robione badania serca (ekg oraz echo serca), wyszły dobrze. Namawiam cię na takie badania.
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez HAL 23 lut 2010, 15:46
Widzisz, ja te objawy miałam odkąd pamiętam czyli zanim jeszcze wiedziałam co to jest atak serca i że mogę umrzeć. A teraz wiem, że mnie to nie zabije i to jest to samo co już było więc nie ma sensu dzwonić na pogotowie.

Co do serca, ono przyspiesza i zwalnia bo tak cały ten układ działa. U mnie podstawą jest to, że muszę wyjść na zewnątrz albo iść do domu - zmienić otoczenie. I jestem tak strasznie zmęczona ciągle bo mnie te ataki/omdlenia wykańczają.

Wlaśnie idę do lekarza w poniedziałek to zobaczymy co powie. :o)

Dzięki za odpowiedź!
Najpierw boimy sie tego, co na zewnątrz nas, a w końcu tego, co w nas.
Antoni Kępiński
HAL
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 lut 2010, 14:17
Lokalizacja
Szkocja

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Malowana Lala 23 lut 2010, 20:35
Witam was serdecznie :)

Chciałabym podzielić się z wami moim ostatnim przeżyciem (atakiem).

Otóż miał przyjechać do mnie chłopak. Bardzo się denerwowałam z tego powodu. Od dwóch dni miałam ból żołądka który nasilał się w czasie silniejszego stresu. Otóż przed przyjazdem chłopaka silniej zaczął boleć mnie żołądek, poczułam aż takie drętwienie. Następnie zaczęło mi być niedobrze( mam silną nerwicę na tym punkcie)i potem dostałam drgawek, cała się trzęsłam. Później w miarę rozwoju sytuacji wszystko minęło jak ręką odjął. Jest to bardzo dziwne. Niedługo znów się spotykamy i boję się kolejnego, podobnego ataku. Pomocy! Czekam na odpowiedź :) Pozdrawiam.
"Jeśli będziesz pragnął szczęścia, będziesz niespokojny, dopóki go nie osiągniesz. Będziesz nieustannie przeżywał stan frustracji; niezadowolenie i niepokój zabija każde prawdziwe szczęście, jakie może się pojawić".
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 sie 2009, 17:08

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 lut 2010, 18:04
Malowana Lalo!

Czy przed spotkaniem z innymi ludźmi też reagujesz w taki sam sposób? Przyglądałaś się temu z bliska? A moze reagujesz tak tylko wtedy, kiedy spotykasz się z osobami dla Ciebie ważnymi?
A jak się czujesz w obecnosci chłopaka?
Wydaje mi się,że masz problem z emocjami, z ich wyrażaniem, przeżywaniem, poprostu z radzeniem sobie z emocjami. Nie jestem kompetentną osobą, ale piszę dlatego,że ja tez mam problem z emocjami, raczej z ich odreagowaniem. To nasila u mnie lęki, pogarsza samopoczucie.

Byłaś u psychiatry albo u psychologa?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Malowana Lala 24 lut 2010, 22:14
Dzięki za odpowiedź. Czuję się gorzej przy osobach na których mi bardziej zależy, ponieważ prześladuje mnie lęk przed skompromitowaniem się. Tak to mój najgorszy lęk. Wiem o tym jednak nie potrafię tego zlikwidować. Nie leczę się. Biorę jakieś tabletki ziołowe, syropy itd. Mam w domu mocniejszy lek uspokajający ale ciągle mam nadzieję,że samo mi przejdzie i że nie będę musiała nigdy go brać.
"Jeśli będziesz pragnął szczęścia, będziesz niespokojny, dopóki go nie osiągniesz. Będziesz nieustannie przeżywał stan frustracji; niezadowolenie i niepokój zabija każde prawdziwe szczęście, jakie może się pojawić".
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 sie 2009, 17:08

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez VasqueS 24 lut 2010, 22:18
Malowana Lala, A myslałaś o psychoterapi??
VasqueS
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Malowana Lala 24 lut 2010, 22:24
Myślałam, ale na to potrzebne są pieniądze. Zresztą jak na wszystko.

To wszystko co się ze mną dzieje jest chore. Najpierw sięgam dna ze swoim lękiem a potem odbijam się i nic mi jest, wręcz czuję się świetnie tak jak to miało miejsce ostatnio przy chłopaku.
"Jeśli będziesz pragnął szczęścia, będziesz niespokojny, dopóki go nie osiągniesz. Będziesz nieustannie przeżywał stan frustracji; niezadowolenie i niepokój zabija każde prawdziwe szczęście, jakie może się pojawić".
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 sie 2009, 17:08

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez VasqueS 24 lut 2010, 23:17
Malowana Lala, Są terapie na NFZ na które nie potrzeba żadnych pieniędzy a to ci sie dzieje jest hmm naturalne że samopoczucie jest zmienne i po czasie sie uspokoisz ja tez mam tak ze swoją dziewczyną ja potrafie czekać 3 godziny aż się uspokoje i brzuch przestanie boleć
VasqueS
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do