Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mala_czarna.22 22 paź 2009, 01:51
czy to szybkie bicie serca jest niebezpieczne?Moze mi sie cos stac?NIe moge tego opanowac i wychodze z siebie.Od kilku dni czuje to prawie caly czas i mam bardzo plytki oddech!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 paź 2009, 18:42

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bliksa 22 paź 2009, 11:56
mala_czarna.22, załatw sobie skierowanie na Holtera, wtedy sie wszystkiego dowiesz dokładnie .
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mala_czarna.22 23 paź 2009, 01:01
holtera juz mialam i wszystko ok...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 paź 2009, 18:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magdalenabmw 23 paź 2009, 14:32
Nie miałam ataków od czerwca. Aż dzisiaj.. ból menstruacyjny, ból kręgosłupa bo mam coś nie tak (stres z tym związany), ból żołądka i wymioty...i do tego nerwica. Telepie mnie od kilku godzin, przed chwilą wymiotowałam... Mam Zomiran (Xanax) ale narazie sie wstrzymam, wezmę cos bez recepty. Probuje zajmowac czyms mysli aby sobie poszlo. Okropnie sie czuję, poradzce cos!
magdalenabmw
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fobia 23 paź 2009, 15:57
wspolczuje... ja tez zawsze sie gorzej czuje jak mam okres... ja miewam taki bole, ze prawie mdleje a moj lekarz twierdzi,ze to dobrze bo przynajmniej wiadomo,ze byla owulacja...
ja sobie zawsze masuje podbrzusze i to mi troche pomaga i lykam ibumprom max i ze 2 no -spy. Staram sie poprostu jakos przetrwac te kilka dni.
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magdalenabmw 23 paź 2009, 16:13
To oglądaj dzis Rozmowy w toku ;) U mnie okres to jedno, nerwica to drugie a bol do kręgoslupa to trzecie, mialam isc dzis na przeswietlenie i musze isc do ginekologa bo mam cos z jajnikiem....
magdalenabmw
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez xhanna 25 paź 2009, 21:23
moje ataki to głównie myśli, że wszystko jest nie tak, że wolałabym umrzeć niż żyć takim życiem no i jest mi strasznie niedobrze, raz czy dwa razy zdarzyło mi się wymiotować z nerwów, okropne uczucie :/ Poza tym to czasem miewam dreszcze...
Jak sobie radzę? Po prostu muszę to jakoś przetrwać... Jak jest mi niedobrze to sobie wmawiam, że i tak muszę np iść do szkoły czy coś, ale wtedy nic rano nie jem ani nie piję i zwykle jak już jestem szkole to to wszystko mija..
A co do dreszczy, to zazwyczaj mam je wieczorami jak idę spać i wtedy albo nic nie robię i cierpię jakiś czas i później zasypiam jakoś, a jak już jest naprawdę ciężko to biorę kropelki na serce i jakoś mija...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 paź 2009, 21:15

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez luciana 26 paź 2009, 13:49
Mój atak wygląda tak najpierw mam mętlik w głowie ten mętlik przeradza się w ogromny lęk, narasta i przybiera na mocy do tego stopnia, że dostaje napadu paniki.W takim momencie nie dochodzi do mnie nic z zewnątrz( może mnie ktoś uspkająć pocieszać nic to nie daje) Serce bije jakby nie mogło, oddechu nie moge złąpać i wydaje mi się, że strace świadomość. Jakby wciągała mnie czarna dziura. A najlepiej jest jak jestem w miejscu publicznym woooow wtedy do tego że nie moge sama nad sobą zapanować popadam w histerie tak silną że niewiele brakuje żeby ktoś zadzowonił na pogotowie trwa to około pół minuty. I nie dość że sama sie siebie boje to wszycy wokoło zaczynają sie mnie bać.Do tego tak sie wstydze mojej ułomności. Koszmar .
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
19 paź 2009, 10:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 26 paź 2009, 17:49
cześć wszytskim,
mam pytanie, głównie do dziewczyn...
powiedzcie mi jak u Was w kwestii wkręcania sobie że atak to poważna choroba?
ja np najbardziej zaraz po udarach i wylewach, zawałach etc boję się zakrzepicy żył... wiecie te duszności i drętwienia, często też mam jakby nieswoje nogi i wtedy się nakręcam, mimo iż amm świeze badania jeśli chodzi o krzepliwość- d-dimery, APTT i PT to nadal się boję, pewnie dlatego że stosuję antykoncepcję hormonalną...
powiedzcie jak odróżnic atak lęku (u mnie dodatkowo z napadami agorafobii) od poważnego schorzenia,
ja w rozmowie z terapeutą bardzo często zaznaczam że boję sie chorób w każdym objawie somatycznym szukam potencjalnego megazagrożenia, ale chyba najbardziej boję się chorób z takim gwałtownym prebiegiem...
zbliża się 1listopada a ja już myślę jak nie uciec z mszy ... strasznie się podłamałam, w sobotę miałam koszmarny atak lęku i to byłam sama i bardzo daleko od domu, to mnie dobija i chyba wzmaga dalszy lęk...
co myślicie o jodze? ja mam takie dni że tylko zjadę winda na dół otwieram drzwi i już czuję jak mi słabo na samą myśl że mam iść dalej...
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tynka92 26 paź 2009, 18:22
Dużo osób boi się tego co ty (szczególnie wylewu podczas ataku). Musisz uwierzyć, że gdyby miała Ci pęknąć jakaś żyła, czy coś takiego, to w ogóle byś się nie spostrzegła, że jest coś nie tak :smile W kościele siadaj z tyłu, najlepiej z brzegu ławki, jeśli nie będzie miejsca, to stań z tyłu. Świadomość, że można łatwo wyjść bardzo pomaga. Ale twoje nastawienie musi być takie, że z tego kościoła nie wyjdziesz, bo nie ma po co. Sama zastanawiałam się nad jogą. Słyszałam, że przy zaburzeniach nerwicowych jest zbawienna. :D
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 26 paź 2009, 18:41
tak, ja wiem, ze większośc z nas ma takie same objawy, ale najgorsze jest to że często one są podobne ale nie takie same...
strasznie się maskuje ta nerwica i upodabnia do innych groźnych chorób, ja się przez to boję np iśc na aerobik czy coś w tym rodzaju...
pamiętam tylko że zawsze czułam się niepewnie jak się robiło ciemno i nie lubiłam nigdy sztucznego światła, a do tego jak ktoś opowiadał o chorobach to ja zaraz czułam ze mam tak samo i na pewno tez jestem chora tylko nie wiem o tym...
kurczę aż mi się żal ale gdzie ja mogę napisać jak nie na takim forum...
kiedyś byłam silna, odważna a dziś czuję się jak stojąca nad grobem staruszka, nie pamiętam dnia żebym czuła się całkiem dobrze, żeby nic mi nie dolegało, marzę żeby jeździć autem ale lęk jest ogromny jak nie wiem... marzę tylko o tym,żeby życ normalnie, u mnie na gruncie nerwicy wyrasta agorafobia której nie potrafię zrozumieć i tez traktuję jako objaw strasznej choroby, nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego boję się wychodzić- tzn wiem bo boję się, tzw lęk przed lękiem, żadne argumenty nie pomagają, nie chcę brać leków przeciwlękowych, brałam luxetę i asentrę ale po nich miałam bardzo nasilone ataki i spokój i na zmianę więc huśtawka nie była mi potrzebna, mam gdzieś też xannax którego nigdy nie wzięłam, nie wiem po co wykupiłam receptę ...
tak bardzo marzy mi sie normalne życie...
teraz siedzę i oczywiście ściska mnie w klatce, zaraz pomyślę że to zakrzepica, po raz kolejny....
oczywiście niegdy jej nie stwierdzono
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Koturre 27 paź 2009, 09:29
Matisek86:

Z Twojego postu widzę, że masz podobne objawy do mnie. Pamiętaj, że czasem niewiedza jest lekarstwem. Nie ma nic gorszego niż hipochondrykowi dać do czytania encyklopedię zdrowia. Nie myśl o tych chorobach tylko weź się za siebie. Ćwicz coś jak możesz. Aerobic na sali Ci odradzam ze względu na sztuczne światło, nawiasem też mnie irytuje sztuczne oświetlenie :) Pobiegaj po lesie jeśli masz taką możliwość a później się dobrze porozciągaj. Mnie to pomogło - zresztą zawsze dużo ćwiczyłem. Co do kościoła (odnośnie mszy co pisałaś w poprzednim poście) to daruj sobie po prostu i tyle. Pan Bóg na pewno Cię zrozumie :) Unikaj przez jakiś czas miejsc które Cię denerwują. Mnie też np irytowały markety czy inne miejsca ze sztucznym oświetleniem. Organizm musi od tego syfu odpocząć. Dopóki się nie uspokoisz (wiem, że to łatwo powiedzieć - napisać ;) ) nie będziesz w stanie się skupić nad źródłem problemu. Mnie osobiście bardzo pomogły ćwiczenia, obecnie nie mam ataków paniki a męczyłem się z tym kurestwem z pół roku. Też woziło mnie pogotowie do szpitala, bo miałem puls spoczynkowy HR 120, też wmawiałem sobie choroby, raka, hiva itd. Nawiasem im więcej czytałem tym więcej miałem chorób :) W końcu nadszedł taki moment ,bo panicznie się bałem zawalu, że jak tak mocno serce biło to pomyślałem sobie - "już ja ci kur... dam powód do mocnego bicia". Było mi już obojętne wszystko, tak się z tym męczyłem. Poszedłem biegać, biegałem z godzinę, dość szybko i co? I nic, nie dostałem zawału, nic się nie stało. Od tego czasu było coraz lepiej, unikałem marketów przez miesiąc a później powoli się przyzwyczajałem do wszystkiego. Teraz jest już prawie ok. Nieraz trzeba sobie troszkę odpuścić. Nic na siłę. A przede wszystkim nie szukać sobie chorób. Nawiasem, wiele osób w tym ja czuje się dużo lepiej w domu. Któregoś dnia dotarło do mnie że i w domu mogę umrzeć. Trzeba sobie zdać z tego sprawę. Wtedy człowiek będzie skazany na to żeby wyzdrowieć. Nie ma co przed tym uciekać, bo szkoda czasu. Życie krótkie - po co je tracić na nerwicę? Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.
Koturre
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez slitzikin 27 paź 2009, 09:41
Bardzo mądry i fajny post. Uważam tak samo, choć nie wiem czy tak trafnie bym to ujął.

Nie ma nic gorszego niż hipochondrykowi dać do czytania encyklopedię zdrowia. - świetnie powiedziane :D.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 27 paź 2009, 12:17
tak, najgorsze jest to że większość z nas ma tego świadomość... a jednak...
najgorzej to a jednak wyeliminować...
mnie jak się pojawiją nowe objawy to panikuję i pędzę do lekarza, bo jak mam uwierzyć że palące bóle kolan i kości piszczelowych to nerwica? tu jest najciężej....
że ta K... przybiera maski, ja nie chcę się zamknąć w domu, ale agorafobia jest tuż za moimi plecami niestety ...
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do