Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 23 kwi 2009, 21:17
A powiedzcie mi jak radzicie sobie gdy was dopada atak w miejsu publicznym? Albo w samochodzie jako pasazer.
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mrX 23 kwi 2009, 21:22
Nie wiem jak inni ale ja staram sie wytrzymac ile tylko moge, a pozniej jak najszybciej sie zmywam. A jako pasazer, w samochodzie jeszcze mnie sie na szczescie nie zdarzylo :)
Avatar użytkownika
mrX
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
25 mar 2009, 11:57
Lokalizacja
Limanowa, Kraków

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 23 kwi 2009, 21:28
Nie radzę sobie, uciekam.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez anghelka22 25 kwi 2009, 13:46
Mi już przechodzi:P ale jak miałam atak to siadałam i próbowałam o tym nie myśleć po kilku min wstawałam i było OK:)hehehe ale też był czas że sprawdzałam tętno co 10 min:P i jak było za wolne to sie martwiłam jak za szybkie tak samo:P teraz już nie mierze:Pjedynie czasem mi sie zdarzy zmierzyctemperature:)
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
18 kwi 2009, 16:20

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bliksa 26 kwi 2009, 16:34
mozecie mnie zdiagnozowac? bo nie jestem pewna czy to wlasnie nerwica.
boje sie wyjsc z domu, bo na kazdym kroku wydaje mi sie ze zemdleje, kreci mi sie w glowie, szczegolnie w kosciele, w hipermarketach, ogolnie boje sie przebywac sama, bo wydaje mi sie, ze zaraz cos mi sie stanie. czesto czuje ze zaraz umre, co jest oczywista bzdurą. wyniki badan mam oki. zauwazylam u siebie dziwną rzecz, romzwiajac z kims, czuje jakbym odplywala, jakby mi ktos podal jakies narkotyki, niby normalnie rozmawiam, ale czuje ze to nie ja, widze to jakby z innej perspektywy. moja wycieczka do sklepu znajdujacego sie na przeciw mojego bloku wyglada tak, ze cala droge przekonuje sama siebie, ze dojde, ze mi sie uda, a skoro juz doszlam, to ze na pewno sama wróce do domu. w autobusie szukam miejsc siedzacych, boje sie ze zemdleje, w dodatku ze raz juz mnie to spotkalo i nie bylo to fajne. staram sie unikac bycia sama. mam zamiar wybrac sie do psychiatry, ale waham sie czy mu glowe zawracac, bo wiele osob twierdzi ze sama sobie to wszytsko wmawiam. dodam ze nie mialam latwego i przyjemnego zycia i zawsze bylam nerwusik, ale jakos sobie radzilam, a te objawy pojawily sie z dnia na dzien. oki juz sie nie rozpisuje. jak ktos cos wie to prosze o pomoc i rade. dzienx.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez anghelka22 26 kwi 2009, 18:17
Hmm wydaje mi się że to nerwica jeśli badania masz dobre a nadal myślisz o śmierci , mdleniu itp.itp nie jest to normalne prawda:)?? więc udaj się do psychiatry jeśli to Ci pomoże , pozdrawiam:):):):)
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
18 kwi 2009, 16:20

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bliksa 26 kwi 2009, 18:44
ale to jest takie wkurzajace, wiem ze nic mi nie bedzie bo w kolo jest pelno ludzi a czuje potworny lek ze zaraz sie przewroce, zemdleje itp.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez anghelka22 26 kwi 2009, 19:25
Oj wiem , ja miałam podobnie tylko z mdłościami wydawało mi sie , że zaraz zwymiotuje i zemdleje np w sklepie myślałam o tym by nie zwymiotować itp itp ale jakoś z tym walczę , jeszcze nie przeszło mi w 100% ale już jest lepiej chodze do sklepów jezdze na grilla ;)) i tylko czasem mam wrażenie ,że mi słabo ,niedobrze ale staram się o tym nie myśleć ide dalej rozmawiam (jak mam z kim) oddycham głeboko i cieszę się np z pogody i po jakimś czasie mija mi to uczucie :))
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
18 kwi 2009, 16:20

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez neurotico 29 kwi 2009, 16:44
Ja dzis mialem taki jakis dziwny atak...powiem co sie dzieje u mnie ostatnio w zyciu...tydzien temu pochowalem 58letniego ojca ktory zmarl nagle cholera wie czemu, teraz wrocilem do domu a mieszkam w DE,mam troche niepowodzen zawodowych...
Dzis tak nagle dostalem taki dziwny natlok mysli ze moze sie cos stac mi i moim bliskim,m.in.to ze grasuje ta swinska grypa,ze jest juz w Niemczech....ach ogolnie taki strach przed tym ze nie dam rady...przytulilem sie do zony,powiedzialem co mi jest i jakos przeszlo i teraz jest ok.Ale czuje ze cos sie ze mna zaczyna dziac bo juz dawno nie mialem takich akcji...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
07 mar 2008, 16:18
Lokalizacja
Germany

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Jasmina88 29 kwi 2009, 16:56
Zdecydowałam się zarejestrować na tym forum dlatego, że chce poznać wrażenie innych osób w zmaganiu się z tym problemem.

Moje ataki są dość dziwne. Mają miejsce od 3 miesięcy, raz na jakiś dłuższy czas. Zaczyna się zawsze bólem głowy w tyle czaszki, który wprawia mnie w otępienie. Mam problemy z odróźnieniem zwykłego bólu od bólu nerwicowego. Potem zaczyna sie spłycać oddech, pocą się ręce, jest mi duszno. Mam bieg myśli w stronę umierania bez powodu.

Dwukrotnie podczas ataków miałam drgawki. Trzęsłam się na całym ciele. Działo się to zawsze w nocy. Piłam melise, kładałam się na plecach i oddychałam. Przechodziło po chwili a następnego dnia budziłam się bez sił do życia.

Ataki najczęsciej mam dlatego, że chwle wcześniej wkręcę sobie chorobę. Dziś jestem na etapie Świńskiej grypy chrum chrum :)

Czasami zakłuje mnie w sercu. Gdy mam juz taki pełny atak zażywam Hydroxizinum. Nie bawie się w psychotropy czy coś innego. Staram się wyciszyć samoistnie. Jest to o WIELE cięższe... ale daje mi siłę do walki z następnym atakiem, bo wiem wtedy, ży już raz sobie tak poradziłam.
stukot w mojej głowie
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
29 kwi 2009, 16:38
Lokalizacja
Kraków

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez knight10000 30 kwi 2009, 12:45
Jasmina88, u mnie pierwszy atak miał miejsce 3 lata temu. Kolejny 2 lata poźniej. Teraz niestety co 1,5 miesiąca ląduję na izbie przyjęć gdy mam - spłycony oddech, uczucie duszenia, duszności, szybkie tętno, czasem zimny pot na twarzy, drętwienie rąk i nóg (hiperwentylacja przy szybkim płytkim oddechu) i oczywiście drżenie całego ciała.

Towarzyszą temu myśli, że umrę..pomimo, iż jestem przebadany i nie mam problemów ze zdrowiem (oprócz nerwicy).

Wspomagam się hydroxyzyną, od paru dni biorę lek, który działa w dłuższym czasie - Rexetin. Długo się wzbraniałem przed "truciem się lekami" ale w moim przypadku uznałem, że trzeba się wesprzeć. Od 10 m-cy raz w tygodniu mam 50 min sesję psychoterapii. To jest początek mojej drogi do "świata żywych":)))

Pamiętaj, że "kłucie serca" to raczej nie ból serca ale nerwobóle, bóle mięśniowe. Serce nie boli w ten sposób. Poza tym, te napady lękowe są często "ujściem" nagromadzonych, wypartych uczuć.
Opracuj strategię walki z napadami lęków..czasami mnie się udaje..często jeszcze niestety nie.
Mój sposób na walkę z nerwicą lękową - psychoterapia, leki, inne drobne rzeczy, które ułatwiają życie:)))

pozdrawiam i trzymam kciuki
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Myszajbiepl 30 kwi 2009, 14:42
Witam. Mam na imie krzysiek. Pisze bo sam nie wiem czy to nerwica czy nie ale objawy sa podobne do opisywanych. Zaczelo sie 3 tygodnie temu. Ogolnie czulem caly czas kulke w gardle, ale mi nie przeszkadzala. Ale 3 tygodnie temu obudzilem sie i nie umialem niczego przelknac. Spanikowalem. zaczelo mi wszystko drzec i mrowiec. i strzasznie przyspieszylo serce.nie moglem sie ruszyc. Pojechalem na pogotowie. tam po badaniu ekg i laryngologa. Nie stwierdzono nic i powiedziano ze to najprawdopodobniej nerwica. Lekarz rodzinny skierowal mnie na badania tarczycy i krwi i tez nic.
Wyslano mnie do neurologo. Ten przepisal mi Pramolan i Hydroxyzini. Troche mnie to uspokaja. Po za tym te ataki powracaja. Zwlaszcze gdy jestem po za domem. Gdy nie mam atakow caly czas boli mnie glowa i kark. I czyje tentno na szyji.. I ogolne zmeczenie i nic mi sie nie chce najchetniej bym spal. i to po calej przespanej nocy.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 kwi 2009, 14:16

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Dolce_Caramella 02 maja 2009, 23:39
Witam wszystkich.

Moje ataki są związane szczególnie z dziwnym przekonaniem iż ludzie dziwnie sie na mnie gapią albo sie nabijają.. wiem ze to mój chory wkręt ale tak jest chociaż uważam siebie za normalną , atrakcyjną dziewcznę, mam powodzenie u facetów przy moim niskim wzroście 153 cm :) zresztą mam faceta więc raczej jest ze mna ok..
Generalnie mówiąc nie lubię miejsc publicznych gdzie jest masa ludzi np galerie handlowe, duze sklepy, kina itp bo w takich miejscach nie czuję się komfortowo.. Nieraz mi się zdarzyło omdlenie w kościele dlatego obecnie go unikam, w hipermarkecie tez raz zasłabłam stojąc w długiej kolejce - wystarczy chwila zdenerwowania przez mój wkręt to od razu robi mi sie szaro przed oczami i jest mi duszno ze musze wyjsc na świeże powietrze bo inaczej nie jest ciekawie.. Nie leczyłam sie jeszcze nigdy na tą przypadłość, jak już biorę persen forte, pomaga choć ciut załagodzić tą moją "panikę".
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 maja 2009, 21:45

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez neonerw 08 maja 2009, 19:17
Jak dobrze, że trafiłam na to forum... Zaczynałam myśleć, że wariuję, albo, że niedługo się przekręcę...U mnie wszystko zaczęło się jakiś czas temu. Dwa lata wstecz miałam bardzo ciężkie przeżycia psychiczne, które odcisnęły się na moim życiu. Od tamtych wydarzeń minęły dwa lata, jestem szczęsliwa, za kilka miesięcy wychodzę za mąż. Jednak osoba, która przed laty wyrządziła mi krzywdę jest wciaż w mojej głowie, a tamte straszne wydarzenia w mojej pamięci... Mało tego, wciąż szuka kontaktu ze mną. Mniej więcej rok temu zaczęły się u mnie duszności. Z początku myślałam, że to związane z upałami i nadciśnieniem, bo na tę dolegliwość akurat od lat choruję, ale to były inne ataki duszności... Tak, jakby ktoś mnie dusił, trzymał za gradło i uciskał klatkę piersiową. Brałam regularnie magnez i na jesieni mi przeszło. W zimie był względny spokój, od czasu do czasu miałam mrowienie ciała, które trwało kilka minut i odchodziło. Teraz zaczęło się na dobre.
Miesiąc temu wracałam ze sklepu. Niespodziewanie serce zaczęło mi walić, jak oszalałe, ręce zaczęły się trząśc, nogi odmawiały posłuszeństwa. Nie mogłam nawet utrzymać w ręce komórki. Byłam przerażona, myślałam, że mam zawał! Usiadłam na pobliskiej ławce, mówiąc sobie w myślach, że muszę głęboko oddychać.I oddychałam, choć na początku naprawdę było to trudne. Po jakimś kwadransie przeszło, natomiast zrobiło mi się zimno, pomimo pięknej, ciepłej pogody. Zbaglatelizowałam to, wzięłam magnez i było po sprawie.
Wczoraj wracałam z obuwniczego, uśmiechnięta, zadowolona, z nowymi sandałami. I nagle... Poczułam te same duszności, tyle, że bardzo nasilone, serce oszalało, zaczęlo walić, ręce tak mi latały, że nie byłam w stanie utrzymać tej reklamówki z butami. Niewiele myśląc weszłam do pobliskiej drogerii. Na szczęscie była kolejka. Stanęłam spokojnie i obserwowałam, jak mloda kobieta wybiera podkład. I nagle, zupełnie zwyczajnie zaczęłam się uspokajać. Strałam się oddychac głęboko i poczułam, jak wszytsko zaczyna wracać do normy. Kupiłam perfumy w drogerii jak miałam wcześniej zaplanowane i wyszłam na ulicę z powrotem. Dobrze, ze do domu miałam niedaleko... Tak się bałam iść tą ulicą! Tak się bałam ponownego ataku! Zdecydowałam, że muszę szukać pomocy.
Kochani , poradzcie mi, co mam robić, gdzie się najpierw udać. Czy to da się wyleczyć, czy całe życie będę skazana na tę chorobę?
Wciąż się boję, że to wróci...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 maja 2009, 19:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do