Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Hollow 02 kwi 2006, 16:07
Zapraszam, dzasti.
To dobrze, że potrafisz mówić o "swojej historii".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Re: Mania prześladowcza

Avatar użytkownika
przez dzasti13 03 kwi 2006, 15:20
Hellow!
Niewiem czy ty niemozesz mowic o swoim zyciu , to jak chcesz wyjsc z nerwicy mi powiedz!
Jak bys znal moje zycie a mam 27 to by ci sie napewno wlasy zjezyly! :cry: :cry: Myslisz ze m,nie to przychodzi latwo! :cry: :cry:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Re: Mania prześladowcza

Avatar użytkownika
przez Hollow 08 kwi 2006, 17:58
A mogłabyś, dzasti postarać się pisać trochę klarowniej, skoro masz mi za złe, że nie jestem wylewny? To nie złośliwość, po prostu odechciewa mi się rozmawiać, kiedy muszę się domyślać interpukncji itp.

Wracając do tematu (pobocznego :lol:), to nie czuję powodów, żeby tu wywlekać swój życiorys, niemniej jednak sądzę, że napisałem o sobie całkiem sporo, czasem bardzo intymnych rzeczy. Te ostatnie pewnie nie są w sposób oczywisty zrozumiałe, ale nie czuje ambicji żeby przedstawiać tutaj naturalistyczną biografię. Tymbadziej, że trąciłoby to turpizmem 8)
BTW, trochę postów napisałem jako bulletproofcupid.

Pozdrawiam.

[ Dodano: Sob Kwi 08, 2006 5:00 pm ]
A żebyście się nie czepiali: tak, różne objawy nerwicy miałem odkąd pamiętam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Molestowanie seksualne w dzieciństwie

przez polak 30 lis 2006, 07:16
Chciałbym dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja dorosłej już, ale molestowanej w dzieciństwie kobiety na linii z jej ojcem- osobą, która dopuściła się molestowania. Czy możliwe jest, że taka kobieta zapomni o przeszłości i, że będzie w stanie traktowac swojego ojca zupełnie naturalnie? Czy takie podejście może być efektem molestowania?
Czy może się zdarzyć, że kobieta po takich doświadczeniach i przejściach w dziecinstwie jako osoba dorosła będzie dobierała partnerów, którzy przypominają jej ojca?

Czy jest na tym forum osoba, która ma wiedzę na ten temat i może się nią ze mna podzielic?

Z góry dziękuje.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
05 paź 2006, 03:39

przez Al 30 lis 2006, 11:01
czesc. wiesz kazdy przypadek jest inny i zalezy od psychiki osoby molestowanej. ja sie wyprowadziłam z domu dawno temu jak tylko skonczyłam liceum i tyle mnie widzieli. nie kontaktuje sie z nimi za czesto , zle sie czuje jak slysze matke i jej meza a jak jestem w tym mieszkaniu to chce natychmiast uciekac. moj maz jest przeciwienstwem ojczyma. zyly bym sobie podciela jakbym miala takiego faceta. owszem sa przypadki ze podswiadomie dosc silnie kobiety wybieraja podobnych partnerow, o swoich oprawcow. nie jestem psychologiem, wiec nie powiem dlaczego. ja wiem ze nigdy tego nie zapomne i nie otrzesnę z upokazenia jakie mi zostalo zafundowane jak bylam dzieckiem i moze to wlasnie sprawia ze odpowiednio dobieram partnera............
Al
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 lis 2006, 14:49
Lokalizacja
Katowice

przez kapone 01 gru 2006, 11:16
wiez kobieta nigdy nie zapomni o molestowaniu!! czy gwalcie!! kiedy zdazy jej sie takie cos to uwiez ze nie ma dnia zeby o tym nie myslala!! takie wydazenie to bardzo duzy ciezar i uszczerbek na psychice wiem to bo mam bliski kontakt z taka osoba
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 lis 2006, 14:15

Avatar użytkownika
przez emiflo 01 gru 2006, 21:35
kontakt nie będzie nigdy naturalny. Ja z ojcem się kontaktuję (rzadko, ale jednak) i osoba z boku pomyślałaby , że to normalny układ między ojcem a córką . Jednak ja żyłam w kłamstwie przez 13 lat i jeszcze uczę się aby tak nie żyć. Te kontakty nie są za grosz szczere i dlatego nad tym pracuję.
Co do partnerów, to coś w tym musi być, tzn ja mam partnera o 18 lat starszego , ale nie jest tego typu człowiekiem co ojciec. Jednak mój wybór musiał mieć coś wspólnego z szukaniem zastępczego ojca.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

przez helgus1 01 gru 2006, 21:57
czesc. nie wczytywalem sie w strone kobiety, ale sadze ze na www.survivors.pl znajdziesz linki i jakies zrodla pomocne w Twojej sytuacji.

pozdrawiam,
DDK ;)
jestem człowiekiem, mam prawo do popełniania błędów...

...nawet życiowych ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 gru 2006, 21:46

Nerwica , stres pourazowy czy...?

przez Piter2000 10 sty 2007, 05:40
Witam wszystkich , to moj pierwszy post .

Chcialem opisac swoj problem , byc moze potraficie zasugerowac co mi jest i czy sa mozliwosci wyjscia z tego. Ja juz zadnych nie widze .

Pamietam , ze od bardzo dawna cos bylo ze mna nie tak . Zawsze mialem problemy z innymi ludzmi. Juz w szkole podstwaowej czulem sie czesto zle , bywaly okresy , kiedy "koledzy" nie dawali mi spokoju , wysmiewali mnie , potrafili znecac sie nade mna psychicznie. Mialem zerowe poczucie wlasnej wartosci , juz wtedy mialem leki przed innymi . Ja zawsze mialem swiadomosc , ze nawet jak komus o tym powiem to nie dadza mi spokoju . Niewiem z czego to wynikalo , ale nawet jak wysmiewali mnie przez kilka dni wystarczylo , ze powiedzieli mi kilka slow albo cos milego od razu im "wybaczalem" . Mialem takie poczucie wlasnej wartosci , ze nawet jak ktos powiedzial mi po imieniu a nie po przezwisku od razu czulem sie jakby "wyrozniony" . Zawsze brakowalo mi pewnosci siebie , przy innych zawsze sie wydurnialem albo staralem sie ich rozsmieszyc .

Juz w szkole podstwawowej zaczely mi sie natretne mysli i leki . Wtedy jeszcze znalem ich przyczyne - np gdy cos sie stalo w szkole - cos w czym nawet nie bralem udzialu , ale zrobili to "koledzy" , gdy przychodzilem do domu bardzo balem sie , zeby nie dowiedzial sie o tym jakis nauczyciel czy wychowawca. Wychowawca byl przepraszam za okreslenie starym pojebem , ktory mnie nie lubil , potrafil stoswac przemoc fizyczna itp. Nie lubilem chodzic do szkoly , lubilem gdy bylem chory , myslalem sobie ze wtedy moge wreszcie odpoczac od tego wszystkiego . Poza tym zawsze wiedzialem , ze jak "koledzy" cos zrobia i zwala na mnie to i tak nic nie moge zrobic . Potrafili wmawiac mi straszne rzeczy , np , ze ktos przyjechal mi cos zrobic , a ja mimo ze do konca im nie wierzylem , bylem tak jakos zalezny od nich ze zachowywalem sie jakbym im wierzyl. Mimo tego wszystkiego podstwawowka byla jeszcze w miare normalnym okresem , prawdziwe pieklo zaczelo sie pozniej. Mniej wiecej w 7 klasie zaczalem odczuwac dolegliwosci fizyczne chyba spowoadowane lekiem , bolal mnie czesto kregoslup, a pod koniec szkoly podstawowej zaczalem odczuwac takie nerwicowe klucia w brzuchu.

Kiedy poszedlem do liceum mialem juz porzadna fobie spoleczna . Nigdy chyba nie bylem w stanie z nikim szczerze rozmawiac , od zawsze chyba gralem bedac po jakas blokada . Zaczelem sie nalogowo onanizowac i ogladac pornografie. Bardzo w tym okresie marzylem o milosci , dziewczynie, ale wiedzialem , ze w mojej sytuacji jest to niemozliwe z powodu mojego silnego leku .W szkole sredniej niestety chodzila te czesc osob ktore meczyly mnie w podstawowce , a wlasciwie jeden debil , ktory chodzil do rownoleglej klasy i "odpowiednio" nastawil reszte kretynow przeciwko mnie , takze od razu bylem spalony. Tak samo moja klasa nie dawala mi spokoju , bylem wysmiewany , upokarzany itd. Balem sie z kimkolwiek poznac , zreszta przy nikim nie potrafilem byc soba , zreszta rozni "zyczliwi" nastawiali odpowiednio moich nowych znajomych . Kiedy poznalem kogos nowego staralem sie zeby pokazac od jak najlepszej strony , ale i tak zawsze gdy zobaczyl moje problemy tj fobie spoleczna stawalem sie posmiewiskiem . Takze podczas wezwania do odpowiedzi zalewalem sie potem , robilem sie czerwony i dostawalem tak paralizujacego leku ze nie bylem w stanie nic zrobic. Najgorsze upokorzenia przezywalem , gdy dzialo sie to np. wsrod dziewczyn, ktore mi sie podobaly.
W tym czasie jedynie w domu mialem jakas ulge , uciekalem w rozne zainteresowania byle nie myslec o tym cierpieniu, zamykalem sie w pokoju udajac , ze sie ucze , a zajmowalem sie np. graniem na kompie lub innym rzeczami , ktore mnie interesowaly. W tym rowniez okresie mialem okropne leki przed tym ze ktos mnie wysmieje , ze ktos mnie pobije , bardzo balem sie tego jak juz wystapil lek to przez godzin czulem sie sparalizowany i kazdy nowy bodziec tylko potegowal ten lek . Pewna ulga byly dla mnie np ferie , gdy wyjezdzalem do rodziny , gdzie czulem sie w miare swobodnie , potem przez pewien czas po powrocie do szkoly czulem sie troche lepiej, jednak nie trwalo to dlugo.

Jakos skonczylem ta szkole srednia i poszedlem na studia . Juz wtedy bylem wrakiem czlowieka , przezywalem wsrod ludzi ogromne leki i cierpienia. Czesto bylem szczesliwy jak np. bardzo bolal mnie zab , bo moglem sie na chwile odciagac od mek psychicznych. Na studiach pierwszym szokiem bylo dla mnie , ze ludzie sie ze mnie nie wysmiewaja ani mnie nie gnebia. Mimo tego przezywalem ogromne leki zwlaszca przed jakimkolwiek wystapieniem publicznym , nie bylem rowniez w stanie wlasciwie z nikim rozmawiac . Fobia przed ludzmi byla tak silna ze rowniez przy rodzicach czulem lek . Pamietam jak balem sie odkrecic butelke z napojem na dworcu, w obawie przed tym ze ktos zwroci mi uwage , zdenerwuje sie na mnie i cos mi zrobi a ja bedac sparalizowany lekeim nie bede sie mogl obronic. Wracanie wieczorem ze studiow pociagiem do domu bylo koszmarem , lek byl straszny. Z tego wszystkiego zaczalem corac wiecej jesc , duzo przytylem. W tamtym czasie nie bylem w stanie z powodu lekow z nikim rozmawiac . Mialem takze ogromne kompleksy na punkcie mojego wygladu , czesto przegladalem sie w lusterku i jak dostrzegalem uchybienia w moim wygladzie czulem sie strasznie . Coraz bardziej popadalem w uzaleznienie od pornografii i od komputera . Po powrocie ze studiow do domu po kilku dniach dopiero dochodzilem w miare do siebie i czulem sie w miare normalnie , ale kazdy zjazd byl dla mnie pieklem . Z calych sil probowalem walczyc ze swoim lekiem , ale nie dawalo to zadnych efektow , cierpialem tylko coraz bardziej . Dodam , ze byly to studia zaoczne , wiec caly pozostaly czas miedzy zjazdami spedzalem przed komputerem .
Leki nasilily sie do tego stopnia , ze gdy poczatkowo trwaly tylko podczas spotkan z ludzmi , pozniej zaczely trwac coraz dluzej i dluzej . Cierpialem na bezsennosc , czulem ciagly niwypowiedziany psychiczny bol , ale nie trwalo to jeszcze caly czas .
Od pewnego czasu (okolo 1-2 lat ) leki zmniejszaly sie ale zamiast nich pojawiala sie derealizacja i depersonalizacja , zobojetnienie na wszystko , depresja itd. co trwa do dzis.
Nauczylem sie niby rozmawiac z ludzmi , ale co z trgo jak musialem przy tym calkowicie blokowac swoje uczucia . Poczatkowo sprawialo mi to ogromne cierpienia , z czasem jednak zobojetnialem , pprzetalem walczyc z czymkolwiek , nie zalezy mi na niczym .
Studia skonczylem , teraz jestem w nnym miejscu i wlasciwie tylko dzieki depresji jestem w stanie jakos funkcjonowac i udawac normalnego , bo daje mi ona calkowite zobojetnienie a leki byly tak silne i czeste , ze nie bylem w stanie pracowac ani nawet swobodnie myslec , probowalem pracowac w kilku miejscach , ale po krotkim czasie bylem wykonczony psychicznie a prze to fizycznie .

Teraz juz wlasciwie niewiem kim jestem , czego chce , o co chodzi w tym zyciu , niewiem kogo kocham kogo nienawidze , nic nie czuje do ludzi nawet bliskich sa dla mnie jak przedmioty, ja tez juz nie czuje sie czlowiekiem , kompletnie nie mam uczuc. Nawet ciezko mi stwierdzic kiedy jestem glodny , moge zjesc niewiem ile , czuje jakby to jedzenie nie wchodzilo we mnie a w kogos innego . Rowniez alkohol na mnie juz nie dziala , moge wypic niewiem ile a kompletnie nic mi nie jest .Po wielu latach przegralem walke o swoje zycie , narazie wegetuje sobie w depresji , ale jak wroci koszmar w postaci tych lekow chyba popelnie smaobojstwo . Niewierze ze psycholog czy psychiatara jest w stanie mi pomoc , za duzo tego bylo i za dlugo trwalo , jestem psychicznym wrakiem .

Opisujac nawet to wszystko czuje jakbym nie pisal o sobie ,jakbym tego nie przezyl , kompletnie odzielilem sie od tego , jakbym stal sie kims innym , ale ja juz niewiem zupelnie kim jestem . Nie przezywam zadnych emocji , mam uposledzone widzenie swiata , pamiec i myslenie mam takie , ze czasami nie jestem w stanie zrozumiec co ktos do mnie mowi .Jak narzie moj jednyne cel zyciowy to znalezc jakakolwiek prace i miec jakies pieniadze na alkohol , ktory czasami jednak daje mala ulge .
Pragne rozniez oddzielic sie od ludzi , chcialbym mieszkac sam, bo przebywanie z ludzmi i tak mi nic nie daje , przeciez nie mam uczuc , juz nawet nie mam poczucia winy , ze nie mam zadnych uczuc do rodzicow czy brata . Coz - ja takiego zycia sobie nie wybralem , nieraz blagalem Boga o pomoc . Od pewnego jednak czasu mam go tam gdzie on mnie ( przepraszam gleboko wierzacych ) . Jestem swirem i mam nadziej kazdego dnia ze jest moim ostatnim . Mysle ze samobojstwo to dobre rozwiazanie , co za roznica , pieklo tu czy pieklo tam , a nuz tam bedzie lepiej ....

To chyba tyle , jezeli ktos chcialby mi odpisac , bede wdzieczny, zwlascza ludzi , ktorzy wyszli z czegos podobnego , w co jednak szczerze watpie. Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 sty 2007, 04:14

Avatar użytkownika
przez Lusi 10 sty 2007, 11:31
Smutne jest to co piszesz.
Kiedyś byłam taka jak Ty, ale udało mi się to wszystko zatrzymać. Gdybym nie zaczęła nic z tym robić, to zapewne by mnie tu nie było. Nigdzie by mnie nie było. Ale udało mi się i teraz potrafię cieszyć się życiem. Radzę Ci, abyś jak najszybciej poszedł do psychiatry i psychologa. Nie jesteś stracony, możesz sobie pomóc, możesz z tego wyjść. Tylko się nie poddawaj. Wszystko da się wyprostować.
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez Piter2000 11 sty 2007, 02:28
Luci , a co Ci pomoglo - leki czy psychoterapia ?

Ja niestety w leki nie wierze . Podobnie jezeli chodzi o psychoterapie . U mnie jest tak , ze pojawia sie u mnie jakis lek , ktory powoduje takie nerwowe klucia w brzuchu. Jakos podswiadomie probuje sie go pozbyc , powoduje to coraz wieksze napiecie , ktorego nie przerywa nawet sen - potrafi trwac to nawet kilkanascie dni - w tym czasie nie jestem w stanie normalnie myslec , nic robic , jestem strasznie zly i drazliwy , czuje jakby jakis lek czy bol rozrywal mi brzuch - jest to tak podle uczucie ze go strasznie nienawidze. Zazwyczaj po kilkunastu dnaich lek zmniejsza a wtedy pojawia sie dperesja . Poznniej jest troche lpiej , zazwyczaj kilka dni , az do nastepnego razu i tak w kolko . Mam juz tak tego dosc, ale niewiem co zrobic , jak ma mi pomoc psychoterapia , jezeli pojawi sie jakis lek i trwa kilkanascie dni a w tym czasie sie do niczego nie nadaje ? Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 sty 2007, 04:14

przez walking_on_a_rainbow 11 lut 2007, 14:40
a moze nerwica po molestowaniu seksualnym przez czlonka rodziny...

Zygac sie chce, jak najblizsze osoby moga nam pieklo na ziemi urzadzic.

Heh zeby ich szlag wszystkich trafil :(
Posty
43
Dołączył(a)
05 lut 2007, 17:41

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 12 lut 2007, 01:40
U mnie nerwica pojawiła się po nagłej,cholernie bezsensownej, bo samobójczej śmierci brata.
Cholerstwo.....
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 lut 2007, 01:47
A mi się to rozwijało powoli latami, nawet nie byłem tego świadomy... Głupia rzecz... ambicja - najpierw rodziców, potem też moja - oczywiście w szkole. Ciągły stres, bo to pytanie, to sprawdzian, aż do przesady przejmowałem się każdą oceną. I teraz jestem tutaj. Chociaż jeden w tym wszystkim plus. I to duży... Nie poznałbym tylu wspaniałych osób gdyby nie nerwica - i to jedyne, za co jej dziękuję...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do