desperacja- w poszukiwaniu cudu..

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez dogomaniaczka 03 mar 2010, 00:48
Witam,
jestem tu nowa. Nigdy nie pisałam na żadnego rodzaju forum i robię to bez wielkiej nadziei na to że coś to zmieni. A jednak muszę się "Wygadać" a skoro już mam to zrobić to czemu nie do ludzi, którzy gdzieś tam naprawdę istnieją i mają podobne problemy. Chociaż ja tak naprawdę nie wiem już co jest moim problemem. Może dlatego po raz pierwszy jestem aż tak zagubiona. Mam 18 lat, nie wiem kiedy był początek tego wszystkiego..od zawsze moim problemem było mdlenie, z przyczyn nieznanych-badania nic nie wykazały, powinno minąć. Nie minęło. W końcu zaczęłam się tego bać. Pierwszy atak paniki miałam w alpach na dużej wysokości podczas jazdy na nartach. Nie wróciłam już na stok. To było 5 lat temu. Przestałam chodzić do szkoły. Ledwo zdałam do następnej klasy, później musiałam powtórzyć jedną klasę. Ciągle to wszystko wracało. Poszłam do liceum z przekonaniem że już się udało mi z tego wybrnąć że teraz zacznę nowe życie będę dążyć do spełnienia swoich marzeń zapomnę o tym całym koszmarze bo to był dla mnie koszmar, dla nastoletniej dziewczyny która nie do końca rozumiała co się z nią dzieje, która tak naprawdę była z tym wszystkim sama. Ale to znowu wróciło. Jednak to zwalczyłam. Do czasu gdy kolejny raz zemdlałam bez powodu. Ledwo wróciłam do szkoły bach zemdlenie. 3 miesiące siedzenia w domu. W końcu się pozbierałam. Bach zasłabłam. Kolejny miesiąc. Wzięłam się w garsć, wróciłam do szkoły, wszystko było cudownie zero lęków stresu dużo śmiechu w końcu byłam szczęśliwa. Trwało to 4 dni. Zemdlałam w łazience. Mam niezaliczony semestr, znowu nie chodzę, nie wiem co się ze mną dzieje co tak właściwie jest przyczyną moich problemów. Nie wiem czemu mdleję, nie mam już siły by stawić temu czoła..nie wiem co robić, szukam pomocy,nadziei..szukam cudu..przez 5 lat pomimo ciągłych porażek i trudności nie poddawałam się. Teraz czuję że nie mam już siły,że nie ma sensu walczyć, przeciwstawiać się problemom skoro i tak za moment stanie się coś niezależnego ode mnie..poczułam się szczęśliwa i utraciłam to..nie potrafię się podnieść, nie potrafię znaleźć rozwiązania
dogomaniaczka
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 03 mar 2010, 00:58
dominika92

Witaj

Dominika, czy leczysz się w jakikolwiek sposób? Czy któryś z lekarzy(bo rozumiem, że Cię dokładnie przebadano) sugerował ,że Twoje zasłabnięcia mogą mieć podłoże psychiczne??
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez VasqueS 03 mar 2010, 01:39
dominika92, Witaj te problemy mi są znane oprócz tego że ja nei mam napdaów paniki tylko nerwicę
Uczęczasz na terapię napewno to by Ci pomogło :)
VasqueS
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

Avatar użytkownika
przez Majster 03 mar 2010, 07:22
Ciagle omdlenia sa dosc typowe w wieku dojrzewania, tym niemniej stan utrzymujacy sie kilka lat zasluguje na konsultacje u ogolnego, ktory, jesli trzeba, wystawi najpierw skierowanie do neurologa. Prywatnie mozna isc bez skierowania, ale trzeba zabrac ze soba jakis banknot. Jesli nie konsultowalas tego jeszcze z lekarzem to psychiara absolutnie nie jest dobrym rozwiazaniem pierwszego rzutu. Pozdrawiam ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez miki74 03 mar 2010, 09:58
dominika92, witaj na forum. Nie czekaj bezczynnie. Nie poddawaj się. W końcu znajdziesz przyczynę swoich przypadłości. Jesteś młoda, życie przed Tobą i nie oddawaj go bez walki. Zachęcam Cię do działania.

Post Twój sugeruje, że miałaś robione wszystkie potrzebne badania neurologiczne i ogólne pod kątem omdleń, tak? Jeśli mam rację, to radziłbym udać się z problemem do psychiatry. I do psychoterapeuty. Bo bardzo możliwe, że te przypadłości masz na tle nerwowym - zresztą sama to chyba podejrzewasz, bo się tu na forum odezwałaś. Więc odpowiednie leki i psychoterapia powinny być następnymi krokami w zwalczaniu objawów.

Życzę powodzenia i odzywaj się tu na forum, jak Ci idzie. ;)
miki74
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez dogomaniaczka 03 mar 2010, 10:48
niestety od 5 lat chodzę na różnego rodzaju terapie, jestem pod opieką psychiatry, obecnie też jestem na lekach,które chyba niewiele dają bo jest coraz gorzej zamiast coraz lepiej..
obecnie biorę tylko leki, terapię przerwałam pół roku temu gdy razem z psychologiem stwierdziłyśmy że nic ona więcej nie wnosi. Owszem sugerowano że jest to na tle psychicznym, ale nie chce mi się w to wierzyć, gdyż wcześniej nim zaczęłam się tego obawiać, również zdarzały mi się omdlenia, którymi zupełnie się nie przejmowałam. Potrafiłam zemdleć i biegiem lecieć do kina. Zdarzają się też często omdlenia w chwili gdy się nie denerwuję, jestem szczęśliwa - absolutnie brak wtedy żadnego ataku paniki.
Tak więc po tylu terapiach, długim okresie brania leków gdy wciąż mam nawroty, a gdy się podniosę, wyjdę z dołka i zbiorę siły wszystko wraca z powrotem w postaci omdlenia-czego się panicznie już boję zamykam się w domu i nie mam odwagi wyjść. Podnosiłam się już milion razy, ale tym razem czuję że jest gorzej, że naprawdę potrzebuję pomocy, której chyba nikt nie może mi udzielić..czy ten koszmar się kiedyś skończy..ja chciałabym chociaż normalnie skończyć szkołę. niestety chyba nie jest mi to dane..
dogomaniaczka
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez polakita 03 mar 2010, 13:04
dominika92, mi zdiagnozowano lęk napadowy - i właśnie jednym z objawów było wrażenie że zaraz stracę przytomność, zemdleję. Jednak nigdy nie zemdlałam - to właśnie w nerwicy jest charakterystyczne że jest wrażenie że zemdleję ale nie mdleję. Jeżeli psychoterapia ci nie pomaga ani leki na nerwicę to może oznaczać że muszisz szukać dalej przyczyny choroby... czy miałaś EEG? Rozumiem że padaczka jest wykluczona.

Jeżeli wcześniej mdlałaś i się tym w ogóle nie przejmowałaś to znaczy że to nie było na tle nerwowym, a może nerwica dołączyła później...

Rozumiem że neurlog i kardiolog mówią że wszystko jest ok?
polakita
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez VasqueS 03 mar 2010, 13:09
dominika92, Może się to wszystko skończyć tylko musisz chcieć pójść na terapię i nie przerwywać jej tylko na niej współpracować z terapeutą.
VasqueS
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez dogomaniaczka 03 mar 2010, 16:50
współpracowałam z terapeutą, ale jak widać to wciąż powraca i nic nie mogę z tym zrobić choćbym nie wiem jak się starała.
miałam EEG, podobno są nieprawidłowości ale nie na tyle by coś z tym zrobić. ostatnio moi rodzice byli na konsultacji i u neurologa który stwierdził że diagnostyka w szpitalu nie została przeprowadzona do końca i powinnam jeszcze raz pójść do szpitala bo możliwe że to właśnie padaczka. Tylko że po tym wszystkim co przeszłam, panicznie boję się lekarzy, szpitali jak niczego innego...jest to lęk nie do pokonania..gdy pójdę w takim stanie do szpitala i będę się denerwować powiedzą mi że to na tle psychicznym i nic nie mogą zrobić. żeby odkryli prawdziwą przyczynę musiałabym się w ogóle nie denerwować a na ten moment jest to chyba nie możliwe. ostatnio miałam taki atak paniki że przez parę minut nie mogłam mówić. czy ktoś to kiedyś miał? czy raczej powinnam to wiązać z jakimś objawem neurologicznym ( było to parę dni po omdleniu)
Dodam jeszcze że jak byłam młodsza to chodziłam przez kilka lat do neurologa który twierdził że zapisy EEG są nieprawidłowe, tak więc razem z moim bratem( jego też były nieprawidłowe) braliśmy przez kilka lat leki. Później okazało się że był to błąd gdyż ten lekarz specjalizował się w leczeniu dorosłych, a nie dzieci. To co u dorosłych odbiegało od normy u dzieci się w niej mieściło..
dogomaniaczka
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez ewaryst7 03 mar 2010, 18:12
Może leki które brałaś NIEPOTRZEBNIE coś zakłóciły w pracy Twojego układu nerwowego? Chociaż ja stawiam u Ciebie na nerwicę.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez VasqueS 03 mar 2010, 22:30
dominika92, Ja miałem nie raz tak silne ataki że świat przestawał istnieć i liczyło się tylko to żeby uciec napewnp wszystko jest do wyleczenia nawet jak to padaczka to na nią są leki :) JA bym diagnozę zostawił lekarzom
VasqueS
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 03 mar 2010, 22:39
Dominika
A czy te omdlenia zdarzają Ci się tylko poza domem?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez VasqueS 03 mar 2010, 22:41
No właśnie bo morze podświadomie się boisz wyjść poza dom ja się boję że wyjdę zachce mi się do toalety i nie zdążę :/
Ten lęk pewnie jeszcze długi czas mi będzie bolał ale jakoś zwisa mi to :PP
VasqueS
Offline

Re: desperacja- w poszukiwaniu cudu..

przez miki74 03 mar 2010, 22:42
dominika92, moim zdaniem trzeba będzie się przełamać i pójść jeszcze raz do szpitala na poprawne badania (padaczka). A czego się dokładnie boisz w tym szpitalu? Nie sądzę, by lęk przed szpitalem zniekształcił wynik badań neurologicznych. Chyba sama wymyśliłaś, że musiałabyś się nie denerwować, by badanie przebiegło prawidłowo. Moim zdaniem to jest nieuzasadniona, mało prawdopodobna obawa. Zresztą zawsze możesz o niej powiedzieć lekarzowi przeprowadzającemu badanie. W każdym razie nie ulegałbym temu lękowi przed zniekształceniem badań i nie unikałbym poddania się im. Dodatkowo warto poinformować lekarza o nieodpowiednim braniu leków w dzieciństwie.

Teraz kilka słów o psychoterapii. Po pierwsze, jeśli z jednym terapeutą doszliście do wniosku, że nie macie więcej nad czym pracować, to może znajdź sobie innego psychoterapeutę. Myślę, że chociażby Twoje samopoczucie i lęki związane z przyszłością warto omówić z terapeutą. Więc chyba do końca nie jest tak, że nie macie już nad czym pracować na terapii. A po drugie - z psychoterapeutą możecie przeanalizować i powalczyć właśnie z Twoim strachem przed szpitalem i badaniami. W efekcie może łatwiej Ci będzie przełamać się i pójść na badania. Więc moja rada - nie rezygnuj z psychoterapii. Masz powody, by ją kontynuować.

Powodzenia.
miki74
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do