Kilka metod na pokonanie lęku

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Kilka metod na pokonanie lęku

przez komurka 09 sie 2012, 22:42
hej Tomcio :smile: tylko u psychiatry sie leczyłam ale polegało to na tym ze siedziałam u niej nieraz godzine i przerabiałysmy trudne tematy.Sa tez takie ktore mimo przerobienia sa do dzis bardzo ciezkie i sobie z nimi nie radze. :( chyba nikt by sobie nie poradził................ Kurde no boje sie strasznie tego chadu .......... przyzwyczaiłam sie do mysli ze to nerwica lekowa............ teraz cały czas jest mi tak ciezko na klatce jakbym miala tam jakis kamien i w glowie mi sie kreci.Dobranoc
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 sie 2012, 15:42

Kilka metod na pokonanie lęku

przez Martuska_83 06 wrz 2012, 20:08
Witam choruję na nerwicę lękową.Nie umiem sobie radzić z lękami,czy może ktoś zna skuteczne metody?
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 cze 2010, 14:38

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez Fuchs 18 wrz 2012, 00:53
Napisz coś więcej o LĘKU. Kiedy i w jakich sytuacjach Cię dopada.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 gru 2006, 01:59
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kilka metod na pokonanie lęku

przez julianka 18 wrz 2012, 11:22
witam wszystkich :) ja od około 2tyg biore PAROGEN, przepisał mi go internista. Czuje sie o wiele lepiej. Zawsze było tak, że rano to koszmar, tylko lóżko i nic wiecej, a im bliżej wieczora tym lepiej. Teraz rano się czuje średnio a potem juz całkiem NORMALNIE, JAK NORMALNY CZŁOWIEK;) a to dopiero początek brania leków. Ale na początku lekarz zalecił mi jedną tabletke na noc. Brałam przez kilka dni i rano dalej wstawalam w kiepskim nastroju i przestalam brać. Po kilku dniach przemyslałam ze bede brać rano, ale tez brałam z 3 dni i nic :(zero poprawy. A potem się wziełam i biore non stop codziennie rano pół tabletki i dopiero zaczynam widziec poprawe :) Widać, ze są to leki które trzeba brać stale, a nie kiedy nam się chce.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 sie 2012, 14:25

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez Autumn 18 wrz 2012, 16:06
Cierpię na nerwicę lękową (przy napadach myślę, że umieram, serce, płuca, zawroty głowy, etc. nasila się w miejscach gdzie hipotetyczna pomoc byłaby trudno dostępna) z umiarkowaną depresją od pół roku, ale uczę się radzić sobie. Jeszcze jakiś czas temu nie potrafiłam opanować ataku - jak przyszedł, to mogiła, "umierałam" wg siebie, pogotowie albo płacz, męczarnia, afobam itd.
Teraz, będąc już przebadana pod niemal każdym możliwym kątem w celu wyeliminowania prawdziwych fizycznych schorzeń - to ważne, bo trzeba uwierzyć, że to naprawdę dzieje się tylko w naszej głowie i realnego zagrożenia nie ma - przy wielu atakach potrafię sobie poradzić, albo przynajmniej zminimalizować lub przeczekać bez większych tortur.

Mi osobiście pomaga kilka rzeczy. Czasem przenoszę się myślami w moje "czarodziejskie miejsce" - takie, które kojarzy mi się tylko ze szczęściem, relaksem i dobrymi wspomnieniami bądź marzeniami. U mnie są to zazwyczaj Alpy włoskie, w które często jeździłam w dzieciństwie. Ważne, żeby wyobrażać to sobie naprawdę intensywnie i w skupieniu, tak, jakby się tam było. Ja mogę praktycznie poczuć zapach krystalicznie świeżego powietrza i sosen, poczuć rześki powiew na policzkach... To jedno z moich milszych wspomnień i wyobrażanie sobie, że tam jestem autentycznie potrafi sprawić, że wchodzę w stan relaksu. Po prostu nie ma mnie już tu, gdzie jestem naprawdę. W pełni umysłem, a przez to także niemalże ciałem przenoszę się tam, gdzie chcę - tam nie mam nerwicy, nie mam depresji, jestem bezpieczna, szczęśliwa, uśmiechnięta i kochana. Pozostaję tam tyle, ile mam ochotę lub jest mi to potrzebne.

Czasem też wyśmiewam swoją nerwicę. To może zabrzmieć dziwnie, ale często działa. Moja nerwica jest głupia, irracjonalna i irytuje mnie straszliwie, więc czemu dać jej wygrać? Zaczyna mnie boleć serce albo ciężko mi złapać powietrze, to mówię sobie - ooch, znów umierasz? No z pewnością, zawał jak nic, już piąty w tym miesiącu.
Tego typu rzeczy. Dosłownie staram się bagatelizować i sprowadzać do rangi błahostki atak, bo nie ma nic gorszego niż traktowanie go śmiertelnie poważnie. Zajmuję się wtedy też czymś innym. Bywa, że mija dosyć szybko.

Czasem pomaga mi też głębokie, spokojne oddychanie przez dobrych kilka minut bądź spacer na świeżym powietrzu.

Jeśli wszystkie te sposoby zawiodą, to biorę afobam, robię sobie mocnej melisy, wpuszczam świeże powietrze do pokoju i po prostu czekam...
Escitil 10mg
Afobam doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
03 lip 2012, 20:35
Lokalizacja
Warszawa

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez luli2003 27 wrz 2012, 03:12
Powietrzny Kowal,

no jak najbardziej lepiej ze nie zylismy w tamtych czasch
masakra jakas
ale niestety musieli sie uczyc metoda prob o bledow :silence:
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Kilka metod na pokonanie lęku

przez jolantka 27 wrz 2012, 03:21
WIECIE CO JA MYSLE?
ZE WY SWOJA NERWICE KOCHACIE I WCALE NIE CHCECIE SIE Z NIA ROZSTAC!


Jak Ci zaraz pieprznę :D

Mnie się czasem wydaje, że taka lobotomia to by mogła wiele zdziałać. Leki psychotropowe mnie wpędzają do grobu miast pomagać, a tak to człowiek by chodził wyluzowany i szczęśliwy - bo niemyślący.

-- 27 wrz 2012, 03:22 --

'' Celem była redukcja procesów emocjonalnych, które zwykle towarzyszą procesom poznawczym – myślom i wspomnieniom (a więc i myślom natrętnym lub halucynacjom). Jednym z poważniejszych skutków ubocznych lobotomii przedczołowej jest utrata przez pacjenta poczucia "ciągłości własnego ja", świadomości, że jest tą samą osobą, którą był wczoraj i będzie jutro.''

I bardzo dobrze, ha!
jolantka
Offline

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez luli2003 27 wrz 2012, 03:23
jolantka,

no ja bym nie mogla sobie pozwolic na takie niemyslenie
wiec wole osobiscie sie pomeczyc niz byc roslina
skoro mam wybor
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Kilka metod na pokonanie lęku

przez jolantka 27 wrz 2012, 03:27
Nikt sobie nie może pozwolić na niemyślenie. A cierpienie połączone z dobrym kreatywnym myśleniem może jeszcze zaowocować sztuką, więc już w ogóle superancko :D Szkoda tylko, że ja nie przejawiam ani talentów literackich, ani wokalnych, ani plastycznych, więc się na swojej chorobie nie dorobię ;)
jolantka
Offline

Kilka metod na pokonanie lęku

Avatar użytkownika
przez luli2003 27 wrz 2012, 03:38
jolantka,

nie przejmuj sie
mi tez poskapiono talentu plastyczego,wokalnego itp
a zyc trzeba i myslec rowniez
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Kilka metod na pokonanie lęku

przez Jack7 10 paź 2012, 23:58
Witam wszystkich, jestem tu nowy ale zanim przystąpiłem do napisania paru zdań o sobie przeczytałem niemal cały ten wątek i z (zadowoleniem dla siebie) stwierdziłem że ze mną jeszcze nie jest tak najgorzej :D
Otóż, mam 38 lat, na nerwicę zachorowałem 3 lata temu, (wcześniej absolutnie zero problemów zdrowotnych zarówno psychicznych jak i fizycznych). Pierwsze objawy były takie że biorąc udział w uroczystościach, zgromadzeniach itd... dostawałem szybki , płytki oddech, miękkie nogi, czułem że mogę zaraz odlecieć (zemdleć), pomagałem sobie przy tym mimiką twarzy (dalej tak robię i może się to wydawać śmieszne -mi to pomaga). Mianowicie napinam mięsień lewego policzka, nie wiem jak to opisać, nieważne. A że pracuję w wojsku często odbywają się różne apele i uroczystości, na szczęście jeszcze nie zemdlałem. Trwało to już ok. pół roku, miewałem problemy żeby wysiedzieć na zajęciach lub nawet w sklepie, coraz częściej na zakupach w markecie i w kościele. Aż poszedłem do lekarza rodzinnego chcąc dowiedzieć się coś więcej, podejrzewałem że to serce... Wszystkie wyniki wyszły dobrze i tak czekając z wynikami w poczekalni o mało nie zszedłem z tego świata, zaczęło mi być niedobrze, mimo że siedziałem w towarzystwie kilku osób, wszedłem do gabinetu zabiegowego, położyłem się na kozetce i ...dostałem jakiś straszny atak, z trudem łapałem powietrze, leżałem, brzuch i przepona jakby oszalały, trwało to ok. 20sek. potem jeszcze z 5 min dochodziłem do siebie. Myślałem że to już koniec ze mną... :-| Moja doktorka domyśliła się że to nerwica, poszedłem do psychiatry. Przez pół roku brałem "Spamilan 5mg", i odstawiłem to bo nic nie pomagało. I do dzisiaj, czyli kolejne 2 lata nic nie biorę. Ale zacząłem biegać, również długie dystanse też czyli półmaratony, nigdy w czasie biegu nic złego mnie nie spotkało. Od zawsze lubię przyrodę. Lubię wędkować, fotografię przyrodniczą oraz od niedawna malować. Wiadomo, tam jest spokój i tam nic złego mi się nie dzieje. Na zbiórkach, apelach czy w kościele dalej mam te objawy, lecz nie zawsze. Ogólnie czuję się lepiej niż wtedy gdy brałem leki i wiem jedno- gdybym mieszkał gdzieś na odludziu pewnie bym zapomniał o tej chorobie... Jedno co mogłoby mi o niej przypomnieć to alkohol, otóż po wypiciu większej ilości alkoholu na drugi dzień objawy się jakby potęgują. Pozdrawiam ;)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 paź 2012, 22:44

Kilka metod na pokonanie lęku

przez zenon1989 09 lis 2012, 17:27
Najlepsze jest bieganie, a poźniej gorący prysznic.
zenon1989
Offline

Kilka metod na pokonanie lęku

przez sarnowscy 09 lis 2012, 20:26
hej wszystkim tez naleze do waszego grona na nerwice lecze sie 3 lata i nic pomocy

-- 09 lis 2012, 19:30 --

sarnowscy napisał(a):hej wszystkim tez naleze do waszego grona na nerwice lecze sie 3 lata i nic pomocy
hej wam lecze sie na nerwice 3 lata ale nadal jest tak jak na poczatku pomocy

-- 09 lis 2012, 19:34 --

sarnowscy napisał(a):hej wszystkim tez naleze do waszego grona na nerwice lecze sie 3 lata i nic pomocy<br /><br />-- 09 lis 2012, 19:30 --<br /><br />
sarnowscy napisał(a):hej wszystkim tez naleze do waszego grona na nerwice lecze sie 3 lata i nic pomocy
hej wam lecze sie na nerwice 3 lata ale nadal jest tak jak na poczatku pomocy
czy ktoś zna dobrego lekarza psychiatrę

-- 09 lis 2012, 19:46 --

na poczatku mnie dusiło nie mogłam nic zrobic w domu ,ciagle lezałam i plakalam.wybrałam sie do psychiatry biore taki lek jak elicea po tym leku jest lepiej ale teraz mam atak paniki gdy jade samochodem kurde czy to sie wyleczy to niszczy zycie zyc sie nie chce
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lis 2012, 20:19

Kilka metod na pokonanie lęku

przez kamilwin 20 lis 2012, 14:53
Ja Wam napiszę jaki jest sposób na lęki, ataki paniki, nerwice, fobie i inne podobne dolegliwości, zaburzenia. Składa się z trzech punktów. Formuła jest bardzo prosta, gorzej przychodzi jej skuteczne stosowanie.

1. Akceptacja stanu obecnego. Zaakceptuj to, że masz lęki, to, że się boisz, to, że Ci się ręce trzęsą, to, że się boisz spotykać z innymi ludźmi. Też kiedyś tego nie pojmowałem. "Jak niby mam zaakceptować swój lęk, skoro nie chcę się bać? Jak go zaakceptuję, to przecież zostanie ze mną na zawsze!" Na tym polega cały myk właśnie. Jeśli szczerze zaakceptujesz swój lęk, to pozbawisz go zasilania (np. lęku przed tym, że ktoś zobaczy, że się boisz, dziwnie zachowujesz, że weźmie Cię za czubka). Jeśli przestaniesz się bać lęku (niby masło maślane, a nie do końca), to zobaczysz jak lęk zacznie słabnąć. No bo skoro nie boisz się bać, to co Ci z tego, że lęk przyjdzie? Niech przyjdzie. Miej to w dupie i zaakceptuj go.

2. Stosowanie metod relaksacyjnych (gorąca kąpiel, muzyka, medytacja, świadomy oddech, itd.) Dzięki nim obniżysz poziom swojego niepokoju ogólnego.

3. Wychodzenie ze swojej strefy komfortu. Robienie rzeczy, których się boisz. Małymi kroczkami. Jeśli masz fobię społeczną, to nie porywaj się od razu na wygłoszenie przemówienia na wiecu politycznym przed tysięcznym audytorium. Zacznij od rozmowy z bliskim, od zapytania o drogę nieznajomego, od powiedzenia "Cześć" koleżance/koledze, który Ci się podoba, od niezobowiązującej rozmowy o pogodzie z Panią w Warzywniaku. I stopniowo podnoś sobie poprzeczkę.

I tyle. Ja tak zrobiłem i mi się udało. Oczywiście zaraz ktoś może napisać, że on ma o wiele poważniejsze problemy, że ja się nie znam, itd. Możliwe. Ale schemat działania zawsze jest taki sam. Błąd większości z Was polega, moim zdaniem, na tym, że nie stosujecie wszystkich trzech punktów jednocześnie. Niektórzy z Was myślą, że joga, czy medytacja wyleczy Was ze wszystkiego (stosujecie tylko 2 punkt). Inni walczą ze swoimi lękami i nie mają już siły (tylko 3 punkt). Jeszcze inni zaakceptowali swój lęk, panikę, ale nie potrafią w sobie znaleźć wystarczająco dużo odwagi, by poszerzać swoją strefę komfortu (kurczącą się coraz bardziej przez lęk). Zastosujcie się do tych trzech punktów jednocześnie i wracajcie do zdrowia jak najszybciej! Tego Wam z całego serca życzę!

......................

P.S. Jeśli takie "reklamowanie" jest zabronione tutaj na forum, to proszę moderatora o edycję mojego postu (usunięcie tylko ostatniego akapitu i zostawienie moich "złotych rad" ;)

Pozdro 600!

-- 20 lis 2012, 14:04 --

Jack7 napisał(a):Witam wszystkich, jestem tu nowy ale zanim przystąpiłem do napisania paru zdań o sobie przeczytałem niemal cały ten wątek i z (zadowoleniem dla siebie) stwierdziłem że ze mną jeszcze nie jest tak najgorzej :D
Otóż, mam 38 lat, na nerwicę zachorowałem 3 lata temu, (wcześniej absolutnie zero problemów zdrowotnych zarówno psychicznych jak i fizycznych). Pierwsze objawy były takie że biorąc udział w uroczystościach, zgromadzeniach itd... dostawałem szybki , płytki oddech, miękkie nogi, czułem że mogę zaraz odlecieć (zemdleć), pomagałem sobie przy tym mimiką twarzy (dalej tak robię i może się to wydawać śmieszne -mi to pomaga). Mianowicie napinam mięsień lewego policzka, nie wiem jak to opisać, nieważne. A że pracuję w wojsku często odbywają się różne apele i uroczystości, na szczęście jeszcze nie zemdlałem. Trwało to już ok. pół roku, miewałem problemy żeby wysiedzieć na zajęciach lub nawet w sklepie, coraz częściej na zakupach w markecie i w kościele. Aż poszedłem do lekarza rodzinnego chcąc dowiedzieć się coś więcej, podejrzewałem że to serce... Wszystkie wyniki wyszły dobrze i tak czekając z wynikami w poczekalni o mało nie zszedłem z tego świata, zaczęło mi być niedobrze, mimo że siedziałem w towarzystwie kilku osób, wszedłem do gabinetu zabiegowego, położyłem się na kozetce i ...dostałem jakiś straszny atak, z trudem łapałem powietrze, leżałem, brzuch i przepona jakby oszalały, trwało to ok. 20sek. potem jeszcze z 5 min dochodziłem do siebie. Myślałem że to już koniec ze mną... :-| Moja doktorka domyśliła się że to nerwica, poszedłem do psychiatry. Przez pół roku brałem "Spamilan 5mg", i odstawiłem to bo nic nie pomagało. I do dzisiaj, czyli kolejne 2 lata nic nie biorę. Ale zacząłem biegać, również długie dystanse też czyli półmaratony, nigdy w czasie biegu nic złego mnie nie spotkało. Od zawsze lubię przyrodę. Lubię wędkować, fotografię przyrodniczą oraz od niedawna malować. Wiadomo, tam jest spokój i tam nic złego mi się nie dzieje. Na zbiórkach, apelach czy w kościele dalej mam te objawy, lecz nie zawsze. Ogólnie czuję się lepiej niż wtedy gdy brałem leki i wiem jedno- gdybym mieszkał gdzieś na odludziu pewnie bym zapomniał o tej chorobie... Jedno co mogłoby mi o niej przypomnieć to alkohol, otóż po wypiciu większej ilości alkoholu na drugi dzień objawy się jakby potęgują. Pozdrawiam ;)


Oj tak :) Kacowe lęki, to najstraszniejsza rzecz, jaką matka natura wynalazła :) Bierze się to stąd, że na kacu jesteś o wiele "wrażliwszy" na bodźce zarówno zewnętrzne (np. słońce Cię razi, hałasy Ci bardziej przeszkadzają), jak i wewnętrzne (bardziej czujesz bicie swojego serca, itd.) Często Ci się ręce trzęsą, skurcze Cię łapią, czujesz ogólne napięcie mięśni. Ale to chyba bardziej jest spowodowane wypłukiwaniem jakichś minerałów z organizmu przez alkohol (np. magnezu, wapnia). Chociaż może bardziej tym, że wątroba jest zajęta filtrowaniem alkoholu, a nie odpowiednich składników mineralnych. Ale specem nie jestem w tej dziedzinie, więc możliwe, że nie mam racji. To taka moja teoria :) I jak się wszystko tak skumuluje, wszystkie te symptomy, to napad paniki jest tylko kwestią czasu.
Ostatnio edytowano 23 lis 2012, 09:33 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: oferty umieszczamy tylko w jednym dziale
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do