Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

whiteblackchocolate

Użytkownik
  • Zawartość

    74
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Bierzesz leki, masz stały kontakt z psychiatrą- to bardzo ważne i dobrze, wiesz, że w razie najgorszego ktoś może Ci pomóc i że robisz coś w tym kierunku żeby było lepiej (bierzesz leki). Jaki masz kontakt z rodziną albo przyjaciółmi? Bo jak nadchodzi najgorsze (czyli myślisz samobójcze, samookaleczenia) to warto zanim się to zrobi po prostu wejść do pokoju gdzie jest druga osoba albo wyjść na spacer między ludzi. Nawet nie gadać, jak nie masz ochoty czy nie możesz. Po prostu być przy kimś. Poza tym jeśli Twoje rozchwianie nastrojów jest duże i miałaś jakieś epizody maniakalne ( ogromne zakupy niepotrzebnych rzeczy, tysiąc planów w głowie i rozpoczęcie ich realizacji, mimo że nie ma żadnych podstaw powodzenia; albo wyobrażenia że możesz wszystko i wszystkim pomożesz) to może nie masz samej depresji. Etykietka jednak chyba nie jest taka ważna, ważniejsze żebyś się spróbowała z tego stanu wyprowadzić. Pisz na forum jak Ci ciężko, widzisz ilu tu fajnych ludzi :) Trzymaj się
  2. OK, dzięki za odpowiedzi :) Potrzęsę się jeszcze trochę i może minie.
  3. Artykuł dobry, tylko jakoś po roku brania magnezu nic mi się nie poprawiło... Może magnez jest dobry na nerwicę spowodowaną brakiem magnezu.
  4. Hej, mam pytanie apropos Seronilu: czy ktoś z Was miał takie drżenie mięśni po lekach? Cały czas trzęsą mi się ręce, głowa, nie bardzo nad tym panuje... czy to normalne? Biorę 2 tydz. Napiszcie coś, przerwać, brać dalej? Pozdrawiam
  5. whiteblackchocolate

    "Złote Myśli"

    Z angielskich żartów o szpitalach psychiatrycznych i ogólnie o chorobach psychicznych: "- My meds spoke to me this morning... - what did they say? - The meds aren't working" "so you're having visions and hearing voices... I'd say you're either really mad or really religious" "so you began talking to yourself after your husband started talking to animals, Mrs Dolittle?" "actually, I became a psychiatrist because the voices told me to" "thanks for curing my schizophrenia- we're both fine now!"
  6. hej, a jak u Was ogólnie było po lekach, bo ja np. zdecydowałam się na leki ze względu na to, że dramatycznie mi poleciały pamięć i koncentracja, wypowiadanie się, mamrotałam i nie mogłam dokończyć myśli, czy po lekach odczuliście poprawę? powiedzcie, że tak...
  7. Haha, tak jesteśmy bardziej empatyczni wobec pana Kowalskiego, który naszej empatii nie potrzebuje, a to może właśnie my jej potrzebujemy... A pan Kowalski jej nie da, bo jej nie ma. Dobrze, że chociaż na forum możemy się "powspierać".
  8. wiola 173 Tak, napisałam, że przeżywamy głębiej, ale nie uważam, że to powód do czucia się wyjątkowo i bycia dumnym. Osobiście, wolałabym odczuwać głębokie pozytywne emocje niż smutek i beznadzieję... Bo ja naprawdę nie lubię mojej depresji.
  9. whiteblackchocolate

    rozmowa

    Kłopot w tym, że psychologowie i terapeuci są "po drugiej stronie", której my nie widzimy, ale też byśmy chcieli tam być. Dla nich nasze objawy są patologią z której trzeba leczyć, a dla nas to jest norma, która obecnie nastała i czasem mocno przyzwyczajamy się do naszych chorób i nie chcemy ich puścić. Tak mi się zdaje, że dlatego czasem trudno jest się z nimi dogadać.
  10. Temat taki ciekawy, że i ja się zbiorę i wypowiem: nie wiem jak odróżnić przeciętnego Kowalskiego od neurotyka, ale myślę, że każdy z nas ma jakieś tam konflikty i bolesne miejsca, tyle, że "Kowalscy" ich po prostu nie rozgrzebują, a my tak. No i myślę też, że łatwo nam przychodzi "odmóżdżyć" kogoś bez problemów, jakby oni byli pod jakimś względem "gorsi". A kto wie, przed czym niektórzy ludzie uciekają w TV, alko i inne przyjemności dnia codziennego. Co do nas, z problemami, kojarzy mi się taki cytat ze Shreka: "A my osły nosimy swoje lęki na wierzchu". Myślę, że nie chodzi tu o myślenie, a o głębokość przeżywania emocji. Ludzie z problemami emocjonalnymi po prostu przeżywają życie "głębiej".
  11. Ej, co Ty gadasz. To, że Ci ciężko coś zmienić, wynika chyba z tego, że długo funkcjonowałaś w określony sposób i jesteś do tego przyzwyczajona. Lepsze stare zło niż niewiadoma, prawda? Tak jak ludzie z papierosami- im dłużej palisz, tym ciężej rzucić. No i podobnie jest w innych kwestiach. Daj sobie jeszcze trochę czasu na zmianę myślenia. Wszyscy na forum dajemy sobie czas na zmianę naszego negatywnego myślenia, z różnym skutkiem.
  12. Miniaa Nie spodziewaj się, że od razu zmienisz swoje zachowanie, ale pomyśl, czemu ona doradza Ci zmianę. Chce dla Ciebie dobrze, prawda? Nie daje Ci zadań domowych? Spróbuj zrobić choć w jednej sytuacji to co Ci "przekazała". Zobaczysz, pomoże czy nie... A efekty leków często występują po miesiącu albo i dłużej, so relax, take it easy... Wytrzymasz jeszcze troszkę.
  13. Pytanie bardzo ogólne. Są 3 duże nurty w psychoterapii: 1) psychodynamiczna (dla cięższych zaburzeń lub tych co mają sporo kasy i niezbyt naglące problemy) 2) poznawczo- behawioralna (praca z zaburzeniami myślenia, z przekonaniami, ogólnie z myśleniem i zachowaniami) 3) humanistyczna (zajmuje się rozwojem człowieka, idzie bardziej w kwestie egzystencjalne, wartości, wyborów, śmierci itp.) *4) wolny eklektyzm (róbta co chceta, byle pomogło) Często terapeuci łączą różne techniki. W placówkach NFZtu najczęściej jest psychiatra (leki) + terapia grupowa lub indywidualna. Grupowa jest chyba najbardziej używana. Co do leków.. masz cały dział. Ale mam nadzieję, że nie będzie Ci potrzebna szczegółowa wiedza na temat terapii ani leków. Obyś szybko z tego wyszła, czego Ci życzę z całego depresyjnego serca [Dodane po edycji:] monte christo Dasz radę. Patrząc na Twoje nastawienie i poprawę to "jak nie Ty, to kto?" :) trzymam kciuki
  14. A najzabawniejsze jest to, że daliśmy koleżance to co chciała, ale nie w tej kategorii emocjonalnej w jakiej chciała
  15. Mogę Ci powiedzieć, co zrobiła zdecydowana większość ludzi z tego forum: zgłosiła się po pomoc. Do psychiatry, do psychologa.
×