Boje się że, coś złego sie wydarzy, lub stanie rodzinie...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Boje się, że coś złego stanie się mojej rodzinie...

przez Jurand 29 maja 2006, 00:13
Nie wiem do jakiej nerwicy mozna to zaliczyc i jak z tym walczyc.
Kilka lat temu wyprowadzilem sie z rodzina poza miasto i codziennie dojezdzamy do pracy samochodem okolo 30 kilometrow. Trwa to zaledwie 22 minuty.
Ale strach przed wypadkiem, strach o dzieci, zone jest nie do wytrzymania. Rezygnuje z wielu wyjazdow bo boje sie, ze moze cos sie stac. Sam o siebie tak sie nie boje, ale boje sie gdy zona jedzie sama, lub z dziecmi. Jade wtedy razem z nimi , mimo , ze mam wiele innej pracy i lepiej byloby gdybym zostal w domu. Ale boje sie poscic je same.
Ten strach spowodowal, ze kupilismy mieszkanie w miescie i zyjemy w dwoch miejscach. POwiedcie co zrobic aby sie nie bac o innych. Wydaje mi sie, ze zagrozenie jest realne i trudno bedzie zwalczyc to, ale moze jakies rozwiazanie istnieje.
Przeciez moga zginąć w wypadku. Jest to realne niebezieczeństwo.
Oczywiście boje sie wielu innych form podrożowania. Pociagiem, wsiadam zawsze do srodkowych wagonow bo tam najbezpieczniej.
Samolotem nigdy w zyciu nie polece. W ogole staram sie ograniczac przemieszczanie sie. Mialem mozliwosc super pracy ale musialbym raz w miesiacu latac do Kanady, wiec zrezygnowalem. Obecnie mam prace w miescie, ale staram sie dostac prace abym mogl pracowac z domu.
Pomozcie

Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez dalilah 29 maja 2006, 00:41
hmmm nie powiem nic wyszukanego jesli poradze Ci isc z tym do psychiatry, bo problem wydaje sie faktycznie trudny (zagrozenie jest realne, nie da sie ukryc, przesadzony moze byc tylko stosunek Twojego strachu do faktycznej szansy na wypadek, pomogl by tu pewnie rachunek prawdopodobienstwa ;) ) ale rozumiem CIe jak najbardziej, ja co prawda podrozy samochodem sie nie boje ale za skarby nie wsiade do samolotu, a pozniewam musze czesto jezdzic za granice to tluke sie wszedzie autokarem, juz nieraz probowalam sie zmusic, mialam nawet bilet na samolot ale jak tylko mialam wchodzic do samolotu to tak mi sie trzesly kolana i dostawalm ataku takiej paniki ze nie dalam rady. Swoja droga tez mnie interesuje czy jest jakas nazwa na to
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Avatar użytkownika
przez Virginia 29 maja 2006, 01:05
Wiesz nie wiem czy jestes osoba wierzaca. Ale mi wiara bardzo pomaga. Kiedy zdalam egzamin na prawo jazdy zamiast isc go oblewac poszlam do kosciola.
Modlilam sie, zebym nikogo nie zabila, przez to, ze zdalam.
Wiesz kilka lat temu mialam powazny wypadek. Wcale sie nie balam. I chociaz gdy poczulam uderzenie, przez mozg przebiegla mi mysl, ze to koniec. Nic mi sie nie stalo. Chociaz samochod byl totalnie skasowany a mnie wyciagali z wraku strazacy.
W ogole sie nie boje teraz. Oddalam to sile wyzszej. Ufam, ze nie stanie mi sie nic zlego. Dbam o samochod, dlatego wole wieksze auta z poduszka. Nie szarzuje na drodze.
Swoim zamartwianiem rodziny nie uchronisz. Afirmuj zdrowie i zycie dla siebie i dla nich.


Co do samolotow to najbezpieczniejsza podroz na swiecie. Dla mnie to frajda. Zwlaszcza jesli lata sie dobrymi liniami a nie tanimi. Samoloty mnie fascynuja, dlatego sie ich nie boje. Dla mnie sa spelnionym marzeniem ludzkosci o lataniu. W ten sposob o tym mysle. To wspaniale, ze mozemy leciec np nad oceanem...
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

No to nie ma wyjscia

przez Jurand 29 maja 2006, 08:28
No to widzicie, ze aby uniknac stresu i strachu najlepszym rozwiazaniem bedzie zrezygnowanie do maksymum z podrozy, kosztem innych udogodnien.
Cale zycie marzylem o mieszkaniu w domu z dala od miasta, ale widac z tego, ze to nie dla mnie ze wzgledu na strach przed dojazdami.
NIe wierze w przeznaczenie, wierze, ze sam nim w duzej mierze kieruje. Przeciez jezeli nie bede jezdzil daleko to szansa "statystycznie" zginiecia w wypadku samochodowym jest mniejsza. No nie? Lata kiedy mieszkam poza miastem zamiast radoscia staly sie koszmarem.
Kazdego niemal dnia przezywam jakby ich strate. Gdy jestem w domu i czekam na nich stoje przy oknie i patrze czy juz dojechali. Jezeli dojzd sie wydluza zaczynam wpadac w panike i dzwonie na komorke do zony aby zobaczyc czy zyja. Gdy zapomna komorki wtedy zaczynam miec czarne wizje i ukladam sobie w glowie jakie bedzie zycie kiedy okaze sie ze zgineli.

Powiedzcie mi co zrobic aby nie niszczyc sobie zycia bojac sie o innych czlonkow rodziny.
Wiele razy zrywam sie z pracy aby wracac z nimi bo boje sie jak beda musieli wracac sami, boje sie ,ze cos im sie przytrafi podczas podrozy. To tez czesciowy egoizm, bo boje sie zostac sam jakby cos im sie stalo.

Powiedcie mi czy jest na to lekarstwo lub sposob?

Samoloty to calkiem inne zagadnienie. Do samolotow dolacza sie jeszcze przekonanie, ze sa zlem swiata wspolczesnego itd, ale to nie temat mojego problemu. Porusze go kiedy indziej.


Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

Avatar użytkownika
przez agapla 29 maja 2006, 11:46
Jurand napisałeś że jeżeli bedziesz unikać jazdy samochodem to masz wieksze szanse na unikniecie wypadku,a ja sie zapytam co z innego typu wypadkami ?Takie myślenie do niczego cię nie doprowadzi a moze tylko zaszkodzić.Wszyscy sie boimy o swoich bliskich ale ja wychodze z założenia że co ma być to będzie i nic na to nie poradzę.Oczywiscie trzeba byc ostrożnym bo niekiedy ludzka głupota przyczynia sie do śmierci(np jazda po pijanemu) ale to nie oznacza że w domu można być w 100% bezpiecznym i dożyc spokojnej starości świetnie to obrazuje film ,,Oszukac przeznaczenie"(oczywiście w tym filmie wszystko jest dość mocno przesadzone bo w końcu to horror) :lol: Niektórych sytuacji nie da sie przewidzieć,gdyby człowiek wiedział że upadnie to by sie położył!Pozdro ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Jurand 29 maja 2006, 12:06
Wiadomo, ze w domu tez moze sie cos przydarzyc. Ale w domu tez wyeliminowalem wiekszosc niebezpieczenstw. I jestem bardziej spokojny kiedy mam nad czyms kontrole.
Co do przeznaczenia to w nie nie wierze i jak pisalem wiem, ze ja mam duzy wplyw na przeznaczenie.
Dlatego pewne zalety mam mieszkajac w domu. Wszystkie sypialnie (nasze i dzieci) sa oddzielone pustym korytarzem, i sa w nich tylko luzka i nic wiecej. Jest zabezpieczenie gdyby wybuchl pozar w drugiej czesci domu. Ta czesc domu nie ma prawa nigdy sie zapalic. Wiec na tym froncie czuje sie bezpiecznie.
Obecnie stanelismuy na projekcie przeniesienia sypialni do pomieszczenia (schronu) na drugim pietrze pod ziemia, ale strach przed dojazdami przerwal prace nad tym bo nie wiem czy dluzej wytrzymam ten stres dojazdow (strach) i jezeli bede musial sie wyprowadzic to po co te inwestycje.
Nie mowiac juz o samochodzie ktory na zamowienie zostal wzmocniony dodatkowymi belkami metalowymi i w sumie wazy prawie 200 kilo wiecej, ale jest bezpieczniejszy (za to pali 2 litry wiecej, ale w moim przypadku to nie gra wielkiej roli, bezpieczenstwo jest na pierwszym planie). Mimo, ze z zalozenia Volvo 940 jest bezpiecznym samochodem. Oczywiscie dzieci jezdza we wlasnych fotelikach.
Musze tutaj dodac, ze moj strach troche bierze sie z tego ze, zdarzylo mi sie przysypiac jadac somochodem, i musialem czasami zatrzymac sie aby rozbudzic sie.

Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

Avatar użytkownika
przez agapla 29 maja 2006, 13:20
Wydaje mi sie że jednak powinieneś pójść z tym do psychologa,czy nie jest to wszystko czasem uciązliwe dla twojej rodziny?Życie w ciagłym tzw niebezpieczeństwie ,mieszkanie jak schron, podwójne zabezpieczenia na każdym kroku, czy twojej rodzinie takie życie odpowiada?Czasem nie trzeba żadnej zagłady żeby zostać samemu .Weź to pod uwage,ale jezeli to wszystko wam odpowiada tzn że nie masz problemu i poprostu może warto dla własnego spokoju przenieść sie do miasta.Pozdr
Ostatnio edytowano 29 maja 2006, 14:03 przez agapla, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez kochajacy 29 maja 2006, 13:48
Jurandzie kiedy jezdzisz samochodem Volvo 940 (na zamowienie) twoje mozliwosci finansowe napewno sa spore
mysle ze bardzo madrym posunieciem z twojej strony byloby to gdybys czesc swoich srodkow finansowych przeznaczyl na opalcenie jakiegos znakomitego psychologa
stac cie na to
pozwol fachowcom zadbac o to o co ty nie jestes w stanie sam zadbac :idea: twoje wewnetrzne poczucie bezpieczenstwa moze odpowiednimi dzialaniami i analizami przywrocic ci psycholog
mysle ze dluzsze zastanawianie sie nad tym jest bezcelowe
masz pieniazki,wystarczy ze wyrazisz chec poprzez swoje konkretne dzialanie a profesjonalista zajmie sie toba
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Brak psychiatrow i psychologow

przez Jurand 29 maja 2006, 14:07
W tym problem. Bo mieszkam w Norwegii i do psychiatry Norwega troche trudno pojsc. Mialbym problem powiedzenia to co czuje w ich jezyku.
Gdyby bylo cos online, ale mam nadzieje, ze to forum mi pomoze.
Jednorazowy wyjazd do Polski nie pomoze. Nie slyszalem a tak szybkiej terapii.
Gdy poszedlem tutaj do psychiatry to dal mi tylko leki, a po nich tylko moglem spac. Musialem nawet pojsc na 3 tygodnie na urlop bo bylem tak spiacy. W koncu rzucilem tabletki. Dal mi inne wtedy, ale problem byl ten sam.


Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

Avatar użytkownika
przez agapla 29 maja 2006, 14:31
Nie wiem czy to co napisze to dobry pomysł ale czemu nie w dzisiejszych czasach leczenie on line jest jak najbardziej ok.Skoro można mieć kardiologa na telefon to czemu nie psychiatrę albo psychologa?Przyjedz do Polski znajdz specjaliste a potem kontaktuj sie na odległość,a moze zaprosić psych. do siebie? Podejrzewam ze nie jeden by skorzystał znając nasza służbe zdrowia ( :lol: he, he)Pozdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Virginia 29 maja 2006, 14:54
Wiesz, ale w koncu jakos funkcjonujesz na codzien, przeciez pracujesz. W Norwegii tez z powodzeniem mozna uzywac angielskiego. Mam 50-letnia ciotke, ktora pracuje jako pielegniarka i nauczyla sie norweskiego.

Zeby chodzic na terapie potrzeba mniej niz myslisz. Nie musisz chodzic na psychoanalize.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

przez Jurand 30 maja 2006, 09:32
Nie ma jak wyslawiac sie w swoim ojczystym jezyku. Pewnie umie po ichniemu bo przeciez uzywam ten jezyk na co dzien. Ale to nie to, nie wyrazisz wszystkiego nie bedac "Natywnym speakerem".
Po drugie nie mam czasu na terapie, bardzo sie stresuje gdy mi brakuje czasu. A tego mi strasznie brakuje. Czas i czas to stres dnia codziennego. Czasami dochodze do paranoji mowiac ,ze szkoda mi czasu cos zrobic w domu i w zamian nic nie robie. Bo nie moge sie zdecydowac co robic. Ale to jest temat na inny post, ktory zamierzam niedlugo tez poruszyc.

Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

przez mysia_fisia 30 maja 2006, 10:00
Moim zdaniem nie strach o rodzine jest problemem (bo każdy się boi o bliskich) tylko jego rozmiar.
Sama najbardziej lubię kiedy wszyscy sa w domu, bo wiem, że nic im się nie stanie, ale przecież nie zatrzmam siłą męża i dziecka na miejscu. Moje lęki nie mogą dotykać najbliższych i utrudniać im życia.
Co do leczenia, to Agapla ma chyba dobry pomysł - przyjedż i namów jakiegoś terapeutę do kontaktów on line. Jest przecież Skype, można skorzystać z kamery i kontakt masz jak na żywo. Zastanów się nad takim rozwiązaniem, bo przecież musisz coś z tym zrobić, bo będzie ci coraz trudniej żyć.
Każdy ma swoje marzenia i może mieć swój performens. Nie każdy próbuje...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
08 maja 2006, 10:22

przez Jurand 30 maja 2006, 10:45
Dobry pomysl, trzebo go tylko zrealizowac. Jak znalesc terapeute? Masz pomysl?

Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do