Skocz do zawartości
Nerwica.com

Głody - sposoby radzenia sobie i poczym rozpoznać głód


Pink Punk Boy

Rekomendowane odpowiedzi

aż się zdziwiłem że nie ma wątku o głodach...

Tak, z teorii kto uzależniony po jakiejkolwiek terapii to wie jak to powinno wyglądać. Teraz pogadajmy o tym, jak to jest w praktyce, czyli naprawdę, realia bycia uzależnionym.

 

Dyskusja się potoczy w dokładnie tą stronę, w którą się potoczy, więc może zapytam was o zdanie jak wam "podoba się" moja głodówka... i czy w ogóle to głody?

 

3 lata nic nie piłem i nie ćpałem. Teraz codziennie zastanawiam się, czy nie zacząć chlać i finalnie wychodzę z całą reklamówą słodyczy za 30zł wybierając "lepsze zło" bo od cukru też jestem uzależniony.

 

Nie mam smaka na alko. Poprostu masa nierozwiązanych problemów w głowie, które okazują się chorobą, której nie akceptuje... kładę się, i masakra bo cały czas myślę o tym, tamtym, chorobie MYŚLĘ. Chcę przestać myśleć. Zachlać mordę i pójść spać. Poprostu przypomina mi się mechanizm działania, bo tak kiedyś robiłem.

Czy to już moment kiedy powinienem pójść do lekarza z głodami, czy próbować się brać w garść a z tycia 1kg dziennie po słodyczach się nie przejmować?

 

O jakiegoś czasu, mam też tak, że "nie mogę" nic zrobić tylko chodzę spanikowany od ściany do ściany i czuję że coś mi się bardzo chce. Sprawdzam wyobrażając sobie alkohol, seks, słodycze, amfetaminę. Na nic z tych rzeczy nie mam ochoty ale czuję, że jak zaraz nie dostanę tego to zwariuję. Czy to jakieś krypto głody czy nie śmieszny żart mojego umysłu?

 

Czy branie substancji innych jak jestem uzależniony, ale też psychoaktywnych może wywołać głody na te substancje od których jestem uzależniony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przytulanie i głaskanie po głowie? Wtulenie się w kogoś przed snem?

 

No tego czasami brakuje jak cholera + boli podwójnie, bo na chwilę obecną dla mnie bycie w związku monogamicznym jest chore i nienaturalne... ale jednak podświadomość puki co mam zaprogramowaną tak, że ochotę na niego mam...

 

Ale nie kojarzę chęci na to z tym, że chodzę od ściany do ściany i "czegoś mi się chce" chociaż sprawdzę.

Dodam że zaczeło się tak dziać zanim zaczołem brać leki, to nie akatyzja.

 

Z Terapeutą? Tak... puki co mam 45 minut tygodniowo i nazywa się to terapią, co jest śmieszne dla mnie przy moich zwrotach akcji kilka razy dziennie.

Wyobrażenie terapii codziennie po np. 2h dziennie wywołuje u mnie uśmiech na twarzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zjadamy różne substancje poprawiające nastrój żeby wypełnić jakąś pustkę emocjonalną, najczęściej brak bliskości. Nie radzimy sobie z pewnymi emocjami więc jak coś zapodasz sobie to wszystko jest prostsze. Jeżeli nie "przepracujesz" tego nie wypełnisz pustki, którą zalewasz jakąś substancją głody będą. Głody nie te fizyczne one mijają szybciej w zależności od substancji jaką odstawiłeś tylko te psychiczne. Mamy wyuczony mechanizm radzenia sobie z emocjami i on wraca jak zdarta płyta w zależności od sytuacji.

Czy to już moment kiedy powinienem pójść do lekarza z głodami,

myślę że tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×