Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich,

 

Dawno mnie tu nie było (to chyba dobrze) ale chciałam się podzielić moją historią w skrócie oczywiście. Nerwice mam od paru ładnych lat z "przerwami" ale za każdym razem jest ona trochę inna. Ostatni raz miałam jakoś rok temu. Bałam się wychodzić z domu, na uczelnię itp. Paraliżował mnie strach. Ogólnie niewiem czego się bałam ale strach był zawsze tam gdzie byli ludzie(kołatanie serca, pocenie, drgawki). Wyleczyłam sie (anafranil plus afobam) na tyle, że mogłam normalnie funkcjonować bez większych stresów dla mnie najgorsze są wystapienia publiczne ogólnie zabieranie głosu. Na wakacje przerwałam branie leków i było wszystko ok aż nie zapisałam sie na kurs prawa jazdy. Tu grupa 30 osob i juz lęk chociaz tylko siedze i slucham wykladu. Ogólnie się nie denerwuję tylko jak ktos spojrzy w moja strone to mam jakby lęk przed spojrzeniem w oczy i jak dojdzie do takiego kontaktu to czuje taki skurcz przez glowe i kark ,że czasem lekko zatrzęsę głową. To idiotyczne i straszne bo nie czuję w zasadzie lęku tylko jak już to potem lęk przed tym, że tak sie zachowam jakby lęk przed lękiem. I teraz jak sobie pomysle to chyba zawsze tak było, że nie mialam lęku przed osobami tylko przed takim niewlasciwym zachowaniem, lęk że sie zle zachowam. Zawsze się stresowałam mówiąc cos publicznie ale rok temu to bylo na bardzo szeroka skale bo samo przebywanie na wykladzie cwiczeniach bylo przerazajace. Udalo mi sie to przezwyciezyc ale znowu zaczynam sie bac (jeszcze ten skurcz glowy jak ktos spojrzy), bo bede teraz miala seminarki, lektoraty z jezyka i bede musiala byc aktywna i bede sie bala jak sie zachowam. Boje sie ze bede sie trzesla jakala ze nie dam rady nic mowic albo nawet znowu wysiedziec w sali. Nierozumiem sama mojetgo zachowania. Czy ktos ma cos podobnego jak to w ogole mozna nazwac??

 

aaaa i mam tez takie cos w autobusach, tramwajach czy siedze czy stoje obojetnie. Jak autobus jedzie to moge sie patrzec bez leku i nie zadrgam jak ktos na mnie spojrzy ale jak stoi na przystanku czy w korku to juz jest ten lek. nie potrafie tego wytlumaczyc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi sie drugi rok studiow zbliza i juz sie boje. Jestem pewna siebie i nie boje sie wystepowac publicznie, ale czuję lęk przed lękiem... Lęk przed tym że musze wysiedziec w szkole (nie wazne ze tylko siedze i slucham wykladu) i ze tam dostanę ataku lęku, ze bede chciala uciec.. Ide znow do psychiary po leki, chociaz dorażne. Mysle, ze to ma związek z agorafobią. A np autem sama czy z chlopakiem nie boje sie jezdzic nie boje sie tez chodzic sama gdzies, ale jesli juz cos wspolnego maja z tym inni ludzie to wpadam w panikę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oj ja przez to cholerstwo przerwalam moje wymarzone studia :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bliksa- i wlasnie do tego nie moge dopuscic. Mam tyle planow zyciowych, nie pozwole aby nerwica mi je zniszczyla !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

masz rację, nie popełniaj tego błędu co ja , nie pozwól by ta cholerna nerwica zniszczyła Ci zycie! :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja natomiast dopiero niedawno zauważyłem, że w tym "skurczu karku" jest coś dziwnego. Wcześniej tego w ogóle nie wiązałem z moimi emocjami i nerwicą. Ten skurcz, który przychodzi gdy patrzę ludziom w oczy kojarzy mi się z "uginaniem karku" - jak w jakiejś formie poddaństwa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chcialam rok temu przerwac studia ale jakos dalam rade to mam nadzieje ze teraz tez dam, ide na 3 rok juz coraz blizej konca i w sumie czuje satysfakcje, że już tyle wytrwalam ale ogolnie to zawsze widze ciemna strone...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bliksa- jeszcze wszystko przed Tobą :* Zobaczysz. Aga- ja mam jeszcze 4 lata do końca magisterki, ale liczę chociaz na 2lata do konca licencjatu.. chociaz to bedzie porazka dla mnie. A wogole to miala byc architektura... Ech, wszystko przez tą nerwicę. :evil:OT- Zna sie ktos z Was moze na dotacjach unijnych dla mlodych przedsiebiorstw? Bo potrzebuje porady- na pw. Milego dnia :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
masz rację, nie popełniaj tego błędu co ja , nie pozwól by ta cholerna nerwica zniszczyła Ci zycie! :-|

Ja za 2 tygodnie mam pierwszy zjazd, denerwuję się ale będzie dobrze. Trzeba walczyć z tymi przeklętymi nerwami! Do boju :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki dziewuszki ;) mam nadzieję, ze jak sie trochę podleczę to dam radę skonczyc studia, w dodatku , ze cały czas sie baniuję tym, ze kazdy z mojego otoczenia na to liczy, presja jest straszna :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bliksa- teraz na dziekance jestes, tak? Ja juz pekam ze strachu, pierwszy zjazd za 2tyg. I wkurza mnie to ze musze wrocic do tego syfiastego miasta, a od czerwca siedze nad morzem.. To jest straszne :cry: I od 2 miesiecy bola mnie plecy, bylam u lekarza ale mnie olal, teraz za jakis tydzien ide prywatnie na badanie.. i wkrecam sobie rozne rzeczy, oszalec idzie :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to, ze sobie wkręcasz to norma, chyba kazdy z nas juz to przechodził, albo przechodzić bedzie, ja juz mialam raka, zawał, wylew, udar i malarię, także nie przejmuj sie to na pewno nic powaznego. Moja kolezanka cierpiala na ból pleców, bolała ją od tego głowa, czuła dyskomfort, okazało sie, ze ma za proste plecy :lol: po jakims czasie, po ciwczeniach przeszło,a moze masz po prostu nerwobóle?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Niewiem, to ból w dole pleców, niesprecyzowany. W kwietniu jak leżałam w szpitalu to wyszło ze mam kamien w nerce i powiększony jajnik ale doktor stwierdzila ze kamien 'pewnie sam sie rozpuscil' a jajnik urosl 'pewnie przed okresem'. Takze mam gdzies juz te panstwowki, ide prywatnie sie przeswietlic. Ogolnie nie ejstem hipochondrykiem, raczej realistą, ale jak cos boli mnie przez dwa miesiące to juz jest niepokojące nawet dla 'nie-hipochondryka'. Dziekuje za wsparcie :* Jeszcze teraz sie dowiedzialm ze w tym semestrze bede miec 13 zjazdow.. to chyba tylko Wigilia bedzie wolna.. porazka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a może odezwały sie korzonki skoro mówisz, ze w dole pleców? wiem jaki to masakryczny ból :roll: a co do zjazdów - może wśród fajnych ludzi, bo zawsze sie ktoś fajny znajdzie - bedzie łatwiej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy z nas ma lepsze lub gorsze dni ale trzeba iść do przodu i nie poddawać się. Nie od razu Rzym zbudowano, a nerwicę niestety ma się ma zawsze ale można ją odsunąć. PRECZ z HALUNAMI! :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dokładnie, brawo za optymizm, przecież nie mozemy wiecznie narzekać i marnowac sobie zycia ! malymi kroczkami, do przodu, systematycznie pokonywac kolejne bariery i zdobywac nowe szczyty, na pewno bedą efekty ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj miałam gorszy dzień ale to nie powód żeby się załamywać! Będzie dobrze. Trzeba w to uwierzyć i trzyma się tego. Raz jest gorzej raz lepiej ale najważniejsze jest aby walczyć :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Eee o ja ogolnie jestem optymistka ! :mrgreen: Wogole po mnie nie widac ze mam jakis problem :smile: A ludzi na studiach mam zajebistych, serio, kocham ich. I kazdy z nich wie ze mam nerwice, raz nawet przy nich mialam atak- dali mi koc w autokarze i kazali byc cicho 'bo Madzia ma atak'. Mimo wszystko boje sie isc do szkoly. I mam tez 'problem' z jednym wykladowca ktory 'za bardzo' mnie lubi i mialam z nim pewne perypetie, teraz boje sie ze jak mu odmowie spotkania to sie wscieknie i... ech :/ Mam nadzieje ze lekarz da mi xanax doraznie i dam rade tam chodzic i nie uciekac jak w ostatnim polroczu- obecnosc ok 20-30% na zjęciach i srednia...4.32 :P Jestem asem, a jak hehhe. buzka, tzrymajcie sie i sie nie damy :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No wiem, wiem :smile: Ale zastanawiam sie, czy nie podjąc znow leczenia farmakologicznego i nie zapisac sie na terapie. Badz co badz nawet po xanax przejde sie chyba do psychiatry ktory kiedys mnie prowadzil, to swietny specjalista, jeden z najlepszych w PL z tego co czytalam i slyszlam od innych lekarzy. Niech mnie 'obejrzy' i poslucha o problemie ze szkolą, moze wymysli cos nowego niz xanax :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez sie zastanawiam nad terapią, tylko raczej chodzi mi po głowie ta indywidualna a nie grupowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi tez indywidualna, w grupowej sie nie odnajde bo nie mam ochoty sluchac cudzych problemow i przenosic tego do domu, albo nie daj Boze wkrecac sobie cudze problemy :/ I tez nie mam ochoty wynurzac sie przed obcymi ludzmi, skoro i tak wiem ze maja gdzies moje problemy i sluchaja tylko po to.. no wlasnie, po co? Aby sobie wkrecic potem w domu moj problem :mrgreen: A wogole, jak problemy.. Jezu, ja neiwiem skad ja mam ta nerwice.. Ludzie to maja bo rodzice pili, bili, problemy w szkole, w pracy..

I maja nad czym pracowac na terapii. A jak ktos nie ma zadnych problemow?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w ogóle słyszalam, ze na tych terapiach rozgrzebuje sie przeszłosc, to mi sie nie podoba, po co wracac do czegos co bylo przykre, jakies tam piętno odcisneło na psychice, ale jest juz zazegnane i zapomniane? tez sie boje, ze zaczne sobie wkrecac cudze problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dlatego pojdziemy na indywidualne :smile: Ma swoich zmartwien na tyle duzo, ze cudze mi nie potrzebne, moge sobie o nich na forum pogadac a nie w sztywnej atmosferze gabinetu lekarskiego :/ Wogole niewiem czy nie spękam i czy nie uciekne stamtad :P

Na kazdej terapii rozdrapuje sie rany, bo lekarz szuka przyczyny nerwicy, niby jak sie zrozumie te stare problemy to latwiej wyleczyc nerwice.. Sama niewiem.. No wlasnie problemy, kurde a jak ktos mial cudowne wrecz zycie a najgorszym moim przezyciem sa ataki paniki, a nie jakies tam sytuacje zyciowe?.. Bylam raz u psychoanalityka, nawet on nie mogl dojsc skad u mnie na nerwica, zero podstaw.. Wkoncu wymyslil ze za wczesnie kazano mi dojrzec i byc dorosla ^.^ Ale terapia jest konieczna chyba..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja dostałam własnie skierowanie do psychologa, ciekawa jestem jak bedzie wyglądac taka wizyta, bo tej pory leczylam sie tylko u psychiatry a jak mi brakowalo leków to podbijalam do rodzinnego i wypisywal bez problemu. pewnie bedzie standardowa gadka o sobie, z jakim problemem przyszlam itp. bede rysowac rysunek mający ocenic stan mojej psychiki bla bla bla. zastanawiam sie czy jest sens isc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×