Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
cadarxx

Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

Rekomendowane odpowiedzi

Weźmy przykład przeciętnego Polaka(o oryginalnym nazwisku- Kowalski ;) ) lub nawet takiego poniżej przeciętnej. Jak wygląda jego zycie? Praca-dom, praca-dom i tak w kółko. Po pracy je jakiś obiad, resztę dnia spędza przed telewizorem, od czasu do czasu żonka pozwoli mu wypić jakieś piwko. Pracę Kowalski ma monotonną, słabo płatną, bez możliwości awansu.

 

Wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że człowiekowi bez ambicji często takie życie odpowiada, jest po prostu szczęśliwy, nie ma żadnych depresji, załamań nerwowych itp., do pełni szczęścia wystarczy mu mecz w telewizji i zimny browar.

 

A człowiek ambitny? Co niepowodzenie to spora flustracja, zamartwianie się, wieczne niezadowolenie z życia. Chce być we wszystkim najlepszy, a jak mu nie wychodzi, to się obwinia, że jest do niczego itd.

 

Wniosek? Zazdroszczę ludziom bez ambicji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie. Już nieraz rozmyślałem tym tropem. Zresztą do podobnych wniosków doszedłem. Chciałbym byc taki jak inni, nie zamartwiac się wiecznie wszystkim i nie analizować na okrągło wszystkich możliwych sytuacji, kreować czarnych scenariuszy itd. Ambicji co prawda już nie mam (zabrały je fobia & nerwica) ale pozostało ciągłe zastanawianie się nad wszystkim. Może to jakaś droga do wyjscia z tego wszystkiego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może to jakaś droga do wyjscia z tego wszystkiego?

 

W sumie nie widzę żadnej drogi, aby z tego wyjść. Jedynie gwałtowna zmiana osobowości mogłaby tu pomóc, ale dorosły człowiek raczej nie ma co na to liczyć. Jako dzieciak czy nastolatek byłem zupełnie inny- wystarczyła jakaś nowa gra komputerowa i nic więcej do szczęścia mi potrzebne nie było, nawet to, że mi w szkole dogryzali aż tak bardzo mnie nie martwiło. Nie miałem wtedy jakihś wielkich planów na przyszłość, po prostu chciałem być przeciętniakiem. Potem mi się to odmieniło i stwierdzam, że jest coraz gorzej. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat będę załamany, gdy w telewizji będę rzadziej pokazywany niż np. Krzysztof Ibisz :roll: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

facet, którego opisujecie, kowalski, to gość zawsze otoczony jakimiś ścianami, w domu - pokój, kuchnia i kibel, w pracy zajęcie od-do, zależy od kierownika, w domu zależy od żony. facet nie ma ambicji, ale też nie ma wolności. z pewnością sam się na to zgodził. posiada spokój i ma pełną przewidywalność całego życia, chyba, że trzęsienie ziemi, koklusz lub wypadek coś zmienią. ale czy warto? czy warto mieć spokój a nie być szczęśliwym? dlaczego choć raz nie zaszaleć i nie skoczyć ze spadochronem? kowalski tego nie zrobi, bo prócz ryzyka jest to wysiłek - trza zaplanować, dowiedzieć się wszystkiego, odłożyć fundusze i pójść na kurs. a co potem? a jak mi się spodoba? jak zostanę spadochroniarzem? co z piwem i meczami? pomyślał kowalski i otworzył piwo. Jesteście kowalskim?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zrobiłem kilka w życiu rzeczy ale poważnie bym się zastanowił czy nie zamienić się z "Kowalskim" na życia jeżeli jedno by mnie ominęło :!::roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Coltrane, nie wiem czy to przez te kałuże, w które wdeptłam w ciągu całego mojego życia ale mi się szczęście już tylko ze spokojem 'kowalskiego' kojarzy. Uprawiam alpinizm co dzień - pod górkę, czasem kulam się z i co dzień podejmuję wyzwania następnego podejścia... jeh jestem już zmęczona tym sportem wyczynowym :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
f facet nie ma ambicji, ale też nie ma wolności. z pewnością sam się na to zgodził. posiada spokój i ma pełną przewidywalność całego życia, chyba, że trzęsienie ziemi, koklusz lub wypadek coś zmienią. ale czy warto? czy warto mieć spokój a nie być szczęśliwym? dlaczego choć raz nie zaszaleć i nie skoczyć ze spadochronem? kowalski tego nie zrobi, bo prócz ryzyka jest to wysiłek - trza zaplanować, dowiedzieć się wszystkiego, odłożyć fundusze i pójść na kurs.

 

Właśnie to jest najlepsze, że wielu takich ludzi jest po prostu szczęśliwych. Oni nie potrzebują wrażeń do szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak to się mówi: jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skad pewnosc, ze ten Kowalski jest szczesliwy? skad bierze sie alkoholizm, zdrady małzenskie, rozwody, pobicia, maltretowanie współmałżonka, dzieci, pedofilia i inne patologie. myslicie, ze taki Kowalski to spokojny i swiety człowiek? kazdy ma problemy na własnym poziomie, on martwi sie, ze zona Zofia znowu sie spózniła i odwiózł ją Polonezem Staszek z pracy, a ja sie bawie w filozofa i mysle nad sensem zycia i takimi tam, nie to ze nie mam jakis wiekszych problemów, ale do nich dochodzi to jeszcze mędrkowanie :) ja nie zazdroszcze ludziom o ograniczonych horyzontach myslowych, ja zazdroszcze ludziom zdrowym psychicznie! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
skad pewnosc, ze ten Kowalski jest szczesliwy?

 

Nie ma żadnej pewności, ale ktoś taki przynajmniej wygląda na szczęśliwego. Logiczne, że im mniejsze ambicje, wymagania od życia, tym łatwiej je zrealizować, a tym samym być szczęśliwy.

 

Podam prościutki przykład. Ktoś jeździ np. dobrym BMW i nie jest zadowolony, bo marzy mu się Porsche, a inny człowiek może jeździć "maluszkiem" i być dumnym z tego, że wogóle ma samochód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tylko, ze te "ambicje" to takze bardzo czesto u neurotyków jeden z objawów choroby, to sa takie "sztuczne ambicje" wiec nie wiem, czy mozna porównywac ich poziom do poziomu jakichkolwiek ambicji człowieka zdrowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie miałem na myśli, że warto być ambitnym ponad wszystko i że to oznaka zdrowego człowieka, przecież spotkałem się z osobą,, która miała przerost ambicji a to powodowało u wszystkich dookoła depresje. Chodzi mi bardziej o to, że zamykanie się w czterech ścianach domu, określonych i przewidywalnych znajomych, których jest liczba stała i niewielka i strach przed czymś nowym, zadowolenie z niczego, bo nawet nie z minimum, to może i jest bezpieczne, ale na pewno nie da szczęścia. Pracowałem w szkole przez 5 lat jako nauczyciel. Więcej niż połowa kolegów i koleżanek, mimo że dobrze wykształceni i przygotowani, ale znaleźli się w szkole z powodu znajomości środowiska i zasad oraz że to oni są na szczycie hierarchii. szkoła to taki mały, zamknięty świat, żadnych petentów, żadnych ludzi z ulicy, żadnych trudnych spraw. Wielu moich kolegów to po prostu frustraci. Było im z tym dobrze, choć nie byli szczęśliwi. Wiem to.

 

---- EDIT ----

 

Przed chwilą skończyłem oglądać film "Osada" z Williamem Hurtem i Adrienem Brodym w obsadzie. Jeśli kto nie widział - polecam. Tam jest ten problem pokazany jak na dłoni. Problem ucieczki od krzywdzącego świata, życie na marginesie potrzeb swoich i szczelne odgradzanie się od wszystkiego, co niebezpieczne. Ja tak nie chcę. Nie chcę być bezpieczny za cenę spokoju i szczelnych granic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
tylko, ze te "ambicje" to takze bardzo czesto u neurotyków jeden z objawów choroby, to sa takie "sztuczne ambicje" wiec nie wiem, czy mozna porównywac ich poziom do poziomu jakichkolwiek ambicji człowieka zdrowego.

 

Oj, pod tymi słowami się podpisuję. To taki niekończący się ciąg wymagań - jedno się osiągnie to okazuje się, że to za mało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, że tak staaaary kotlet odgrzewam, ale ten post mnie ruszył, bo jakbym czytał po części o sobie. Ciężko trochę będzie w skrócie opisać, ale postaram się bez długiego monologu.

Ano czy to ambicja??

Pracuję w dużej (paro tys) firmie na produkcji i tam jakieś 90 pare% ludzi to wg mnie Kowalski/ska. Od rana do popołudnia w pracy, potem do domu i niektórzy albo idą spać, bo nie mają co robić, albo komputer/tv. Normalnie taka codzienna monotonia :x Ja tego nie pojmuje i oni nie pojmują mnie. Gdyż ja po pracy generalnie nie mam czegoś takiego, że leżę sobie do góry brzuchem (no czasem). Uwielbiam siedzieć przy aucie coś poprawiać, modyfikować, komuś komputer naprawie

(jak przedwczoraj), zawsze coś tam dłubie (biurko sobie zrobiłem, bo w sklepie nic mi nie pasowało :D ).

Mnie ta monotonia bardzo irytuje, szczególnie, że zarabiają po max1200zł na rękę (ja też), ale im to pasuje. Nie wyobrażam sobie utrzymać samemu dom za tą kwotę :shock: Nie ma z nimi nawet sensu pogadać o jakichś planach/marzeniach, bo głownie to im się to nie opłaci, albo nie mają pieniędzy, albo coś tam. W firmie ostatnio jest ciekawie, bo w tyg mamy dzień wolny i trzeba odrobić ten dzień w sobotę. No to mus. Ale kierownictwo wymyśliło, że osoby nie mające odrobku też mają przyjść pracować, a firma da im za ten dzień wolny wg swojego uznania (czyli wtedy kiedy w tyg w przyszłości będzie wolne). Sprawa 2 to odbijamy się na palec (linie papilarne) przy wejściu/wyjściu z zakładu. W gazetach lokalnych opisują, że jest wyrok z sądu iż te czytniki są niezgodne z prawem. Ale władze firmy kazały odbijać się po pracy najwcześniej 4mniuty po czyli 14:04. Jeśli ktoś odbije się wcześniej to upomnienie pisemne. Ja dyrekcji powiedziałem,że za nadminuty mi nikt nie płaci. Pracuję8godzin jak umowa przewiduje i do widzenia. Przed czytnikami teraz kolejki po pareset osób się robią. dla mnie dobrze bo wchodzę się odbijam i wychodzę, a oni czekają :D Normalnie patologia, ale Kowalscy co bym im nie powiedział to łykają. Albo że trzeba szybciej pracować bo zyski maleją i ludzie mdleją przy linii, a zyski wiem, że nie malały to tylko ściema zarządu.

Jako chłopak lubię rozmawiać o motoryzacji i gdy słyszę jak chłopak wychwala swoją 20letnią fiestę, to skrętu kiszek można dostać. Jak mu odpowiadam, że mi się podobało Audi z 2005r (ostatnio hamulce w takim wymieniałem sąsiadowi) to koleś na mnie patrzył jak na wariata. Że takimi autami to tylko jacyś prezesi jeżdżą (sąsiad ma sklep spoż.), a w ogóle to takie furki to złomy bo jak się popsuje to nikt nie naprawi, a jego fiestę to każdy mechanik zrobi. Żal mi go :-| Mi ciągle chodzi po głowie mały warsztacik samochodowy. Nie jedno auto zrobiłem, jedno od podstaw, chodź z wykształcenia technik budowlany jestem. Niby poszedłem na studia rachunkowość bankowa (trendy :lol: ), ale mnie to w ogóle nie kręciło i nie dawałem sobie rady i olałem studia. I tu się chyba zaczęło, gdy moja edukacja się zakończyła, zaczęły chodzić myśli, że nawet za głupi jestem na jakieś podrzędne studia prywatne bo ich skończyć nie umiem. ludzie robią po dwa kierunki,a ja głupich prywatnych skończyć nie mogę. Moi kuzyni/nki a jest ich sporo ciut młodsi robią po dwa kierunki na dobrych uczelniach. A ja przy nich to ..... :cry:

Te chodzenie do roboty zaczęło mnie jeszcze dobijać bo tam nie ma z kim o czym pogadać, o jakichś planach, marzeniach. Zacząłem sobie myśleć, że to ja może nie jestem taki jak potrzeba. Szkoły brak, planów na przyszłość brak. No może ten warsztat, ale koło mnie już jest jeden (choć mało ogarnięci ludzie tam pracują). Nie mam jakoś siły, żeby wyjść z tego, bo zawsze myślę że mi się nie uda. Nie szukam tu pomocy, rad czy coś w tym stylu. Ruszył mnie ten post i postanowiłem napisać by się hmmm "wyżalić"

Myślałem, ze to ja jestem inny gorszy bo nie zgadzam się na takie życie. Chce coś zrobić w życiu, a nie tylko wstawać do roboty i patrzeć na marną wypłatę. Chociaż w moim mieście nie ma innej lepszej firmy. Dlatego myślę o swojej działalności ale sił mi brak i ciągła niepewność, która mnie przewyższa :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co tu napisaliście i z moich przemyśleń to wynika raczej, że człowiek "niewiele myślący" to człowiek szczęśliwy.Skupia się na zaspokojeniu podstawowych potrzeb i instynktów i już mu jest dobrze. W sumie to też zazdroszczę takim ludziom dość często:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też ten temat zaintrygował. Tylko z innego powodu - wszyscy piszą o ambicji w związku z pracą. Mi ambicja kojarzy się bardziej z chęcią doskonalenia siebie, a to czasami z pracą ma mało wspólnego, a z zarobkami czasem jeszcze mniej. Jeśli chodzi o pracę to nie mam ambicji, jestem Kowalska spod jedenastki w ostatnim bloku na ostatnim blokowisku. Ale mam ambicje skierowane zupełnie gdzie indziej: pojeździć po świecie, napisać książkę, zrozumieć siebie i innych, dążyć do ideału w kwestii bycia po prostu człowiekiem. I tylko dążyć, bo coś takiego jak "ideał człowieka" to paradoks sam w sobie.

 

I od czasu kiedy mnie już ten wyścig szczurów ani ziębi ani grzeje to jestem trochę szczęśliwsza.

 

Wiola, ja ludziom "mało myślącym" jednak wcale nie zazdroszczę. Pomyśl, ile cennych rzeczy ich omija. Warto się czasem pomęczyć ze swoją myślącą głową żeby kiedy indziej zrozumieć/poczuć coś niezwykłego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W sumie to też zazdroszczę takim ludziom dość często:(

 

Za dużo nie myślą i mają ambicję głęboko w poważaniu. Nie zastanawiać się i robić swoje a przy tym być szczęśliwym też tak bym chciała. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat taki ciekawy, że i ja się zbiorę i wypowiem: nie wiem jak odróżnić przeciętnego Kowalskiego od neurotyka, ale myślę, że każdy z nas ma jakieś tam konflikty i bolesne miejsca, tyle, że "Kowalscy" ich po prostu nie rozgrzebują, a my tak. No i myślę też, że łatwo nam przychodzi "odmóżdżyć" kogoś bez problemów, jakby oni byli pod jakimś względem "gorsi". A kto wie, przed czym niektórzy ludzie uciekają w TV, alko i inne przyjemności dnia codziennego. Co do nas, z problemami, kojarzy mi się taki cytat ze Shreka:

"A my osły nosimy swoje lęki na wierzchu". :mrgreen:

Myślę, że nie chodzi tu o myślenie, a o głębokość przeżywania emocji. Ludzie z problemami emocjonalnymi po prostu przeżywają życie "głębiej".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że nie chodzi tu o myślenie, a o głębokość przeżywania emocji. Ludzie z problemami emocjonalnymi po prostu przeżywają życie "głębiej".

 

Wiesz może faktycznie miałam na myśli , że są troszkę "odmóżdżeni", ale to może sposób żeby się jakoś dowartościować:)) , skoro nas już takie cholerstwo spotyka, to niech chociaż będzie ,że my jesteśmy lepsi- wybrani. Ale to co napisałeś to jakby potwierdza:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiola 173

 

Tak, napisałam, że przeżywamy głębiej, ale nie uważam, że to powód do czucia się wyjątkowo i bycia dumnym. Osobiście, wolałabym odczuwać głębokie pozytywne emocje niż smutek i beznadzieję... Bo ja naprawdę nie lubię mojej depresji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wierzę Ci bo j a mojej nerwicy też nie lubię. Ale napisałeś ,że przezywamy "życie głębiej"czyli nie tylko te nieprzyjemne emocje, myślę ,że są w tym również pozytywy np to , że jesteśmy bardziej empatyczni od pana Kowalskiego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haha, tak jesteśmy bardziej empatyczni wobec pana Kowalskiego, który naszej empatii nie potrzebuje, a to może właśnie my jej potrzebujemy... A pan Kowalski jej nie da, bo jej nie ma. Dobrze, że chociaż na forum możemy się "powspierać".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mnie też ten temat zaintrygował. Tylko z innego powodu - wszyscy piszą o ambicji w związku z pracą. Mi ambicja kojarzy się bardziej z chęcią doskonalenia siebie, a to czasami z pracą ma mało wspólnego, a z zarobkami czasem jeszcze mniej. Jeśli chodzi o pracę to nie mam ambicji, jestem Kowalska spod jedenastki w ostatnim bloku na ostatnim blokowisku. Ale mam ambicje skierowane zupełnie gdzie indziej: pojeździć po świecie, napisać książkę, zrozumieć siebie i innych, dążyć do ideału w kwestii bycia po prostu człowiekiem. I tylko dążyć, bo coś takiego jak "ideał człowieka" to paradoks sam w sobie.

 

I od czasu kiedy mnie już ten wyścig szczurów ani ziębi ani grzeje to jestem trochę szczęśliwsza.

 

Wiola, ja ludziom "mało myślącym" jednak wcale nie zazdroszczę. Pomyśl, ile cennych rzeczy ich omija. Warto się czasem pomęczyć ze swoją myślącą głową żeby kiedy indziej zrozumieć/poczuć coś niezwykłego.

 

Święte słowa!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myślę że nie tyle chodzi tu o ambicje, co o poziom wrażliwości i świadomości.

 

to znaczy że świadomość określa byt czy odwrotnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co kiedy ambicje chcą coś a człowiek nie jest w stanie tego osiagnąć, wtedy jest wewnętrznie rozdarty, nie wie co robić i depresja gotowa, czy nawet nie depresja, ale normalnie to sie nie żyje.

Widzę dookoła ludzi, którzy żyją w miarę normalnie, normalnie funkcjonują, mają wyższe wykształcenie, niekoniecznie takie o którym ja myślę, ale mimo wszystko żyją lepiej. Zawsze chciałam mieć i być naj...

i przyszły tego konsekwencje. Nie dostałam się do takiej szkoły, o której zawsze myślałam, nawet nie wiem czy naprawde bym chciała cos takiego studiować,czy się do tego nadaję, ale podziwiam ten kierunek(?)i ludzi którzy go studiują. Chciałabym być taka jak oni. I tak od dłuższego czau próbuję się na siłe jakos dopasować, nie wiem czy to ma sens, nie moge sie z tym pogodzić i jestem załamana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×