Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Michu95

Moje Załamanie psychiczne

Rekomendowane odpowiedzi

19 minut temu, Michu95 napisał:

i? jak widać średnio działa bo stale spina... sorry że tak post za postem i pod postem ale boję się liczb...

jestem numeromanem..

Poszłabym znów powiedzieć, że nie czujesz się nadal spokojny. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Melodiaa napisał:

Poszłabym znów powiedzieć, że nie czujesz się nadal spokojny. 

 

tak jest cały czas.. wyostrzone zmysły mam.. do tego nie jestem wolny od nałogów...

przyznaje palę papierosy... i piję kofeinę...  nie raz czuję... jakby mnie wręcz rozrywało.... słyszę jakby ktoś gadał.... "zamkniemy tych wariatów" jakby ktoś gadał "i nikt nie będzie czuł żalu" w kółko stres... lęki.... nerwy... depresja.... ewentualnie.... okresy jakby manii.... praca nad muzyką... by znieczulić się.... po tym euforia.... i potem znów na zad to samo... nawet tego samego dnia.... cierpienie w formie full hd....

Edytowane przez Michu95

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawda jest taka, że każdy szpital ma własne regulaminy i zakazy. Leżałem w Lublinie i w Krakowie i na każdym z tych oddziałów było inaczej, warto się dowiedzieć u źródła, czyli po prostu zadzwonić na Oddział (bo regulaminy, które można gdzieś tam znaleźć, mogą być nieaktualne). Telefony to już teraz można mieć w większości szpitali, inna sprawa, że łatwo stracić aparat (bo na przykład w Lublinie kradną - mi np. ukradli z szuflady w nocy). Nie było problemu z posiadaniem ładowarki. Przypominam sobie też, że trzeba było uzyskać zgodę lekarza prowadzącego na telefon i laptop

Z kolei w Krakowie wprawdzie można było mieć telefon a nawet laptop, ale ładowarek już nie - można było ładować na portierni tylko w określonych godzinach lub w nocy. Tak więc co szpital to obyczaj. 

Mimo, że szpital psychiatryczny jest nieprzyjemnym miejscem z pewnością, to czasem bywa koniecznością, jak stan jest bardzo zły. Warto to rozważyć, ale przedtem się wszystkiego dowiedzieć jak jest w konkretnym szpitalu na konkretnym oddziale. Potrzebujesz właściwej diagnozy, bo to co piszesz wygląda na urojenia, może psychozę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczerze to proszę nie męczcie mnie szpitalami

Nie zamierzam i nie chcę ani sobie ani nikomu

Nic zrobić jedynie co to boję się żyje w lęku

Dużym lęku i mam wrażenie jakby siły 

Powoli ode mnie uchodziły nie wiem

Czuję się słabo nie tyle co psychicznie

Co też fizycznie czuję od dawna osłabienie

Nie wiem 6-8 tygodni.. były biegunki..

Wymioty.. epizody grypy, epizody przeziębienia.. w kółko coś..

Edytowane przez Michu95

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więc mogło się coś stać ze mną..

Sam nie wiem co..

Może nie doleczyłem czegoś..

Może doszło do osłabienia organizmu..

Nie wiem.. co się stało..

Może układ nerwowy ucierpiał..

Przyznaję mam mikrouszkodzenia w CUN..

Jakiś czas diagnoza charakteropatii..

Jakiś czas temu diagnoza psychoterapeuty..

Przyznaję PTSD.. wcześniej..

Diagnoza organiczne zaburzenia dysocjacyjne..

Wcześniej organiczne zaburzenia osobowości z odczynem depresyjnym..

No i sporo tego było.. Więc serio..

Nie wiem co zrobić.. wiem że boję się szpitali..

Wiem że mam jakieś duszności..

Jestem nerwowy..

Mam depresję.. ale nie chcę się targać..

Boję się śmierci.. Boję się umrzeć..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więc? Zadajcie sobie to pytanie sami..

Jaki sens jest z hospitalizacją?

Jak ktoś ma lęki a nie stwarza

Nikomu zagrożenia to tak jakby

Zamykać kogoś

Na oddziale zakaźnym

Pomimo braku zakażeń..

Edytowane przez Michu95

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Michu95 napisał:

Więc? Zadajcie sobie to pytanie sami. Jaki sens jest z hospitalizacją? Jak ktoś ma lęki a nie stwarza. Nikomu zagrożenia to tak jakby zamykać kogoś na oddziale zakaźnym pomimo braku zakażeń..

Co Ty tu piszesz takiego? I co to za porównanie? Jakbyś stwarzał zagrożenie to by Cię zamknęli w więzieniu a nie w szpitalu. Szpital psychiatryczny to niekoniecznie jest miejsce izolacji - ma pomóc TOBIE a nie innym. Właściwie zdiagnozować i ustawić leczenie, żeby po wyjściu mogło być LEPIEJ. Byłem ostatnio w szpitalu pół roku. Też się bałem szpitala i oczywiście że nie jest to hotel ze spa. Teraz od 2 lat w remisji i czuję się dobrze. I co? Uważasz, że nie warto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To idz do swojego psychiatry ,moze trzeba zmienic leki,jesli nie chcesz do szpitala ,prubuj w domu ale z lekami ktore ci lekarz zapisze ,i wiedz ze na poczatku moze byc ciezko,zanim sie lek załaduje jest duzo skutkow ubocznych ,choc nie zawsze,ale potem powinno byc lepiej.Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Dryagan napisał:

Co Ty tu piszesz takiego? I co to za porównanie? Jakbyś stwarzał zagrożenie to by Cię zamknęli w więzieniu a nie w szpitalu. Szpital psychiatryczny to niekoniecznie jest miejsce izolacji - ma pomóc TOBIE a nie innym. Właściwie zdiagnozować i ustawić leczenie, żeby po wyjściu mogło być LEPIEJ. Byłem ostatnio w szpitalu pół roku. Też się bałem szpitala i oczywiście że nie jest to hotel ze spa. Teraz od 2 lat w remisji i czuję się dobrze. I co? Uważasz, że nie warto?

 

Ja byłem tam tak.. Sam nie wiem..

2 razy jako dziecko.. i 3 razy jako dorosły..

I to mowa o zamkniętych.. i 3 razy na dziennych.. Więc cóż.. miałem czas...

By się przekonać.. o szpitalu jak tam jest..

I nie chcę.. nigdy już tam trafić..

Jaki to sens ma? Dopisywanie..

Nowych traum.. w miejsce starych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lucy32 napisał:

To idz do swojego psychiatry ,moze trzeba zmienic leki,jesli nie chcesz do szpitala ,prubuj w domu ale z lekami ktore ci lekarz zapisze ,i wiedz ze na poczatku moze byc ciezko,zanim sie lek załaduje jest duzo skutkow ubocznych ,choc nie zawsze,ale potem powinno byc lepiej.Powodzenia

 Byłem.. mam następny termin dopiero

Na koniec grudnia do tego czasu..

Cóż mam na próbny okres Ketrel...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I Tak Dryagan masz rację boję się szpitali...

Ale nie z powodu że ich nie znam..

Tylko z powodu że jej znam za bardzo..

Dlatego bo za dużo negatywnych wspomnień...

Nie raz... przyznaje wolałbym stracić pamięć....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Michu95 ja też się oczywiście boję a znam bardzo dobrze. Ale już nie tak jak kiedyś, że się bronię pazurami (chyba też pamiętasz jak o tym mówiłem, że nigdy nie chcę tam trafić - kilka lat temu przecież rozmawialiśmy na czacie). Teraz wiem, że z mojej psychozy nie wyszedłbym bez szpitala, tam mogą mocniejsze leczenie zastosować, większe dawki leku niemożliwe do zastosowania w domu ze względu na bezpieczeństwo. Chcę się czuć dobrze jak każdy, a czasem się dochodzi do ściany niestety 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

 

Mam Wrażenie że ktoś gada za ścianą..

Które znika gdy jestem gdziekolwiek..

Poza domem.. silne stany nerwicowe..

Silne stany depresyjne.. rozdrażnienie..

 

@Michu95 zdajesz sobie sprawę, że nie czujesz się dobrze, zastanawiasz się jak sobie pomóc, masz urojenia, słyszysz głosy (jak to nie jest psychotyczne to nie wiem). Leki Ci nie pomagają, nie masz dobrego kontaktu z psychiatrą. Nie chodzisz na terapię. Uważasz, że to nie są przesłanki, żeby iść do szpitala? Myślę, że nie chcesz tak naprawdę pomocy, lubisz stan w jakim jesteś, bo masz powód do marudzenia. Żeby polepszyć swoją sytuację trzeba coś robić. Można uskuteczniać domowe leczenie, ale trzeba mieć dobrą diagnozę i dobrze dobrane leki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Dryagan napisał:

@Michu95 zdajesz sobie sprawę, że nie czujesz się dobrze, zastanawiasz się jak sobie pomóc, masz urojenia, słyszysz głosy (jak to nie jest psychotyczne to nie wiem). Leki Ci nie pomagają, nie masz dobrego kontaktu z psychiatrą. Nie chodzisz na terapię. Uważasz, że to nie są przesłanki, żeby iść do szpitala? Myślę, że nie chcesz tak naprawdę pomocy, lubisz stan w jakim jesteś, bo masz powód do marudzenia. Żeby polepszyć swoją sytuację trzeba coś robić. Można uskuteczniać domowe leczenie, ale trzeba mieć dobrą diagnozę i dobrze dobrane leki

 

Ujmę wprost nie mam terapii bo czekam

Na termin od kilku lat

Tak kilka dobrych lat i nic

Aha i co do szpitala pamiętam co przeżyłem

Co do urojeń? Nie jestem pewien czy to urojenia

Ponieważ? Sprawdzałem wiele sytuacji 

Raz sprawdziło się że oni mieli przyjęcie

Inne razy cóż wyjazdy to kumam

Że nie mieli gdzie psa zostawić

Inna sytuacja? To tak sprawdziłem 

Zauważyłem podejrzane połączenie 

Na routerze były 3 połączenia 3cim

nie był to smartfon żaden

A z kolei kompa żadnego nie miałem 

Włączonego były tylko 2 smartfony

I to urządzenie które zablokowałem

Więc szczerze? Jak to wytłumaczyć 

Że mieszkam na małej wiosce

W mieszkaniu 6 rodzinnym takim bliźniaku

No i w panelu mam podejrzane połączenie?

Inna sprawa? Tak trochę było sytuacji 

Gdy poirytowany gadałem złe rzeczy 

O sąsiadach ale nie wygrażałem im

Więc nie mają nic na mnie 

Zresztą nie możliwe by mnie usłyszeli 

A ja zestresowany owszem mogę ich

Usłyszeć bo w trakcie stresu

Zmysły się wyostrzają sorry więc 

Wątpię by to były urojenia..

A że jestem w stresie to w przewlekłym

Stresie w połączeniem z brakiem Odpowiedniego snu może dojść 

Do podwyższenia ciśnienia 

Oraz masy złych zmian koniec końców 

Może dojść że oni nie świadomie 

Doprowadzą do wylewu lub zawału

Ponieważ ja nie chcę nic im robić

Sam zaznałem przemocy i widzę 

Co dzieje się na Ukrainie dlatego jestem

Temu przeciwny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Druga sprawa tylko nie kumam skoro 

Mnie nie słyszeli to czemu mieliby się Włamywać? Sami przecież gadali

Kiedyś że oni mnie nie słyszą

To samo stres wynika z tego że nie wiem 

O kim gadają a sam boję się spytać 

Wpadłem w popłoch panikę ale to nie jest

Stan psychotyczny bardziej jakiś silny

Nerwicowy a to leczy się ale na nerwicowych

Których w zachodniopomorskim nie ma

Jest jeden w Gorzowie wielkopolskim 

A tam z kolei mam daleko dlatego

Nie wiem co zrobić to samo z dziennym

Mam daleko do niego bo 30km

dlatego nie wiem też co zrobić 

No i? Takie moje wytłumaczenie 

Że mi trzeba psychoterapii

A na nią nie mam pieniędzy

To samo z psychiatrą nie mam

Przesadnie długiego terminu

Bo koniec grudnia jakoś dotrwam

No i powiem że trzeba zwiększyć dawkę 

Ketrelu bo jestem tego świadom 

Że długotrwały stres może mnie zabić

Tego się boję cały czas chodzi mi

O lęk przed śmiercią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do sposobów jak nie słyszeć tego

Owszem mam sposób mianowicie

Słuchawki dokanałowe które działają

U mnie jak stopery więc coś jest

Nie tak skoro one wyciszają mocno

To co słyszę wszystko inne też zagłusza

Przez to jest i tak spokój to jak 

To mają być urojenia?

I przyznaję wychodzę do łazienki często 

By też nie słyszeć to samo wyjeżdżam 

I też u bliskich do których jeżdżę to też 

Nie ma tych głosów więc?

Można raczej tezę o urojeniach odchaczyć..

Edytowane przez Michu95

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do tego okropna wiadomość..

Moja mama jest chora ma coś urologicznego..

Wszystko mnie przytłacza jestem wyczerpany...

Zmęczony i to są moje prawdziwe problemy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Michu95 napisał:

Co do urojeń? Nie jestem pewien czy to urojenia

Ponieważ? Sprawdzałem wiele sytuacji 

Raz sprawdziło się że oni mieli przyjęcie

Inne razy cóż wyjazdy to kumam

Że nie mieli gdzie psa zostawić

Inna sytuacja? To tak sprawdziłem 

Zauważyłem podejrzane połączenie 

Na routerze były 3 połączenia 3cim

nie był to smartfon żaden

A z kolei kompa żadnego nie miałem 

Włączonego były tylko 2 smartfony

I to urządzenie które zablokowałem

Więc szczerze? Jak to wytłumaczyć 

Że mieszkam na małej wiosce

W mieszkaniu 6 rodzinnym takim bliźniaku

No i w panelu mam podejrzane połączenie?

Inna sprawa? Tak trochę było sytuacji 

Gdy poirytowany gadałem złe rzeczy 

O sąsiadach ale nie wygrażałem im

Więc nie mają nic na mnie 

Zresztą nie możliwe by mnie usłyszeli 

A ja zestresowany owszem mogę ich

Usłyszeć bo w trakcie stresu

Zmysły się wyostrzają sorry więc 

Wątpię by to były urojenia..

Za to ja nie wątpię, że to są urojenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Michu95 ja zapytam inaczej - czego oczekujesz od nas, czyli od Forum? Nie możemy Ci w żaden sposób pomóc tutaj, bo wszystko negujesz. Oczywiście jeśli chcesz tylko pomarudzić i wylać swoje żale i akurat to Ci pomaga, to też możesz. 

Jeśli masz jakieś wątpliwości co do swojego stanu może zadaj pytanie naszym psycholożkom (od niedawna mamy takie wsparcie) w odpowiednim dziale

https://www.nerwica.com/forum/30-odpowiedzi-i-pytania-do-psychologa/

może któraś z pań będzie w stanie bardziej do Ciebie dotrzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem że sam nie wiem czego oczekuje

I nie wiem w sumie o co się spytać

Aha i co do urojeń raczej wątpię by szło sobie

Uroić coś co bliska ci osoba mówiła że było 

Mowa tu o przyjęciu u sąsiadów

Tak samo wątpię też by szło sobie Uroić

Szczekanie psa które słyszy więcej osób 

Niżeli ja to samo z połączeniem jestem

Informatykiem umiem sprawdzić Zabezpieczenia łącza i inne rzeczy

No i? Jak mówiłem zauważyłem jedno

Połączenie nie pasujące z nazwy

Do urządzeń które posiadam

Stąd ten lęk bo skoro oni się dopuścili

Tego to skąd mi wiedzieć jak to jest

W imnych kwestiach? Może od dawna 

Już jestem obserwowany?

Przez tych "miłych sąsiadów"

Którzy nie mają niestety ciekawej opinii

Nie tylko u mnie ale i u innych..

To samo z tym co nie raz było

Jak nie poranne awantury

To pijackie awantury 

Raz ktoś komuś butelką w łeb

Więc dlatego boję się podejść 

Życie mi miłe i wolę trzymać dystans 

Od ludzi którzy okładają się butelkami

Aha i to z butelkami wiem od kogoś też

Więc co? Zbiorowe urojenia?

Edytowane przez Michu95

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już to jestem nieufny i taki jestem

Od bardzo wielu lat a ich życiem w ogóle nie interesuje się mnie interesuje bliskich 

Oraz moje bezpieczeństwo By pewnego dnia nie być np. Pobitym Bo ktoś z sąsiadów za dużo "po pracy" wypije Nie umiem im ufać i nie chcę z nimi rozmawiać wolę ich unikać i unikać mówienia W domu o nich to samo

Gdziekolwiek bo należy czasem wyprzedzać Możliwe wydarzenia jak jest się świadom 

Że ktoś może awanturować się 

To lepiej nic nie mówić o nim..

Edytowane przez Michu95

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.11.2022 o 23:25, Dryagan napisał:

Leki Ci nie pomagają, nie masz dobrego kontaktu z psychiatrą. Nie chodzisz na terapię. Uważasz, że to nie są przesłanki, żeby iść do szpitala? Myślę, że nie chcesz tak naprawdę pomocy, lubisz stan w jakim jesteś, bo masz powód do marudzenia. Żeby polepszyć swoją sytuację trzeba coś robić. Można uskuteczniać domowe leczenie, ale trzeba mieć dobrą diagnozę i dobrze dobrane leki

 

W dniu 1.12.2022 o 21:03, Dryagan napisał:

Nie możemy Ci w żaden sposób pomóc tutaj, bo wszystko negujesz. Oczywiście jeśli chcesz tylko pomarudzić i wylać swoje żale i akurat to Ci pomaga, to też możesz. 

 

@Michu95 Skoro domowe leczenie nie przynosi skutków, bo tak jak ci @Dryagan pisał, że nie masz ani odpowiednich leków, ani odpowiedniego kontaktu z psychologiem/psychoterapeutą czy psychiatrą i sam widzisz, że Twój stan ewidentnie się pogarsza, lęki narastają, przyćmiewają ci coraz mocniej świadomość, jakbyś tracił kontakt z rzeczywistością, podobno zaczynasz mieć urojenia i "głosy", to mi się wydaje, że jedyne co ci w tej chwili może najbardziej pomóc to DOBRZE DOBRANE LEKI I STAŁA OBSERWACJA, którą tak naprawdę jedynie szpital psychiatryczny będzie ci w stanie zapewnić. Niestety, ale pewnych rzeczy się nie uniknie, trudne sytuacje nikogo nie omijają, trzeba się czasem przemóc i wziąć się za siebie, bo inaczej to jedynie można sobie po prostu zacząć kopać własny grób. Choroba psychiczna pozostawiona sama sobie będzie postępować i co za tym idzie - coraz brutalniej będzie ci odbierać możliwości normalnego funkcjonowania. Jeżeli nie zgłosisz się po pomoc w odpowiednim czasie, to możesz tego później bardzo żałować, że tyle rzeczy choroba ci odebrała i będziesz musiał wszystko zaczynać od nowa, na nowo budować wiarę w siebie itd. Z własnego doświadczenia chcę ci powiedzieć, że im później wdroży się ODPOWIEDNIE leczenie, tym trudniej i mozolniej będzie ci później wrócić do równowagi. Po prostu! Dlatego zadbaj o siebie i daj sobie pomóc, daj sobie szansę już TERAZ! My na forum nie zmienimy Twojego myślenia. Z resztą sam zobacz, że do ciebie coraz mniej dociera, wszystko negujesz. Szukasz pomocy, ale nie umiesz jej przyjąć, możesz mieć nawet coś w rodzaju rozszczepienia, co często jest bardzo typowym objawem przed ujawnieniem się psychozy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.12.2022 o 21:03, Dryagan napisał:

Oczywiście jeśli chcesz tylko pomarudzić i wylać swoje żale i akurat to Ci pomaga, to też możesz. 

 

Tu bym dodał od siebie, że użalanie się nad sobą i idące za tym negatywne myślenie o sobie jest takie dość uzależniające. Siedząc zupełnie samemu z jakimś problemem, sprawimy, że będzie on tak naprawdę tylko narastać. W samotności i poczuciu niezrozumienia ciężko jest się nie nakręcać, ciężko jest myśleć o sobie racjonalnie i w zgodzie z rzeczywistością. Nikt nie jest samowystarczalny. Inaczej popada się w błędne koło rozdygotania emocjonalnego, bo wszystko co nierozwiązane, zostawione same sobie prędzej czy później wraca, samoistnie i niekontrolowanie rośnie frustracja i niechęć do siebie i świata, nie da się żyć na wysokim poziomie, ograniczając samego siebie negatywnym myśleniem.

 

PS. Sam wymyśliłem fajną rymowankę - Negatywne myślenie jest uzależniające i toksyczne, dlatego unikaj go i traktuj jak zło konieczne! 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie, trzeba szukać pomocy,psychiatra terapeuta itp trzeba stawiać jedną nogę przed drugą, pomimo bólu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×