Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Poprostu Ola

Psychoterapia - again and again

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, ja dzisiaj przychodzę z dość konkretnym pytaniem. Gdzie iść po diagnozę i terapię w Warszawie? Ewentualnie gdzie iść z tym pytaniem 😜 Właśnie się przeprowadziłam do tego smutnego i szarego miasta z Krakowa, gdzie studiowałam. Tam też zaczęły się moje przygody z psychologami. Zacznę trochę niepokoleji, ale przede wszystkim nigdy mnie do końca nie zdiagnozowano. Nie miałam wizyty podsumowującej teściki, trochę z swojej, trochę z winy kliniki w której ją robiłam. Między spotkaniami związanymi z diagnozą zostałam zapisana na terapię grupową. Specjalnie piszę że "zostałam", bo z dzisiejszej perspektywy to było jak przerzucanie worka z kartoflami. Po rozmowie z terapeutą dostałam karteczkę którą miałam dać do recepcji z prośbą o zapis, facet nawet wyszedł za mną by sprawdzić czy to zrobiłam. Niestety wizyta podsumowująca wypadała w trakcie 3 miesięcznej terapii grupowej na tym samym oddziale, więc nie mogłam jej mieć. A po terapii, jeśli miałabym czas w ogóle rozmyślać nad tym wszystkim, to uznałabym, że mi się nie da pomóc. Na szczęście nie miałam czasu. Pół roku później zaczęłam chodzić prywatnie, do pierwszej lepszej pani z dobrymi opiniami w sieci. I nie zaprzeczę, sporo mi pomogło. Chociaż też wiem że nie wyglądało to standardowo, mimo usilnych prób sprowadzenia mnie na tory podręcznikowej terapii. Tak więc chcę zacząć od początku, tak porządnie. I może ktoś się pojawi twierdzący że nie muszę mieć diagnozy do terapii, i może mieć rację. Ale ja czuję że potrzebuję i już!!! Po za tym też chciałabym trafić na ludzi którzy zaproponują jakąś sensowną terapię, albo będą mieć na tyle jaj by odesłać do kogoś innego. Dość specyficzną blokadą dla mnie jest poczucie, że jak nie powiedziałam czegoś istotnego na jednym z pierwszych spotkań, lub wręcz zaprzeczyłam że coś takiego jest, to nie mam już prawa o tym mówić i wszystkie moje szare komórki są nastawione na budowanie wiarygodnej historii bez tego elementu. Tak, brzmi to idiotycznie. Idiotycznie brzmi to że dopiero w ostatni weekend odkryłam to forum i wątek o nie mówieniu wszystkiego terapeucie. Wątek w którym jest biało na czarnym że nie tylko ja tak mam. Ale na papierze jest mi łatwiej wszystko napisać. Więc też dlatego chciałabym teściki i tak dalej. Mieć poczucie, że lekarz wie, z kim ma do czynienia. Próbowałam szukać trochę w sieci, ale albo jest enigmatyczna informacja o "diagnozie", albo przychodnie proponujące 150 różnych testów, każdy wymagający 3 lub 4 wizyty płatne po 150, a w cenniku na końcu jest jeszcze "coaching", na co mam alergię. Zagmatwane to, więc na koniec powtórzę : Gdzie w Warszawie szukać diagnozy i terapii?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trudno polecić kogoś skoro nie piszesz o co dokładnie chodzi. Zaburzeń jest masa i nie ma specjalisty "od wszystkiego".

Mogę Ci polecić dobrą psychiatre ale nie mam pojęcia czy ona bawi się w testy. Ze mną zrobiła po prostu dość dobry wywiad po którym wysłała mnie na terapię na oddziale dziennym. 

Teraz kontynuuje terapię indywidualnie ale w tym temacie tez trudno kogoś polecić bo najpierw trzeba pomyśleć o odpowiednim nurcie terapii - nie każdy jest dobry dla wszystkich, no i jeżeli chodzi o konkretną osobę to to że mi pasuje i nie wyobrażam sobie pracować z kimś innym nie znaczy że Ty będziesz mieć tak samo 🙂

Niezależnie od tego czy zrobisz testy czy nie to ukrywanie czegoś w terapii nie ma większego sensu. Możesz to oczywiście robić tylko ze to jest działanie na swoją szkodę. I nie musisz wywalac wszystkiego od razu.

Mi zajęło pół roku poruszenie mojego największego problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wam to chociaż proponują psychoterapię/psychologa mnie to najchętniej by sie pozbyli EUGENIKA trwa nadal 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Poprostu Ola napisał:

I może ktoś się pojawi twierdzący że nie muszę mieć diagnozy do terapii, i może mieć rację. Ale ja czuję że potrzebuję i już!!!

Mam trzy różne diagnozy. Mam wrażenie, że ich przydatność jest niewielka a kolejny lekarz stawia swoją diagnozę nie baczą na poprzednie.

21 godzin temu, Disappear napisał:

Ze mną zrobiła po prostu dość dobry wywiad po którym wysłała mnie na terapię na oddziale dziennym. 

Zaleciła konkretną terapię ze względu na twoje trudności? 

 

Miłego dnia:)

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, johnn napisał:

 

Zaleciła konkretną terapię ze względu na twoje trudności? 

 

Miłego dnia:)

johnn

 

Zaproponowała ;) a ja się zgodziłam.

Tak naprawdę terapia grupowa to był dla mnie jakiś początek. Punkt wyjścia do terapii indywidualnej którą podjęłam zaraz po grupowej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 18.01.2020 o 00:23, Poprostu Ola napisał:

Ale ja czuję że potrzebuję i już!!! Po za tym też chciałabym trafić na ludzi którzy zaproponują jakąś sensowną terapię, albo będą mieć na tyle jaj by odesłać do kogoś innego. Dość specyficzną blokadą dla mnie jest poczucie, że jak nie powiedziałam czegoś istotnego na jednym z pierwszych spotkań, lub wręcz zaprzeczyłam że coś takiego jest, to nie mam już prawa o tym mówić i wszystkie moje szare komórki są nastawione na budowanie wiarygodnej historii bez tego elementu.

Nie wiem jak stary jest wątek ale zapytam: do czego właściwie potrzebujesz? Do pogłaskania ego, samookreślenia, dobicia do jakiejś grupy, utożsamienia się z etykietką? Co mówi o tobie taka potrzeba? Bo jak "potrzebujesz" diagnozy na piśmie to jest to raczej objaw ucieczki od samorefleksji, nieufność do siebie a nie wyraz troski.

Każdy terapeuta tworzy sobie pewien obraz, "diagnozę" od pierwszego wejrzenia, z tym, że jest i drugie, i trzecie i czwarte wejrzenie. Przecież jest oczywiste, że z czasem pacjent otwiera się bardziej na siebie i nabiera odwagi by mówić więcej i głębiej, tak tez pracuje psyche, że z czasem schodzi sie głębiej a perspektywa zmienia się, inne rzeczy wypływają na wierzch, zmieniają się priorytety. Cel terapii jest zmienny przecież. To że klient coś ukrywa, "zapomina" oznacza, że właśnie to jest ważne. Terapeuci przecież to wiedzą.

Ja po kilku latach analizy dochodzę do pierwszych interpretacji analityka.

To, że wyrzucasz z pamięci pewne rzeczy i nie chcesz o nich  mówić jest w zasadzie formą oporu tak samo jak domaganie się diagnozy.

Co to znaczy "sensowna terapia" dla ciebie? Warto się zastanowić tutaj. Bo to o czym marzysz wydaje mi się kompletnym nonsensem a la Witkowski.

Edytowane przez doi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
 
 
 
 
W dniu 18.01.2020 o 01:57, Disappear napisał:
 
 

Trudno polecić kogoś skoro nie piszesz o co dokładnie chodzi. Zaburzeń jest masa i nie ma specjalisty "od wszystkiego".

 

No z tego zdaję sobie bardzo dobrze sprawę, dlatego szukam kogoś, kto ewentualnie by mnie "odesłał" do kogoś innego. Brak mi totalnie jakiegoś punktu zaczepienia, miejsca gdzie zacząć szukać. Nie opisałam objawów, by uniknąć jakiś zabaw w diagnozę przez internet. To co wiem na pewno, że mam od kilkunastu lat objawy depresyjne i myśli samobójcze, kijowo radzę sobie z kontaktami z ludźmi, boję się wychodzić sama "do ludzi" i mam masę cech introwertyka i choleryka, który przez (lub dzięki) ostatnią terapię zaczął wyłazić na wierzch. Co do leków od psychiatry, to nie dały niczego poza skutkami ubocznymi. W pracy radzę sobie dobrze, ale po godzinach jestem wrakiem zmuszającym się do wzięcia prysznica czy przygotowania sobie jedzenia do pracy na następny dzień.  I nie wiem teraz czy powinnam w google wpisywać "leczenie depresji warszawa", "leczenie fobii społecznej warszawa", a może lepiej od razu adres najbliższego psychiatryka, tylko czemu w takim razie nie odesłano mnie do niego te 5 lat temu jak zaczynałam szukać pomocy.

W dniu 20.01.2020 o 15:01, doi napisał:

Nie wiem jak stary jest wątek ale zapytam: do czego właściwie potrzebujesz? Do pogłaskania ego, samookreślenia, dobicia do jakiejś grupy, utożsamienia się z etykietką? Co mówi o tobie taka potrzeba? Bo jak "potrzebujesz" diagnozy na piśmie to jest to raczej objaw ucieczki od samorefleksji, nieufność do siebie a nie wyraz troski.

Każdy terapeuta tworzy sobie pewien obraz, "diagnozę" od pierwszego wejrzenia, z tym, że jest i drugie, i trzecie i czwarte wejrzenie. Przecież jest oczywiste, że z czasem pacjent otwiera się bardziej na siebie i nabiera odwagi by mówić więcej i głębiej, tak tez pracuje psyche, że z czasem schodzi sie głębiej a perspektywa zmienia się, inne rzeczy wypływają na wierzch, zmieniają się priorytety. Cel terapii jest zmienny przecież. To że klient coś ukrywa, "zapomina" oznacza, że właśnie to jest ważne. Terapeuci przecież to wiedzą.

Ja po kilku latach analizy dochodzę do pierwszych interpretacji analityka.

To, że wyrzucasz z pamięci pewne rzeczy i nie chcesz o nich  mówić jest w zasadzie formą oporu tak samo jak domaganie się diagnozy.

Co to znaczy "sensowna terapia" dla ciebie? Warto się zastanowić tutaj. Bo to o czym marzysz wydaje mi się kompletnym nonsensem a la Witkowski.

Szczerze, nie wiem. Pewnie część z tych rzeczy jest racją. A czy nie ufam sobie? Jak najbardziej. Pół życia spędziłam na wmawianiu sobie, że przecież jest wszystko dobrze, że nie mam powodu do bycia tak smutną, jak jestem. Większość życia spędziłam na odgadywaniu oczekiwań wobec mnie. W rozmowach z ojcem szukałam zawsze kłamstwa, które da mniej argumentów do czepiania się mnie. A jest on w tym mistrzem. Trzy letnia terapia indywidualna głównie kręciła się w okół niego. Głównie przez akcje, jakie były z jego udziałem. I nie powiem, że nie miało to sensu, ale są całe setki tematów, które ten temat ojca zepchnął. Nie wiem jak mam ufać sobie, jak problemem jest nawet powiedzenie, co lubię na śniadanie, serio. Na pierwszej terapii, tej grupowej, głównie czułam pustkę w głowie. Taką pulsującą. Jak dziecko przy tablicy, które się nie nauczyło. Tym czasem terapeuci twierdzili, że się obrażam. Chociaż teraz sobie myślę, że to mogła być próba sprowokowania mnie, to wtedy sprawiło to jedynie, że było mi jeszcze trudniej zabrać głos. Ostatni raz jak poszłam do psychiatry po jakieś inne leki, bo czułam że totalnie sobie nie radzę i nie zaliczę tej magisterki, to usłyszałam że jest ze mną świetnie. Bo włączył mi się tryb "Szczęśliwego człowieka, który wcale nie ma dość swojej egzystencji", który przez lata pozwala przetrwać wśród ludzi. 100 metrów od gabinetu ulgę zastąpiła panika i myśl "co ja najlepszego zrobiłam".I być może domaganie się diagnozy jest formą oporu, ale problem w tym, że ja teraz nie jestem na żadnej terapii. Zmieniłam miasto, z powodu pracy, mogę zacząć od nowa terapię i leczenie. Po prostu chcę to zrobić porządnie, mam dość latania po omacku. Mam już jedną terapię za sobą, którą z perspektywy uważam za stratę czasu (choć dojście do tego też mi sporo zajęło...). I nie chcę "takich" terapii więcej, bo wiem że samo zapisanie się do lekarza kosztuje mnie masę energii. Może się mylę, ale sądziłam że posiadanie jakiejś diagnozy mogłoby to ułatwić. Tak jak pisałam wyżej, brakuje mi punktu zaczepienia, w jakim miejscu zacząć. Jakiegoś "sznurka" po którym mogłabym pójść, chociaż przez moment.

 

Generalnie dzięki za odzew, odpowiadam dopiero teraz, bo dopiero teraz odważyłam się wejść na forum. Bałam się, że "zjecie mnie żywcem". Raczej niepotrzebnie.

Edytowane przez Poprostu Ola

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Poprostu OlaOpór to nie jest tylko w terapii, to opór przed uznaniem treści nieświadomych, bez oddziaływania terapeutycznego. Widać coś ta twoja "zła" terapia jednak poruszyła, skoro nadal chcesz walczyć. A jednocześnie udajesz "szczęśliwego człowieka", by tego bólu co się zbiera nie dopuścić do siebie.

Nie ma "nieudanych" terapii, bo każda coś porusza, coś daje, jakąś inną perspektywę. Zależy czy się ją przyjmie jako wzbogacającą. Dlaczego terapia była "nieudana" wg ciebie?

Mam wrażenie że oczekujesz cudu- ktoś obok stanie, powie ci co masz w głowie, kim jesteś i cię zbawi. Tak to nie działa, musisz sama, bo całe życie spędzasz ze sobą i ze sobą masz trwałą relację. Tak samo jak nie działa "diagnoza", bo nie jesteś etykietą a człowiekiem- wielowątkowym wewnętrznie skonfliktowanym. Z lęku szukasz diagnozy by kontrolować terapeutę czy dobrze leczy, ale zapewniam cię, że każdy myślący terapeuta tworzy sobie hipotezy robocze i podaje pierwsze interpretacje. Problem w tym czy się to przyjmie i jak.  I jak pisałam- nigdy nie jest tak, że jest "cel" i podręcznikowa "realizacja celu" w punktach. Psyche tak nie działa. To jest współczesne samooszustwo.

Rozumiem, że byłaś poddana długofalowej manipulacji przez osobę ci bliską, poszukaj więc informacji na temat jak to działa, jak haczy, jak miesza w głowie etc. Polecam tutaj Marie France Hirigoyen i jej "Molestowanie moralne", są też materiały w sieci na temat psychomanipulacji, komunikacji pozornej etc. Tak samo-poszukaj może t. który ma doświadczenie w pracy z kobietami poddanymi manipulacji domowej, przemocy psychicznej.

Ja jestem zwolenniczką sensownej terapii psychodynamicznej, ale to już wybierz sobie sama, w każdym razie odradzam tutaj coaching, bo dla ciebie za płytki.

Introwersją się nie zasłaniaj. Ja też jestem introwertykiem z krańca skali :), ale w Wwie wiele ośrodków umożliwia zapisy przez net. Wpisanie swojego nazwiska pod odpowiednią godziną w tabelce nie boli. Trzeba chodzić na konsultacje, szukać. Nie diagnozy ale t. dla siebie i do dalszej pracy.

Powodzenia życzę. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Bigmen napisał:

Za mną już 3 terapie które tylko pogorszyły mój stan. Po czasie lekarz uświadomił mnie ze po pierwsze żadna terapia mnie nie wyleczy a po drugie niepotrzebnie podczas terapii dzielono włos na czworo. W końcu po wielu latach prób z lekami mniej więcej wiadomo jaki jest mechanizm mojej choroby. Zmieniono leczenie i jest dużo lepiej. Tak więc na kolejną terapię się nie wybieram. Strata czasu. 

A jaka była ostateczna diagnoza ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×