Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
scrat

O jakie to wygodne...

Rekomendowane odpowiedzi

"Nic mi się nie chce, bo mam depresję", o jakie to wygodne jest... Też się na tym łapiecie? Że fak it, po co się starać - nie chce mi się i jest mi z tym mimo wszystko taaaaak dobrze, i mam wytłumaczenie przed samym sobą... Powinienem iść dzisiaj do pracy, a w duupie, filmy sobie całą noc oglądałem... Nie chce mi się nawet seksu, nic mi się nie chce, a pewnie, że mam wytłumaczenie, to prochy tak działają. Na wszystko mam wytłumaczenie, wszystko sobie przed sobą usprawiedliwię - nerwica, depresja, psychika, dzieciństwo.

 

Komuś bliskiemu powiedziałbym że ma przestać pieprzyć i wziąć się w garść. Tak po prostu weź przestań smuty walić i zacznij żyć, fajny dzień jest, na rower idź, albo na wódkę. Tylko że to się tak łatwo mówi, jakby się powiedziało komuś, bo... Po prostu mi się nie chce. I sensu nie widzę. Celu w tym wszystkim. Po co, co to zmieni?

 

Sorry że wam tak marudzę od rana, ale musiałem się wygadać, na blogu z paru względów nie chcę na razie pisać o takich rzeczach... Dziewczyny spłoszyć nie chcę, z którą jestem od niedawna, chociaż inteligentna jest, i tak pewnie już się domyśliła/wygooglała (bo wie że biorę ssri), zresztą i tak jej kiedyś trzeba będzie powiedzieć - ale po co ją teraz tym przytłaczać, i tak ma wystarczająco dużo swoich problemów, a ja w roli pocieszyciela/ramienia_do_wypłakania sprawdzam się chyba nie tak najgorzej - i też mi poprawia nastrój to że mogę być dla kogoś taką ostoją stabilności... (tak, ja, koleś któremu nastrój zmienia się 20 razy na minutę, ostoją stabilności - dobry ponury żart, co?)

 

Nuu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z jednej strony się z Toba zgodze a z drugiej przypominam sobie słowa pewnego psychologa który powiedzial: ''Nikt nie zachowuje się jak idiota dlatego, że chce'', moze ktos w przeszlosci nauczył nas ze jak chcemy cos uzyskac w zyciu to musimy robic z siebie najwieksze ofiary losu, a moze normalne zycie wiaze sie dla nas z takim lękiem jakiego nie jestesmy w stanie zniesc....dlatego ze go nie rozumiemy. To jest jak zapewne kazdy wie obszar zainteresowania psychoterapii, dlatego nie warto oskarzac sie o to ze jestesmy wygodni. Lepiej zastanowic sie skad takie podejscie i spróbowac je zrozumiec:):)Mysle ze to powinno pomóc:):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja sobie w kolko mowie "wez sie w garsc" i nawet dziala... przez cala SEKUNDE, moze nawet dwie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi sie nigdy nic specjalnie nie chcialo, nawet jak bylem dzieckiem, udawalem wieksza manualna pierdole nisz jestem zeby nic nie musiec robic. A przyszlosc? Zawsze mozna sie przeciesz zabic, wiec po co sie starac robic rzaczy na ktore nie ma sie ochoty, zeby zdobyc cos na czym mi nie zalerzy, badz zalerzy tak slabo, ze nie warte jest to wysilku. Moze dla niektorych z was bedzie to przerazajace, ale dla mnie mozliwosc popelnienia samobojstwa jest pocieszajaca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie zostało postawione jakiś miesiąc temu ultimatum od ukochanego - albo szpital psychiatryczny, dożywotnie siedzenie w domu i jeszcze gorsze zaburzenia, albo walka... Postawiłam na walkę, choć ta walka nie była łatwa i często zdarzało mi się że natrafiałam w sobie na stereotypy zachowań i myśli jeszcze z okresu gdy miałam 11 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie powinno się mówić 'weź się w garść'. To jest takie nie empatyczne. Lepiej by brzmiało te podświadome 'weźmy" :). a tak całkiem serio, ten problem przypomina mi trochę sprawę z dysleksją. Jest przecież wiele osób 'zdrowych' które swoje lenistwo do nauki języka zakrywa dysleksją. I dostają nawet papier od psychologa ;). Moim zdaniem prawdziwą depresje tak do końca jest w stanie odkryć tylko psychoterapeuta. Jeśli chodzi o takie lenistwo typu 'nic mi sie nie chce' polecam książkę, którą sam przeczytałem. Mianowicie: William Knaus - "Nie odkładaj spraw na później. Jak sobie radzić z tą zgubną skłonnością". Zawarte sa tam interesujące anegdoty i odniesienia do wielu problemów (z czego pamietam jest właśnie też odniesienie do problemu urojonej depresji).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a mnie tak meczy to ze wcale sie nie poddaje nie ma u mnie czegos takiego nie chce mi sie

 

kazdego dnia wsteje i walcze ze soba !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a mnie tak meczy to ze wcale sie nie poddaje nie ma u mnie czegos takiego nie chce mi sie

 

kazdego dnia wsteje i walcze ze soba !!!

 

dokładnie mam tak samo, tylko ja nie wiem z czym walcze :/ ale walcze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja cały czas walczę, ale z miernym skutkiem. Czasami mi się coś chce robić, a czasami mi się nie chce nic. Koleżanka wyciągnęła mnie na baseny termalne na Słowację, najpierw się zgodziłam, a potem byłam na siebie wściekła, bo mi się tam wcale nie chciało jechać. Pojechałam, bo skoro się zapisałam na tą wycieczkę to nie chciałam nikogo robić w konia i odmawiać, poza tym chciałam przezwyciężyć tą niechęć i miałam nadzieję, że będzie fajnie. Było fajnie, ale ja nie potrafiłam się tym cieszyć. Na dodatek cała ta wycieczka kosztowała mnie 100zł, a jestem w dołku finansowym, więc te pieniądze mogłam wykorzystać na coś innego. Myślę, że to było takie uszczęśliwianie się na siłę. A pro po dołka finansowego, nie mam kasy i z tego powodu jest mi źle, musiała bym iść do pracy, miałabym wtedy więcej pieniędzy, ale i tak za mało, na dodatek znowu będzie mi źle, bo nienawidzę pracować. W większości pracy jest wyścig szczurów, dobija mnie to, nie cierpię rano wstawać i śpieszyć się, uwielbiam wysypiać się, w szlafroku pić kawę i robić to na co mam ochotę w danej chwili. Może mogłabym pracować w domu, ale jak tu znaleźć dobrą pracę chałupniczą. Od jakiegoś czasu szukam i trafiam na samych oszustów wyłudzających pieniądze. Zastanawiam się czy jestem leniem, czy to może ta deprecha. Na moje usprawiedliwienie powiem, że nieraz już pracowałam, ale za każdym razem kończy się tak samo - zwalniam się, albo idę na L-4 i zwalniają mnie. Najdłużej wytrzymałam 3 lata. Nie wiem co mam robić. Dobija mnie to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elkaaa moze zajmij sie czums co lubisz jak polaczysz te rzeczy bedzie ci latwiej bez pracy nie ma kolaczy wiec jesli nie znajdziesz czegos nie bedziesz miec kasy pomysl

 

musisz sie podniesc i szukac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wow 3 lata to i tak duzo

 

ja nie podjelam zadnej pracy jeszcze takiej z oglsozenia stad dolek

 

od rodzicow slsyze ze jestem krolewna i chrabianka...

i ze w tym wieku powinnam sama sie utrzymywac juz

 

dibijaja i tak lezacego mi sie nic nie chce i w niczym sensu i nadziei nie widze :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×