Skocz do zawartości
Nerwica.com

Przymus skupiania się na przeszłości


nvm

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, dzisiaj taka trywialna sytuacja:

Pojawił się we mnie radosny pomysł: chciałem udać się na małą wyprawę. Do określonego sklepu w malowniczym, magicznym, fajnym miejscu. Tam kupić sobie do picia pewne wspaniałe smoothie, które uwielbiam. A następnie udać się do innego, pobliskiego sklepu, by kupić sobie cudowne produkty spożywcze, które niedawno odkryłem. Wspaniały plan. Następnie chciałem się udać w niedalekie fajne miejsce i tam może się trochę pobawić na siłowni na świeżym powietrzu. Później, wracając, wpaść w takie jedno miejsce, które lubię, może coś tam przekąsić, porobić parę ciekawych rzeczy.

Jednakże gdy jechałem do tamtego pierwszego sklepu, już gdzieś na początku trasy, naszła mnie spontaniczna myśl, aby jednak już wysiąść i zmienić plan. Udać się do innego sklepu i wybrać inny plan, też całkiem fajny. Ten nowy plan wydał mi się bardziej świeży i delikatnie bardziej ekscytujący na jakimś poziomie, więc go spontanicznie wybrałem. Cały relaksacyjno-wypoczynkowo-rozrykowo plan dzisiejszego dnia zatem uległ zmianie. Wszystko potoczyło się inaczej. Generalnie było fajnie, ale...

Ale teraz męczy mnie to, że nie zrealizowałem tamtego pierwszego planu. I odczuwam przymus skupiania się na tym i analizowania, czy rzeczywiście musiałem wybrać tak jak wybrałem, a może gdzieś jednak popełniłem błąd? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, wygląda na to, że włącza mi się następujący schemat:

Nie wypiłem smoothie (a uwielbiam truskawki, więc byłoby super, byłbym w stanie sattwicznym) ------> Przestawię się na gorszy, bardziej depresyjny tryb (w tym: żywieniowy) -----> Będzie gorzej i nie ma żadnej gwarancji, że później będzie lepiej, że nastąpi powrót do bardziej sattwicznego trybu (w tym: żywieniowego) ; pewnie w końcu nastąpi, ale żadnej gwarancji nie ma, więc muszę przyjąć, że nie nastąpi, bo inaczej to nie będzie autentyczna akceptacja stanu rzeczy ----> Będzie gorzej i ominęła mnie lepsza ścieżka; bezpowrotnie utraciłem możliwość fajnego, sattwicznego, radosnego życia -----> Rozpacz ------> Brak akceptacji od rozpaczy -----> Chęć ucieczki od niej -----> Przymus uciekania w skupianie się na przeszłości i kompulsywne analizowanie jej, aż usunę wszelkie wątpliwości, aż pozbędę się wszelkich związanych z tym dyskomfortów -----> Wrażenie, poczucie, że jest to niemożliwe, bo nie mam wystarczającej jasności umysłu, by zrozumieć dokładnie swoją decyzję/decyzje -----> Frustracja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od dziecka miałem skłonności do "histeryzowania".

Od dziecka miałem też trudności z zaakceptowaniem, że coś poszło nie po mojej myśli. Początkowo wciągałem w to odpowiedzialne za to inne osoby. Chciałem, żeby wytłumaczyły mi się dokładnie, dlaczego postąpiły w sposób A, skoro dla średnio inteligentnego szympansa było oczywiste, że "powinny były" postąpić w sposób B :P 

Później już tylko sam siebie męczyłem w ten sposób. I mam takie skłonności do dzisiaj - różnica polega na tym, że teraz już nie chcę temu ulegać. Męczy mnie ten przymus, oj męczy, ale pozwalam mu tylko być i staram się nie wchodzić w niego.

10 lat temu z podobnego powodu wpisałem w Google; "Jak sobie radzić z poczuciem żalu".

I co znalazłem? Jakieś forum internetowe, gdzie ktoś cytował fragment "Potęgi teraźniejszości". Ten fragment od razu zrobił na mnie wrażenie. Tak właśnie trafiłem na Eckharta Tolle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przymus mówi: "Musisz to przeanalizować, bo inaczej będzie źle! Szybko, szybko!". I wywiera taką presję. Tworzy dyskomfort. Staram się jednak po prostu robić swoje i nie ulegać mu.

Moim zdaniem to zjawisko można zakwalifikować jako obsesyjno-kmpulsyjne, ale jeśli się mylę, to czujcie się wolni do wykazania mi ewentualnego błędu (lub do potwierdzenia, że mam rację).

Mam wrażenie, że takie coś raczej nigdy mnie tak naprawdę nie opuści, ale za to może bardzo mocno osłabnąć. Zawsze będę miał możliwość uwstecznienia się, niczym ten anonimowy alkoholik. Natomiast jeśli wytrwam w nie-uleganiu temu, to dojdzie do pewnej transcendencji i stanę się silniejszy. Nie będę może w 100% wolny, ale wolność może dojść nawet do 99%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×