Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Pablo123

Duży problem z depresją i nieumiejętnością radzenia sobie w życiu zawodowym

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem, czy u mnie to ciasny umysł czy coś jeszcze. Nie umiem się dostosować do tego, co jest. Nie znajduję w otaczającej mnie rzeczywistości (poza tym, co już wybrałem kiedyś) niczego interesującego dla mnie. Mam ogromne opory przed ,,popłynięciem" z prądem, wręcz staram się izolować i chyba wynika to po prostu z mojej osobowości a nie z jakiejś traumy. Rynek pracy mnie przeraża, warunki na nim panujące również a znam swoje możliwości i wiem, że w wyścigu szczurów brać udziału nie potrafię, podobnie jak nie potrafię wytrzymać w pracach podstawowych typu budowa, fabryka czy sklep.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Autorze wyobraz sobie dziewczyne z polio ktora ledwo kustyka o kulach.ktos na jej miejscu by sie zalamal.lezal i plakal.a ona poszla na psychologie jest usmiechnieta i zadowolona z zycia.

Inny chlopak stracil noge w wypadku.a chcial byc sportowcem. Teraz pisze do gazety artykuly sportowe.jest calkiem zadowolony.

Jesli nie zmienisz myslenia,,tylko ten zawod zaden inny,, to zawsze bedziesz nieszczesliwy.

Ale ja znam dobrze ten schemat.sama tak robie czesto.

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, shira123 napisał:

Jesli nie zmienisz myslenia,,tylko ten zawod zaden inny,, to zawsze bedziesz nieszczesliwy.

Ale ja znam dobrze ten schemat.sama tak robie czesto.

Powodzenia!

To nie jest w myśleniu tylko w emocjach, w czymś co jest głęboko we mnie i z czymś się całkowicie utożsamiam. Nie potrafię ot tak po prostu zając się czymś i czerpać z tego przyjemność. Dwa, warunki pracy w Polsce mocno odstraszają mnie, ja przynajmniej tak trafiałem do tego czasu.

Brak mi pomysłów, co można z tym zrobić. Terapia ok ale po pierwsze, nie mam kasy na tak długie chodzenie, dwa ie ma gwarancji że ona coś zmieni, Mi psycholog powiedział, że to nie tyle kwestia tego, że coś mi dolega tylko tego, jak się ukształtowałem i że będzie mi bardzo trudno to zmienić, bo właśnie nie mam typu osobowości elastycznej tylko jestem bardzo uparty i jak raz w coś się wkręcę to potem trudno mi to puścić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.03.2019 o 08:13, shira123 napisał:

Autorze wyobraz sobie dziewczyne z polio ktora ledwo kustyka o kulach.ktos na jej miejscu by sie zalamal.lezal i plakal.a ona poszla na psychologie jest usmiechnieta i zadowolona z zycia.

Inny chlopak stracil noge w wypadku.a chcial byc sportowcem. Teraz pisze do gazety artykuly sportowe.jest calkiem zadowolony.

Jesli nie zmienisz myslenia,,tylko ten zawod zaden inny,, to zawsze bedziesz nieszczesliwy.

Ale ja znam dobrze ten schemat.sama tak robie czesto.

Powodzenia!

Moje pytanie jest zatem następujące: samemu będąc w PL nie mogłem znaleźć pracy zgodnej z moimi oczekiwaniami, zarówno tymi związanymi z wykonywaniem tego, co lubię i co jest moją pasją i pod względem finansowym. Piszesz, aby zmienić myślenie. Pojawia się tutaj pytanie, na jakie dokładnie myślenie? Np. ja od dziecka miałem zdolności plastyczno-manualne i za cholerę nie potrafiłem wykrzesać z siebie umiejętności innych niż te, które dostałem z urodzenia. Miałem cholernie duże problemy z podejmowaniem prac, gdzie wymagano ode mnie robienia rzeczy, do których nie czułem się predysponowany. Jeśli ktoś ma podobnie to tutaj żadna psychoterapia niczego nie zmieni bo to są cechy, które mamy odziedziczone genetycznie, plus to, co mieliśmy w domu. Jeden człowiek nasiąka tym, drugi tamtym. Więc doprecyzuj może, co masz na myśli pisząc, żeby zmienić myślenie. Przykłady, które podałaś są ok ale nie każdy potrafi pójść tym tropem. Nie każdy jest na tyle elastyczny, otwarty. Ja, jako wybitny introwertyk za cholerę nie potrafiłbym robić rzeczy, które wiążą się z wychodzeniem do ludzi, pracą w dużej grupie, częstą zmianą miejsca itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.03.2019 o 14:31, doi napisał:

@Zed Jeśli ci dobrze, to ok. Ale wyobraź sobie, że są innym jest dobrze w innych warunkach. Ciasnota myślenia (jak mnie jest źle to znaczy że wszystkim jest źle i innej opcji nie ma) - tak, też jest kwestią umysłu. Do reszty się nie mogę odnieść, bo mam wrażenie, że piszesz nie do mnie. I za "Polskę" nijak nie odpowiadam.

Zapewne. Ale nie ukrywajmy, że w PL nie jest różowo pod względem rynku pracy i mentalności (szczególnie w mniejszych miejscowościach). 

Jeszcze raz się spytam, co masz na myśli pisząc, że to kwestia umysłu i postrzegania. Wyjaśnij to proszę bardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale nawet zdolnosci plastyczne mozesz przekuc w zyski.np.kuzynka zalozyla firme robi sliczne kartki zaproszenia na sluby.i dobrze sobie radzi.moze wlasnie sprobuj z wlasna firma,sa dotacje,niski zus 2 lata

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Zed napisał:

Zapewne. Ale nie ukrywajmy, że w PL nie jest różowo pod względem rynku pracy i mentalności (szczególnie w mniejszych miejscowościach). 

Jeszcze raz się spytam, co masz na myśli pisząc, że to kwestia umysłu i postrzegania. Wyjaśnij to proszę bardziej.

Na przykład, to że ty czując się w swojej rzeczywistości niedobrze wyjechałeś i to było dla ciebie motywujące do zmiany. A Pablo w swojej "złej" rzeczywistości się pławi, rani się nią i nie chce nic zmienić by się nie ranić. Ty układasz sobie negatywną narrację  o pracy w Polsce, sam negatyw - może dlatego że jesteś za granicą i musisz mieć bodziec, jakiś kontrast, żeby tam zostać i uznać że tam jest różowo tak samo jak tutaj czarno. To jest sposób postrzegania- nieświadome układanie sobie narracji.

Inaczej mówiąc: masz nagi fakt. Ale kilka osób ułoży o tym zupełnie inne narracje, nazwie to inaczej, nada temu inne wartości i w związku z tym będzie działać inaczej. To nazywanie, ta narracja jest nieświadoma, automatyczna, wypływa z dotychczasowego ukształtowania, np w dzieciństwie. Uczynienie jej częściowo świadomą sprawi, że wybór działania będzie szerszy. Stąd mój pomysł na terapię- bo właśnie tak to się robi między innymi. 

Ale czasem -jak w przypadku Pablo- satysfakcja z niespełnienia jest większa niż impuls do zmiany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, shira123 napisał:

Ale nawet zdolnosci plastyczne mozesz przekuc w zyski.np.kuzynka zalozyla firme robi sliczne kartki zaproszenia na sluby.i dobrze sobie radzi.moze wlasnie sprobuj z wlasna firma,sa dotacje,niski zus 2 lata

Ja nie jestem Pablo....

...akurat mam chwilę bo bejca mi schnie na drewnie.....ok, moje pierwsze pytanie: ile miesięcznie na tym zarabia? Jeśli poniżej 3-4 tyś PLN to jest to nieopłacalne chyba, że jest na utrzymaniu męża lub ma dodatkowe źródło dochodów. Ja przez lata w PL musiałem z...ć za stawki rzędu 2-3 tyś PLN mieszkając w dużym mieście i nie było mowy o odłożeniu czegokolwiek, nie wspominając o tym, że pracowałem na umowy-zlecenia i żadnej emerytury nie mam z tego. Firmy konserwatorskie to patologia: chlanie po robocie, zatrudnianie kogo popadnie, chyba że są to renomowane instytucje ale tam jest się bardzo trudno dostać. Poza tym ja nie chciałem iść w tzw. komercję czyli robić coś, co i owszem - miałoby zbyt wśród ludzi ale byłoby tzw. kiczem, robieniem pod publikę.

W PL problemem są stawki i warunki pracy. Płace są śmiesznie niskie a warunki karygodne. W większych miastach jeśli nie zarabia się w granicach 5 tyś PLN lub powyżej na miesiąc na czysto to nie ma to sensu. Chyba, że ktoś jest minimalistą, nie kupuje nic poza najbardziej potrzebnymi rzeczami i mieszka na stancji. Jeśli ktoś chce mieć własną chatę i żyć a wyższym poziomie - zapomnij. Warunki pracy - klasyka w wydaniu polskim: praca po godzinach za te same stawki, klimaty bardzo średnie, bardzo często trzeba samemu się wyżywić na wyjazdach terenowych (mówię o konserwacji zabytków). 

Plus to, że w PL ludzi nie stać na dobrej klasy rzemiosło artystyczne czy sztukę. Tu w UK meble robione ręcznie chodzą po kilka tyś. funtów albo i lepiej i jest na to zbyt jak cholera. W PL ludzie nie mają pieniędzy na to. Trudno jest się wbić na rynek, konkurencja nie chce mieć nowego obok siebie, podkładanie sobie nóg to klasyka w PL w tej branży.

OK znikam do roboty.

Edytowane przez Zed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, doi napisał:

Na przykład, to że ty czując się w swojej rzeczywistości niedobrze wyjechałeś i to było dla ciebie motywujące do zmiany. A Pablo w swojej "złej" rzeczywistości się pławi, rani się nią i nie chce nic zmienić by się nie ranić. Ty układasz sobie negatywną narrację  o pracy w Polsce, sam negatyw - może dlatego że jesteś za granicą i musisz mieć bodziec, jakiś kontrast, żeby tam zostać i uznać że tam jest różowo tak samo jak tutaj czarno. To jest sposób postrzegania- nieświadome układanie sobie narracji.

Inaczej mówiąc: masz nagi fakt. Ale kilka osób ułoży o tym zupełnie inne narracje, nazwie to inaczej, nada temu inne wartości i w związku z tym będzie działać inaczej. To nazywanie, ta narracja jest nieświadoma, automatyczna, wypływa z dotychczasowego ukształtowania, np w dzieciństwie. Uczynienie jej częściowo świadomą sprawi, że wybór działania będzie szerszy. Stąd mój pomysł na terapię- bo właśnie tak to się robi między innymi. 

Ale czasem -jak w przypadku Pablo- satysfakcja z niespełnienia jest większa niż impuls do zmiany.

Moja motywacja byłą prosta: kasa i warunki pracy. Domyślam się, że kolega ma ten sam problem a nie ma pomysłu, gdzie robić to co chce aby mu ktoś uczciwie za to zapłacił. Witamy w Polsce. Znam wielu ludzi w PL którzy mają ten sam problem albo muszą z..ć w pracy typu fabryka czy budowa bo innej nie ma. I to jest cholernie przykre, jak takie osoby rujnują sobie życie bo polskie społeczeństwo nie umie zrozumieć potrzeb takich ludzi.

Moja narracja to skutek doświadczeń, jakie miałem, mieszkając w PL. Żadnego bodźca nie muszę mieć bo jest mi w UK spoko, po prostu lubię patrzeć na to, co dzieje się gdzieś indziej i przeraża mnie, że w PL nic się nie zmienia.

Znikam, szef woła LOL

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i widzę, że kontr-argumenty się skończyły przy podaniu konkretów. Jak zwykle, na początku przyczepiacie się do wszystkiego a potem okazuje się, że problem tkwi po waszej stronie. Klasyka....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pablo ja przytoczę przykład z własnego życia.Od zawsze wiedziałam co będę robić , tzn uważałam że to jedyny zawód w którym będę szczęśliwa. Niestety dowiedziałam się że może mnie to po prostu zabić. A i tak nie potrafiłam odpuścić. I w końcu któregoś dnia usiadłam i zaczęłam ze sobą rozmawiać. Zrozumiałam że jeśli pogodzę się z tym że nie jest mi to pisane to mam szanse normalnie żyć.  Póki będziesz uważał że musisz, nie dasz rady tego zrobić. Dopiero komunikat mogę ale nie muszę może spowodować że znajdziesz rozwiązanie. Nie rezygnuj z marzeń, ale podejdź do tego z innej strony. Spróbuj "zbliżyć sie" do miejsca w którym chcesz pracować. Inne stanowisko np. ,możesz wtedy zrobić rozeznanie. A może akurat będziesz miał okazję pokazać jak Ci zależy na tej danej branży i może firma zaproponuje Ci że zapłacą za studia. Teraz w wielu firmach właśnie tak to wygląda. Jeśli jesteś dobry firma daje Ci możliwość rozwoju. Bez względu na Twój wiek. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, gosia_zlosnica napisał:

Pablo ja przytoczę przykład z własnego życia.Od zawsze wiedziałam co będę robić , tzn uważałam że to jedyny zawód w którym będę szczęśliwa. Niestety dowiedziałam się że może mnie to po prostu zabić. A i tak nie potrafiłam odpuścić. I w końcu któregoś dnia usiadłam i zaczęłam ze sobą rozmawiać. Zrozumiałam że jeśli pogodzę się z tym że nie jest mi to pisane to mam szanse normalnie żyć.  Póki będziesz uważał że musisz, nie dasz rady tego zrobić. Dopiero komunikat mogę ale nie muszę może spowodować że znajdziesz rozwiązanie. Nie rezygnuj z marzeń, ale podejdź do tego z innej strony. Spróbuj "zbliżyć sie" do miejsca w którym chcesz pracować. Inne stanowisko np. ,możesz wtedy zrobić rozeznanie. A może akurat będziesz miał okazję pokazać jak Ci zależy na tej danej branży i może firma zaproponuje Ci że zapłacą za studia. Teraz w wielu firmach właśnie tak to wygląda. Jeśli jesteś dobry firma daje Ci możliwość rozwoju. Bez względu na Twój wiek. 

A co to był za zawód?

U mnie problem jest taki, że nie mam talentów do wykonywania czegoś innego a rynek pracy w Polsce jest jaki jest. Zarobki marne, warunki pracy przeważnie kiepskie, ludzie również. Też chciałbym wyjechać na Zachód ale bez konkretnego technicznego zawodu, którego nie mam i którego nie posiądę z uwagi na brak umiejętności w tym zakresie to jest niemożliwe, chyba że na zmywak albo coś takiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, ja ze względu na trudności w relacjach szczególnie jeśli chodzi o pracę to podjęłam samodzielną pracę, u pracodawcy ale w zasadzie jest się samemu, a pracownicy się zmieniają, kontakt jest chwilowy, jeden schodzi że zmiany drugi zaczyna pracę, dla mnie idealna wprost sytuacja, 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma co zawyżać poprzeczki, czasem zwykła praca może dać dużo satysfakcji, niż jakieś wyszukane ambitne stanowisko, w szalonym wyścigu szczurów, które wyniszcza wypali, ja zarabiam 2800zł, wystarczy, biorąc pod uwagę mój minimalizm życiowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@oka22 a co to za praca, jeśli można wiedzieć? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W handlu, jedna osoba na zmianie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt cię nie stresuje aby w kasie się zgadzało

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest mi smutno, a jednak trochę mi ulżyło, że nie tylko ja mam takie problemy... nastawienie nastawieniem, ale chodzi też o predyspozycje do pewnej pracy. Są ludzie na budowie, którzy wolą machać łopatą 10h+ niż rozmawiać  z drugim człowiekiem i sprzedawać mu usługi. Dla nich byłaby to męka. Tak samo handlowiec , który lubi rozmawiać miałby problem w pracy, w której nie odzywa się do nikogo 8h. To nie jest tak, że każdy może pracować wszędzie i ja po części rozumiem ból tych ludzi. W mózgu jest blokada i koniec, nie jesteś w stanie tego robić. Tak jakby Twój organizm mówił "Nie, nie możesz". Nie spodziewałem się, że i mnie coś takiego dopadnie. Problem pojawia się wtedy kiedy nie ma popytu na twoją pracę, albo wtedy kiedy za pracą którą lubisz oferują 1800zł w dużym mieście, gdzie wynajem kawalerki kosztuje 1700zł i jest problem. Bo musisz przeskoczyć matematykę... ale jak? Tak jak pisał ktoś powyżej. Zachód mimo tego, że Ja go nie lubię, daje możliwość godnego życia nawet za minimalną stawkę. Tak kochani, nawet jak 2 osoby pracują w uk za 1170funtów netto na łebka. To i tak stać ich na godne życie, bez szału, bogactwo, ale godne. Mogą więc pracować tam gdzie chcą i w dupie mają pracę za 2-3 funciaki/h więcej, której by nie nawidzili. Wtedy można powiedzieć "do diabła z pieniędzmi!". Czy można tak powiedzieć w Polsce? Serio czy gdyby praca marzeń dawała minimum krajowe krajowe +/- 20% do wypłaty to idzie w Polsce założyć rodzinę 2+2? dla mnie to jest abstrakcja. Ja nie chcę iść do korporacji gdzie spiorą mi łeb. A ludzie dookoła mówią, przestań się mazać, ale potem widzę ich pijanych na mieście, bo muszą sobie odbić... dla mnie błędne koło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie liczyłbym na wiele odpowiedzi bo większość ludzi ma to w dupie. Tacy jesteśmy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Czy Wy w ogóle uważnie czytacie to, co piszą ludzie?

Jak czarno na białym jest napisane, że problemem jest rynek pracy i warunki w PL. Jak mają to wyleczyć lekarze skoro to nie choroba jest powodem złego samopoczucia, ale sytuacja ekonomiczno-społeczna?

Kurwa, ciągle ten sam syf! Ilekroć wchodzę na jakikolwiek portal polski, czy rozmawiam z Polakiem, zawsze to samo - wszyscy winni tylko nie Polska. Winna jest depresja, choroba, Zachód, imigranci, bogaci tylko nie biedny, okradziony, oskarżony niesłusznie Polak. A to, jak jest w kraju i to, że wielu ludzi ma przejebane w PL ponosicie winę wy wszyscy, którzy siedzicie na dupie i nie robicie nic, aby tą sytuację zmienić!

Edytowane przez Zed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.03.2019 o 23:55, oka22 napisał:

Nie ma co zawyżać poprzeczki, czasem zwykła praca może dać dużo satysfakcji, niż jakieś wyszukane ambitne stanowisko, w szalonym wyścigu szczurów, które wyniszcza wypali, ja zarabiam 2800zł, wystarczy, biorąc pod uwagę mój minimalizm życiowy

Tak, o ile ten ktoś nie ma problemów. Ja mam ogromny problem z wykonywaniem prac niezwiązanych z moimi zainteresowaniami/umiejętnościami. Brak wielu przydatnych umiejętności na dzisiejszym rynku pracy lub brak takich (serio, naprawdę do wielu zawodów się po prostu nie nadaję). Kiepsko się adaptuję, często reaguję na takie sytuacje wycofaniem lub lękiem a psychika potrafi mocno popalić. Plus nieustanne poczucie, obwinianie się wręcz, że kiedy był na to czas, nie poszedłem na studia i nie zrobiłem nic, aby móc zajmować się tym, za czym teraz tęsknię. Niby nie problem a jednak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba jednak próbować, aż znajdzie się swoje miejsce, trzeba szukać, bo praca bardzo dowartościowuje, nie jesteśmy stworzeni do bezczynności, ja szukałam i znalazłam... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... całe życie byłam krytykowana, poniżana przez rodzinę, nawet mąż zawsze pokazywał mi moje gorsze miejsce przy innych kobietach, wiele było łez, cierpienia, a teraz mam ich wszystkich gdzieś, spełniam się w pracy, i zarabiam, ludzie mnie szanują cenią liczą się że mną, co znaczy jak pracujesz i zarabiasz, zarabiam coraz więcej,, biorę wszystkie nadgodziny święta, nocki, żyć się chce, zasłużyłam sobie na wszystko dobro które mnie spotyka, 

Odsunęłam wszystkie osoby toksyczne które ściągały mnie w dół, zwłaszcza ojca, i to pozwoliło mi rozwinąć skrzydła i wzbić się, 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oka22, ja tak robię ale mimo to bez sukcesu.

Ja nie miałem takich jazd, co Ty. Po prostu nie umiem wpasować się w rynek pracy. Nie kręcą mnie ani komputery, ani handel, ani usługi, ani przedstawicielstwo handlowe, to wszystko, co jest dookoła. A pracować i zarabiać trzeba, I to mnie wpędza w depresję bo odbijam się od ściany już wiele lat i ciągle bez zmian.

Zauważyłem, że w Polsce jest bardzo trudno przebić się właśnie od tego najniższego poziomu gdzieś wyżej, przynajmniej tam, gdzie mnie udawało się znaleźć pracę. A chciałbym zarabiać np. w granicach przynajmniej kilku tyś PLN co nie jest niewykonalne, bo znam programistów, różnej maści specjalistów czy ludzi zakręconych na jakimś punkcie, którzy wyciągają tyle albo blisko tej sumy. I wcale nie mieszkają w Wawie, ale np. w jakiś miejscowościach pod czy w ogóle w miejscach, gdzie wydawałoby się pracy i możliwości nie ma poza sklepem czy fabryką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Pablo123 napisał:

oka22, ja tak robię ale mimo to bez sukcesu.

Ja nie miałem takich jazd, co Ty. Po prostu nie umiem wpasować się w rynek pracy. Nie kręcą mnie ani komputery, ani handel, ani usługi, ani przedstawicielstwo handlowe, to wszystko, co jest dookoła. A pracować i zarabiać trzeba, I to mnie wpędza w depresję bo odbijam się od ściany już wiele lat i ciągle bez zmian.

Zauważyłem, że w Polsce jest bardzo trudno przebić się właśnie od tego najniższego poziomu gdzieś wyżej, przynajmniej tam, gdzie mnie udawało się znaleźć pracę. A chciałbym zarabiać np. w granicach przynajmniej kilku tyś PLN co nie jest niewykonalne, bo znam programistów, różnej maści specjalistów czy ludzi zakręconych na jakimś punkcie, którzy wyciągają tyle albo blisko tej sumy. I wcale nie mieszkają w Wawie, ale np. w jakiś miejscowościach pod czy w ogóle w miejscach, gdzie wydawałoby się pracy i możliwości nie ma poza sklepem czy fabryką.

Nawet pracując w fabryce można się wybić. Zacząć od taśmy czy pakowania pudełek i powoli iść do przodu. Nie jest to łatwe i wymaga WŁASNEJ inicjatywy, ale znam kilka osób, które zaczęły od taśmy, a teraz są planerami produkcji, menagerami produkcji itp. Już nie stoją przy taśmie, ale dbają o to by cała produkcja szła do przodu, organizują pracę i zarabiają po kilka tys na rękę. Ale najpierw musieli zacząć i pokazać, że chcą iść dalej, chcą się uczyć, są gotowi do tego by zostać dłużej i się czegoś nauczyć.

@Pablo123 masz w ogóle jakąś pracę, którą chciałbyś wykonywać, jakiś kierunek, sektor gospodarki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×