Skocz do zawartości
Nerwica.com

ESKETAMINA (Spravato)


tepi

Rekomendowane odpowiedzi

Więc nie ma tutaj nikogo komu ta Ketamina pomogła?

 

Sam sie zastanawiam nad wlewami-oczywiście Pan z którym rozmawiałem nie zapewnia w 100% ze pomoze ale podobno jest bardzo skuteczna, ale potem trzeba kontynuowac psychoterapie głównie. Juz wstępnie sie umówiłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, tizziano napisał(a):

Więc nie ma tutaj nikogo komu ta Ketamina pomogła?

 

Sam sie zastanawiam nad wlewami-oczywiście Pan z którym rozmawiałem nie zapewnia w 100% ze pomoze ale podobno jest bardzo skuteczna, ale potem trzeba kontynuowac psychoterapie głównie. Juz wstępnie sie umówiłem.

ja mialem dozylna, nie pomoglo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam , jeszcze się tu nie wypowiadałam , ale muszę podzielić się moimi doświadczeniami . Co u mnie ? Nerwica lękowa- na najwyższym podium  , depresja, zespół pourazowy, zaburzenia odżywiania.  Asortyment SSRI- tycie , pogłębianie depresji , brak efektów i poprawy .  Bupropion- zwykły bketon - równie dobrze można walić mefedron , chyba nawet przyjemniej w moim odczuciu. Tutaj takie totalne wystrzelenie , tRoche podobne do krajowki. Wcale nie fajne. A już na pewno nie skuteczne . Lęki chyba nawet gorsze - jak to po większości bketonow  u mnie akurat. Not aprove

Medyczna marihuana - generalnie droższa niż ta uliczna . Tyle że bez przypalu. Stosuje od wielu lat , legalnie od niedawna . No i przechodząc do meritum - psylocybina- ciekawy efekt , jednak niemożliwy to utrzymania na stałym poziomie . Po zejściu efektu powrót do nicości . I jakis taki okrutny obraz samej siebie, poczucie beznadziejności , chęć powrotu do tego ciekawszego , dziwnego świata. Myśli samobójcze - których wcześniej nie doświadczałam . Ale w wywiadzie w rodzinie samobójstwo mamy. Więc jest potencjał . Może by pomogło jakby zmieniało mi ta rzeczywistość stale. Niestety , po jednym razie działanie w  kolejnych dniach niezauważalne . Dawka ok. 2-3 g jednorazowo. Efekt dosyć subtelny. Lekkie vizuale . Śmiesznie. Abstrakcyjnie. Ale były też łzy, dużo łez , smutek nie wiadomo dlaczego. Closed-eyes z ponurymi obrazami , z widzeniem od spodu , jakby mnie ciągnięto ok ziemi na plecach , budynki , gotyckie kościoły. Na końcu widok topielca -roslinki wodne unoszące się koło mnie. Wszystko w ponurych szaro brązowych ujęciach . Smutek nieokreślony , bardzo głęboki. Żal. 

No i teraz wisienka na torcie - nie stać mnie na terapię ketamina . 16 k na mc jest to kwota dla wybranych , chyba bardziej fanaberia dla celebrytów i dostępna dla każdego terapia. Ale ja wychodzę z założenia + a teraz wręcz jestem tego pewna, że muszę leczyć się sama . Nabyta poza systemem krystaliczna ketamina R. Bardziej puchowa S. Terapia eksperymentalna na sobie samej . Własne dawkowanie metodą prób i błędów . 3 razy khole. Ale....Pierwszy raz coś podziałało. Pierwszy raz jestem wolna, mogę wychodzić z domu pomimo grubej agorki , mogę rozmawiać przez telefon , mogę zrobić zakupy. Chce mi się wychodzić do ludzi . Nawet gdy nie mam ketaminy bo akurat mi się skończyła. Jestem w stanie przeczekać bez kryzys. Co z moich obserwacji siebie samej wynika? Że sposób zażywania absolutnie nie powinien mieć takiej formy jak jest stosowana w klinikach. To niweluje pożądane  pozytywne skutki zażywania. Ja na przykład doswiadczam transów , automatycznego tańca na takim poziomie umiejętności o jaki nigdy się nie posądzałam. Niesamowity odbiór muzyki, autoterapia oddechowa. Opracowałam też plan dietetyczny który niweluje przykre skutki ( których w sumie jest niewiele i głównie po zbyt dużych dawek i w sytuacji zagrożenia, chyba interakcja z adrenalina na moje oko) 

Dodatkowym atutem jest utrata masy ciala, u mnie 6 kg w 2 m-ce, przy dobrym apetycie i jedzeniu większych niż zwykle ilości. Dozo białka i tluszczu  to podstawa, dodatkowo zwiększenie spożycia....i tu będę zapewne ukamienowana przez większość racjonalistów - konieczna suplementacja glutaminianu sodu i soli . Elektrolity. A glutaminian - na uzupełnienie głównego neuroprzekaznika sLaku działania ketaminy. 

W efekcie samo naprawa postawy, eliminacja bólów pleców i trzewi- i mnie napięciowe nerwicowe , zaburzenia łaknienia spowodowane depresja i dysmorfofobia . 

Odmłodniałam. I to na tyle że widzą to ludzie z mojego otoczenia. Nic mnie nie boli, wstaje pełna energii nawet po 3 h snu , powróciła chęć do życia , chęć na spacery , sport- u mnie akurat taniec i aerobik. Nie mam już przykurczów powieziowych i ustąpiły też torbiele . Stan skóry poprawił się . 

I teraz coś czego nie znalazłam nigdzie w opisach , relacjach czy tripraportach- może to wyjątkowo tylko u mnie tak działa. Otóż intelektualnie podniosłam się wysoko ponad własne możliwości dotychczasowe. IQ level pro +, niesamowicie czyste procesy myślowe , Zrozumienie świata . Klarowność . Potrzeba opowiadania światu o pięknie świata. Może to było we mnie dotychczas po prostu głęboko schowane pod ciężkimi skutkami traum już od dziecka. Może to nie zasługa samej substancji . Moz to po prostu ta dawno nie widziana w sobie prawdziwa ja. Nie żałuję że zaryzykowałam. Odstawiłam wszystko , na początku łączyłam z mm. Lecz efekt był zbyt euforyczny na co dzień. Od czasu do czasu owszem. Ale nie czułam już takiej potrzeby z żeby cokolwiek więcej zażywac . U mnie to siadło jak nic dotychczas. To jest przepaść . Zarówno R jak i S działanie identyczne, nie zauważyłam roznicy. Ale Elon Musk ponoć też regularnie zazywa- więc coś jest w tym rozwoju intelektualnym pro . Czy ktoś miał podobne doświadczenia do moich. Chciałabym redund na NFZ , bo ciężko kupić to na polskim czarnym rynku. Bo cena jest przystępna . W przeciwieństwie do prywatnych klinik , gdzie trzeba 4 pensji na miesiąc leczenia. Gorzej z dostępnością. Zapraszam do dyskusji osoby po terapii , ktoś dopatrzył się aż tylu pozytywów ?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę dodać jeszcze samo doświadczenie khole- żeby oddać to w sposób obrazowy - to tak jakby wszystkoe szufladki w głowie pozbyły się swojej zawartości w jednej chwili , jakby cykl życia zawrócił i odblokowały sie wspomnienia , nawet te z bardzo wczesnego dzieciństwa , wręcz nawet chwilowy powrót do czasów czasów prenatalnych , a może nawet samego zapłodnienia. I wtedy dotarłam do miejsca , gdzie odbył się sąd ostateczny dla mojej osoby. Stwierdzono moje oczyszczenie z grzechów . I zadano mi pytanie - czy chce już przejść dalej czy jeszcze wrócić tam na ziemię, do życia. Do bliskich. I wtedy napłynęła mnie świadomość że ja chcę żyć , że mam tyle do zrobienia jeszcze . Że mam przy sobie bliską osobę którą kocham..że nie mogę odejść . Że życie jest pięknym doświadczeniem. Chyba sobie wybaczyłam wtedy. Chociaż nie zrobiłam nic złego , to nie umiałam.sobie wybaczyć. Wszystko to działo się bardzo szybko , ale miałam wrażenie że to całe życie przeleciało mi przed oczami - skojarzyło mi się to ze stanem śmierci klinicznej. Ale ja nie umarłam... Po prostu wróciłam . Ta samą drogą . Z dziury która wessała mój bałagan z szufladek , zaczęły wypływać kolejne myśli aż wszystko wróciło do stanu wyjściowego. Kolejne khole były już inne - raz doświadczyłam matrixa- przestałam myśleć . Widziałam tylko te ciągi zielono czarnych spływających punktów . Po zakończeniu ekstremum tego stanu myśli powoli wracały aż do stanu sprzed. Albo inaczej- to nie był już ten stan . To był mój powrót do ustawień fabrycznych. Od tego czasu nastąpiła duża poprawa, wręcz stałam sie inną osobą. Trzeci epizod był najmniej przyjemny , czułam jakbym się gotowała , ulgę przyniósł mi loda na głowie . Polanie głowy zimna woda. To wystąpiło w niespodziewanym stresie - i jak ustaliłam sobie za pośrednictwem AI, mogło mi zabraknąć prekursora w postaci glutaminianu . 

Zaczęłam schodzić z dawki , mniejsze dawały mi tak nieznany mi wcześniej spokój w środku , swobodny taniec jakby sterowany z zewnątrz, pracę nad układem kostnym i nerwem błędnym ,  który był u mnie w strasznym stanie. Ruchy były tak precyzyjne że każdy z nich powodował nastawianie kości i mięśni na właściwe miejsce . Postawa przetrwalnikowa ustąpiła. 

Dziś dawkuje bardzo ostrożnie , mikrodawki wystarczają żeby czuć .... Kurde,no to chyba jest radość z życia. Nie znałam tego stanu. Nie pamiętałam. Nie uczęszczałam na żadną psychoterapię . Raz wylądowałam w szpitalu ze względu na krwotok w cyklu. Niestety podobno jest to skutek uboczny . Exacyl i problem zniknął. Ale dowiedziałam się że moje ciśnienie , cukier są w normie- dotychczas nie były. .. cukier graniczny w porywach pow. 100. Ciśnienie za niskie -czasem 80/40. Teraz cukier 91 , ciśnienie 120/80. Muszę odebrać jeszcze wyniki badania krwi. Jednak obserwacje zarówno wyglądu jak i samopoczucia jednoznacznie wskazują niezwykła poprawę. Dodatkowo nawet w bardzo stresogennych wydarzeniach w ostatnim czasie , zachowałam spokój , stabilność emocjonalna , coś co zwykle by spowodowało miesięczny freeze, teraz przeszlo bez echa, bez nadmiernych emocji , złości , lęku, frustracji , żalu. Z pełnym zrozumieniem mechanizmów własnych i zewnętrznych. Jakbym wiedziała o rozumiała myśli wszystkich naokoło. Już się nie bałam. Poznałam odpowiedzi na wszystkie pytania. Jakby ktoś zdjął mi przedegzekucyjny worek z głowy i powiedział idź , podziwiaj życie, doświadczaj, śmierć poczeka aż będziesz gotowa iść dalej. 

Dodam że jestem osobą niewierząca i nie identyfikuje się z żadnym innym ruchem religijnym ani światopoglądowym..a teraz nagle zrozumiałam że po prostu jest to tak zniekształcone, że wszystko jest dokładnie na odwrót. Że powinniśmy żyć tak jak to było zaplanowane od początku. Ale zgubiliśmy własną instrukcje na życie. Przez pokolenia , aż do początku. 

Ketamina powoduje też subtelna ketozę , i odpowiednia keto dieta , ze szczególnym uwzględnieniem diety rosolowej z imbirem , chilli , solą i glutanimianem , też poprawia ogólnie działanie substancji, lub może bardziej to organizm w tym stanie lepiej reaguje. Stabilniej . Flow się utrzymuje. Dołączyłam w pewnym momencie adaptogeny w postaci aswagandy i cytryńca. I to by było na tyle . Efekt jest bardziej niż wow. To jest objawienie się mnie samej  w sobie.  Mogłabym pisać i pisać . Stosuje terapię od połowy października, schodząc z dawek aż do mikrodawkowania . Żadnych gwałtownych wlewów , taka forma nie przyniosłaby takiego efektu . Obecnie jest to ok 0.01 g w dawce jednorazowej sniffem. Zażywane w razie potrzeby. Przerwy nawet do dwóch tygodni bez większych odchyleń abstynencyjnych . Stabilnie , równo i rytmicznie . Jutro lub pojutrze wracam do stosowania, chociaż myślę że znowu zmiejszę nieco dawkę lub częstotliwość. Zauważyłam brak tolerancji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×