Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
iris10

natręctwa - obietnice/przysięgi

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie! Od jakiegoś czasu doskwierają mi natręctwa na tle religijnym. Obecnie mam fazę na obietnice i przysięgi Bogu. Rozmawiałam ze spowiednikiem, mówił żeby się nie przejmować, bo przysięga to nie jest coś, że sobie powiem, ale muszę mieć intencję, aby taką przysięgę złożyć. A jak wiadomo oczywiście cała ta sprawa jest moją zmorą, a nie wynika z mojej dobrej woli. Ale ... pojawia się pewne ale. Czasem mam wrażenie, że CHCE złożyć jakąś obietnicę, składam ją a zaraz potem moja głowa pęka od tego, jak z całej sytuacji się wydostać, bo tak naprawdę tego nie chce. Zadręczam się więc, czy iść z tym do księdza po zwolnienie z przysięgi itp. Co o tym myślicie? Trochę pokręcone, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Pozdrawiam z nad morza :)

Edytowane przez iris10

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej jakbyś poszedł do lekarza i on zdecyduje o terapii a nie ksiądz.

 

Edytowane przez giroditalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od wielu miesięcy mam natręctwa na punkcie przysięgania. Potrafi to być naprawdę męczące. Dużo dziennie ich się zdarza. Mogę przysięgać coś w tym rodzaju: przysięgam szczerze, solennie, z całego serca, po septylion razy nieodwracalnie, nieodwołalnie, to wszystko, wtedy i tylko wtedy, ostatnia szansa, że zobaczę ten znak drogowy. Wcześniej miałem inne natręctwa, pierwsze ok. 7 r. ż. (wstawanie w nocy, gdy się dobrze spało, może i dotykanie klamek), w wieku ok. 12 - 15 lat miałem dużo natręctw związanych z magicznym myśleniem (kompulsje kontrolujące), uświadomiłem sobie, że czynienie takich natręctw to grzech (coś w rodzaju magii, czarów, zabobonu) i ten rodzaj natręctw był mniej popularny, w wieku ok. 16 lat miałem natręctwa związane z religią (np. skrupulatyzm). Od ok. 22 r. ż. mam natręctwa związane z czystością, myciem. Teraz mam głównie natręctwa związane z przysięganiem i czystościowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.07.2018 o 22:11, iris10 napisał:

Czasem mam wrażenie, że CHCE złożyć jakąś obietnicę, składam ją a zaraz potem moja głowa pęka od tego, jak z całej sytuacji się wydostać, bo tak naprawdę tego nie chce.

Mam tak samo. Ostatecznie tego nie chcesz, więc nie powinnaś się tym przejmować 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mogę mieć impuls, że chcę przysięgać. "Ale tak naprawdę tego nie chcę". Dawniej miałem raczej obietnice, teraz przysięgi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co sie stanie jesli nie zlozycie przysiegi albo zlamiecie przysiege?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, giroditalia napisał:

Co sie stanie jesli nie zlozycie przysiegi albo zlamiecie przysiege?

Trudno byłoby mi nie złożyć przysięgi, u mnie to jest taka natrętna myśl po prostu. Złamanie przysięgi u mnie nie powoduje niczego, bo to natręctwo mam akurat mało nasilone, dobrze sobie z nim radzę i nie przejmuję się tym już tak bardzo jak jeszcze kilka lat temu 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to odbieram w kategorii grzechu po złamaniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@iris10, też to kiedyś tak odbierałam. Ostatecznie jednak Bóg wie czego chcesz, a czego nie i że to wszystko jest wynikiem nerwicy. Dlatego przestałam się tym zadręczać 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, initium napisał:

Trudno byłoby mi nie złożyć przysięgi, u mnie to jest taka natrętna myśl po prostu. Złamanie przysięgi u mnie nie powoduje niczego, bo to natręctwo mam akurat mało nasilone, dobrze sobie z nim radzę i nie przejmuję się tym już tak bardzo jak jeszcze kilka lat temu 🙂

Ja z natrętnych myśli wyleczyłem się ignorując je wiec może to jest dla Ciebie sposób?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewien ksiądz mówił mi coś w rodzaju tego, że moje przysięgi są nieważne. Może mi się wydawać, że mimo wszystko chcę składać te przysięgi, chociażby przez krótki czas. Dzisiaj wykonywałem stosunkowo sporo dosyć długich przysiąg. Było to coś w tym rodzaju: przysięgam szczerze, solennie, z całego serca, po dziesięć sekstyliardów razy nieodwracalnie, po dziesięć sekstyliardów razy nieodwołalnie, po dziesięć sekstyliardów razy to wszystko, po dziesięć sekstyliardów razy wtedy i tylko wtedy i naprawdę, prawdziwie, rzeczywiście, faktycznie, autentycznie, na pewno, specjalnie, oczywiście, jeszcze raz oczywiście wtedy i tylko wtedy po dziesięć sekstyliardów razy naprawdę, prawdziwie, rzeczywiście, faktycznie, autentycznie po dziesięć sekstyliardów razy wtedy i tylko wtedy, po dziesięć sekstyliardów razy ostatnia szansa, po dziesięć sekstyliardów razy naprawdę, po dziesięć sekstyliardów razy prawdziwie, że cofnę tamtą przysięgę, tamtą przysięgę, tamtą przysięgę, tamtą przysięgę. Podobne sekwencje powtarzałem kilka razy, po czym stawałem na przestrzeni (podłodze) między dywanem a ścianą. Przysięgać mogłem, że jeżeli tak stanę, to cofnę wcześniej złożone przysięgi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, przysięganie wciąż nie znikło całkowicie, chociaż po spowiedzi i Komunii w czwartek po południu zdaje się być lepiej niż przed nią. Mimo tego kilka razy przysiągłem Allahowi i boję się, że popełniłem grzech śmiertelny i znowu muszę iść do spowiedzi. Może te przysięgi złożone Allahowi nie były w pełni dobrowolne lub świadome? Może moje zaburzenia są na tyle poważne, że nie mogę przez nie popełnić grzechu wykluczającego z komunii z Bogiem. Teraz trudniej iść do kościoła. Ograniczają liczbę wiernych, psychika mówi, że to dobrze, bo nie ma co ryzykować czyimś zakażeniem i lawiną nowych przypadków COVID-19. Przed spowiedzią mogłem przysięgać wyraźnie częściej, to było jeszcze w tym tygodniu. Dobrze, że odbyłem spowiedź i przyjąłem Eucharystię, bo zdążyłem tego dokonać w tegorocznym okresie wielkanocnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

 

Zakładając, że Bóg istnieje, myślę, że doskonale sobie zdaje sprawę z tego jaki masz problem i to rozumie. Ja dawno temu miałem problem z następującą rzeczą- bałem się, że Bóg karze mnie za każdy uczynek, który w moim mniemaniu był 'zły', co z kolei powodowało gigantyczne wyrzuty sumienia i oczywiście strach. Pomogła mi terapia. Możesz spróbować znaleźć miejsce gdzie terapeutą jest osoba duchowna. Z jakiego miasta jesteś, ewentualnie jakie większe miasto masz bliżej, może będę w stanie pomóc coś znaleźć.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za zainteresowanie się moim przypadkiem. Oraz chęć pomocy, gotowość jej udzielenia.

Nieraz w życiu rozmawiałem z księżmi. Jeden powiedział, że bardzo możliwe, że nigdy nie będę zdolny do małżeństwa (co może być "tragiczne" dla mojej psychiki po prostu :( ) i że bardzo możliwe, że osoba taka jak ja nie jest w stanie popełnić świętokradztwa (byłaby tak bardzo zaburzona, "upośledzona" psychicznie, że nie liczy się jej grzechu ciężkiego świętokradztwa?). Powiedział też, że należy mi się zasiłek pielęgnacyjny (wiedział o mojej diagnozie zespołu Aspergera). Inny ksiądz, u którego dość często się spowiadałem, powiedział coś, co powinno ucieszyć moją psychikę: jestem na tyle zaburzony, że nie mogę popełnić grzechu ciężkiego i nadaję się czy jestem zdolny do małżeństwa (co powiedział za innym razem). Czasami byłem u tego księdza kilka razy u spowiedzi w ciągu jednego dnia. Może nawet podczas jednej mszy. Straszne miałem przeżycia z pokusami i złymi skłonnościami. Mam dużo złych myśli, lęków o siebie, nie chcę cierpieć, zwłaszcza po śmierci. Ostatnio mniej przysięgam Allahowi (jeśli w ogóle) niż przed spowiedzią z 07.05.2020, innych przysiąg też jest mniej chyba. W ostatnim czasie codziennie czytam Psalm 91 chociaż raz. Czasem zdarzyło się mi go przeczytać kilka razy. Średnio na dzień odmawiam około dwa pacierze trwające ok. 1,5 - 2 min. każdy. Również odmawiam średnio dwie modlitwy "Trzech Zdrowaś Maryjo" dziennie, z krótkim wezwaniem do Trójcy Świętej przed każdą modlitwą. Odmawiam te modlitwy chyba od około 10 lat. Czytałem, że za odmówienie tej modlitwy rano i wieczorem Matka Boża ustrzeże od grzechu śmiertelnego (w danym dniu chyba). Odmawiam też trzy dość krótkie modlitwy o uniknięcie czyśćca od wielu lat, raz na dzień, czytałem, że ma się je odmawiać wieczorem (czy coś w tym rodzaju). Czasem odmówię Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Ta modlitwa jest dość łatwa dla mnie, dość łatwo mi rozważać, prosić za każdą krótką modlitwą o coś. 

 

"Nie lubię" rachunku sumienia. "We wszystkim" mogę widzieć grzech. "Chciałbym" być pewny, że nie pójdę do piekła. Kary piekielne są tak straszne, że nikomu ich nie życzę. Nie chcę, aby ktokolwiek miał grzech. Ostatnio bardzo dużo czasu spędzam w Internecie, głównie przez pandemię, nie ma np. oddziału dziennego.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy zdajesz sobie sprawę, że musisz wybrać „swoją” religie a nie grać „na dwa baty” jak to się mówi?

Skoro urodziłeś się w katolickiej rodzinie, to zostaw już ten Koran. Myślę, że Twoje problemy z sumieniem wynikają z w wiary w inną religię. Polecam modlić się o oczyszczenie sumienia.

Nie chodź do spowiedzi, to Ci nie pomoże. Z lekkich grzechów wystarcza spowiedź powszechna. Dobrze by było, jakbyś zaczął terapie z psychologiem. Sam też musisz nad sobą pracować. Zacząłbym od codziennego prysznica z myciem zębów. Zrobienia prania, wyboru fajnych ciuchów abyś czuł się lepiej w swojej skórze. To wszystko jest ważne, nawet jeśli wydaje Ci się, że jest inaczej.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koran mówi, że należy porzucić wiarę przodków, jeśli jest nieislamska i jest przeciwny wierzeniu w jakąś religię dlatego, że ojcowie w nią wierzyli. Mam "chęć", żeby porzucić katolicyzm jako drogę do nieskończonego Piekła, ognia Gehenny zadającego straszne katusze i żyć według Koranu (ale nie według hadisów, sunny, także nie według szyizmu - Koran mówi, że jest "w pełni wyjaśniony", więc po co hadisy?), bo mojej psychice wydaje się, że jest większe prawdopodobieństwo tego, że Koran jest prawdziwy niż że katolicyzm jest prawdziwą religią. Oczywiście Koran sprawia takie wrażenie dzięki "koincydencjom". Czyli zależnościom liczbowym i literowym oraz "słabszym" argumentom, jakim są rzekome fakty naukowe w tej księdze. Sam od kilku lat doświadczam bardzo wielu "koincydencji", nierzadko powiązanych ze sobą i mogę myśleć, że to znak od Boga. "Koincydencje" spotykamy i w Koranie, i w moim życiu.

 

Chyba żaden chrześcijanin nie obalił "wystarczająco stanowczo" cudów Koranu (matematycznych, tekstowych), dość dużo filmów jest o obalaniu tych naukowych, ale te naukowe są akurat "najsłabsze". Dlaczego chrześcijanie zdają się mieć sprawę liczbowo-literowych cudów Koranu jakby "w głębokim poważaniu"??? Dlaczego nie ma stanowczej reakcji? Boją się, że nagłośnienie tego tematu sprawi, że wielu ludzi przejdzie na islam? Według mnie to Koran jest największym zagrożeniem dla wiary chrześcijańskiej dzięki swoim niezwykłym "koincydencjom". 

 

Dostawać mogę "urojeń", że wolą Bożą jest, abym zaniósł prawdziwy islam na cały świat, używając liczbowych cudów Koranu jako "kluczowych" argumentów za Koranem. Gdyby nie liczbowe, literowe cuda Koranu, zapewne nie przejmowałbym się zbytnio tą księgą. 

 

Mycie się jawi mi się jako zupełnie niepotrzebne. Tylko zęby i dłonie "mogę" myć codziennie. Jak nie mam żony, to po co "mam się jeszcze męczyć z prysznicem"? To nie tylko kwestia dobrej woli, ale i znoszenia pewnych doznań fizycznych. Podczas prysznica mogę mieć "lęki", że jestem torturowany wodą, włosami czy coś w tym stylu. I mokrych nóg (stóp) bardzo nie lubię. Prania z takimi osobami jak moi domownicy to może i nigdy się nie nauczę - zdają się oni być "uzależnieni od agresji", jeśli coś ich zdenerwuje, podnoszą głos (co często zdarza się i mi), ale i używają wulgaryzmów czy niekiedy zachowują się agresywnie. Od takich ludzi się "instynktownie ucieka, a nie przebywa się z nimi, żeby Cię nauczyli czegoś w życiu". Jakaś patologiczna moja rodzina. Nie rozumieją, że nie wolno używać wulgaryzmów, przynajmniej na kogoś, przynajmniej poza żartami i chęcią ulżenia sobie w cierpieniu. "Klną" w bardzo nieodpowiednich momentach i ciężko "usprawiedliwić" takie słownictwo, od takich grubiańskich osób się ucieka, bo zachowują się, mocno mówiąc, "jak prymitywy". Do naprawdę prostych zasad się nie stosują, mimo tego, że mogą nie mieć zaburzeń psychicznych. Byli agresywni wobec siostry, brata, mnie. Przebaczam im wszystko, ale nie chcę mieć bliskiego kontaktu z rozgniewaną osobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×