Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Zed

Problemy z dopasowaniem do rynku pracy

Rekomendowane odpowiedzi

Specjalnie założyłem ten wątek tutaj, bo nie wiem, gdzie pasuje, i nie wiem, czy dotyczy on zaburzenia, czy nie. Chciałbym prosić o Wasze opinie dotyczące tego, co napisałem.

Sprawa dotyczy szeroko rozumianej umiejętności podejmowania zatrudnienia a raczej spory brak tych umiejętności. Chodzi ściślej o to, co ja nazywam totalną niechęcią do wszelkiej rutyny, powtarzalności, złego samopoczucia kiedy trzeba spędzać ileś godzin w pracy, której się nie lubi lub która zabiera wiele godzin i kiedy nie ma się w takiej sytuacji za bardzo czasu na inne rzeczy, poza tymi podstawowymi czyli szybkie zakupy, jeden dzień wolny max itp.

Generalnie chodzi o to, że nie potrafię ułożyć sobie życia zawodowego. Nie dlatego, że uważam samą pracę jako coś złego, ale dlatego, że moje zainteresowania czy kierunki, w jakich chcę podążać są dość mocno sprzeczne z szeroko rozumianym rynkiem pracy. Dodatkowo, a może przede wszystkim nie umiem pogodzić się na takie coś, żeby mieć jakaś pracę a po pracy realizować to, co mnie interesuje i gdzie znajduję ujście dla swoich umiejętności i predyspozycji. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że jako tzw. dusza artystyczna w większości prac się po prostu nie odnajduję. Nie mam predyspozycji do wykonywania zawodów technicznych, ścisłych, związanych z szeroko rozumianą informatyką czy handlem, ani do prac fizycznych. Po drugie, podejmowałem już próby tego typu, i niestety ale zawsze szybko rezygnowałem, głównie z tego powodu, że praca taka zajmowała mi zbyt dużo czasu i po niej nie miałem już ani sił ani czasu na robienie innych rzeczy (chodziło o dojazdy lub o to, że wykonywałem zajęcia totalnie nie związane z moimi umiejętnościami i bardzo szybko wypalałem się).

Powoli dobiegam 40tki i znajduję się w punkcie, gdzie nie mam ani stałych zarobków (pracuję jako freelancer), nie odprowadzam składek emerytalnych (najczęściej pracuję na czarno, poza tym nie stać by mnie było na płacenie ZUSu w wysokości 1300 PLN/miesiąc), nie mam zbytnich perspektyw na to, aby to czym się zajmuję stało się przyszłościowe (tutaj sporo mógłbym powiedzieć, ale chodzi głównie o to, ze dziedzina, którą się zajmuje jest niszowa i będzie nią coraz bardziej).

Z wymienionych powodów od kilku ostatnich lat coraz częściej zmagam się z mocno obniżonym nastrojem, zahaczającym o stany depresyjne (na szczęście nie s ą one jakieś silne, ale jednak są i pojawiają się coraz częściej). Łatwo wpadam w irytację i złość, na czym cierpią moje kontakty towarzyskie. Domyślam się, że spowodowane one są moją sytuacją ale niestety nie za bardzo widzę tutaj jakąkolwiek możliwość zmiany. Jak wspomniałem, u mnie zmiana zawodu jest o tyle ciężka, że ja nie potrafię zgodzić się na pójście do tzw. normalnej  roboty, bo raz, że będzie mi ona zabierała mnóstwo czasu, dwa że robienie czegoś nie związanego ściśle z tym, co mnie interesuje, w czym czuję wenę zawsze bardzo szybko powoduje stany depresyjne i ogólnie złe samopoczucie, nie mam nad tym kontroli, po prostu moje wnętrze tak działa a nie inaczej). Perspektywy na znalezienie pracy związanej ściśle z tym, co potrafię i w jakim kierunku chciałbym iść dalej zawodowo są dość marne (albo przynajmniej ja ich nie dostrzegam).

Próbowałem zasięgnąć opinii na ten temat u psychologa, ale niestety oni w ogóle nie rozumieją chyba tego, o co mi chodzi. Proponowali mi terapię poznawczą a mnie nie chodzi  o coraz głębsze poznawanie siebie, tylko o doradzenie, co można w takiej sytuacji zrobić. Spróbowałem tez wizyty u tzw. coacha ale tam to już była totalna porażka, bo ta osoba chciała mnie pokierować w stronę mainstreamu, wejścia w obecny rynek pracy nastawiony na konsumpcję, oczekiwania ,,pospolitego" klienta a ja od początku zaznaczałem, że to nie moja droga. Lipa jednym słowem.

I teraz mam pytanie: czy ja cierpię na jakąś formę zaburzenia czy po prostu problemem jest u mnie zwykłe niedopasowanie do rynku pracy (przyczyny mogą być różne, od wychowania, poprzez masę innych rzeczy, których chyba nie ma sensu wydobywać bo to nie zmieni mojej sytuacji raczej).

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No kurna powrót i od razu coś ciekawego 😁

Co porabiasz zawodowo że nie widzisz opcji zmiany?

Edytowane przez Psychciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że to nie wniesie nic do dyskusji więc pozwolisz, że nie odpowiem na  to pytanie bo mi nie chodzi o kwestie roztrząsania tego, czym się zajmuję i ewentualnego dociekania, czy jest to sedno problemu czy nie tylko stwierdzenie, czy moja sytuacja to zaburzenie czy po prostu niedopasowanie i w zależności od tego jakie kroki powinienem podjąć. Tyle. Psychoanaliza mnie nie interesuje :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A myślałeś może o konsultacji z doradcą zawodowym a nie psychologiem? Psycholog będzie z natury swojej profesji skupiał się na twojej psychice, bo to jest jego domena, a doradca zawodowy będzie bardziej nastawiony na praktyczne rozwiązania twojej sytuacji. Oczywiście jego porada by była skuteczna, też musi się otrzeć o jakieś elementy analizy twoich predyspozycji, stylu bycia i zainteresowań tak, by najlepiej dopasowć rozwiązania dla ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasne, że myślałem i na myśleniu się nie skończyło. Chodziłem do takiego, jak i do coacha. To jest pic na wodę bo w Polsce pracodawcy nie zatrudniają osób bez doświadczenia a państwo nie robi nic, aby tworzyć np. ulgi dla pracodawców zatrudniających takie osoby albo tworzyć bazę  edukacyjną (te wszystkie kursy oferowane przez urzędy to ściema, po nich nic człowiek dalej nie umie). W rezultacie u nas osoby chcące się przekwalifikować latami zapełniają pośredniaki podczas gdy na Zachodzie bardzo chętnie są zatrudniani (wiem, bo byłem już na wyjeździe).

Tu nie praktycznych rozwiązań bo ze sztuki dziś nie da rady wyżyć chyba że grając disco polo albo malując portrety w Kazimierzu Dolnym na rynku i to też przy dobrych wiatrach.A psycholog czy doradca rynku nie zmieni ani mojego podejścia, bo to jest tożsame z tym, kim się jest i jakie ma się predyspozycje właśnie. A moje stoją o 360 w stronę przeciwną do zapotrzebowania na rynku pracy dzisiaj.

Zresztą co mi może poradzić taki doradca? Żebym został grafikiem komputerowym? To jest bagno, jeśli już nawet dostaniesz się na staż do jakiejś firmy, to zapierdalasz za marną kasę od rana do nocy wykonując bezmyślne zlecenia, w których nie liczy się kreatywność tylko tempo i spełnianie zachcianek jakiegoś ,,Janusza biznesu", który ma takie pojęcie o grafice czy sztuce projektowania jak ja mam pojęcie o matematyce, ale to on rządzi bo on płaci. I koło się zamyka.

Polecam zapoznać się z artykułem na ten temat, tam jest wszystko świetnie opisane, jak pracują dziś graficy (a tak naprawdę większość ludzi w każdym z zawodów, nie tylko tych twórczych jeśli w ogóle można mówić tutaj o twórczości): https://www.goldenline.pl/grupy/Pozostale/grafika-komputerowa/blaski-i-cienie-pracy-grafika-komputerowego,2905874/

Ja nie potrafię pracować w ten sposób. Rynek pracy dzisiaj nie jest zainteresowany kreatywnością, tylko chłamem i tandetą spełniającą potrzeby przeciętnego zjadacza chleba, który jest już tak mocno niewyedukowany że niedługo trzeba będzie za niego mówić, pisać i czytać (serio mówię, poziom wykształcenia ludzi jest dziś tragiczny, jeśli nie gorzej). Ale to właśnie dziś jest uważane za kreatywność: umiejętność wciśnięcia tandety gdzie tylko się da.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może spróbuj tworzyć grafikę 3D, napewno będą z tego lepsze pieniądze i szanse na rozwój niż we wspomnianej przez ciebie 2D. W szczególności grafika 3D, animacja, efekty specjalne czasu rzeczywistego np. gry, wizualizacje archiektoniczne. A zamiast kursów z urzędu pracy  albo stacjonarnych możesz kupić tutoriale online, napewno będzie tańsze i lepsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, ale mnie tworzenie czegoś takiego nie interesuje. Gry komputerowe i temu podobne to dla mnie kicz, tandeta, odbierają mi poczucie jakiejkolwiek estetyki. Ale dziękuję za chęć pomocy, doceniam to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze możesz pracować w zielni miejskiej, jeśli lubisz kontakt z przyrodą  :classic_tongue: 

A tak zupełnie serio to ciężko coś doradzić z takim nastawieniem nie będzie łatwo.  Piszesz ciągle o dzisiejszych czasach a kiedyś to było łatwo?  Nie tacy artyści jak ty, w przeszłości umierali z głodu.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że z moimi predyspozycjami miałbym łatwiej ale to temat na oddzielną dyskusję.

Nie umiem się wpasować w komercyjne podejście i nic na to nie poradzę. Nie czuje tego jak i ducha czasów współczesnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałam w Twojej wypowiedzi, że reagujesz depresją gdy nie robisz tego w czym się realizujesz, gdzie korzystasz ze swoich talentów.

Budujesz swoją wartość na twoich talentach, pracy zgodnej z Twoimi talentami/pasjami.

Możliwe, że taka praca to jedyne co masz, w czym czujesz, że jesteś kims. Nie wiem, mogę się mylić.

Odbija się to na Tobie, na Twojej pracy. Z jednej strony robisz co chcesz, co czujesz, że jest dobre, a z drugiej piszesz o problemach z dopasowaniem do rynku. Czyli wcale nie jest dobrze wg Ciebie w temacie pracy.

To nie tylko temat do terapii.

To temat Twojej wartości, tego kim jesteś, tego w czym upatrujesz swojej wartości.

A tym już się nie zajmie psychologia.

To temat dla Siły Wyższej.

Szkoda życia na budowaniu swojej wartości na talentach/pracy zgodnej z pasją czy talentami.

Jesteś kimś więcej.

3maj się.

Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wnosząc po Twoim nicku, jesteś osobą wierzącą. Ale nieważne, do czego innego zmierzam.

Domyślam się, co chciałaś dać znać. Że wartość powinno budować się wokół tego,co my możemy dać innym. Racja. Problem tylko w tym, że współczesne społeczeństwo ma to totalnie w dupie. Odrzuciło ono większość tego, co kiedyś uchodziło za wartość. Współczesne społeczeństwo łaknie konsumpcji, chce i pożąda łatwego i przyjemnego życia wypełnionego sztucznie kreowanymi potrzebami. Pragnie hedonistycznej przyjemności a odrzuca ofiarowanie siebie.

W sumie to widzimy to samo, tylko z innej perspektywy,.

Ja nie mogę ofiarować pewnych wartości poprzez twórczość, Ty nie możesz ofiarować poprzez wiarę.

Ten świat nie dla takich osób, jak my.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×