Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LDR

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Rekomendowane odpowiedzi

witaj.

ja mam odwrotnie--u mnie jest ciagly stan wielkiego zmeczenia:(

i lei tez nie pomagaja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Witam! bardzo proszę o odpowiedź!!!

 

Po kilku latach brania seroxatu w kwietniu zdecydowałam się odstawić lek by się oczyścić i ewentualnie zacząć myśleć o zajściu w ciążę. Co tydzień zmniejszałam dawę o kilka mg. Pod koniec maja przestałam brać lek zupełnie. Pomagałm sobie w trudniejszych chwilach hydroxyziną (10mg albo 25mg). Pojawiły się nieprzyjemne objawy odstawienne, ale po jakimś czasie minęły. Potem życie wyglądąło troszkę gorzej od tego zycia z tabletkami, ale jakoś dawaam radę... Ale to co się dzieje od kilku dni to jakiś koszmar!!! Ataki lęku, duszności, ściśnięte gardło, zero apetytu, problem z wyjściem na ulicę, przyspieszone bicie serca. Kontaktowałam sie z lekarzem - powiedział bym spróbowała jeszcze z tydzień wytrzymać i pomagać sobie hydroxyziną 25mg - nawet do 6 tabletek na dobę. Gdy je biorę jestem trochę spokojniejsza, ale przymulona. Z drugiej strony nienawidzę tego poczucia, że już mnie nachodzi... lęk, strach... że coś mi się stanie

 

Czy ktoś tak miał? i czy dął radę ? i wjaki sposób? czy musze wrócić do leków? może ja inaczej nie umiem funkcjonować?

 

HELP!!!!!!!!!!

 

można dać radę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Dawno to nie pisalem ale czesto odwiedzam to forum. Dzis pisze bo mam znowu klopoty. Chodzi o to, ze ponownie mysle, ze mam poczatek nerwicowy schizofrenii lub faze prodomalna. Nie wiem co mi jest. Od pol roku nie moge dojsc do siebie. Niby jest lekko lepiej ale objawy dalej mi dokuczaja. Jednym z najbardziej mnie meczacych jest brak sil na robienie czegokolwiek, wiecznie zmeczenie, apatia, sennosc w ciagu dnia (pomimo ze w nocy spie ok 9-10 godz). Dalej silne zawroty glowy (wygladaj tak -machnij glowa bardzo szybko w lewo, a ptem w prawo, takiej jakby rozerwanie), trawa to doslownie 1 sekunde i przechodzi i za jakis czas znowu sie pojawie. W tej chwili nie biore zadnych lekow i nie ma terapii. Lekow juz brac nie chce bo po nich czuje sie jeszcze gorzej, zasatanawiam sie natomiast nad terapia. Aha wazne jest to, ze jak mam gorsze chwile wraca silny pisk czy to szum w uszach. Napiszcie prosze czy to moze byc poczatek schizofrenii??!! Zaznacze, ze u 2 psychiatrow juz bylem, a takze u 2 psychologow klinicznych. Nie bede Wam sugerowal co powiedzieli (dla tych co nie czytali wczesniej moich postow i nie wiedza jaka mam diagnoze) i prosze o Wasze zdanie. Dziekuje i czekam na odp. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj.

Mam ten sam objaw co TY-----ciagle zmeczenie,brak sil na robienie czegokolwiek........i wiem ze to objaw nerwicy lekowej

wolalbym miec chyba inny objaw niz akurat ten bo to o tyle meczace ze nic nie da robic--czlowiek sie budzi i juz od pierwszego otworzenia oczu jest zmeczony i wykonczony tak jakby zamiast spac kopal rowy...

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam tak samo, już chciałam sie zapisywać na terapie i iśc do psychiatry, a tu się okazało po badaniu że mam jakiś problem z tarczycą, i bardzo możliwe że przez to ta nerwica... może ty też się zbadaj tak na wszelki wypadek?? nic nie zaszkodzi, a różne rzeczy moga wyjśc;) (ja nigdy nie miałam badania TSH i nawet nie wiedziałam do tej pory co to jest ta tarczyca:>) a szczególnie charakterystyczne są te piski i szumy w uszach;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wszyscy wiedzą, że to objawy nerwicy lękowej, czasem tylko jakimś cudem uda mi się kogoś zmusić, aby wykonał podstawowe badania - i nagle okazuje się, że to nie żadna nerwica. Ale co psychiatrzy i psychologowie zarobili na leczeniu choroby, której nie ma - to ich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy to jest NL czy NN, ale mam coś takiego: Martwię się o coś przez jakiś czas (oczywiście ciągle się nakręcam), aż nagle wymyślam jakiś inny problem i tamtym starym się już nie przejmuję. Też tak macie?

W ogóle rozumiecie to co napisałem :P ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie!

No ja tak miałam w sensie objawów... Gdy opanowałam już strach przed danym objawem np. "oswoiłam" się z szybkimi biciami serca i przestałam się nimi nakręcać i bać ich, to pojawiły się dodatkowe skurcze serce, które zaprzątnęły moje mysli... i tylko w nie się wsłuchiwałam... jak już w końcu uporałam się znimi i przestałam nimi nakręcać... to nerwica wymyśliła kolejny objaw... silne bóle glowy- i z kolei ten objaw zaprzątał moje mysli igłowę przez kolejne tygodnie. Ja się znimi uporałam to pojawiły się zawroty głowy...NO ale ja mam nerwice lękową na 100%. A TY xxxx przejmujesz sie tak jakims problemem czy jakimis dolegliwościami? Z problemami, z sytuacjami też tak mam - widzę wszytsko w czarnych barwcach i niepotrzebnie miesiąc przed jakąs sytuacje żyje w stresie i nakręcam się, ze bedzie nie tak, że mi nic nie wyjdzie, że się nie uda... a oczywiście zawsze jest potem ok...

pozdrowionka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A TY xxxx przejmujesz sie tak jakims problemem czy jakimis dolegliwościami? Z problemami, z sytuacjami też tak mam - widzę wszytsko w czarnych barwcach i niepotrzebnie miesiąc przed jakąs sytuacje żyje w stresie i nakręcam się, ze bedzie nie tak, że mi nic nie wyjdzie, że się nie uda... a oczywiście zawsze jest potem ok...

pozdrowionka

Różnie - raz dolegliwościami, raz problemami. Tylko jeżeli mam jakiś problem, a pojawi się drugi - przestaję myśleć o tym pierwszym itd. Też tak macie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moze masz neurastenie ktoraobjawia sie zmeczeniem. Poczytajtroche o tej nerwicy. Pozdrawiam :):):):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Who em I!

Już kilka razy opisywalam moje dolegliwości w różnych postach. Mam stwierdzoną nerwicę lękową, ale zawsze objawiała się ona tak samo: kołatania serca, szybki puls, dodatkowe skurcze serca, panika, a po "ataku" non sto jestem senna, juz myślałam, że może mam jakiś zespół chronicznego zmęczenia. Żelazo mam jednak niskie, magnez też, ale po ich uzupełnieniu i wskaźnikach w normie wcale lepiej specjalnie nie było... po oburzeniu się straszna senność, wyczerpanie po najmniejszym wysiłku...

ale wracająć do zawrotów glowy i uszu... jakos w polowie marca rano wstałam nagle w strasznym stanie... potworny ból glowy, zaburzenia równowagi, niestabilność w głowie, uczucie tetniea w jednym uchu - slyszałam wlasny puls, szczególnie w momencie poruszani glową na boki i do przodu i do tyłu. Wówczas zawroty były jeszcze silniejsze... byłam u kilku neurologów- diagniza- to nerwica lekoa, która "po prostu" zmieniła swoje objawy na inne... byłam u laryngologów, myślac, ze może to cos z błędnikiem - laryngolodzy po badaniach stwierdzili, że ok, chociaz profilaktycznie zapisali mi tablety na zawroty: betaserc, torecan, Histimerick... brałam 2 miesiące, nic nie pomogło, rezonan nic nie wykrył, przepływy przez tetnice szyjne też drożne (podobno zapchane dają straszne zawroty głowy)... byo coraz gorzej, idąc chodnikie, nogi miałam jak z waty a ziemia mi się usuwała, przy kręceniu głową miałam wrażenie, że lecę w przepaśc na 1 lub drugą stronę, przy skręcaniu głową miałam też wrażneie potwornej niestabilności -zanim wzrok przystosował się do zmiany obrazu po skręcie szyi miałam uczucie drgania... pojawiły się takie 1-sekundowe jakby zaburzenia świadomości, wyłączenia na chwilkę, coraz częściej dokuczały uszy - piski, tętnienia i szumy, uczucie ciężaru w uszach, tak jakby ciśnienia, wrażenie jakby glowa była wielkim napietym balonem, który peknie lada moment a powietrze wyjdzie uszami... z czasem zaczęły się jeszcze sztywnienia skóry głowy i twarzy,takie ściąganie i cierpnięcia skóry - naciągania na siłe, coraz silniejsze zawroty....myślałam, że zwariuję, miałam juz totalnie dosyć tego stanu, chciałam tylko spać, bo wówczas zawroty nie dokuczały...

w końcu chcąc nie chcą poszłam do psychiatry - po długotrwałym stresie nastąpiła aktywizacja moich leków, dając nowe objawy... nie wierzyłam, jednak dalej, że to nerwica daje aż takie dziwne, inne niż dotychczas objawy..

No ale chyba dr mieli rację... prawie po półrocznym zmaganiu się ztym g...... wzięłam zapisany przez lekarza efectin. Trudno uwierzyć, ale po 5 dniach brania po 1 tabetce 75 er zawroty były o 70% slabsze... a po tygodniu brania efectinu ustapiły niemal w 100%, podobnie jak pozostałe objawy.... NO i uwierzyłam, że to nerwica!!!!!!!!!!!

Bałam się wychodzić na ulicę, a po tygodniowej kuracji pojechałam nad morze na urlop i zero dolegliwości. Teraz jest 22 ddzień brania leku i jest bardzo dobrze:)

Nerwica jest straszna, powoduje najdziwniejsze objawy! Pamiętaj o tym, ja przekonalam się na wlsnej skórzy

PS. No i jestem juz mniej zmęczona i mam więcej sily:)

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No a swoja drogą badania na tarczycę: TSH można zrobić - u mnie wyszły ok, podobnie jak TS3 i TS4, przy takim silnym zmęczeniu możesz też zbadać poziom żelaza i magnezu oraz glukozy...ich niedobory dają też bardzo podobne objawy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

katarzynka masz szczescie ze trafili Ci na lek.......masz ogromne szczescie....bo mi nie moga i ciagle sie mecze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzyss97, a jakie TY masz dominujące objawy, co najbardziej Ci dokucza? Ile razy miałeś już dobierany lek?

No chyba trafili mi w lek, nie chce zapeszać, to mój pierwszy lek, psychiatra wysłuchał mojego monologu przez pół godziny, pote zadał iles tam pytań i stwierdził, ze depresji nie ma, tylko typową, podręcznikową nerwicę lękową, na ktorą najlepszy bedzie efectin...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Katarzynka, gwarantuję, że jakbyś taki lek brała na np ból zęba, też przestała byś go czuć. Ale to NIE znaczy, że znikła by dziura w zębie.

 

Masz typowe, książkowe objawy wypłukania magnezu, a co za tym idzie - niskiego poziomu potasu w organizmie. Jasne, że po tabletkach rozwalających działanie ośrodkowego układu nerwowego przestaniesz te objawy czuć, ale to jest tylko i wyłącznie zamaskowanie objawu. Wszystko sprowadza się do tego, żeby wcisnąć Ci uzależniający lek, który robi więcej złego, niż dobrego, ale za który będziesz płacić, płacić i płacić... dużo, dużo lepszy efekt miałabyś, gdybyś forsownie uzupełniła magnez, a razem z nim potas, jednocześnie zapewne musiałabyś odstawić sód - ale to już jonogram by wykazał. Nie tylko przestałabyś czuć te objawy, ale co najważniejsze, nie pogłębiałyby Ci się nieodwracalne zmiany degeneracyjne, które właśnie teraz Ci się tworzą - ale ich nie czujesz przez psychotropy.

 

Dla tych, co nie wiedzą jak odróżnić problemy z uszami od tarczycy od problemów z magnezem i potasem, taka bardzo ogólna wskazówka która jednak często się potwierdza - przy tarczycy będą to trzaski i szumy, przy potasie bardzo charakterystyczne piski. Często dodatkowo jest zaburzona gospodarka sodem, ale to już jonogram wykaże. Dodać też należy, że zarówno poziom potasu jak i magnezu powinno się badać wewnątrzkomórkowo, czego niestety nie zrobi żadne laboratorium w kraju.

 

W sumie to co wyprawiają współcześni lekarze przypomina mi jakiś tani horror, co tu się k.... dzieje? Ludziom z wypłukanym potasem i magnezem przepisuje się uzależniające psychotropy? Może jeszcze heroinę zaczną przepisywać, jeszcze lepiej uzależnia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witam Was Kochani,rzadko udzielam się na tym forum,więc mało kto (o ile w ogóle ktoś) może pamiętać moją historię,z grubsza chodzi bóle głowy i strach że mam guza w głowie.Nie umiem sobie z tym poradzić,nie mogę nawet powiedzieć że się staram bo tak nie jest,wstyd się przyznać ale czekam bezczynnie aż któregoś dnia będę zdrowa.Podobno to co się ze mną dzieje to nerwica czy jakaś fobia.Codziennie od jakichś 6 lat czuję się fatalnie,zdarzają się dni kiedy jest względnie dobrze ale to tylko małe wyjątki,ciągle myślę o mojej głowie,o chorobie,śmierci i bólu.Nie umiem sobie z tym kompletnie poradzić,mimo że dwa miesiące temu zostałam magistrem,znalazłam dobrą pracę,w przyszłym roku wychodzę za mąż za cudownego faceta, to ciągle jestem nieszczęśliwa,nie mam chęci do życia bo i po co skoro boli głowa i niedługo umrę na raka.Nie wiem skąd to się u mnie wzięło,ale jest coraz gorzej,chciałbym wreszcie zacząć normalnie żyć,cieszyć się z tego co mam i przestać zadręczać swoich bliskich,chciałabym ale nie wiem jak to zrobić.

Szczerze przyznam że oczekuję rady,wsparcie,pomocy.Chyba czas coś z tym zrobić,może jest ktoś kto chciałbym mi podsunąć jakiś pomysł od czego zacząć. Mam dopiero 24 lata,całe życie przede mną(chyba że padnę wkrótce na tego guza).

Jeżeli jest ktoś to ma ochotę mi jakoś pomóc,porozmawiać to będę bardzo wdzięczna.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Imienniczko:)

Nie padniesz na tego guza w głowie, bo go nie masz! To lęk...Od zawsze bolała mnie często głowa, bole napięciowe i migrenowe, różne, czasami mocniej, czasami lżej ale bardzo często. Od wielu lat mam nerwicę lekowaą, ale objawy najgorsze zw. były głownie z sercem... w marcu - opisywalam to już w kilku postach, wstała, pewnego ranka z koszmarnym bólem glowy - pomyślałam - że to standardowa, trzydniowa, "moja" migrena. ale minęły trzy dni, potem cztery a ból pozostawał... minał kolejny dzień i zawitałam do neurologa - bałam się, że to guz w glowie, tetniak albo inne badziewie... do tego pojawiły się jeszcze zawroty i zaburzenia równowagi i szumy w uszach.... neurolg mówi - żadne guz, guzy daja inne objawy... alke głowa bolala dalej, kolejny neurolog - ta sama diagnoza- uaktywnienie nerwicy ze zmianą jej objawów... w sumie glowa makabrycznie bolala mnie non stop przez prawie miesiąc... kolejni neurlodzy wykluczali kolejne choroby, w końcu zdesperowana z wizją guza w głowie i strachem , że dostaną w końcu jakiegos udaru albo coś zrobiłam rezonans odpłatnie... okazało się, że wsazytsko jest ok!!!!!!!!!!!! ból glowy zniknął wreszcie, niestety pozpstały zawroty, bo stres spowodowany wizją guza jeszcze bardziej mnie i moją nerwicę "nakręcił"... po wielu perypetiach i tygodniach w sumie miesiącach walki z glową - a rzcej potem z jej zawrotami trafiłam w końcu do psychiatry... diagnoza- dlugotrwały stres wywołał silny atak nerwicy lękowej... po spozyciu ton tabletek na bol glowy i na zawroty głowy, nie wierzyłam, że jedna mała tabletka leku przeciwlekowego - w moim przypadku -efectinu sprawi, ze poczuję się lepiej. Minełó 5 dni a ja poczułam się wreszcie normalnie, cudownie!!!!

Nie martw się Kasiu, objawy guza są inne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

pozdrawiam Cię!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trafilam tu dzis przypadkiem.Chcialam zobaczyc co sie zmienilo pod moja nieobecnosc na forum. Ano nic sie nie zmienilo wciaz te same problemy. Ja po 2 latach leczenia wyszlam z nerwicy i jestem przykladem ze mozna , trzeba tylko chciec. Ja pragnelam tego bardzo i sie udalo a przez kilka lat praktycznie nie wychodzilam z domu. Kochani nie bojcie sie leczyc i walczcie.Choc ta walka jest bardzo ciezka wiem bo sama mialam chec to wszystko rzucic.Jezeli chcecie normalnie zyc to warto przej przez meke brania lekow na poczatku, nawet jak trzeba zachaczyc o szpital ale walka moze byc wygrana. Tej sily do walki zycze z calego serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziękuję Kasiu za szybką odpowiedź,nie spodziewałam się.Strasznie Ci zazdroszczę,że pozbyłaś się tego bólu.Ja miałam również odpłatnie robioną tomografię i głowa niby czysta,wszystko OK,ale ja nie wierzę temu badaniu.Na początku myślałam że jak zrobię tomograf to uspokoję się i wszystko minie,tak też było na dwa dni,później zaczęłam myśleć że urządzenie było zepsute itd. itp.,nie ma mowy żebym zrobiła rezonans bo mieszkam w małej miejscowości i szczerze to nie chce mi się kombinować,załatwiać tego wszystkiego.

Jeśli możesz to odpowiedz mi czy głowa bolała Ciebie cały czas?Czy poza tym były jakieś inna objawy?W jakim miejscu Ciebie bolała?Czy myślisz że możliwe aby swoimi myślami wywoływać tak bardzo odczuwalne objawy?proszę poradź co mam zrobić Kochana Kasieńko bo chyba umrę ze strachu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja po 2 latach leczenia wyszlam z nerwicy i jestem przykladem ze mozna

 

Jeszcze nie widziałem przypadku, w którym po góra kilku tygodniach nie byłoby bardzo wyraźnej zmiany na lepsze, a czasem całkowitego wyleczenia nerwicy. Dzizes, 2 lata z moich podatków... i na dodatek jest to przykład że CZASEM to działa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co z podejrzliwoscia?? ja od jakiegos czasu jestem podejrzliwy, w sumie to odkad pamietam. sprowadza sie to do tego, ze mysle ze to schizofrenia. poza tym dziwnie kojarze niektore fakty. Konkretniej zdarzenia w ogole mnie nie dotyczace przypisuje sobie (nie tego typu ze mowi o mnie prezenter w Tv). chodzi o np takie, ze widzac policje jadaca na mojej ulicy w strone mojego domu podejrzewam ze jada do mnie (dodam, ze wczesniej mialem raz doczynienia z policja i przeszukanie w domu, a nie mialem z ta sprawa nic wspolnego -zwykla pomylka). Dziwi mnie jednak ze tak sie boje i kazdy gluchy tel i radiowoz na ulicy przypisuje wlasnie sobie, ze jada do mnie. pozostal mi taki uraz. nie mowie ze jest to w takim stopniu ze jak ich widze to sikam i uciekam, ale czasami zbiora sie jakies 3 rzeczy typu gluchy tel z prywatnego numeru, na nastepny dzien tajniacy na chwile stana pod domem (ida np do sklepu -nie wiem), to biore to do siebie i zaczynam sie zastanawiac. bardzo mnie to martwi poniewaz wlasnie to uwazam za swoja schizofrenia. POMOCY -co Wy na to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomakin!

Nie wiem czy rozwala mi efectin mózg - jak częściowo sugerujesz- ale po wielu miesiącach tragicznego samopoczucia zdecydowałam się na te tabletki i tym samym wizyte u psychiatry. Wierz mi - zaapierałam się przez lekarzem tej specjalizacji nogami i rękoma, ale nikt inny mie nie pomógł, nie potrafił pomóc, mimo, ze w ciagu pół roku byłam chyba u 12 lekarzy różnych specjalizacji a wizyt byłó koło 20 (u niektórych po dwie albo po trzy). Żadnej poprawy, tylko z dnia na dzie coraz gorzej. Magnez i potas brałam cały czas, bo właśnie na poczatku pomyślałam, że to wina ich niedoboru... ale biorąc końska dawkę magnezu - 350-400 mg i dość silny potas- Kaldeum wydawany tylko na receptę, nie odczułam poprawy - mimo upływu czasu poprawy... jedyne co, to jeszcze bardziej mi się chciałó spać, a podobno duże dawki magnezu obniżają cinienie, więć moje 80 na 60 jeszcze pewnie spadało.... W związku z tym, że faszerowanie się mg i K nie pomogłó, a było jeszcze gorzej - zdecydowaam sie pójśc w końcu do psychiatry. Myslisz, że jestem szczęsliwa, że biorę efectin? nie, chciałabym móc sama zwalczyć to g.... tak jak zawsze mi się udawało, ale tym razem nie byłam juz w stanie czekać bo objawy były coraz bardziej dokuczliwe.... Opisuje tylko jak się teraz czuje po efectinie. Po trzech tygdniach brania jest bardzo dobrze, a mj mózg pracuje znakomicie, nie zamula mnie, czuję się normalnie, zero oszołomienia i wielka radość, że leki zniknęły, juz obojętnie czyja to zasługa... przekroczyłam pewna granicę i dłużej już nie byłam w stanie czekać trwając w tym fatalnym samopoczucie. Nie chciałam być dłużej wrakiem. I tyle.

pozdrawiam wszytskich:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Kasiu!

Trzeci raz odpisuję, poprzednie dwa posty skasowały mi się - chyba użyłam jakiegoś skrótu klawiaturowego!

Bół glowy trwal prawie misiąc non stop - zmniejszał się po zazyciu końskich dawek ibuprofenu...

Umiejscowiony był w lwej skronie w lewej półkuli i jakby za lewym okiem. Głowa bombała strasznie a przy każdym ruchu robiło się czasami aż słabo... do tego wzrok jakby się pogorszył, w uszach równo z bólem pojaiwło sie tetnienie - słyszałam puls, rytm serca, no i miałam zaburzenie równowagi....

Odchodziłam od zmysłow... guz, tętnia, udar, zapalenie mózgu czy coś innego....

siedziałam w internecie i czytałam... nawet na forum o glejaku - najgroźniejszym nowotworze mózgu- ale ani ja ani Ty na szczęście go nie mamy, bo wychodzi na tomografie i rezonansie:)

Mój rezonans podobnie jak Ciebie uspokoił mnie na DWA dni!!!!!!! Potem znów zaczęłam wymyślać... a może radiolog coś przeoczył? a może był niedoświadczony? a może jednak cos tam mam ale tego nie zauwazono?

Neuolodzy kiwali glowami - diagnoza jedna- nerwica lękowa - typowe objawy podobno... Głowa nie przestawala boleć tylko dołaczyły kolejne objawy: cierpniecie skóry twarzy- takei ściąganie, napiecie, ciśnienie w uszach głowa jakby cały czas pulsowała a ja chodzilam od dr do dr... kiedy byłam już na skraju wyczerpania nerwowego zdecydowalam się pójśc do psychiatry... zapisał tabletki, nie chciałam ich poczatkowo brać, ale nie chciałam być dłużej wrakiem, chciałam zacząć normalnie zyć... myśleć o zbliżających się wakacjach, cieszyc się radościa z kupowania stroju kapielowego (banał ale prawdziwy) a nie leżec i robić sobie kolejny badanie ... notabene za swoja kasę bo wszytsko robiłam odplatnie, nie chcialam bowiem czekac po kilka miesięcy...

to na razie tyle, jakbys miała jakeis pytania, pisz śmiało, napewno odpiszę, dwa pierwsze posty byly dwa razy dłuższe i ze szczegółami, ale się skasowały - tak jak pisałam...

pozdrawiam serdecznie! Spokojnej nocy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja np bardzo bałem się tego że jestem chory na ... stwardnienie rozsiane - wkręcałem sobie do tego stopnia że były dni gdy nie byłem w stanie podnieść się z łóżka. Teraz wiem że to "tylko" nerwica

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, mi też chyba 10 lekarzy mówiło, że sobie wmawiam chorobę - póki sam nie zbadałem tarczycy. A jeśli przy książkowych objawach niedoboru potasu nie pomaga suplementacja, robi się jonogram i bada stan nadnerczy - może po prostu nie trzymasz tego w organizmie i tyle. A może to był sód a nie magnez.

 

I nie, nie twierdzę że to co bierzesz rozwala mózg. To po prostu uzależnia. A mózg rozwala Ci to, na co jesteś chora - cokolwiek by to nie było. Sorki, ale po 15tej już chyba osobie, u której nerwica minęła po wyleczeniu choroby somatycznej i ani jednej, u której nerwica nie minęła - po prostu nie wierzę w takie coś jak "czysta" nerwica. Zobaczę to uwierzę.

 

ps. 350 mg magnezu to nie "końska" dawka, tylko połowa dziennej zalecanej porcji przy nerwicach. Jeśli w tym czasie piłaś kawę, wodę mineralną z gazem albo coś podobnego, to ten magnez przeleciał jak przez sito. Na dodatek potasu nie bierze się w tabletkach bo to kompletnie mija się z celem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×